Tłusty czwartek

Tłusty czwartek

Sytuacja domowa, scena rodzajowa: ja, dziecko, GG i pies. Ubieramy się na spacer czyli skaczemy obydwoje na jednej nodze z niedowiązanym butem, dawno już w kurtkach gubimy siódme poty, jedną ręką pakujemy mleko drugą szukamy telefonu – przed chwilą leżał na stole, cholera gdzie jest telefon?! Kochanie, widziałaś moją czapkę? GG, gdzie są moje okulary??  Gra zespołowa, ja wije Dziedziczce ciepło (kocyk te sprawy), GG szuka adapterów do nosidełka, przecież kto by w takie słońce chodził z gondolą? Młode przerzucane z rąk do rąk, -potrzymaj ją, ja musze jeszcze siku, -weź ją ode mnie na chwilę, zapnę Kisielskiego na smycz. Ryśka uśmiechnięta ofafluniła mnie już trzy razy, położona na przewijaku w celu zmienienia pampersa i wciśnięcia cieplejszych majtek nagle gubi uśmiech. Dosłownie jak wysokościomierz traci humor wraz ze spadkiem wysokości nad poziomem morza.  Wiem już doskonale co mnie czeka, każda kolejna warstwa ubrania łapie u dziecięcia wyższe akordy, czapka jakby zdzierała zeń skórę, szalik polewa spirytusem. Ryk, chaos, dramat w trzech aktach, pies głupawka wali ogonem na prawo i lewo,  pogromca doniczek i ramek na zdjęcia. Na ostatnią chwilę wrzucam jak opętana rzeczy do torby, od bardzo potrzebnych jak mokre chusteczki do absurdalnych jak waciki do uszu dla niemowląt – nigdy nie wiem do końca, co się stanie.  Poziom kosmosu w mojej torebce przerósł już wszelkie oczekiwania, czarna dziura do pięt mi nie dorasta. Zapakowany w zimowe fatałaszki Dzieć,  czapka, dwa kaptury, rękawiczki, moś w czachy, bardzo dosadnie dmie w swoje trąby, pomału wyprowadza mamę i tatę z równowagi. –Nie działa to na mnie, tralalala – woła ojciec montując nosidło na wózku, które jak na złość nie wchodzi w adaptery.  Nie działa to na tatusia Słoneczko, nie działa, nie działaaaaa…AAAAAAA!!! no montuj się do qrwy nędzy, zaraz oszaleję! Pot, łzy dziecka bo gorąco i niewygodnie, pies dyszy coraz głośniej pompując atmosferę napięcia, najwidoczniej nie zapomniał, że od 10 minut łazi po domu w pełnym umundurowaniu.  GG z uśmiechem na ustach odwraca się do mnie i pyta: -Kochana, gdzie jest zielony daszek od nosidełka? Ja gęba w podkowę, wzruszyłam ramionami , nad głową latają znaki zapytania. -Jaki zielony daszek G?  -No ten od kompletu, od wózka! -Kochanie, ale my nie mamy zielonego wózka, skwitowałam grzecznie. Jak to nie?! A to co niby jest, wskazuje G palcem na ewidentnie NIEBIESKIEGO X-landera.  GG, to jest kolor niebieski, daszek jest niebieski, wózek jest niebieski,  sufit biały, pies czarny itp. –Daltonistka, zakończył.  Już nawet nie było sensu dalszej dyskusji. Ja wiem, że mężczyźni odróżniają trzy podstawowe kolory: ładny, brzydki i pedalski, a śliwka to owoc a nie kolor. Jego racja, mój spokój. Wyszliśmy.

Ja jak to ja, dwa razy muszę się po coś wrócić, a jak nie ma po co zawsze warto sprawdzić czy oby na pewno zakręciłam gaz, wyłączyłam żelazko i odłączyłam prostownicę. Skoro tak wygląda szykowanie na godzinę spaceru, to szczerze mówiąc boję się pomyśleć o wakacjach i montowaniu mandżura dla naszej czwórki, brr! Na spacerze totalna błogość, słońce lekiem na wszystko. Słońce i pączki z różą w połączeniu z kawą w doborowym towarzystwie.  Tak, tak, tak to ja się mogę leczyć. Krychna pokonana przez ciepłe powietrze zamknęła usta od razu po wyjściu z klatki, rodzicom udało się nawet wymienić wrażenia z dnia i potrzymać się za ręce.  Bezcenne chwile z życia rodzica, bezcenne z życia kochanki.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

20 komentarzy

  • ~sawisia7

    27.02.2014 at 22:36 Odpowiedz

    kolory….ja mam rasowego daltonistę….a kolory u niego dzielą się na jasny i ciemny ehhhh

    • SOHO

      27.02.2014 at 22:37 Odpowiedz

      też musi być wesoło 😀

      • prosta polka

        28.02.2014 at 00:01 Odpowiedz

        mój za to dzieli kolory na „jakieś” oraz, uwaga, WYPUKŁE. i weź się domyśl.

        • ~

          28.02.2014 at 09:06 Odpowiedz

          Dobra, you win.

        • ~sawisia7

          08.03.2014 at 22:17 Odpowiedz

          wypukłe? hmm mój osobisty daltonista tez nie wie…ja obstawiam że to jakieś to będa te jasne a wypukłe ciemne 😉

  • ~wildthing

    27.02.2014 at 23:04 Odpowiedz

    A moje dziecko sprofanowało tłusty czwartek pączkiem z Biedry albowiem rzeczony posiada w nadmiarze to co w pączku najważniejsze w rozumieniu kilkulatka – LUKIER!

  • ~cruella

    27.02.2014 at 23:17 Odpowiedz

    Wildthing u mnie tak samo.
    Moje 4 letnie dziecię zjadła lukier a mamusia resztę plus 4 swoje pączki.
    Oby w cycki poszło 😉

  • ~cruella

    27.02.2014 at 23:18 Odpowiedz

    Zjadła lukier z 3 pączków 😉 umknelo mi.

  • ~Marta

    28.02.2014 at 10:23 Odpowiedz

    Uwielbiam Twoje nastawienie do wszystkiego!!!! Codziennie poprawiasz mi humor kobieto!! Dzięki 🙂

  • ~Fermosa

    28.02.2014 at 13:40 Odpowiedz

    Scenka rodzajowa z rodzinnej przeprowadzki:
    Ja chodzac po mieszkaniu i decydujac o kolorach scian do pomalowania:
    lazienka-pistacja, pokoj-morela, drugi pokoj-cytryna, kuchnia-wanilja, sypialnia kawa z mlekiem.
    On: a co ty bedziesz kompot z tych farb gotowac?
    Ja jako cierpliwa kobieta: kupisz i pomalujesz?
    On. no..
    Poniewaz mam problemy z drogami oddechowymi nie pokazywalam sie do zakonczenia malowania, ktroe nawet zgrabnie poszlo i po tygodniu pojechalam decydowac gdzie jaki megle maja byc. Jako glos doradczy pojechal moj ojciec zeby mi pomoc decydowac a chlopaki zeby nie przestawiali szafy 3 razy.
    Wchodzimy i …. szok totalny, cale mieszkanie 3 pokoje, lazienka kuchnia, sciany i sufit w niebieskim kolorze, blekitne to jak nic.
    Mojego ojca zamurowalo tylko na chwile: odper… sobie aniolka to bedziesz miala jak w niebie….

    Jak odzyskalam mowe i spytalam sie mojego meza skad ten kolor to powiedzial ze na przecenie farba byla….

    • ~Panna Wiewiórka

      28.02.2014 at 15:33 Odpowiedz

      Az się obiadem zakrztusiłam!! Dobre 🙂
      Mężczyźni to wspaniały gatunek. Kochajmy ich. Nawet mimo wad 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • ~Mjowdik

      28.02.2014 at 16:03 Odpowiedz

      Ja mam na biało… może sobie pingwina nagryzmolę 🙂

    • ~sawisia7

      08.03.2014 at 22:19 Odpowiedz

      ożesz w mordę!

  • ~Czytelniczka

    28.02.2014 at 16:52 Odpowiedz

    Uwielbiam Ciebie czytać 🙂 Aż się gęba sama śmieje do komputera 😉

  • ~mimbla

    28.02.2014 at 21:22 Odpowiedz

    He,he…. fajnie wyglądasz na tym zdjęciu 🙂 Kocham ludzi,którzy maja dystans do siebie i nie robią dzióbków na zdjęciach ;))

  • ~Villverin

    08.03.2014 at 15:32 Odpowiedz

    Widzę problem zielony-niebieski i kobieta-mężczyzna to nie tylko problem mojego życia. Z tym, że mój ex i mój szef widzą niebieski tam, gdzie ja widzę oczojebną zieleń 😉

  • ~sawisia7

    08.03.2014 at 22:20 Odpowiedz

    klasyka gatunku 🙂

  • ~Hartypia

    20.05.2014 at 09:09 Odpowiedz

    Klasyka. A śliwka to owoc nie kolor to przebija nawet kolor pedalski. Czytając twoje wpisy czuje jakbyś była żoną mojego męża i mama mojego dziecka! Podobne patrzenie na otaczający świat i poczucie humoru sprawia że z przyjemnością i uśmiechem cie czytam! Dzięki

  • Malaga

    12.03.2016 at 23:49 Odpowiedz

    Na razie bezdzietna, więc strach pomyśleć jak ja się ogarnę z „dzieciem”, kiedy jak Ty muszę się kilka razy wrócić, i to po najważniejsze rzeczy jak telefon, portfel, rękawiczki itp.!

Post a Comment