Widziałam i zagrzmiałam.

Widziałam i zagrzmiałam.

Ja nie wiem. Albo nie ma we mnie tyle matczynej empatii ile się spodziewałam, albo jad wrócił na swoje tory. Od kilku tygodni kiszę się z komentarzem nowo powstałego bloga parentingowego pewnej młodej celebrytki. Po pierwsze zanim zarzuci mi się zazdrość, zawiść i inne bardzo kobiece przypadłości – nie. Serdecznie gratuluje pani ciąży i dziecka. Z ręką na sercu trzymam kciuki za „noszenie” i pozytywne rozwiązanie. Dziecko to zawsze dziecko i to najważniejsze. Po drugie, jak jeszcze raz przeczytam, zobaczę lub usłyszę jak rzeczona radzi jaki jest najlepszy make-up dla ciężarnych, po raz pięćsetny pojawi się w śniadaniowej telewizji z cyklem ‘look, który każda matka must have” pozując na początku pierwszego kwartału pierwszego trymestru czyli mniej więcej wtedy, kiedy test nieśmiało pokazuje drugą kreskę, czyt.:  bez balastu, bębna jak maszyna losująca, opuchniętych stóp i dojarni rozrośniętej do średniej wielkości przetwórni mlecznej to stracę wiarę w zdrowy rozsądek narodu.  Ja nie generalizuję, że każda kobieta wygląda w ciąży jak ja czyli pisząc delikatnie źle, nie uogólniam, że wszystkich dopadnie rzyg party, zaparcia na przemian z rozwolnieniem, zgaga z piekła i rozstępy na szerokość palca. Nie. Ale jak mi się młoda dziewczyna wygina w rajstopach w groszki za miliony monet i szortach długością ledwo zasłaniających gniazdko, przed obiektywem drogiego aparatu, ma wyczesane przez tabun ludzi włosy i wymalowane ” Iwsanlorą” oko twierdząc, że to jest look, który ja must have kiedy będę w ciąży, to ja się nie dziwie skąd te wszystkie zawody młodych kobiet. W ciąży to kupiłam sobie płaszcz na dziale SIZE +, żeby nie marzły mi nerki, schowałam drogie obuwie na rzecz  plastikowych klapek bo nie byłam w stanie dosięgnąć do sznurowadeł i modliłam się, żeby tych dwadzieścia plus kilogramów, które wyhodowałam, oszczędziło mi nogi. Przynajmniej na tyle, żebym jeszcze kiedyś mogła założyć spódniczkę. Tak, dwadzieścia. Wciągałam jak nienormalna. Gdybym się nawet przywiązała do kaloryfera w celu ograniczenia spożycia to gwarantuje wszystkim czytającym, że w razie większych technicznych problemów wygryzłabym sobie łapki po same łokcie i dorwała lodówkę wzdłuż i wszerz. Oczywiście można się spierać, że to się da opanować, że nie każda przy rozwiązaniu będzie wyglądać jak Rudy 102 i że nie każda tak ma – ZGADZAM SIĘ! Sama widziałam dziewczyny, które gdyby nie oznajmiły, że za dwa dni rodzą, nie wzbudziłyby mojej ciążowej podejrzliwości (Pozdrawiam Cię Reniu!)

Z tym, że blogi parentingowe a szczególnie te radzące docierają do różnych kobiet. A te siedzą przed kompem, patrzą na sarnie nogi pani z telewizji  i wyznania „póki co chudnę, ju-hu” i myślą „Boże, co robię źle”. Nic. Absolutnie nic nie robisz źle i o to się tu właśnie rozchodzi.

Po trzecie i ostatnie: Nie. Podgrzewacz do chusteczek to nie jest gadżet życia. Młoda matka radzi: nie trzymaj chustek w zamrażalniku ani komorze kriogenicznej a wszystko powinno być cacy z pupa twojego dziecka i zwiększy komfort jego życia wystarczająco.

Ludzie! Dziewczyny! Nie sugerujcie się, żyjcie po swojemu i czerpcie przyjemność z tego co macie, kim jesteście i jak wyglądacie. Karmcie się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

37 komentarzy

  • ~moniq_87

    04.02.2015 at 15:21 Odpowiedz

    Rysiowa do telewizji śniadaniowej… Niestety obawiam się, że gdyby telewizja śniadaniowa pokazała to drugie oblicze macierzyństwa to spadek demograficzny by się mocno pogłębił… a tak, ciężarna siedzi,czyta „wyznania „póki co chudnę, ju-hu” i myślą „Boże, co robię źle” a potem myśli, trudno, na tym jednym skończę…

  • ~moniq_87

    04.02.2015 at 15:22 Odpowiedz

    Rysiowa do telewizji śniadaniowej… Niestety obawiam się, że gdyby telewizja śniadaniowa pokazała to drugie oblicze macierzyństwa to spadek demograficzny by się mocno pogłębił… a tak, ciężarna siedzi,czyta „wyznania „póki co chudnę, ju-hu” i myśli „Boże, co robię źle” a potem myśli, trudno, na tym jednym skończę…

  • ~Nowa Matka

    04.02.2015 at 15:27 Odpowiedz

    Ja nawet nie próbowałam wejść na tego bloga z zasady. Dla mnie autorytetem może być dziewczyna, która wygląda ładnie w ciąży, równocześnie pracuje, nie- nie pozuje przed obiektywem, PRACUJE, dostaje hmmm niższą krajową i przy okazji kupuje wyprawkowe perełki.
    Bo przepraszam, ale dla mnie kupić wypaśny wózek, który sam będzie dziecko karmił za 10 tysięcy to jest śmiech na sali. Bo przepraszam, ale chciałabym mieć 10 tys. na wyprawkę, całą wyprawkę.
    Dziękuje MamoRysiowa za ten wpis 🙂

  • ~anka

    04.02.2015 at 15:32 Odpowiedz

    Nigdy nie miałam sarnich nóg, a w ciąży wyrosły mi słoniowe i do tego kompletnie out of control..Spój na to tak: musiała czymś zabłysnąć, przecież pisząc co z serca płynie, nigdy by Ci nie dorównała;-)

  • ~Emilia

    04.02.2015 at 15:32 Odpowiedz

    A co to za celebrytka? Muszę wiedzieć jsk MUSZĘ wyglądać 🙂

    • ~shy

      04.02.2015 at 15:36 Odpowiedz

      może po prostu nie tyje aż tak w ciąży.. to zbrodnia?

      • ~Justyna

        04.02.2015 at 19:49 Odpowiedz

        @Shy – wiesz, ciezko przytyc 10-20 kg kiedy dopiero co sie dowiedziala, ze jest w ciazy 😉 jasna sprawa, ze sa dziewczyny, ktore w ciazy tyja niewiele – takie geny, chwali sie! Ja sama przytylam 11 kg z czego 3 mam wciaz na plusie, ale nie sadzisz ze Pani Zosia ciut przesadza zachwalajac sie jak to swietnie przechodzi ciaze i jak to juz wszystko swietnie wie ? Seriously, to ma byc autorytet matek i przyszlych matek ? G…o za przeproszeniem wie dopoki nie bedzie chociaz w polowie ciazy i g…o sie dowie o zyciu jesli bedzie zarabiac na byciu kolejna „sexy mama” ktorej dziecko i ja sama bedzie obslugiwalo kilku ludzi czyt. stylistow, dietetykow etc. Rysiowa, szanuje Cie mega za to, ze wyjmujesz z moich ust te wszystkie mysli 😉

    • ~MamaRysia

      04.02.2015 at 15:41 Odpowiedz

      Zosia Ś.- znana w światku celebryckim jako była Szyca 😉

      • ~iwona

        04.02.2015 at 16:44 Odpowiedz

        Ta celebrytka to „była” Szyca i jednocześnie „była” syna Maryli Rodowicz, która teraz jest w związku z bratem bliźniakiem chłopaka Dody 😀

        Brzmi jak z mody na sukces, ale ponoć to prawda 😉

  • ~shy

    04.02.2015 at 15:35 Odpowiedz

    bez sensu.. jeżeli któraś z przyszłych mam ma problem z tym, że przytyła więcej niż inne to sorry.. jeżeli ktoś chwali się, że schudł w ciąży to ok niech się chwali.. zdrowy rozsądek.. można przytyć 20 kilo albo 5 co za różnica.. w ciąży chyba bardziej liczy się zdrowe myślenie nie tylko o sobie..

  • ~Aleksandra

    04.02.2015 at 15:59 Odpowiedz

    Jedno przykuło miją uwagę. I w zupełności sie z Tobą zgadzam! W ciąży nie da się nie pochłaniać. 30 kilo na plusie gdzie dziecko ważyło zaledwie 3 ! Ale nie dało sie przestać jeść.

  • ~agata

    04.02.2015 at 16:13 Odpowiedz

    He,he nie wiedziałam że jest coś takiego jak podgrzewacz do chusteczek.serio!boże czego ludzie nie wymyślą… Smutne jest to,że jest tyle kwestii ważniejszych i nikt ich nie omawia.A ta pusta pani z telewizji niestety na tym zarabia i pozbawiona jest jakiejkolwiek zenady….

  • ~Agni

    04.02.2015 at 16:16 Odpowiedz

    Dopiero kiedy doszłam do info, że celebrytka „narazie chudnie”, skumałam że oglądałyśmy z nią ten sam wywiad 😛 Fakt, dziewczyny w ciąży i tak mają problem z rozsądkiem (to dzisiaj towar deficytowy) ale jak się naczytają i naoglądają takich głupot, to już kaplica…

  • ~aaga82

    04.02.2015 at 16:30 Odpowiedz

    No ja wolę myśleć ,że to hormony szaleją w jej główce a nie,że tylko dwie komórki się obijają od siebie…ehhh, mają pojęcie o życiu te wszystkie panny , które są znane z tego ,że były z kimś tam!

  • ~Kasia

    04.02.2015 at 18:50 Odpowiedz

    Jak nie stać Cię na look Zosi, nie zachodź w ciążę, to grozi obciachem. Przyniesiesz wstyd nienarodzonemu dziecku pokazując się bez mejkapu. Szpilki do porodówki tylko od labutina, kocyk ani muchy, wózek przynajmniej za dychę inaczej zakaz spacerów, no trzymaj fason sąsiadki patrzą i każde fopa zaostanie Ci wytknięte. A po porodzie marsz na siłownie, bo kto słyszał, zeby po miesiącu nie wrócić do figury sprzed ciąży! Obłęd. Machina nakręcana przez śniadaniówki (i nie tylko) przekracza wszelkie granice głupoty. Dobrze, że nie jestem byłą „szycaaa” 🙂 dzięki temu mogłam sobie pozwolić na ubogą ciążową stylówe, rozstępy i szczęście!!!

  • ~Joanna

    04.02.2015 at 18:52 Odpowiedz

    Chyle czola Za bezposredniosc:) ja w ciazy nie tylam ale po ciazy karmiac piersia no coz 25kg na plus, a dziecko mialo zemnie wyssac;)))
    Pisze pisz I nigdy nie przestawaj. A celebrytki wywoluja usmiech na mojej twarzy;) bo bez sztabu ludzi nie specjalnie by im szlo

  • ~e.

    04.02.2015 at 20:16 Odpowiedz

    Jako położna, uwielbiam, popieram i gratuluję szczerości!

  • ~Tonka

    04.02.2015 at 21:40 Odpowiedz

    Dawno nke wygladalam tak dobrze jak w ciazy i slugo lub nigdy juz pewnie nie bede 🙁
    Ale! Jal chudnie to pewnie rzyga jak paw. Jak brzucha nie ma to lipa w tramwaju, asz kurde ta to volvo pewnie ma. No nic, czeka ja jeszcze picie glukozy a to juz wyzwanie.

  • ~Ruzia

    04.02.2015 at 21:58 Odpowiedz

    AMEN(t)

  • ~Mama Neli

    04.02.2015 at 22:15 Odpowiedz

    Panie Miłosierny, dziekuje Ci za Mame Rysiowa!! Kobieto!! Ty jestes jak odtrutka dla mozgu po tych wszystkich Sexi Mamach wsiadajacych do terenowego mercedesa w 15cm szpilach w dziewiatym miesiacu ciazy. Na 20letnie mamuski, zony znanych aktorow, ktore krocza dumnie po czerwonym dywanie i szczerza sie na sciankach, 3 tyg po porodzie. JAK ONA SZYBKO WROCILA DO FIGURY PO CIAZY!!! Cooo????? 3tyg po cesarce(po 10godz porodu s.n.) moglam sie wyprostowac bez lez, wziac SAMODZIELNIE prysznic i pojsc siku bez kur***iania pod nosem i syczenia z bolu. A i tamte pewnie nie krwawily po porodzie taka magia. To przeciez jak inna, rownolegla rzeczywistosc… 😉

  • ~nieskonczonosc

    04.02.2015 at 22:34 Odpowiedz

    Uwielbiam Cie!!!

  • ~see

    04.02.2015 at 22:38 Odpowiedz

    Mamo Rysiowa, jak ja się z Tobą zgadzam! Ja też próbuje walczyć z głupotami wmawianymi dziewczyno. w ciąży i tym, ze one w to wierzą… Sama miałam przykład koleżankę, która urodziła pół roku po mnie i przed porodem dziwiła się, że jestem zmeczona i otwarcie mowię o trudach macierzyństwa… No przecież to nie może być takie ciężkie. Na końcu języka miałam wtedy pytanie ‚a to nie słyszałaś w tv śniadaniowej’? dalszy komentarz uważam za zbędny :)))

  • AniaSmama

    04.02.2015 at 22:55 Odpowiedz

    Grzmij więcej i częściej bo tak miło się czyta 🙂

  • ~Anka

    04.02.2015 at 23:24 Odpowiedz

    Mamo Rysiowa,
    to Twój punkt widzenia. Sorry, ale 20kg+ w ciąży i plastikowe klapki nie są wyznacznikiem normalności i dystansu. Nie bronię Zosi, ale każdy ma swój plan. Sama publikujesz w sieci, masz blog, dzielisz się swoimi odczuciami. Skąd pomysł, że akurat Twoje spojrzenie na świat jest lepsze od innych?! nie uważasz, że to brak pokory? mam rozstępy i spuchnięte nogi to jestem lepsza od innych, od tych co tych nóg spuchniętych nie mają…
    Skąd wiesz, że ciężko nie pracuje? Rozmawiałaś z nią czy domniemujesz bo zobaczyłaś w tv a portale czepiają się słówek. Sama nigdy nic głupiego nie powiedziałaś?? Zawsze jesteś taka elokwentna jak w poście? Wątpię, bo nikt nie jest.
    Nie mogę… w Polsce tylko hejt. Zróbcie coś wartościowego, nie ogladajcie śniadaniówek, czytajcie książki. Na forach każdy mądry, a statystyki pokazują jak spędzacie czas.Nie będziecie wchodzić na pudelki i inne to nie będzie takich portali.

  • ~lavinka

    05.02.2015 at 00:21 Odpowiedz

    Ależ to proste. Wystarczy wejść na pierwszą lepszą grupę ematkową. Co chwila pytanie: A jak robicie to, a jak Wasze dziecko śpi, a czy się malujecie po ciąży, czy nie? A w dresie? A ile przytyłyście w ciąży? Rany, naprawdę nie można zajść w ciążę i urodzić dziecka bez dopominania się co chwilę, jak mają inni? Ja rozumiem, jest problem, nie mam pomysłu, pytam co robić, bo może ktoś to przerabiał i podsunie rozwiązanie. Ale te wszystkie gadgety i zwłaszcza pytanie o nie – rozbrajają mnie. Czy młode matki naprawdę nie potrafią samodzielnie podjąć decyzji? O wszystko muszą pytać obcych bab i wzorować się na celebrytkach? Po co czytać blogi matek-celebrytek? Po co oglądać programy z nimi w telewizji? Toż już mycie blatu jest bardziej rozwijające. 🙂

  • ~Anka

    05.02.2015 at 08:30 Odpowiedz

    Szkoda, że publikujesz tylko komentarze, które Ci pasują. To może jednak tego dystansu nie ma aż tyle, ile deklarujesz. Normalna sprawa w sumie tylko po co obrażać czy atakować tych co po prostu mają inne spojrzenie mądrzejsze/głupsze bez znaczenia inne. Nikt nie musi wchodzić na bloga Z. Zresztą czym ten blog się rózni od magazynów, potrali…a nie hejtujecie glamour czy innych. Zresztą po co hejtować, po co punktować? To już może lepiej zająć się czymś bardziej pożytecznym. Może na tych blogach namawiajcie do pomocy innym, życzliwości etc. Zresztą najłatwiej oceniać trudniej zrobić. Z boku to każdy jest mądry. Miłego dnia i żeby Was myszy nie zjadły 😉

    • Mama Rysiowa

      05.02.2015 at 09:22 Odpowiedz

      Pani wybaczy, że nie zareagowałam na komentarz wystawiony o 23:24, ale…sypiam. Czasem. Również przepraszam, że rano nie rzuciłam wszystkiego i nie poleciałam do komputera/telefonu w celu zatwierdzenia, zanim o 8:30 doszło do tego zażalenia, ale… szykowałam się do pracy, żłobka, drapałam auto z lodu, przebijałam się przez miasto w korkach. Pani sama rozumie, mam jeszcze życie prywatne.
      Proszę odpiąć ostatni guzik w koszuli bo chyba za ciasno się Pani zapina. Pozdrawiam.

  • ~Jagoda

    05.02.2015 at 08:36 Odpowiedz

    Cieszę się, że pojawił się taki komentarz na temat tej pani. Od tych wszystkich pierdół, które wygaduje przypominają mi się tylko moje poranne mdłości ciążowe które tylko z nazwy były poranne, trwały cały dzień przez 7 miesięcy. A look który must have to baleriny, leginsy i szeroka koszulka. Osoby biorące się za pisanie takich blogów powinny przedstawiać rzeczywistość a nie jakieś bajeczki bo później taka przyszła mama zderza się z realiami i jest załamka. Więcej takich blogów jak Twój powinno być :).

  • ~gumofon

    05.02.2015 at 11:30 Odpowiedz

    Laska się na pieć minut pokazała w TV i chyba nikt nie uwierzy, że tak wyglada jej cały dzień… chyba tylko puste kozy w to uwierzą…Wróci do domu, zedrze drogi ciuch, beknie i podrapie sie po dupie stojąc w gumowym klapku.
    … nawet jak będzie zdychała pieć dni przed porodem, to w TV będzie twierdziła, że to jej najpiekniejsze chwile…
    TV manipuluje i kreuje szajs.

  • Monika

    06.02.2015 at 01:17 Odpowiedz

    Ja w pierwszej ciąży przytyłam 27 kg! teraz w drugiej, 7,5 kg ale to dopiero połowa 🙂 Rozstępy są, nie duże ale zawsze:) Ale jakoś nie wyobrażam sobie (a widziałam takie zjawisko na własne oczy), lecieć na porodówkę w nienagannym makijażu, fryzurze, tipsach i..(tu uwaga!) Srebrnej, błyszczącej sukience do kolan! Taką miałam koleżankę na porodówce, gdzie przez moment, ja, w poszarpanej i brudnej już od wszystkiego koszuli nocnej, czułam się jak kupa:) Na szczęście szok szybko minął i skupiłam się na porodzie 🙂

  • ~aniaaaa

    06.02.2015 at 14:22 Odpowiedz

    jestem za zdrowym rozsądkiem… Ale jak słyszę pierd… jak to cudownie być mamą i jak to wszystkie zapomniały o krwawiących cycach, nieprzespanych nocach, kolkach, podawaniu znieczulenia po 6 godzinach wywoływanego porodu i tekście „tylko się pani w tych skurczach nie rusza bo pani złamie igłę od znieczulenia”. Ja nie zapomniałam. A dziecko mi niczego nie wynagradza. Młoda jest miłością mojego życia ale zawsze będę powtarzać że macierzyństwo to najtrudniejsza rzecz w moim życiu. A wiele już przeszłam..
    Mamo Rysiowa to Ty jesteś ta normalna i zdrowa i tak trzymaj.

  • ~Ruby Soho

    07.02.2015 at 00:03 Odpowiedz

    Wprawdzie nie oglądam telewizji (bo nie mam) i pani celebrytka nie jest mi znana, ale bardzo trafne spostrzeżenia na temat .. nie tylko ciąży w zasadzie, ale na temat idealizowania życia w mediach. Potem patrzymy na własny dom, na męża, dzieci, obiad, łazienkę, odbicie w lustrze i zastanawiamy się co robimy nie tak, bo żadną miarą nie chcą wyglądać jak w TV 🙂

  • ~wildthing

    07.02.2015 at 14:44 Odpowiedz

    Ha! Ha! Uwielbiam te wszystkie sexy mamy nasze rodzime gwiazdy i expertki wszech wiedzy. Ale serio fajny jest blog Karoliny Malinowskiej. Ona jest normalna.

  • ~matka

    09.02.2015 at 06:44 Odpowiedz

    Mamo Rysiowa czytam Twój blog na poprawę humoru,ja już to wszystko mam za sobą,pamiętaj i zapamiętuj każdą chwilę którą teraz masz.To wszystko tak szybko mija.Ja jestem mamą 4 chłopców czyli w domu miałam 5 facetów w różnym wieku ,czasem rano zastanawiałam się jak przeżyć dzień i któregoś nie zabić.Dałam rade ,nie było lekko,miliony pytań,złota karta u chirurga,(bo dziwnym trafem nie chorowali jak normalne dzieci)tylko ciągle trzeba było coś zszywać ,łatać wkładać w gips.Lodówa ciągle pusta bo pochłaniali wszystko jak szarańcza.No i odwieczna przyjazń z dyrektorami szkół do których aktualnie chodzili.Jak ja Bogu dziękuje że można było wtedy użyć takich akcesorii wychowawczych jak pas lub kapeć.Było na prawdę ciekawie ,ale dziś jak patrzę jak sami są ojcami i mężami to nie żałuje ani jednej chwili.Masz racje, dzieci zmieniają całe nasze życie ,ale są najpiękniejszą i najbardziej wkur…cą rzeczą na tym świecie.

  • ~PsychoMatka

    09.02.2015 at 10:37 Odpowiedz

    Mamo Rysiowa: aj lof Juu!!! Tyle. 🙂

  • ~Mama Żulika

    25.02.2015 at 22:30 Odpowiedz

    ~matka – masz rację:) Mam Żulika – dokładnie w wieku Rysi. Ale ma ona tez dwóch starszych braci. I w pełni zgadzam się z twierdzeniem:
    „małe dzieci są słodkie. Tak słodkie że chciałoby się je schrupać. A potem… potem żaluje się że się tego nie zrobiło” 😉

  • ~mama dwójki

    04.03.2015 at 13:53 Odpowiedz

    bardzo mądrze napisane. A od pozostałych wpisów jestem zalana łzami…. ze śmiechu. 😀

Post a Comment