Wroclove, blogerki i drogi szaszłyk.

Wroclove, blogerki i drogi szaszłyk.

Tyle się mówi o dobrych radach. O tym jak cię człowieku wszyscy uczą jak żyć, jak wycierać dziecku dupę, co ma jeść, jak ma myśleć żebyś uchodziła za bardziej uduchowioną niż Papież i mądrzejsza niż kilogram mądrych książek. I o ile jednego połechtasz gotowaną marchwią bez soli inny złapie się za głowę i powie – gotowana? Ja podaję na wpół twardą, powinnaś spróbować a dziecko dobrze na tym wyjdzie. Sama już kilka razy wypociłam na ten temat posty, że rady lepsze od samego Słowa Bożego wszyscy powinni pakować w worki i zamykać za drzwiami swoich mieszkań. Niech każdy chowa własne dzieci jak chce a jak będzie w potrzebie, głodny wiedzy, niech ma szansę przyjść sam i poprosić o zdanie. Kolosalna różnica.

Po ostatnim weekendzie, kiedy na złamania karku jechałam przez pół Polski blisko pięćset kilometrów, żeby poznać inne matki z sieci dowiedziałam się jednego. Każdy przejechany kilometr i każdy wytrzęsiony na tych gównianych, polskich drogach organ utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto chcieć otwierać się na ludzi. Ktoś się mnie zapytał: „chciało ci się tyle czasu kisić w puszcze tylko po to, żeby po ośmiu godzinach jazdy napić się z kimś piwa i pogadać?”

Chciało mi się. Chciało mi się otworzyć oczy z zachwytu na to, jak inni wychowują dzieci. Jak żyją. Jakie mają podejście do macierzyństwa. O dziwo zupełnie inne niż moje a jednak zachwycające na tyle, żeby potrząsnąć głową, podać rękę i powiedzieć: „wow, gratuluję. Podoba mi się to co robisz i jak”. Chciało mi się bo nienachalnie, nie wprost i nie tak, że się zniechęciłam ktoś bardzo subtelnie potrafił przemycić szczegóły bycia, które są warte powielania. Nikt nie pouczał a jednak czuję się nauczona. I za to bardzo wszystkim obecnym dziękuję.

A poza tym:

  • Urwana ze smyczy poleciałaaaaaam. Był ból głowy i 2KC dzielone przez współtowarzyszy doli i niedoli jak cukierki. Była mineralna wypijana w takim tempie, że zasys niebezpiecznie strzelał butelką przed nosem. Wszystko jak trzeba.
  • Odhaczone disko bandżo z ochroniarzami napompowanymi w barach, ze świeżymi dziarami zaklejonymi na szybko folią spożywczą, którzy decydowali o tym czy wystarczająco ładne spodnie przyodziałam na wieczór i czy wejdę.
  • Ktoś wymacał mi tyłek w tłumie, a co.
  • Popisałam się znajomością tekstów wszystkich piosenek disko polo co sama uznać mogę za talent lecz po minach koleżanek wnioskuję, że trochę smuteczek.
  • Pośliniłam kurtkę na myśl o wielkim, tłustym szaszłyku na świątecznym rynku we Wrocławiu, w sam raz na kaca i chyba nawet na chwilę zemdlałam kiedy Pani zawołała za niego czterdzieści złotych. Ostatecznie skończyłam na taniej kiełbasie ale też dobrze wchodziła po tak przebytej nocy.
  • Kiełbasa poprawiania czekoladowym naleśnikiem mogłaby sugerować nowe poczęcie, ale nie. To tylko poimprezowa gastrofaza. Dobre to było, cholera jasna!
  • Po całej niedzieli pod kocem u kuzyna, pięciu herbatach, gorącym kubku, paczce kabanosów, ośmiu godzinach w busie, strzępkach snu na trasie Wrocław – Lublin, wybłaganym o 1:00 rano barszczu czerwonym w przydrożnym barze, wróciłam do domu i po raz pierwszy po trzech latach przerwy podeszłam do egzaminu na prawo jazdy, który…. zdałam. Bezbłędnie zdałam. Żeby nie było, na pełnej trzeźwości. Dziwna sprawa, mówię wam. Trochę jakby wyspanie i umysłowa mobilizacja działały na moją niekorzyść, jak w przypadku innych czterystu podejść do L-ki, wylanych łez i wyrzuconych, niecenzuralnych słów w kierunku instytucji WORD.
  • Dopuszczalny czas rozłąki z dzieckiem szacuję na dwanaście godzin. Później burczy mi w sercu, klucha staje w gardle a na widok obcych dzieci trzęsie się głos.

Poumawiana na kolejne spotkania gdzieś w Polsce u którejś z nas, oczekując na kolejne dni organizacji blogowych spotkań, przebojów autobusowych i biletowych, gratuluję sama sobie wyrobienia przyzwolenia na chłonięcie dobrych, kształcących informacji. Trochę mi to czasu zajęło, ale warto było. Doświadczenie do powtórzenia.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

14 komentarzy

  • Agni

    09.12.2014 at 16:06 Odpowiedz

    Fajne są takie inicjatywy 🙂 Już drugi raz widzę, jak ktoś o tym wspomina i że wspomina z zachwytem 🙂 Mam nadzieję, że też się kiedyś na takie spotkanie załapię.. i powielam „wow, fajnie piszesz i fajne masz podejście do macierzyństwa” 🙂 pozdrawiam

  • ~kwiaatek77

    09.12.2014 at 16:54 Odpowiedz

    potwierdzam! warto!

  • ~Matka-Nie-Idealna

    09.12.2014 at 16:59 Odpowiedz

    I ja tam byłam. Browar za browarem piłam O.o

  • ~Mama Filipka

    10.12.2014 at 11:21 Odpowiedz

    Uwielbiam Twoje wpisy:) choć widzę,że jesteśmy zupełnie różnymi osobowościami,to uwielbiam cię czytać:D
    A prawka zazdroszczę…ja oblałam dwa razy,już mam trzy miesiące przerwy i wewnętrzną blokadę przed kolejnym razem.

  • ~Jagoda

    10.12.2014 at 12:21 Odpowiedz

    Gratuluję zdanego egzaminu, ja zdałam za trzecim podejściem także wiem jak cieszy pozytyw na karcie egzaminu :).
    Co do reszty to mój „ulubiony” tekst przy złotych radach to: za moich czasów… No jak to słyszę to już wiem, że idzie w moją stronę petarda związana z niezadowoleniem dotyczącym mojego stylu wychowania. Najlepsze są rady nierady, tak bym to nazwała, zwykła rozmowa o swoich perypetiach wychowawczych.

  • ~Margo

    10.12.2014 at 14:21 Odpowiedz

    No, spotkały się 4 matki, zerwały ze smyczy i o czym gadały? o dzieciach. Matka to jednak stan umysłu <3

  • ~Grzegorz

    10.12.2014 at 17:39 Odpowiedz

    Dobrze, że ludzie kontaktują się ze sobą nie tylko na blogach ale i rzeczywiście. Blogowanie i blogosfera to rzeczywiście ciekawa forma poznawania nowych ludzi, wymieniania się doświadczeniami czy też uzyskiwania porad. Jednak nie tylko internetowe znajomości wystarczają – nie ma to jak kawa i pogaduchy w cztery oczy

  • ~tosiowo_stasiowo

    10.12.2014 at 20:51 Odpowiedz

    Słyszałam kiedyś, gdzieś, że podróże kształcą 🙂 Nie ma to jak spotkanie w realu, przy pierwszym piwie od kilkunastu miesięcy, przesympatyczny czas, na pewno do powtórzenia <3

  • ~asiuula

    11.12.2014 at 12:47 Odpowiedz

    sama prawda! Wydajecie się fajnymi babkami! Proszę was zerknijcię na te stronkę http://bajkotwory.pl/

    i dajcie znać co myślicie. Uważacie, że takie coś mogłoby się spodobać dzieciakom? Nie chce zebyscie mnie brały za spamerkę, po prostu chce znać zdanie Wasze na ten temat. Zastanawiam sie czy nie kupić mojemu Kubusiowi takie pakietu….

  • ~PsychoMatka

    11.12.2014 at 20:20 Odpowiedz

    W moim mieście Mama Rysiowa była i ja się po fakcie dowiaduję…;)

  • ~Matka Córek

    11.12.2014 at 22:15 Odpowiedz

    Ściemniasz z tą trzeźwością na egzaminie 😉 Poza tym –> <3 kiedy powtórka?

  • ~Dawid

    11.12.2014 at 22:15 Odpowiedz

    Fajne takie inicjatywy. Moja żona urodziła siedem miesięcy temu córeczkę. Cieszy się bardzo że ją mamy ale strasznie narzeka, ze w naszym towarzystwie nie ma osób które miałyby dzieci, a mało tego ciągle mówią, że może za 5 lat itp… Fajna taka inicjatywa- a można się dowiedzieć gdzie się o takich wyjściach z matkami dowiadujecie?

    • Mama Rysiowa

      15.12.2014 at 23:10 Odpowiedz

      jak sobie zorganizujemy to mamy 😉 Ale czasem dziewczyny organizują się na forach parentingowych i blogach. trzeba śledzić to środowisko bo dużo tego. Skąd jesteście? Może się coś akurat dzieje w waszym mieście.

  • ~Mama Juniora

    14.12.2014 at 12:31 Odpowiedz

    O łał. Zazdraszczam mocno. I Wrocławia i spotkania i możliwości zatęsknienia za Dziecięciem i tych przeniesionych z wirtuala do reala znajomości. A egzaminu gratuluję z serducha!

    PS. Podpunkt o gastrofazie mnie rozłożył na łopatki 🙂 Ostatnie taki czas pamiętam na studiach w Krakowie, na Rynku, a Jarmarku świątecznym, jakże by było inaczej. Ach to były czasy.

Post a Comment