Wyznanie

Wyznanie

Wyobraź sobie Kochana, że nie zmieniłam statusu na Facebook’u  ogłaszającego, że jestem w związku. Od dawna. Nie dodałam albumu „MY”, do którego systematycznie dodawałabym po trzydzieści zdjęć mnie i ojca, obowiązkowo. Zdjęć dokładnie takich samych, gdzie jedyną różnicą jest wiatr wiejący raz z północy na południe, raz ze wschodu na zachód i odpowiednio w to tempo układający włosy. Nie jestem i nigdy nie byłam z tych, które raz dziennie wysyłają sms z wyznaniem, które ojca nazywałoby „Dziubkiem” a związek nasz wielką nieskończoną miłością, w slangu ulicy WNM. Nie suszę róż z rocznic, czasem ciężko wymusić ode mnie coś, co otworzyłoby mnie na tyle by wiedzieć co czuję i do kogo, od całkiem niedawna wisi na ścianie zdjęcie w uścisku z tatą, może dlatego, że nareszcie przyszłaś na świat i wypchałaś mi kolana watą, nie wiem. Wyobrażając sobie wymarzony ciąg dalszy naszej historii nie widzę marszu w stronę wiszącego na krzyżu Pana Jezusa w miejscu, gdzie mieszka echo, nie widzę  białych gołębi i pani Joli wyjącej na balkonie Ave Maria. Nie widzę wesela, nie widzę bigosu i „dewolaja”, na myśl o panu z harmonią mam dreszcze.  Widzę Ciebie zdrową i tatę. Lato widzę, słyszę Twój śmiech na plaży. Oglądam zdjęcia gdzie nie masz mlecznych jedynek, pcham Cię na kiju na rowerze. Taka jestem. Romantyczna nie bardzo, a jednak mam wyznanie, ja zimna, mam wyznanie dziecko. Postawiłaś mi świat na głowie, musisz o tym wiedzieć.

Czasem wącham Twoje włosy, uzależniłam się. Na Twoim karku najlepiej miesza się woń oliwki i mydła, jesteś jak maszyna produkująca  zapach idealny. Jak wisisz w moich ramionach po godzinnym marszu w prawo i lewo i wyśpiewanym całym repertuarze piosenek z przesłaniem, czuje bicie Twojego serca. Czekam, aż uspokoi się na tyle żeby bić z moim w tandemie, może jestem dziwna, uzależniłam się. W życiu bym nie pomyślała, że szczytem mojego totalnego spełnienia będzie widok Twoich pustych jeszcze dziąseł, które od 16. stycznia odsłaniasz dla mnie codziennie w szczerym uśmiechu. Najszczerszym teraz, kiedy nie masz jeszcze zmartwień, obowiązków, plątaniny myśli, teraz, kiedy nie wyciągasz jeszcze wniosków. Zaczęłam być dla kogoś nie dla siebie, nigdy nie czułam się na świecie tak potrzebna jak dziś. Myślę czasem,  że to ja wezmę Cię za rękę i pomogę pierwszy raz przeskoczyć  kałużę po obfitym deszczu, wiesz jak się wtedy czuję? Jak generał wysyłany na najważniejszą misję w historii, taka spoczywa na mnie odpowiedzialność, uzależniłam się. Nie mogę patrzeć na Ciebie za długo jak śpisz, bo ryczę Ryśka, stworzyłam twór idealny, w swej złożoności działający bezbłędnie. Niesamowite. Uzupełniłaś mnie.

Śpiewam Ci codziennie o butach, moja mama też mi o nich śpiewała. Zastanawiam się, gdzie pójdą Twoje, co w życiu zobaczą, jak bardzo się zetrą. Myślę też o tym ile z siebie oddam, jak bardzo się postaram, żeby zobaczyły wszystko, nadepnęły na każdy kamień na Ziemi. Żebym miała sobie odjąć Tobie dodam. Tak myślę, myślę, że mam już wszystko. Pozwoliłaś mi zrozumieć wiele spraw, ile dała mi moja mama, ile poświęciła, jak dzielnie o mnie walczyła. Otworzyłaś mi oczy szeroko, rozwiązałaś wszystkie supły, spotęgowałaś więzi. Jesteś jak magik a masz ledwie ponad pięćdziesiąt centymetrów długości,  ubrania nosisz takie malutkie, jak to jest w ogóle możliwe?

Bałam się, że w tym naszych małym królestwie będzie ciasno,wiesz? Biłam się z wyrzutami kiedy jeszcze wierciłaś się pod sercem, że powinnaś zacząć lepiej, może mieć więcej. Teraz się cieszę, że mam Cię tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Obronię Cię, kiedy spod łóżka wyjdą senne zjawy. Stanę z tarczą i mieczem, tupnę nogą od razu, obiecuję.  Kiedy Ty po tęczy wyobraźni będziesz wspinała się w chmury, ja stanę na dole na straży pilnując, żebyś nie spadła. Taka nasza mała symbioza, Ty potrzebujesz mnie – ja potrzebuję Ciebie.  W cale się nie dziwię, że nie możesz spać kiedy mnie nie ma, i ja się nie skupiam kiedy Ty jesteś daleko.

Późno już, po raz ostatni dzisiaj odsłaniam cieniutką zasłonkę w latawce, sprawdzam czy wszystko w porządku, czy nie wysunęłaś nóżki za szczebelki, czy nie marznie Ci nos. Przyglądam się z zachwytem jakbym oglądała pierwszy raz te pokręcone, rozczochrane włosy, ściśnięte w piąstki ręce. Całuję po raz dwudziesty na dobranoc, gładzę Cię po głowie. Kocham bezwarunkowo, dojrzale, nad życie. Kocham Cię mimo wszystko. A teraz śpij sobie Mała, pewnie jeszcze nie raz do Ciebie dziś tu w nocy zajrzę, jak już pisałam – uzależniłam się.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

31 komentarzy

  • ~milka

    04.03.2014 at 00:07 Odpowiedz

    Piękny wpis… Mam nadzieję, że pewnego dnia Ryśka to przeczyta i tak jak ja w tej chwili będzie miała łezki w oku 😉 Trzymaj się Ryśkowa Mamo 😉

  • ~zanka

    04.03.2014 at 00:08 Odpowiedz

    Poryczalam sie kurde blaszka <3

  • ~Luc@

    04.03.2014 at 00:21 Odpowiedz

    Ja też ryczę jak bóbr – ledwo doczytałam do końca, to pewnie przez hormony ciążowe – zaczyna się… I tak jak Ty idę po raz kolejny ucałować na dobranoc moje 6-cio miesięczne uzależnienie…

  • ~GosJul

    04.03.2014 at 05:14 Odpowiedz

    Bardzo wzruszający post 🙂 ja również patrząc na Mojego Julasa za długo ryczec zaczynam nie mogąc ogarnąć takiego ogromu miłości do Tak Małej Istotki 🙂

  • ~Lady

    04.03.2014 at 09:05 Odpowiedz

    Bo te małe bezbronne istotki tak mają, wyzwalają w człowieku te pokłady miłości nie wiadomo skąd. Moja Zosieńka nawet nie wie ile bezgranicznej i bezwarunkowej miłości już mnie nauczyła chociaż ma dopiero niecałe 5 miesięcy. Ile cierpliwości, czułości… To jak co dzień potrafi coś więcej, jak co raz bardziej podnosi główkę, śmiech staje się co raz bardziej radosny i głośniejszy… Dzieci maja cudowną moc!!! Moc nie z tego świata 😉

  • ~gabi

    04.03.2014 at 09:08 Odpowiedz

    Dziękuję!
    34 tydzień ciązy u mnie. Wczoraj wielka panika, że tak mało czasu, że się boję, że nie dam rady, że poród to masakra jakaś i ja nie chcę.
    Dziś czytam Ciebie i … nie mogę się doczekać!
    Dziękuję!

  • ~S

    04.03.2014 at 09:11 Odpowiedz

    Piękny wpis. Popłakałam się i moja mała patrzy na mnie zdziwiona 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • ~gumofon

    04.03.2014 at 09:32 Odpowiedz

    uadne & słodkie

  • ~Magdalena

    04.03.2014 at 09:32 Odpowiedz

    Nie mam dzieci, a też niemal beczę 😉 Za to niezwykłą chwilę wzruszenia bardzo dziękuję 🙂

  • ~ewelina

    04.03.2014 at 09:49 Odpowiedz

    Moja bezgraniczna miłość leży właśnie na macie mietoszac metę od misia, chociaż ma dopiero 6mc jestem w niej zakochana po uszy,uzalezniona od patrzenia na nią, oglądania już 2 ząbków, jej zapachu… czuje dumę za każdym razem gdy się przekreci i radość gdy zrobi kupę bez problemów:) gdy boli brzuszek płaczę razem z nią z bezsilności, że nie mogę zabrać jej tego bólu, przenieść na siebie. Nie denerwuje się wstając w nocy po raz enty, bo wiem że kwili bo mnie potrzebuje i wiem że skradne wtedy buziaka, dotkne rączki, poglaszcze po główce a ona znów spokojnie zaśnie a rano przywita mnie najcudowniejszy widok – piękny uśmiech od ucha do ucha, błysk i radość w oczkach i już jestem jej:) ehhh rozpisalam się ale to Ty obudzilas ten pokład swoim wpisem; )

  • ~Anusiak

    04.03.2014 at 10:23 Odpowiedz

    To niesamowite jak wiele siły do walki i stawaniu na przeciw wszelakim problemom daje człowiekowi pojawienie się na świecie takiej małej Istotki 🙂 Dziękuję za każdy dzień w którym mogę patrzeć jak nasz Zuz (2,5 latka) każdego dnia zdobywa nowe doświadczenia i jak dobrze jej gdy jestem przy niej. I tak będziemy trwać przy swoich dzieciach dopóty dopóki będą nas potrzebować. Uzależniłam się to fakt, ale myślę też o tym, że któregoś dnia pójdzie mi ta dziecina w świat.. Hmm..Na razie upajam się jej obecnością. Przytulam kiedy tylko się da i całuję. Mówię jaka jest piękna i mądra. Chcę aby była silną kobietą. Od początku. Nie jak jej mama dopiero od momentu jej narodzin.
    Tak wiele chcemy przekazać swoim dzieciom.
    Wierzę, że kiedyś powiedzą, że są z nas dumne i cieszą się, że mają takie mamy.
    Wzruszyłaś mnie do szpiku kości. Uwielbiam Cię czytać. Niektóre posty nawet po kilka razy, a co tam;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    • SOHO

      04.03.2014 at 21:18 Odpowiedz

      dziekuje 🙂

  • ~Yaa

    04.03.2014 at 11:15 Odpowiedz

    Piekne to uczucie, prawda?
    Powiem wiecej.. Z kazdym dniem rosnie! Mozliwe to? Jak najbardziej!!
    Nawet jak pyskuje i sie kloci..
    Nawet jak odkurzylam po raz 50 a ona wlasnie wyciagnela ( nie wiem skad) bulke taka, ktora kruszy na zlosc..
    Nawet gdy wisi mi na szyi caly dzien..
    Kiedy nie mam chwili na prywatne siku, a stojac pod prysznicem slysze „mamussssss! Co robisz??” Myje sie- odpowiadam.
    „Myj cycki”-mi mowi..
    Izrobi po raz 100 kupe w majtki, mimo, ze obiecywala, ze nigdy wiecej. I jak mi mowi idz sobie teraz jestem zla! Ale za chwile przybiega i sie wtula mowiac kocham Cie mamusiu!
    No to wszystko przestaje byc istotne…
    Myslalam, ze kocham najmocniej przez pierwszy rok zycia Nadusi, ze bardziej sie nie da!
    Da sie, uwielbiam sluchac jak mi spiewa, opowiada co robila w przedszkolu i jak rysuje dla mnie!!
    Moglabym tak caly dzien!!

  • ~Pat

    04.03.2014 at 12:27 Odpowiedz

    Piękny tekst. Dobre mamy tak właśnie czują…

  • ~katia

    04.03.2014 at 17:33 Odpowiedz

    pięknie piszesz…. zdrowia i szczęścia
    p.s.
    wg mnie dużo lepiej wyglądasz w krótkich włosach – tak zgodnie z charakterną osobowością! 🙂

    • SOHO

      04.03.2014 at 21:17 Odpowiedz

      czy ja się gdzieś krótkimi chwalilam, zdjęciowo, że wy wszystko wiecie ? 🙂

      • ~katia

        05.03.2014 at 14:58 Odpowiedz

        no widzisz 😀 jednak tak! już nie pamiętam czy fb czy blog, ale tak… z Malutką masz nawet zdjęcie! 🙂

  • ~marcia

    04.03.2014 at 18:14 Odpowiedz

    wpis, przecudowny, łezka się w oku kręci aż :))

    uwielbiam ten blog 🙂

  • ~Jabłecznik

    04.03.2014 at 18:23 Odpowiedz

    Ryśkowa mamo ! W imieniu przyszłych mam które tak jak ja czytają Twojego bloga i z uśmiechem myślą o macierzyństwie , i martwią się o tysiąc różnych niewiadomych spraw jaką np. jest wyprawka dla dziecka. Ciekawa jestem, jak taka zwariowana mama jak Ty poradziła sobie z tym ogromnym tematem 😉 Może mogłabyś nam co nie co o tym opowiedzieć ?;)
    Pozdrawiam.

    • SOHO

      04.03.2014 at 21:17 Odpowiedz

      Coś wam poopowiadam, jak skręcaliśmy wyro ze sklepu na „I” i w tym samym sklepie oddawaliśmy materac do reklamacji…jak tłumaczyłam ojcu jaka jest różnica między „pajac” a „body” – trochę się działo 😉

      • ~ya

        04.03.2014 at 22:25 Odpowiedz

        Przeca GG powinien wiedziec jaka jest roznica miedzy tymi dwiema rzeczami :p

        • ~ya

          04.03.2014 at 22:56 Odpowiedz

          czy dwoma? 😀

  • ~mika

    04.03.2014 at 20:33 Odpowiedz

    Piękne są takie chwile, łap i opisuj jak najwięcej. Na pamiątkę dla córci i dla siebie, bo czas tak cholernie szybko leci…
    Pamiętam moment jak moja starsza miała ze 3 lata, ubierała się, chciałam jej pomóc, a ona: „Oj mamo ja sama !!!”. Wtedy poczułam, że zaczynam się stawać niepotrzebna 🙂
    Teraz starsza ma 18 lat, jestem potrzebna inaczej 😀

  • ~Karolina

    04.03.2014 at 20:41 Odpowiedz

    Buuuu…
    Popłakana…. 🙁

  • ~Joanna

    04.03.2014 at 21:53 Odpowiedz

    Moja córka ma 26 lat. Czytając Twoje słowa przypomniałam sobie wszystko, co czułam i myślałam 26 lat temu, gdy sama byłam jak Ty dziś. Zakochana, oczarowana, najszczęśliwsza. Dzięki 🙂

  • ~Kasia

    04.03.2014 at 22:07 Odpowiedz

    Pięknie… oto cały mój komentarz 🙂

  • ~Tailora

    04.03.2014 at 23:39 Odpowiedz

    Dzięki serdeczne za fajnego bloga. Potrafisz nadać odpowiednie proporcje ważnym i mniej ważnym sprawom mamusiek. Od razu poprawia mi się humor gdy poczytam co u Was. A akurat mam dzień pt. „inni zmieniają świat a ja znowu gotuję zupę”. Dużo zdrowia, pa pa.

  • ~IH

    05.03.2014 at 16:46 Odpowiedz

    A moje dwie nieograniczone miłości mają już naście lat i zaczynam pomału dopuszczać do siebie myśl, że niedługo wyfruną z domu. Za szybko ten czas leci. Przypomniałaś mi, że muszę teraz chłonąć każdą chwilę z nimi. I za to bardzo ci dziękuję.

  • ~wildthing

    05.03.2014 at 22:53 Odpowiedz

    Jak obuchem w łeb. Właśnie uświadomiłaś mi jak to było. I jak to możliwe, że gdzieś zapomniałam. I ja wredna matka dostałam furiozy, jak moja niespełna 5 letnia córka najpierw wylała sok na siebie i pościel a chwilę później już przebrana wylała sok swojego brata na dywan. Wściekłam się na nią o taką gównianą rzecz. A ona i jej brat są sensem mojego życia!

  • ~sawisia7

    08.03.2014 at 22:23 Odpowiedz

    o matko bo jeszcze mi się dziecka zachce 😉

  • ~mama

    12.03.2014 at 21:01 Odpowiedz

    uwielbiam Cię….Kryśki są fajne :*
    u mnie to prawdziwe uzależnienie i ciągle mi mało choć padam czasem na ryjek….. 🙂
    Krysia 6 lat,Franio 2 lata,Hania 8 mies.,…….skala zapachawa różna,ale jaka cudowna 🙂

    Dzięki

Post a Comment