Wszystko o tej matce.

Wszystko o tej matce.

Dzień dobry. Mam dwadzieścia siedem lat i jestem matką. Od niedawna.

Zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci, nie wiedziałam tylko z kim. Znalazł się dawca, którego w życiu nie posądziłabym o bycie aż tak fajnym, aż tak istotnym w moim życiu, i za którego to w najśmielszych marzeniach nie obcięłabym tylu kończyn. A tu proszę, o. Jest.

Przed dzieckiem byłam bardzo inna niż teraz, oceniam to subiektywnie, mam prawo. Ludzie byli skurwiali, wszyscy jak patrzeć. No chyba, że ktoś z jakiegoś powodu wyjątkowo przypadł mi do gustu, potrafił rzucić inteligentną ripostą, słuchał muzyki, która nie leciała w radiu, miał ten delikatny jad w światopoglądzie. Uwielbiałam chamsko inteligentnych ludzi. Do tej pory stawiam ich wysoko z tym, że nie namaszczam. Już nie namaszczam. Widzę korzyści w byciu dobrym. Mówię ludziom dzień dobry, pytam się jak dzieci, jak zdrowie, po czym nie dowierzam, że tak mało niechęci wylałam z siebie w kilku wypowiedzianych zdaniach. Łał, owacje dla matki.

Przyznałam się ostatnio sama przed sobą jaką egoistką byłam. Nie wyobrażałam sobie urodzić dziecka z dysfunkcją. Nie przechodzi mi to obecnie przez gardło i jest mi wstyd. Przepraszam. Dzięki Bogu nauczyłam się jak nie być suką. Jak wartościować rzeczy ważne. Jak nadawać sens temu, co powinno się dla mnie liczyć. Cofam wszystko o czym kiedyś myślałam, a o czym nie powinnam. I dziecku dziękuję, że mi to uświadomiło.

Jestem empatyczna. Do przesady. Nie jestem w stanie podjąć dyskusji o cierpieniu innych ludzi. Płaczę przy plastikowej lalce Jezusa złożonego w grobie, w otoczeniu kilogramów kwiatów i zniczy,  w kościele, kiedy to  raz w roku stawiam się w obowiązku poświęcenia jaj w domu u Bozi. Zawsze byłam wrażliwa mimo całego skrupulatnie budowanego wokół mnie czarnego PRu, ale ciąża i zalepiające żyły fale hormonów wyżymały i nadal gniotą mi psychę jak stara ścierkę. Przy próbie opanowania emocji w głowie przeciąg i wiatry.

Podchodzę niestandardowo do kwestii światopoglądowo bardzo ustandaryzowanych. Ślub w kościele, bigos, tłuczony kotlet, zachlany wuj, którego widzę drugi raz w życiu, który przyjechał z małej dziury pod Szczecinem i prawdopodobnie nie pamięta nawet, jakie są nasze koligacje. Pożyczka pod zastaw nerki dla wesela, koperta dla tłustego klechy – to wszystko nie mieści mi się w głowie. Na myśl o wyśpiewanym na własnym ślubie Ave Maria z uszu wylatują rzygające motyle.

Ślinię się na widok Goslinga

Jadąc w korkach, po mieście Łodzi, rozglądam się za przystojnymi mężczyznami chcąc się dowiedzieć, czy jest na mieście coś lepszego od mojego Starego

Nie ma. Mój rządzi

Uwielbiam czerwone półsłodkie

Zimne piwo z pianą w plenerze

Jestem beznadziejnym kierowcą

Wiem, że często nie mam racji, kiedy kłócę się z GG mimo to, idę w zaparte

Ślinię się na widok Goslinga. Było, wiem

Chciałabym się artystycznie spełnić, ale nie wiem jak się do tego zabrać

Nadal ufam, że kiedyś wygram w wielkiej loterii RMF FM

Męczy mnie wiecznie młoda twarz Kingi Rusin i spazmy zachwytu Małgorzaty Foremniak, tym samym odbieram sobie szansę wystąpienia w Dzień Dobry Tefeułen. Szkoda

Mam na fejsie ludzi, których nie wiem skąd znam, ale szkoda mi ich wyrzucić, bo wydaje mi się, że będzie im przykro, jak się zorientują

Bluźnię na potęgę chociaż staram się opanować przy dziecku. Wielbię rzucić kurwą z rana. Nic na to nie poradzę. Wyzwać trąbiącego na mnie siwego dziada z dostawczaka od wyschłej rodzyny i starego cepa

Jak kocham i szanuję to da się odczuć. Jak gardzę też. Bardzo

Jestem niewylewna i powtarzane pierdyliard razy dziennie przez GG „kocham Cię” wywraca mi treść żołądka na lewą stronę

Niepowtarzane pierdyliard razy dziennie przez GG „kocham Cię” irytuje mnie, że nie zostało wypowiedziane tyle razy, ile zawsze

Uwielbiam wywoływać zdjęcia na kilogramy, nawet, kiedy zrobiliśmy je ziemniakiem. Histerycznie staram się udokumentować nasze życie dla dzieci

Zamartwiam się i nie rozumiem, dlaczego inni nie zamartwiają się razem ze mną. Nie rozumiem stwierdzenia „nie martw się, wszystko będzie dobrze”. Nie mam w słowniku takich wyrazów, wolę wszystko przemyśleć wzdłuż i wszerz. Zabezpieczyć się na wypadek trzydziestu siedmiu możliwych opcji

Jestem zwolennikiem in-vitro

Kibicuję tabletce „dzień po”

Smoleńsk nie obtarł się nawet o zamach a Pan Antoni jest ciężko chory psychicznie

Nie wierzę w kształt obecnego Kościoła i nie ma on dla mnie żadnej wartości funkcjonując w takiej obłudzie

Terlikowski to największe marnotrawstwo przestrzeni publicznej i powinien nareszcie zając się sprężystością pochwy własnej żony, a nie wydolnością macicy każdej starającej się o dziecko kobiety

Nie rozumiem, ile jeszcze można spuszczać się nad miękkością koca opisując to na blogu parentingowym. Nie rozumiem ile jeszcze trzeba stworzyć blogów, żeby wyczerpać temat wyprawki do szpitala, kolki u Jasia i prawidłowego nastawiania na nocnik Oliwki. No Kurwa!

Lubię słuchać kiedy starsi ludzie opowiadają o swoim życiu i przejściach. Najlepsze słuchowisko, kiedy małżeństwo z pięćdziesięcioletnim stażem opowiada jak było ciężko i jak blisko rozstań

tysiąca rozłąk

a jednak się dało

a jednak są

jestem bardzo nieidealna

ciężka w obyciu

matka z Łodzi

wiek już znany

 

-kropka-

 

 

 

 

 

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

51 komentarzy

  • ~ja

    21.04.2015 at 23:23 Odpowiedz

    Boże(nko)jakbym o sobie czytała. Nawet miasto i wiek się zgadzają…

  • ~Karola

    21.04.2015 at 23:28 Odpowiedz

    Bez zbędnych słów: ŚWIETNY POST!

  • ~Matka Córek

    21.04.2015 at 23:38 Odpowiedz

    – ciociu a czy „kulwa mać to takie bardzo brzydkie słowo?”
    – yy.. tak..
    – no.. bo moja mama powiedziała ostatnio na autostradzie „kulwa gdzie ten wyjazd”

    😀

  • ~Sui

    21.04.2015 at 23:53 Odpowiedz

    A kto sie nie slini na widok Goslinga ja sie pytam?

    • ~na_macierzynskim

      22.04.2015 at 05:21 Odpowiedz

      Mam Meza. Kocham go. Ale Goslinga tez kocham, tylko inna miłością 😉 dostaje slinotoku!!!

    • ~ka

      26.04.2015 at 21:10 Odpowiedz

      no ja się nie ślinię… wolę coś bardziej w stylu Christiana Gorana 😀

  • ~Mama Nelowa

    22.04.2015 at 00:06 Odpowiedz

    Ubóstwiam Cię KOBIETO!!!
    I oby więcej takich głosów we wszechświecie! Cudowna jest ta nadzieja , że świata jeszcze do końca nie popie***liło :P. Bo Ty Matko Rysiowa dajesz tę nadzieję narodowi!!!
    A Mafaszony, Sexi Mamuśki i inne idealne stwory niech znikną! Ejmen 🙂

  • ~Emilia

    22.04.2015 at 00:07 Odpowiedz

    „Nie rozumiem, ile jeszcze można spuszczać się nad miękkością koca opisując to na blogu parentingowym. Nie rozumiem ile jeszcze trzeba stworzyć blogów, żeby wyczerpać temat wyprawki do szpitala, kolki u Jasia i prawidłowego nastawiania na nocnik Oliwki. No Kurwa!” oooo taaak 😉

  • ~GoskaSzG

    22.04.2015 at 00:17 Odpowiedz

    Poczułam się jak twoja siostra. Co Prawda Goslinga musiałam sobie „wygooglować” bo pamięć do nazwisk u mnie nie występuje, ale tak, też się ślinię.

    A że wredna jetem to się nie od-klikam.
    Będę czytać!
    A co!

  • ~Hartypia

    22.04.2015 at 00:27 Odpowiedz

    Fajnie napisane. Miło poznać

  • ~Hogata

    22.04.2015 at 05:26 Odpowiedz

    AMEN

  • ~monika

    22.04.2015 at 07:45 Odpowiedz

    Jesteś cudna!!!!!

  • ~Alicja

    22.04.2015 at 07:58 Odpowiedz

    Wszystko poza jednym zgadza się ze mną. Jestem matką, ale wciąż nie wyobrażam sobie urodzenia chorego dziecka.

    • Mama Rysiowa

      22.04.2015 at 08:43 Odpowiedz

      dotarło do mnie, że się myliłam, kiedy zobaczyłam oczy i sposob patrzenia ojca w sędziwym wieku, który z żoną dopiero po 40. tce doczekał się dziecka. Z zespołem Downa. To jak patrzył na dziewczynkę, kiedy tańczyła nie jest do opisania słowami a na każde wspomnienie o tym zalewam się łzami i wyrzutami sumienia, jak mogłabym sobie to odebrać. Właśnie takie chwile szczęścia. Może Ty nie znalazłaś jeszcze tego momentu w życiu, a może nigdy nie znajdziesz i, co najważniejsze, nikt nie ma prawa Ci tego zabronić, by tego przełomu w sobie nie odszukać. Pozdrawiam

  • ~izunia2000

    22.04.2015 at 08:00 Odpowiedz

    Good job

  • ~Żaneta

    22.04.2015 at 08:19 Odpowiedz

    Czytać Cię to przyjemność. Śliniłam się na widok Bruca Willisa:)

  • ~Aga

    22.04.2015 at 08:25 Odpowiedz

    Wow. Jesteś w moim wieku. WOW. Byłam przekonana, że jesteś starsza. Dawałam Ci coś ok. 35. Po stylu pisania, historii związku, nawet wyglądasz poważniej. Wowowow! Poczułam się taka niedojrzała… Jestem obecnie na etapie ‚skurwiałych ludzi’, coraz częściej jednak bywam empatyczna. Więc może nie jest tak źle 😀 aha, i to BYŁ zamach, jak można tego nie widzieć i tak bardzo dawać się propagandzie…

  • ~mariaww1

    22.04.2015 at 08:44 Odpowiedz

    Goslinga musiałam wygoglować. Z przykrością (dla Goslinga) muszę stwierdzić, że wolę mojego RW :-). Ładniejszy, dojrzalszy a przede wszystkim mój od 16 lat!
    Pozdrawiam
    M

  • ~romka

    22.04.2015 at 08:57 Odpowiedz

    Po poście widać, że dojrzewasz droga matko:) Z czasem człowiek się zmienia, co wcale nie znaczy, że było źle i trzeba było się zmienić. Role życiowe się zmieniają to i punkt widzenia ulega zmianie. Przed dzieckiem czy po dziecku jesteś sobą, niebanalną osobą potrafiącą myśleć niestandardowo – to widać po postach. Prawdę mówiąc zazdraszczam tego niestereotypowego podejścia 🙂 jest genialne.

  • ~Mama Rysia płci męskiej

    22.04.2015 at 09:12 Odpowiedz

    Wracasz mi wiarę w ludzi, że jednak nie wszyscy „znienormalnieli”.
    Dzięki

  • ~Marts

    22.04.2015 at 09:37 Odpowiedz

    Uwielbiam Cię,za wszystko razem i każdy element z osobna!!!!!w pewnych poglądach się różnimy ale chętni usiadłabym z Tobą przy kawie i pogadałą o tym:) Pozdrawiam:)

  • ~MatkaPolkaSiatkarka

    22.04.2015 at 10:20 Odpowiedz

    A ja mam czwarte dziecię w drodze, 38 lat na liczniku i pozwalam sobie czytać prawdę o sobie na Twoim blogu. Wychodzi mi na to, droga Mamo Rysiowa, że jesteś dużo bardziej dojrzała niż ja ;-)))))). I za to Cię uwielbiam.

  • ~Olga

    22.04.2015 at 10:22 Odpowiedz

    No dobra, a jak ma na imię Matka Krysi?

    • ~Ania

      22.04.2015 at 11:04 Odpowiedz

      Właśnie! Też mnie to nurtuje!

      Matko Krystyny, przybij piątkę! Też z Łodzi, wiek ten sam, tylko dziecko nieco starsze. Teraz to już jesteś jak kumpela z ławki pod blokiem 😉

    • ~Aga

      22.04.2015 at 11:53 Odpowiedz

      Gdzies mi się obiło, że Michalina 🙂 i nawet pasuje – szalona kobieta, szalone imię 🙂

      • ~Aga

        22.04.2015 at 11:54 Odpowiedz

        oczywiście w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu!

  • ~Olga

    22.04.2015 at 12:14 Odpowiedz

    Mnie się wydaje, że może być Karoliną, Magdą lub Asią.

    • Mama Rysiowa

      22.04.2015 at 12:26 Odpowiedz

      Nie, nie i nie.

      • ~ka

        03.05.2015 at 22:35 Odpowiedz

        Michalina – ładnie i nieprzeciętnie

  • ~see

    22.04.2015 at 12:26 Odpowiedz

    najprawdziwsza prawda. potrafisz przyznać i ubrac w słowa to, co wiele z nas myśli i czuje. No i znowu mi słów do komentarza brakło!!! zobaczysz, jak cię w końcu spotkam w naszym mieście i wysciskam, tylko prosze bez nerw, oooo ;))))

  • ~Marek

    22.04.2015 at 13:37 Odpowiedz

    Miło się Ciebie czyta. Oby tak dalej. Gratuluję szczerości, obyś zawsze była tak bezpośrednia, jak o tym piszesz!

  • ~Zołza

    22.04.2015 at 16:29 Odpowiedz

    A jaaa za chwilę mamą trójki zostanę, i nadal jestem suką i mam to w doopie ;P
    Dla moich dzieci jestem najfajniejszą mamą na świecie. A inni… fuck off.
    Koleżanka powiedziała mi niedawno, że nie zdecydowałaby się na trzecie dziecko bo nie ma takiego… luzu. Rozumiem zatem że jestem postrzegana jako wyrodna matka. Przytoczę tutaj słowa piosenki: „spróbuj się domyślić gdzie to mam, gdzie…”
    Love ya 😉

  • ~Angelika

    22.04.2015 at 16:32 Odpowiedz

    Cytuję: „Mam na fejsie ludzi, których nie wiem skąd znam, ale szkoda mi ich wyrzucić, bo wydaje mi się, że będzie im przykro, jak się zorientują” – ja też tak mam! 😛

    I też ślinię się na widok Goslinga, choć oczywiście do mojego Małżonka to on się nie umywa 😉

  • ~Katarzyna

    22.04.2015 at 22:00 Odpowiedz

    Ja tez sie ślinie na widok Goslinga !!!

  • ~kacha

    22.04.2015 at 22:14 Odpowiedz

    Mam odmienne zdanie większości poruszanych przez Ciebie wątków. Mimo wszystko, pod warstwą poglądów jesteśmy do siebie bardzo podobne. Pozdrawiam ciepło. Mama Wandzi

  • ~AgnieszkaPuławy

    23.04.2015 at 14:32 Odpowiedz

    No kochana! Wyschła rodzyna??? – tego nie znałam, przyznaję 🙂
    Czytam Twoje teksty i zawsze się zastanawiam ile ze mnie tu widzę.
    Mam matematyczny umysł więc oceniam to na jakieś 90%
    Teraz jak mój Pan syknie w nerwach że jestem jedyna w swoim rodzaju to mu szepnę: kochanie nas są tysiące

  • ~AgnieszkaPuławy

    23.04.2015 at 14:33 Odpowiedz

    A ślinię się na widok Hugh Jackmana no ale ja jestem starsza 🙂

  • ~AgnieszkaPuławy

    23.04.2015 at 14:34 Odpowiedz

    Powiedz że jesteś Agniecha

  • ~Amudaria

    23.04.2015 at 15:17 Odpowiedz

    Również Goslinga musiałam wygooglować, osobiście ślinię się na widok Gyllenhaala ale reszta? – nosz w mordę dlaczego ja takich osób nie mam gdzieś blisko?? Echhhh dobrze, że chociaż czytać mogę ;P

  • ~Justty

    24.04.2015 at 07:09 Odpowiedz

    Sylwia 🙂 mama uroczej Kryski to Sylwia. A Krystyna to śliczne imię. Bardzo wdzięczne.

  • ~Jola

    24.04.2015 at 12:19 Odpowiedz

    Myślę, że nie warto mieć do siebie pretensji, ze kiedyś było się takim siakim czy owaki, ale cieszyć się z tego, gdyby nie nadeszła ta zmiana, która robi z nas tego „lepszego” człowieka. (gorzej byłoby gdyby owa zmiana nie nadeszła;) Do pewnych rzeczy trzeba dojść, dostrzec kontrast, żeby mieć pełen obraz sytuacji i nie wracać więcej do popełnionych błędów.

  • ~WierszokletaM

    26.04.2015 at 21:11 Odpowiedz

    Mam 38 lat… synka 11 i pół miesięcznego…a całą resztę przemyśleń mogłabym przekopiować…Ściskam

  • ~ka

    26.04.2015 at 21:11 Odpowiedz

    nie wiem czemu, ale myślałam że jesteś dojrzalsza wiekiem 🙂 Uwielbiam Cię czytać

  • ~Kalka

    26.04.2015 at 23:00 Odpowiedz

    Świetny post! Taki ciekawy język wypowiedzi! Jestem co prawda sporo młodsza, ale ten wpis zrobił na mnie niesamowite wrażenie 😉

  • ~Daniel

    27.04.2015 at 20:06 Odpowiedz

    Hej 🙂 Jak co piątek po pracy, siadam sobie z ciepla herbatka, lub kawa przed komputerem, no i mam chwile wytchnienia 🙂 No i oczywiscie jak co piątek wchodze na Twojego bloga z nadzieja, ze przez tydzien pojawilo się na nim chociaz kilka tekstow 😉 Bo narpawde bardzo lubie czytac to co wychodzi spod Twojego piora, hehe 🙂

  • ~Marcin

    28.04.2015 at 11:25 Odpowiedz

    Całkiem ciekawa historia. Nieźle się to czyta. Widać że od serca. Dobrze, że myślisz i zastanawiasz się. Można się z ludźmi nie zgadzać, ale trzeba szanować ,gdy analizują zastaną sytuacje. Nie warto być lemingiem.

  • ~Marta

    28.04.2015 at 12:13 Odpowiedz

    Witam bardzo ciekawe tw twoje wpisy i ile w tym prawdy. Na mnie ten wpis również zrobił bardzo duże wrażenie i muszę powiedzieć, że chyba zacznę wchodzić, na twojego bloga częściej niż dotychczas, ponieważ tych razów było tylko jeden. Pozdrawiam i życzę ci wszystkiego najlepszego.

  • ~Magda

    28.04.2015 at 14:00 Odpowiedz

    Super,super,super! Nie ze wszystkim się zgadzam, żeby nie było, ale nareszcie coś do czytania. A znalazłam Cię, bo już nie mogłam czytać tzw.blogów parentingowych. No i jednak można:-)

  • ~Monika

    28.04.2015 at 18:29 Odpowiedz

    O rany, to wszystko co piszesz jest takie prawdziwe 🙂 Tez uważam, że in vitro jest okej, bo wiele par chce miec dzieci, swoje, nie adoptowane, chociaz adopcja też jest dobra. Popieram też tabletkę po, bo kazdy ma prawo decydować o sobie. A pan Terlikowski faktycznie, niechaj zajmie się swoją żoną, niech nie ingeruje w życie innych kobiet. O, no po prostu masz ode mnie owacje na stojąco Matko! 🙂

  • ~saba

    05.05.2015 at 15:40 Odpowiedz

    jeśli możesz odpowiedz mi proszę Michalino jak odnalazłaś się po powrocie do pracy? Mój syn już skończył 14 miesięcy, zaczynam od następnego tyg i umieram w sobie. Dodam, że sytuacji nie polepsza fakt, że będzie pod opieką pań mówiącym w obcym języku. Przecież on nic nie zrozumie! 🙁 A wracając do pytania- Czy da się w ogóle to ogarnąć?? Nie czujesz, ze spędzasz z Krysią za mało czasu? itp… Będę bardzo wdzięczna za Twój punkt widzenia. Smutno mi. Jak cholera.

  • ~Ewelina

    16.07.2015 at 18:08 Odpowiedz

    Czytam o sobie. Wszystko co tu napisano, jest o mnie, a właściwie o nas. Tylko u nas brak tego pierdyliona „kocham cie” dziennie. Żadne z nas tego nie mówi. Bo wiemy że tak jest.

Post a Comment