Zakupy i stereotypy

Zakupy i stereotypy

W moim życiu dużą rolę odgrywają ostatnio wydarzenia przyziemne, którymi żyję cały dzień a przygotowania do nich organizuję do perfekcji, jak na przykład ciężkie tygodniowe zakupy spożywczo – chemiczne w hipermarkecie, z listą zakupów na kartce w kratkę.  Między keczupem i mrożoną rybą na wagę można zaobserwować interesujące zjawiska społeczne, które niby normalne i przyjęte za dopuszczalne po głębszym zastanowieniu zaczynają nabierać kolorytu satyrycznego. Ludzie to bardzo dziwne stworzenia, na co dzień odkrywają leki na ciężkie choroby, klonują owce i są w stanie wydrukować ludzkie kości i stawy na drukarkach 3D. Kiedy przychodzi do zaopatrzenia lodówki czy łazienki zaczynają zachowywać się pokracznie, zmniejszając swoją inteligencję do minimum,  kierując się przyjętymi stereotypami i szeroko rozwiniętymi uprzedzeniami. Wierzą w to, że nie wszyscy w domu robią to i owo a ostentacyjne pokazywanie niektórych produktów z koszyka na forum, świadczyć będzie jedynie o ich słabości.
Kupowanie podpasek.
Kobieta starannie wybierająca podpaski w sklepie daje jasno do zrozumienia po co je kupuje, logiczne. Niektóre panie natomiast onieśmiela fakt,  iż tak, miesiączkują i czasem trzeba sobie życie uratować i takie podpaski do kasy zanieść.  Zakupy zazwyczaj zapakowane w mało transparentną reklamówkę są donoszone do miejsca ich przeznaczenia czyli domu.  Gorzej, (i tu pojawia się temat rzeka) kiedy do kasy wysłany zostaje mężczyzna. Wielkie chłopiska, twardziele, co sprawy swoje i spory załatwiają rozwiązaniami z najwyższej półki dyplomacji –  staropolskim „chcesz w ryja” i nie płaczą na romantycznych filmach, nagle zaatakowani zostali przez małżonkę błagalnym „wyskoczysz mi do sklepu po tampony?”. Konsternacja, jak to ja mam iść po tampony? Rozumiem przybij gwoździa, umaluj ścianę, zabij robaka ale to? Przecież jak położę te podpaski na taśmie w hipermarkecie to męskość moja uleci jak z odkręconego w rowerze wentyla. Nie chce, nie zmuszaj mnie! Otóż panowie, podpaski nie gryzą. Zakupione czasem dla cierpiącej kobiety są jedynie objawem szerokiej empatii i zrozumienia dla tragedii, która pewnie właśnie hula w waszym lokum. Idźcie, kupcie, bądźcie bohaterem w waszym domu. Inna sprawa to wybór odpowiednich podpasek przez niczego nieświadomych mężczyzn. Staje pan przed półką długą na dwa metry, z wyborem takim, że  nie wie za co się złapać, czuje się jak w pasmanterii poproszony o zakupienie guzików – kup trzy. Ale jakie? Małe? Duże? Czarne? Białe? Wycieczki do drogerii po podpaski zawsze kończą się kapitulacją i telefonem do małżonki, żeby nie wiem jak dobrze był rzeczony pan do wyprawy przygotowany i ile pytań pomocniczych zadał w domu przed wyjściem. Słuchaj tu są takie z siedmioma kropelkami – produkuje się przez telefon on,  mogą być? Ty, ale ona są na noc -dodaje po chwili zawiedziony, myślał że wybrał odpowiednie w pięć minut, marzyciel. No takie na dzień też są -dodaje, ale mają tylko pięć kropelek, a ty chciałaś siedem. Aha, pięć też może być, dobra, wezmę pięć. Wydaje się, że rozmowa się kończy a tu nagle – Ale one są bez skrzydełek!! Cholera,  bez skrzydełek mogą być? Nie? Qurwa, to ja już nie wiem – rozmowa przeciąga się do astronomicznych rozmiarów. GG mówi, że do podpasek powinna być legenda. Kropelek od 1 – 3 -> nie kupuj, chyba, że córce lat trzynaście,  4 – 5* -> nie kupuj, chyba, że są na dzień,  wtedy gwiazdka – upewnij się telefonicznie czy jednak kupić, 5 – 7* -> nie kupuj, jeżeli są tylko na noc, tak to kupuj. Generalnie według GG z podpaskami jak z gąbką, im bardziej chłonne tym lepsze. Zuch chłopak. Lata wprawy.
Z obserwacji sklepowych podpaski to „małe miki”. Co jest w nas ludziach takiego, że wstydzimy się swoich podstawowych potrzeb bojąc się (i słusznie), że za każdym towarem przy kasie ktoś w głowie dopisze do tego odpowiednią historię?
Taki test ciążowy.
Która z nas nie wybierała w drogerii odpowiedniego testu jak ninja? Pusto w alejce- patrze, macam, wybieram. Ktoś idzie – wzrok w batony, tak dzisiaj zjem Snickersa. Wybrany produkt nierzadko donoszony był do kasy na kilka razy. Jak orły kręciłyśmy z koszykiem koła po raz trzeci wąchając te same perfumy,  czekając na odpowiednie towarzystwo w kolejce przed nami. Im krótsza, tym lepsza, Boże żeby tylko nie zabrakło papieru w rolce przy kasie albo żeby cena dała się zeskanować. Już widzę panią Jolę kasjerkę jak się drze przez cały sklep:  ANIAAAAA! AA-NIA!! A Bobo Test ciążowy Super Ultra Dokładny W Trzydzieści Sekund, to jaki ma kooood?! Dlaczego zachowujemy się jak dzikusy i przykrywamy taki test Domestosem, porem, paczką majtek w ilości sztuk trzy, w cenie pięć dwadzieścia? Że niby co? Jak ktoś zauważy, że targacie test ciążowy to może się domyślać? Oho – ta pani pociupciała, nieźle było siostro co? Skoro test to nigdy nie wiadomo, hm? Ludzie. Zabawni doprawdy.
Innym tematem jest kupowanie prezerwatyw.
Temat wart rozszerzenia. Idzie taki delikwent do kasy, w reku paczka gumek, pod pachą alkohol. Co myśli pani na kasie? No, no, impreza się szykuje, będzie bawione i przytulane na dodatek. Z tymi prezerwatywami jak z tamponami, zakupione logicznie do zapotrzebowania w danej chwili wnoszą w życie prostego człowieka odrobinę pikanterii. I dla pana kupującego (pikanterii nie trzeba tłumaczyć) i u pani liczącej, która dopisać może sobie wiele scenariuszy kończących ten urokliwy wieczór. Co do prezerwatyw – panie się wstydzą tak samo jak panowie podpasek. A jeszcze wyobraźcie sobie taką bidę, stoi w kolejce z paczką pampersów i paczką prezerwatyw. Co myśli świat? A no, już raz się zasiedziała na jastrzębiu (pampersy) to teraz uważa (gumki). Z ludźmi nie ma łatwo. GG ma teorię, że co do wyboru odpowiednich prezerwatyw nie ma się co zastanawiać, brać, płacić i nie marnować czasu na pierdoły.
Za małolata wahałam się przejść przez osiedle z obrzydliwie  wielką paczką papieru toaletowego, wysłana przez mamę na osiedlowy bazarek, modląc się, żeby nie spotkać jakiegoś szkolnego przystojniaka. Co by to było jakby się świat dowiedział, że u mnie w domu też się robi kupę?! Szok! Najwidoczniej ranga problemów zmienia się wprost proporcjonalnie  do zaawansowania wieku, ale definitywnie nie znika. Dlaczego nie snujemy historii za paczką herbaty i krojonym chlebem? Dlaczego nie ma wymysłów za kilogramem ziemniaków i mopem z wiadrem w zestawie? Tacy nowocześni a niezmiennie ci sami, ludzie.
Zabieram swoje zakupy, paczkę pampersów i prezerwatyw i zmierzam do płacenia. Teraz poszukam sobie wolnej kasy w tym przybytku z zachodu. Z wybudowanych i wyposażonych trzydziestu stanowisk dzisiaj działają cztery, aż chce się rzucić mięskiem, ale to już materiał na innego posta…

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

16 komentarzy

  • ~truskawka

    19.03.2014 at 10:33 Odpowiedz

    Przeczytalam bloga od deski do deski i sie zakochalam. Jak dorosne to tez chce byc taka mama jak Ty 🙂

  • ~BonaLisa

    19.03.2014 at 10:59 Odpowiedz

    Hehe, skąd ja znam to z papierem… Czyli nie byłam wyjątkiem i jeszcze dodam, że zawsze szukałam wystarczająco dużej siatki nieprzezroczystej.

  • ~aldi

    19.03.2014 at 11:51 Odpowiedz

    He, he, he. …… No to mi się zdarzyło wyłożyć na taśmę soczki, czekoladki, guę do żucia, gumę do życia (czyt. prezerwatywy) i na dodatek dziecko niespełna roczne tudzież trzyletnie (raz się zakupy robi z młodszą latoroślą, raz ze starszą a raz z obiema na raz – totalny hardkor) siedziało w wózku sklepowym. Pozdrawiam – mama dwóch córeczek.

  • ~Aś

    19.03.2014 at 13:02 Odpowiedz

    Wyobraźcie sobie stoję do kasy brzuch już jak balon jakieś siedem skończonych miesięcy a na taśmie same gumki… Większych oczków niż starszego mocherka za mną nie widziałam…

    • ~Irolka

      20.03.2014 at 21:36 Odpowiedz

      „Zasiedzenie się na jastrzębiu” – brzuch mnie rozbolał od śmiechu!
      A po raz drugi teraz… 🙂 Ale to co, baloniki chciałaś sobie nadmuchać?? 😀 Swoja drogą super sytuacja na zbadanie reakcji otoczenia, wyborny pomysł :-))) Pzdr

  • ~mała

    19.03.2014 at 13:32 Odpowiedz

    hyhyhy, ja nie zapomnę jak kiedyś w sklepie z kosmetyakmi Ross… z ówczesnym chłopakiem zastanawialiśmy się, które gumki wybrać i czy warto wypróbować nakładkę masującą wiecie-co. Akurat same kobiety (w różnym wieku) znajdowały się w pobliżu i wszystkie ze wstydu pouciekały 😀

  • ~gumofon

    19.03.2014 at 15:02 Odpowiedz

    Życie codzienne daje tyle cieakwych tematów do dyskusji… na ten przykład hemoroidy.
    Wchodzisz do windy, drzwi się zamykają i nagle czujesz przeszywający ból – wszyscy patrzą i myślą że ci przycieło ogon a to był hemorek amorek co wylazł Ci niepostrzeżenie i wstyd.

    Życie to nie jest bajka… To ciężki kawałek chlewa.

  • ~gocha

    19.03.2014 at 16:08 Odpowiedz

    Ja większe zakupy(poza wedlina) zamawiam w necie w tesco. Odkąd mam dziecko (3 mce) szkoda mi kręgosłupa do dzwigania ciężarów i ubierania , rozbierania, przebierania w markecie na ławce córki. Czasem w weekend małż pojedzie ale wolę go wykorzystać w domowych czynnosciach.

  • ~Loona

    19.03.2014 at 16:56 Odpowiedz

    „ZASIEDZIAŁA NA JASTRZĘBIU” wygrało system! A obiecałam sobie nie czytać Was przy obiedzie i znowu doopa, znowu zakrztusiłam się ze śmiechu. Ryś-mamo, jesteś nieziemska 🙂

  • ~Ew

    19.03.2014 at 17:47 Odpowiedz

    A ja jak bylam w siódmym miesiącu ciąży i kupowałam wóde na impreze, oczywiście kolejki ogromne ale przyznam sie ze balam sie pójść z tymi zakupami do kasy z pierwszeństwem.

    • ~katia

      19.03.2014 at 23:01 Odpowiedz

      hahahah 😀 no nie dość, że się „przepycha” to jeszcze pijaczka truje dziecko… o taaak 😀 moje koleżanka też to przeżyła idąc na 60 do teścia z winem 😀

  • ~katia

    19.03.2014 at 22:59 Odpowiedz

    to jest nic! kolega ze studiów zabrał mnie kiedyś na zakupy do Tesco, bo siostra z dzieckiem przyjechała. No i kazała kupić pampersy XYZ coś tam coś tam. Ja niedoświadczona, on też nie. Stoimy przed półką, ja widzę, że to trzeba odnieść do kg dziecka. On nadal nie ogarnia. Pytam więc ile to dziecko waży… on patrzy tak jakby spytała jak się rozszczepia uran. Dzwoni do siostry. Wiemy ile kg, namierzyliśmy odpowiedni „rozmiar”, po czym kolega pyta: „a one nie muszą być ze skrzydełkami????”. 🙂 to było naprawdę urocze 🙂

  • ~Kasia

    20.03.2014 at 14:22 Odpowiedz

    Kobieto, dziękuję Ci, że z każdym wpisem poprawiasz mi humor:)
    Pisz jak najczęściej, to będę permanentnie szczęśliwa;)

  • ~Joanna

    21.03.2014 at 09:42 Odpowiedz

    ja mam tez pewne doświadczenia…kiedyś cytologia wyszła mi jakaś nie taka i pani dr zaprosiła mnie po odbiór recepty na tę okoliczność…receptę odbierałam w poczekalni i rejestracji typu 2 w 1…mały pokoik wypełniony kobitkami siedzącymi, stojącymi….i przemiła pani rejestratorka zrobiła mi wykład: jak stosować, kiedy współżyć i jak dbać o higienę…
    innym razem kupowałam w drogerii prezerwatywy, oczywiście czaiłam się i wstydziłam i cieszyłam, że nie ma tam żadnej znajomej osoby…nie działał terminal i powiedziałam pani kasjerce, że muszę pójść po gotówkę….a pani na to: dobrze, dobrze…ja panią znam, wiem, gdzie pani pracuje 😉
    A Ciebie Mamorysiu ciągle mi mało czytać 😀

  • ~grażyna

    28.03.2014 at 22:15 Odpowiedz

    normalnie rycze ze smiechu choć te sytuacje to nie komedia a rzeczywistość hehe ale opisałaś to niby normalnie ale …jestes świetna…mam teraz oczy mokrutkie od łez…..

  • Malaga

    13.03.2016 at 14:48 Odpowiedz

    Testy ciążowe, prezerwatywy i alkohol, tabletki anty i podpaski – norma. Nie miałam jeszcze styczności z tabletką „po”, może i bym się zarumieniła czując osądzający mnie wzrok pani za kasą, ale na pewno nie prosiłabym koleżanki/chłopaka.
    A właśnie, co do faceta kupującego podpaski – moje odwiedziny u niego się przedłużyły, a nie byłam na to przygotowana, zalało mnie totalnie, brak spodni na zmianę, no wybacz kochanie – na konia i pędem do sklepu! Podczas jego argumentacji „przeciw”, wtrąciła się jego współlokatorka, która oznajmiła że ona to by nigdy swojego nie poprosiła, bo jej mamusia kiedyś jej poradziła żeby absolutnie nigdy tego nie robiła! Byłam bardzo zdziwiona i zaciekawiona – może mnie oświeci, powie coś co odmieni moje życie? Nie, powiedziała że nie będzie kontynuować tematu, po prostu jej mama tak powiedziała i kropka. Nie pamiętam teraz jak to się w końcu skończyło, wydaję mi się że w końcu poszłam do tego sklepu z nim, w jego dresach… Byłam wściekła jak osa.

Post a Comment