Taki tam wstęp czyli jak zaszłam w ciążę.

Taki tam wstęp czyli jak zaszłam w ciążę.

Jak się wije dziecko chyba pisać nie muszę, rachu ciachu i po strachu. Fakt faktem człowiek jakoś zdziwiony jest kiedy na teście pojawiają się dwie kreski ( a właściwie cień cienia drugiej jak widać na załączonym obrazku), jakby nie wiedział co się dzieje jak się zadzieje, naiwniaczek.

Co do mnie to sprawa wymagająca wyjaśnienia. Są takie typy kobiet, które już w przedszkolu paradują z wózkami z lalkami i generalnie z góry założone jest trzymanie przez nie dyszla od mobila.

I gdy już się taka doczeka nikogo to nie dziwi, a po pierwszym drugie, po drugim trzecie, później już tylko cycki do kostek, obabulony sweter, przetłuszczone włosy i dziwna zawartość torebki: gruszka do nosa, kombinerki, dziadek do orzechów i Linomag.

Ja raczej stawiałam na siebie, praca, dom, praca weekend, czynność powtórz. Repertuar filmów wrzucanych przez znajomych na facebook’a wahał się między śpiewającymi psami, dziewczyną dziwacznie wypowiadającą słowo „bułka” i cyganami bez nogi grającymi na mandolinie. W porównaniu z toną rodzinnych zdjęć koleżanek z rocznika czułam się dziwnie a wizja trzymania na rękach swojego własnego młokosa wydawała być się odległą. Ale jak to przystało na młodego przedstawiciela gatunku ogarniętego chęcią rozmnożenia – dopadło i mnie. Tak oto zaszłam w ciążę, powiłam!

Reakcja społeczeństwa różna, od płaczu mamy, o przepraszam histerii i szlochu (płacze to dzieciątko Jezus w żłobie, moja mama wpada w histerię) do nietuzinkowych wytrzeszczy oczu typu „ożeszkurwajapierdole serio?!” no i moja ulubiona reakcja szefowej: „-Z kim?!” (Z koniem -.-)

Nic mnie w tym wszystkim tak nie niepokoiło jak fakt wychowania tego młodego obywatela na dobrego człowieka a nie idąc tak daleko – na człowieka. I nie myślę tu o mówieniu co jest dobre a co złe, że dzielić się trzeba i według generalnie przyjętych reguł miejsca starszym się w tramwaju ustępuje bo to banał i kwestia oczywista. Po głowie chodziła mi masa spraw oczywistych z punktu widzenia dorosłego człowieka , czego nie wie młode a co może mu się w życiu dorosłym przydać. Chociażby, że Jehowych się nie wpuszcza i w dyskusje nie wchodzi bo raz, że się wkurwisz a dwa – nie przegadasz, że się gaci nie poprawia publicznie bo głupio to wygląda, że piwo bezalkoholowe jest niedobre i koniec, nie ma, że z sokiem i że przy kasie w hipermarkecie raczej zawsze kończy się taśma jak podchodzimy my z ojcem.

Boże Bożenko tyle ważnych rzeczy, tak mało czasu! Trzeba się było zorganizować a zostało mi TYLKO 9 miesięcy. W głowie myśli kupa (od niedawna słowo kupa jest najczęściej używanym słowem w moim słowniku: rzadka kupa, zielona kupa, ale o tym później) i ta najgłośniejsza:

Nie dam ci się macierzyństwo – here I come!  😯

It\'s only fair to share...Share on Facebook1Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

16 komentarzy

  • ~mimbla

    23.01.2014 at 16:31 Odpowiedz

    Przeczytałam wszystko. Dawaj następne ! Szybko !!!!

  • ~Anka

    23.01.2014 at 19:39 Odpowiedz

    Na jehowych mam sprawdzony niezawodny sposob ty albo twoj facet otworzcie drzwi nago. Gwarantuje ze z listy cie skresla zrobia fotke drzwi i pewnie opatrza tekstem: tych klientow do naszego grona nie przyjmujemy. A co na namolnych szerzycieli wiary jest wszystko dozwolone….

  • ~syfula

    23.01.2014 at 21:08 Odpowiedz

    a gdzie opis porodu? chcę JESZCZE!!!!

    • SOHO

      23.01.2014 at 21:54 Odpowiedz

      Jestem już jestem. Nie mogłam się zbytnio udzielać, bo Krystyna miała inne plany na wieczór i dopiero teraz usnęła. Co do wpisu o porodzie, już jest w trakcie! Niektóre jednak wpisy przekonują mnie, że mamy/ludzie/świat żyją w amiszowej wiosce a luz i pozytywne nastawienie do rzeczywistości to zbyt wiele. Ciekawe jak przełkniecie tekst o porodzie skoro nie podoba wam się słowo „wyro” 😀 Sugeruję wrażliwych oczu nie wystawiać na pokuszenie i zostać przy ciekawej lekturze przepisów na sernik.

  • ~Jol1313

    23.01.2014 at 22:47 Odpowiedz

    Hej.Przypadkiem trafiłam na tego bloga, ale zacznę go częściej odwiedzać.
    Uśmiałam się do łez. Ale widzę po komentarzach że nie każdy ma poczucie humoru i dystans do siebie samych… Nie mogę się doczekać opisu porodu 🙂

  • ~aisa

    23.01.2014 at 23:35 Odpowiedz

    a mi sie podoba :-), piszesz tak jakbym slyszala siebie 😉

  • ~joanna

    24.01.2014 at 01:30 Odpowiedz

    Witam,przeczytałam jednym tchem.Gratuluję poczucia humoru i dystansu.

  • ~joanna

    24.01.2014 at 01:31 Odpowiedz

    dystansu do rzeczywistości:)pozdrawiam

  • ~Dżasta

    24.01.2014 at 04:18 Odpowiedz

    przeczytałam wszystko i Ciebie Kobitko uwielbiam, chcę jeszcze 🙂 plizz

  • ~Blog Ojciec

    24.01.2014 at 10:38 Odpowiedz

    Ja mam trójkę dzieci i wcale nie mam cycek do kostek! 🙂

    • SOHO

      24.01.2014 at 13:26 Odpowiedz

      To się chwali szanowny tato 🙂

  • ~argillae

    24.01.2014 at 22:10 Odpowiedz

    Przeczytałam, popłakałam się ze śmiechu. Zostaję.
    Moja Madame zaraz skończy już dwa latka, wiec to co opisujesz było już jakiś czas temu, ale czuję jakbym czytała siebie.

  • ~ewelajna

    24.01.2014 at 23:02 Odpowiedz

    hahahahaha zajebiste wpisy!!! 🙂
    Przeczytałam wszystko i czekam na więcej!!! 🙂
    Ja mam dwie dziewczyny!
    Nienawidzę różu- a kiedyś był mi tylko obojętny…
    Pozwodzenia na „froncie” 😉

  • ~Ola

    25.01.2014 at 19:28 Odpowiedz

    Heh.. jakbym czytała o sobie.. Moja córa kończy jutro 4 miesiące 🙂

  • ~lilkowo

    20.11.2014 at 23:33 Odpowiedz

    Przez ostatnie dwa wieczory nie robie nic innego po uśpieniu Małej jak czytanie Twojego bloga właśnie skończyłam. Od końca do początku. Dziękuję za wzruszenia i za to ze leżałam i trzeslam się ze śmiechu. Czekam na każdy wpis 🙂

  • ~Anna A

    06.12.2015 at 21:14 Odpowiedz

    Hello,mamy końcówkę roku 2015. Odkryłam Ciebie trzy dni temu,czytałam karmiąc i usypiając własne dziecię od końca do początku każdy wpis. Pochłonęłam każde słowo. Piszesz o sobie, a jakbyś pisała o mnie. Piszesz to o czym wiele z nas ,Mam przed 30 ,myśli i czuję ale wstydzimy się do tego przyznać albo „nie wypada”. Mamo Rysiowa, dziękuję.

Post a Comment