Uwaga spoiler! Czyli jak Krystyna potwierdziła swoją obecność.

Uwaga spoiler! Czyli jak Krystyna potwierdziła swoją obecność.

Dzień Dobry bardzo. Poniedziałek jak nie poniedziałek normalnie. Wszystko odpaliło, dojechało, dziecko po czterech tygodniach cudownie ozdrowiało i poszło na nowo coś złapać do żłobka. Widok siorbiących z nosa własne gile dzieci w tej placówce powinien przejść do historii, poważnie. Dzisiaj z innej beczki bo piętrzą się zmiany i nowości w moim małym świecie a jedną z nich jest tak długo wyczekana i wydumana książka. Nadal nie wiem czy nie zrobię tym sobie więcej szkody niż pożytku, ale kochani warto zadeklarować, że ruszam z kopyta i we współpracy z bardzo sympatyczną Panią Karoliną, której zadaniem będzie zmuszanie mnie do rozliczania się z terminów – tworzymy, rzeźbimy, składamy coś na kształt publikacji.  Co z tego wyjdzie czas pokaże, modlę się jedynie o brak totalnej książkowej kompromitacji i lęku przed wyjściem z domu.  Dla zainteresowanych zdradzę więcej, blog w niedalekiej przyszłości zacznie przenosić swoje jestestwo do prywatnego ogródka czyli na stronę www. A co! Pana grafika, z którym spotykamy się niedługo na kawę i ploteczki serdecznie pozdrawiam i liczę na urwanie wszystkim jajec z zachwytu na widok nowości. Pod poniedziałek, na zachętę, cos czego nie było a co  będzie, spoiler z Krystyno, nie denerwuj matki! z wersji: papier i druk.

(…) Po wyjściu od lekarza, który oficjalnie potwierdził obecność groszka i wypłukał portfel do zera, galopem i na złamanie karku pobiegłam do najdroższego sklepu z akcesoriami. Nie wiem, co mi się wydawało. Że mnie stać? Że moje dziecko, które wielkością przypominało nawet nie ziarno ryżu będzie ubrane w jedwabie i najlepszą jakość wełny? Telewizja panie. Nakręcała mnie Kate Middleton z pięknymi długimi włosami, prostymi zębami i jej Royal Baby. Niestety jedyne, co łączyło nasze „bejbis” to to, że urodzą się w podobnym czasie tego samego roku. Cała reszta drobnych szczegółów od tytuły księżnej Cambridge, którego nie nosiłam, męża, który stał drugi w kolejce do brytyjskiego tronu, którego nie miałam i prawdopodobnie kapci do snu od Labouttin’a, których na oczy nie widziałam – różniłyśmy się na tyle znacząco, żebym we wspomnianym sklepie z dziecięcą garderobą mogła bezkarnie na chwilę dostać kołatania serca i duszności. Ja nosiłam kapcie z domu mody Armani, Tani Armani, a w kolejce do tronu stałam mieszkając u mamy czekając na możliwość zrobienia porannego siusiu. Wracając do sklepu i moich zapędów arystokratycznych. Stałam najpierw pięć minut na zewnątrz uprawiając klasyczny window shopping, praktycznie wylizując pani ekspedientce witrynę, podniecając się mikro sukienkami i małymi spodniami na szelkach marząc, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że zacznie być nas stać. W końcu weszłam zamaszyście, na bezdechu wybrałam najmniejsze buty, jakie były na stanie, zapłaciłam kokosy, osunęłam się po ścianie całkiem blada widząc ilość cyfr na paragonie i wyszłam. W środku miasta szalała wstrętna zima. Autobusy, samochody i ciężarówki rozjeżdżały na zmianę padający śnieg z deszczem pozostawiając na ulicach dramatyczną breję. Ludzie opatuleni od stóp do głów pospuszczali głowy odliczając każdy krok do domu. Nikt nie zamierzał nawet wystawić nosa poza szalik nie wspominając o uśmiechu. Każdy gdzieś biegł, byle szybciej, byle do wiosny. Ja dla odmiany paradowałam po chodniku w rozpiętej kurtce, z czerwonymi pąsami na twarzy i uśmiechem jakby sztucznie przyczepionym od ucha do ucha. To był uśmiech wręcz niemożliwy jak na porę roku i stan rzeczy na drogach. Byłam wycięta z innej rzeczywistości i wklejona do tego czasu, do tych ludzi. Zupełnie jak nieudolna praca początkującego grafika. Nie pasowałam do szarości i przygnębienia, jakie uprawiali wszyscy malkontenci tamtego dnia. Ja targałam w ręku papier od lekarza, pierwsze oficjalne zdjęcie dziecka – małą kropkę w asyście tryliona innych kropek, kartę prowadzenia ciąży z podanym rozmiarem tego ziarna i parę świeżo zakupionych dziecięcych butów. Kilka podskoków z nogi na nogę, kilka wyśpiewanych pod nosem piosenek zatrzymało mnie na amen w centrum miasta. Nie spieszyło mi się do domu. Standardowe obowiązki i sprawunki nie miały żadnego znaczenia.  Czekałam na telefon od GG, który wieczorem wracał do domu z tygodniowej delegacji. Nasze mieszkanie po raz kolejny z dziupli Niespełnatrzydziestki miało stać się centrum rodzinnym, takim z rosołem na gazie i koszem jabłek na komodzie. Normalnie nie kupowałam takich rzeczy. Która niezależna pracoholiczka myśli o jabłkach i ciepłej zupie, błagam.

– Gdzie jesteś? – zapytał głos GG w telefonie.

– Zgubiłam się gdzieś w drodze z pracy do domu, właściwie w drodze od lekarza do domu, -uśmiechnęłam się znacząco ciesząc się słysząc właśnie jego po drugiej stronie.

-Konkretnie. Gdzie? Jestem już w Łodzi, urwałem się wcześniej, muszę Cię zobaczyć jak najszybciej, -oznajmił dumny już wtedy „zaraz ojciec”.

Nie wiem czy ktoś widział nas tego popołudnia w jednym z łódzkich Empików, w którym snułam się jak naćpana między półkami, książkami i poradnikami. Nie wiem czy ktoś widział jak GG znalazł mnie schowaną w rogu księgarni wąchającą nowe książki, które chciałam mieć wszystkie, natychmiast! Nie wiem, czy tylko mnie było dane patrzeć jak przez sklep podąża On z największym bukietem kwiatów, jakie kiedykolwiek widziałam. Czułam się wyróżniona, czułam się ponad wszystkim (…).

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

48 komentarzy

  • ~Gabriela

    26.01.2015 at 09:19 Odpowiedz

    Aaa! Koniecznie muszę mieć tą książkę! Jesteś cudna 🙂

  • ~Matka Córek

    26.01.2015 at 09:54 Odpowiedz

    Jakby co wykupie z 10, żeby wstydu nie bylo. Don’t worry!

  • ~Aga K z Krakowa

    26.01.2015 at 10:04 Odpowiedz

    Matka kupuję wszystkie części jakie się pojawią bez względu na cenę.

  • ~iza

    26.01.2015 at 10:13 Odpowiedz

    zamawiam :)!

  • ~kachakasia

    26.01.2015 at 10:17 Odpowiedz

    I ja I ja będę kupYwać tę publikację for sure!
    Widzisz? Masz już 3 fanów!

  • ~ula

    26.01.2015 at 10:27 Odpowiedz

    Kupuję odrazu

  • ~Pani Karolina ;)

    26.01.2015 at 10:34 Odpowiedz

    To ja patrząc na razie nie tylko na terminy, ale wszystkie wyliczenia, które spać mi nie dają – trzymam za słowo i zbieram zamówienia 🙂

    • Mama Rysiowa

      26.01.2015 at 10:40 Odpowiedz

      Pani Karolino, Pani rola jest nieoceniona 🙂 Pani wie przecież…

  • ~Anna

    26.01.2015 at 10:35 Odpowiedz

    No i wyję…

    Kupię Twoją książkę napewno!

  • ~Gocha

    26.01.2015 at 10:41 Odpowiedz

    Kupie na pewno. To będzie bestseller 🙂

    • Mama Rysiowa

      26.01.2015 at 10:43 Odpowiedz

      No ja dziękuję za a wiarę ludzie kochani 😉

  • ~Mysha81

    26.01.2015 at 10:46 Odpowiedz

    Ja tez kupie-dla siebie i siostry:)

  • ~Martyna

    26.01.2015 at 10:53 Odpowiedz

    Daj znać, gdy Książka będzie gotowa, gdzie ją można dostać. Chcę kupić, chcę przeczytać. A raczej muszę. Zapowiada się super. 🙂

  • ~Hogata

    26.01.2015 at 11:19 Odpowiedz

    I ja też kupię 🙂 może tropem książki zaczniesz pisać scenariusze seriali??;)

  • ~agata

    26.01.2015 at 12:31 Odpowiedz

    Fajne:) , ale szczerze wolę wpisy blogowe, do blogu pasuje mi taka forma narracji 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Mama Rysiowa

      26.01.2015 at 13:32 Odpowiedz

      To nie będzie nic innego jak wydanie bloga na papierze. Forma narracji zostaje, zamysł też.

  • ~natkaherbatka

    26.01.2015 at 12:49 Odpowiedz

    Cudo, az mam lzy w oczach, ksiazke pragne miec 😀 powodzenia i gratulacje

  • ~Marzena

    26.01.2015 at 13:02 Odpowiedz

    Tylko przygotujcie duży nakład, żeby dla wszystkich starczyło

  • ~mama mai

    26.01.2015 at 13:08 Odpowiedz

    biorę wszystkie!

  • ~Mama Juniora

    26.01.2015 at 13:50 Odpowiedz

    I ja biorę! Może listę przedsprzedażową otworzymy, to zobaczysz ilu fanów masz gotowych brać w ciemno! 🙂

  • ~apatka

    26.01.2015 at 14:46 Odpowiedz

    Ja też zamawiam 🙂 Na tym fragmencie się zryczałam, to co będzie przy całej książce.

  • ~pocieszajka

    26.01.2015 at 16:06 Odpowiedz

    i ja! dla mnie jedną! długo trzeba będzie czekać? 🙂 🙂

  • ~Justyna

    26.01.2015 at 17:31 Odpowiedz

    Kupie książkę bo juz wiem ze będę się nią zachwycać 🙂

  • ~Kasia (DziulkaCrew)

    26.01.2015 at 18:47 Odpowiedz

    Ja zamawiam! Przyjadę do tej Łodzi po dedykancję, a co!

  • ~-Gosh

    26.01.2015 at 19:52 Odpowiedz

    fajnie jak książka bedzie dostępna do kupienia w wersji elektronicznej, bo nie tylko w Polsce Ciebie czytają ;))

  • ~Młoda.

    26.01.2015 at 19:52 Odpowiedz

    Mamo Krystyny, gratuluję realizowania marzenia!
    Na pewno przygarnę jedną książkę dla Bratowej. 😉

    Takie drobne uwagi ode mnie, jeżeli chodzi o opublikowany ‚spojler’.

    „- Zgubiłam się gdzieś w drodze z pracy do domu, właściwie w drodze od lekarza do domu, -uśmiechnęłam się znacząco ciesząc się słysząc właśnie jego po drugiej stronie.

    -Konkretnie. Gdzie? Jestem już w Łodzi, urwałem się wcześniej, muszę Cię zobaczyć jak najszybciej, -oznajmił dumny już wtedy „zaraz ojciec”.”
    Trochę dziwna maniera stawiania przecinków na końcu kwestii. Nigdy się z taką nie spotkałam i nie wydaje się mi ona poprawna. Nie mogę znaleźć na ten temat informacji, lecz znalazłam inne (wyglądające na przydatne). Proszę: http://translatrix.blogspot.com/2011/05/o-cudzysowach-srednikach-i-myslnikach.html (To nie jest reklama!)

    „Nie wiem (przecinek) czy ktoś widział ( przecinek) jak GG znalazł mnie schowaną w rogu księgarni wąchającą nowe książki (…)”
    Tutaj natomiast zabrakło dwóch przecinków.

    Ogólnie, Mamo Rysiowa, jeżeli będziesz potrzebowała pierwszej, drugiej czy setnej korekty – możesz śmiało pisać do mnie. Robię to w ramach wolontariatu, gdyż nie mam wykształcenia w tym temacie, ale trochę się znam. 😉
    Niczego w zamian nie oczekuję ani nie chcę się wybić na Twojej sławie (to by była dyskretna pomoc). 😉 Jeżeli będziesz miała taką ochotę, to podam maila, na który możesz napisać. A nawet go napiszę przy dodawaniu komentarza.

    • Mama Rysiowa

      29.01.2015 at 12:32 Odpowiedz

      Redaktor już dzielnie pracuje nad tekstem, ale dziękuję za oferowanie pomocy szczególnie teraz, kiedy nie śmierdzimy groszem na wydanie minimalnego nakładu 😛

  • ~Jadzka

    26.01.2015 at 21:18 Odpowiedz

    Czytam tego bloga od pierwszego wpisu, ale teraz muszę napisać, że tez stanę w mega kolejce w empiku

  • ~BasiaBM

    26.01.2015 at 22:35 Odpowiedz

    Trzymam kciuki 🙂 Kiedy możemy się spodziewać efektu finalnego? 🙂

  • ~Nitka

    26.01.2015 at 22:44 Odpowiedz

    Jesteś najlepsza! Czytam Cię od miesięcy. Bardzo się cieszę, że wyjdzie coś drukowanego. Każda kobieta, czy to matka czy nie (ja jeszcze nie) powinna mieć Cię na półce. Uwielbiam Twój styl pisania. Jesteście wyjątkowe, raczej wyjątkowi, bo jeszcze GG się załapuje 😉
    Nie mogę się doczekać książki!

    • ~Jola

      27.01.2015 at 20:19 Odpowiedz

      Jest jeszcze pies Kisiel . Ja też zamawiam .

  • ~nieskonczonosc

    26.01.2015 at 22:53 Odpowiedz

    Ucieszylam sie z tej informacji. Czytam Cie od kilku ladnych miesiecy, czekam na wiecej. I rzecz jasna na ksiazke.

  • ~Kala

    27.01.2015 at 03:08 Odpowiedz

    Również nie mogę się doczekać 😉 Ostatnimi czasy sprawdzam bloga codziennie z nadzieją na nowy wpis 🙂 A książkę zapewne kupię w kilku egzemplarzach, idealny prezent dla znajomych mamusiek 🙂

  • ~Maria

    27.01.2015 at 10:10 Odpowiedz

    ja też poproszę egzemplarz

  • ~Maria

    27.01.2015 at 10:11 Odpowiedz

    ja też poproszę

  • ~malina

    27.01.2015 at 14:28 Odpowiedz

    Tylko koniecznie umieść tam notkę o przebiegu ciąży! Czytałam ze dwadzieścia razy, pokazałam wszystkim koleżankom i za każdym razem płakałam ze śmiechu. Mam nadzieję, że w takim nastroju przeprowadzi mnie przez własną ciążę 🙂

  • ~MamaAurelki

    27.01.2015 at 14:49 Odpowiedz

    Również czekam niecierpliwie na książke 🙂

  • ~Kasia Paintspets (@KasiaPaintsPets)

    27.01.2015 at 15:54 Odpowiedz

    Jak bedzie w wersji mobi – kupuje od samego razu 🙂

  • ~Chuda

    27.01.2015 at 20:17 Odpowiedz

    Noooo Ja również wyglądać będę za książką Twą 🙂 Ulubienico moja Ty 😉

  • ~Kasia

    27.01.2015 at 21:54 Odpowiedz

    Super wiadomość , gratuluje . Ja zamawiam dwie i poproszę z podpisem ;)) to bedzie wyjątkowy prezent dla Mojej Bratowej . Czytamy wiernie od początku !!!

  • ~Mami Zoni

    28.01.2015 at 00:10 Odpowiedz

    I ja juz tez przepowiadam, ze kupie ksiazke dla siebie i napewno bedzie to tez dobry prezent dla znajomych. Rewelacja! Gratuluje! I oczywiscie trzymam kciuki 🙂

  • ~gaga

    28.01.2015 at 07:51 Odpowiedz

    i ja również dołączam do grona kupujących Twoją książkę:)

  • ~Jagoda

    28.01.2015 at 09:31 Odpowiedz

    Trzymam kciuki i już się nie mogę doczekać kiedy będę trzymać w ręku Twoją książkę. Powodzenia :).

  • ~natalia łuczak

    28.01.2015 at 21:16 Odpowiedz

    Już chcę tę książkę 🙂

  • ~Amu

    29.01.2015 at 11:35 Odpowiedz

    Do tej pory siedziałam cicho ale nie zdzierżę dłużej =) Chłonę od początku każdy wpis i codziennie czekam na więcej. Błagam niech to trwa! Książka musi być moja, nie ma bata.

  • ~Kreolka

    04.02.2015 at 21:38 Odpowiedz

    Książki kupie, nawet dwie 🙂 cobym się z moim J nie pobiła. Bo to taka śmieszna historia była. Późny wieczór ja w moim tajnym biurze (czytaj w kuchni przy laptopie) mój J w pokoju obok udaje, że ciężko przy kompie pracuje. Ja rycząc ze śmiechu mówię : wejdź na maila, linka ci wysłałam świetny blog znalazłam. J po chwili : ja mam lepszy zaraz też ci wyśle. Otwieramy swoje skrzynki kilka sekund konsternacji i ryk ze śmiechu ale już w duecie. Dziwnym trafem oboje znaleźliśmy Cię w tym samym czasie i oboje nadal Cię czytamy 🙂 Gratuluje bardzo lekkości pisania, polotu, świetnej rodziny. A zresztą trzecia książką też się przyda dla naszej maleńkiej kruszyny będzie na prezent za kilka lat. Tzn już niedługo bo kruszynka w tym roku skończy 13 lat.

    • Mama Rysiowa

      04.02.2015 at 22:33 Odpowiedz

      A na czym żeście się tak uśmiali?

  • ~DarkRaven

    05.02.2015 at 09:55 Odpowiedz

    Nie pamiętam już nawet jak trafiłam na Twojego bloga, ale sama jestem matką dwulatka i Twoje posty wiernie oddają rzeczywistość w jakiej sama funkcjonuję. Uwielbiam Twój styl, nieco zabarwiony czernią humor i szczerość do bólu. Podczytuję już jakiś czas co słychać w świecie Krystyny 🙂 Mam nadzieję, że mimo wydania książki blog nadal będzie istniał, bo to co na bieżąco, na gorąco pisane jest najlepsze i najszczersze.

Post a Comment