Taki feminizm.

Taki feminizm.

Muszę od początku. Przeprosić od razu, bo coś co mam do napisania ani modne nie będzie, ani na czasie. Nie będzie też wynosiło na ołtarze, raczej niżej. Schowa mnie do szuflady tam gdzie różne małe rzeczy czekają na lepsze czasy i brak laku. Albo jeszcze głębiej w dupę mnie to wsadzi, bo mówienie inaczej niż autorytety to nie wypada dzisiaj. To nie pomaga, to już na pewno nie. Trudno.

 

Za mało mam czasu na ten cały feminizm. Wiecie, czasu może i odpowiednio na klasyczny, zdrowy i przed ewolucją, przed sterydami. Mam czas na przeświadczenie, że dobrze jest być kobietą i że jestem z tego dumna, ale na Boga absolutne zero wolnych środków na skrajny fanatyzm.

 

Czasy dziwne. A może zawsze takie były tylko ja nic nie pamiętam bo mało czytałam, mało chłonęłam, głupia byłam. Może. Kiedy obraz gotującej matki nikomu nie przeszkadzał, a i nikt na siłę nie próbował wsadzić jej w rękę kilofa i zagnać pod ziemię. Ot tak, dla podbijania ideologii żeśmy równi. Że chuj w dupę mężczyznom.

 

Czasy trudne. Trzeba się bronić rękami i nogami potwierdzam i jak trzeba będzie to pierwsza pójdę powiedzieć co myślę, i że wara. Ale nie chcę, jakoś wewnętrznie mi się wszystko kłóci, kiedy z lodówki wyskakuje waleczny portret kobiety marginalizującej. Stawiającej chłopców w świetle seksistów, wyzyskiwaczy i tyranów. I po raz kolejny w dorosłym świecie czuję, że nie potrafimy wyważyć. Nie potrafimy zdystansować się do skrajnych obozów. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Albo w prawo albo lewak. Już dawno pokłóciliśmy się z rozsądkiem. No bo czego innego nauczać, jak nie rozsądku właśnie, kiedy widok dziewczynki zamiatającej w zabawie pokoik małą, plastikową szczotą odbiera w kategorii uciemiężenia. Poniżenia. Stereotypu.

 

Czasu mi żal na to całe dopatrywanie. Rozdrapywanie i ideologizowanie. Energii szkoda na walkę w imię skrajności. I tak dzieci poprowadzić raczę sobie, życzę, żeby nie dały się wciągnąć i oszaleć. Kropka.

 

Nigdy nie czułam się słabsza jako dziewczynka. Nigdy nie czułam, że nie mam szans na warsztat samochodowy i brudne od smaru łapy. Ale też nigdy nie chciałam tego robić. Czy to znaczy, że padłam ofiarą szowinistów? Wątpię. Marzyłam żeby być piosenkarką, aktorką, panią sprzedającą w sklepie, to była dopiero zabawa! A za plecami stała wiernie moja mama i poklepywała, kiedy chciałam inaczej niż wychowała natura. „Dobrze, jestem z tobą”, nie odwodziła od zamkniętych przed nosem drzwi.

 

Może dlatego nigdy wewnętrznie nie wyhodowała uczucia słabości, mniejszości i niższości względem męskich znajomych. Tu czy tam. W szkole czy w pracy. Za dzieciaka i za dorosłego. Nie dopuściła do tego. Ja miałam wsparcie idąc w każdą stronę.

 

I teraz patrząc na swoje dzieci życzę im wszystkiego czego chcą. Krysi wycieczki TIR-em na Kaukaz, Jurkowi występów w balecie w nylonowych rajstopach. I kiedy trzeba będzie wyjdę na ulicę walczyć z okropnym ciemiężeniem którego fakt – nie da się ostatnio ukryć. Nie pozwolę zaglądać sobie między nogi i pod pachy. Ale też nie dam sobie wmówić, że byłam nieszczęśliwa wtedy w tamtym „tam”, kiedy naliczałam pod trzepakiem rachunek za kilogramy pomidorów z kamieni. Kiedy wystawiałam w zabawkowym spożywczym rachunek z liści będąc panią kasjerką. Życzę synowi, żeby po latach, w których przyjdzie mu się wychować nie poczuł się nigdy tak, jak teraz czują się niektóre panie. Ideologia „o  złym samcu i nieszczęśliwej pani” nikomu nie pójdzie na zdrowie.

 

Tolerancja.

Powinna działać w dwie strony.

 

 

Za mało mam czasu na taki feminizm. Czasu mi żal na dopatrywanie. Wzruszam ramionami.

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook401Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

10 komentarzy

  • Aleksandra

    05.10.2017 at 16:08 Odpowiedz

    Wow piękne i zdrowe! Przeczytałam z radością głos rozsądku. Czasem warto połączyć serce z głową. Walczyć o swoje prawa, to trzeba umieć. Mama Rysiowa pokazała, że umie. Piękne 😀

  • Pink Think

    05.10.2017 at 16:25 Odpowiedz

    Co prawda wywaliłam do śmieci różowy zestaw perfekcyjnej pani domu, który dostała moja córka na 2gie urodziny… (poza różową miotłą była tam nawet malusia szczotka do kibla).
    Niemniej jednak, kiedy nie dalej niż przed wczoraj natknęłam się na tłum protestujących na Pietrynie, wrzeszczących dziko „Rewooolucja jest koooobietą” poczułam coś, co pozwala mi się zsolidaryzować z tym, co napisałaś.
    Pomyślałam sobie wtedy, że, cholera… rewolucja jest dla mnie jednak człowiekiem.

    Bo wrzeszczeć, że jest kobietą, to taki jakby seksizm, tylko w takim przewrotnym wydaniu.

  • Aga

    05.10.2017 at 19:19 Odpowiedz

    Pani Michalino, jak zawsze w punkt. Myślę, że w dzisiejszych czasach zdrowy rozsądek to podstawa. Mam córkę-wiesz ze mną pranie, prasuje ubrania, a z tatą kosi trawę i karmi kroliki, przybija gwoździe, podaje klucze w czasie skręcenia mebli -obydwoje powtarzamy jej, że może być kim chce. I tak jest dobrze. Aktualnie ma zamiar zostać lekarzem fryzjerów- i to też fajnie byle szczęśliwy była.

  • Anna

    05.10.2017 at 21:46 Odpowiedz

    A ja myślę, że to jednak każdy trochę mierzy swoją miarą. Osobiście jakichś trudności w związku z płcią nie miałam, poza chamstwem, które miało być „komplementem”. Ale inne dziewczyny mają. Mają na wsiach, kiedy jest jeden ginekolog i zna Twoją mamę, mają na technicznych uczelniach. Znajoma w ciąży (wygląda jak nastolatka, ma 27 lat) usłyszała, ze ma się nie pchać i mogła nie dawać d..y… Znajoma w górnictwie przeszła gehennę, żeby pracować w zawodzie. Znajoma, której pękła guma przeszła piekło próbując zdobyć receptę na pigułkę”po” we Wrocławiu. Brak szacunku do kobiet jako grupy to fakt.

  • Margret

    06.10.2017 at 11:39 Odpowiedz

    Zgadzam się z Anną. Każdy ma swoje doświadczenia, ale obstawiam, że każda kobieta chociaż raz była obiektem wątpliwej klasy „komplementów”. W wielu zawodach dziewczyny mają pod górkę. Proponuję popytać na Medycynie, co profesorowie myślą o kobietach w chirurgii powiedzenie „kobieta chirurg to jak świnka morska. ani świnka ani morska” uchodzi tam wciąż za świetne podsumowanie kobiecych kompetencji. Mnie też nie przeszkadza kiedy moja córka zamiata, myje gary w zabawie i wiesza pranie, bo jej to sprawia frajdę. Ale jak wyobrażę sobie taką „zabawę” za 20 lat z jakimś rozwalonym na kanapie gościem uzbrojonym w pilota to średnio mi się podoba taki widok. Zresztą po tym, co usłyszałam na temat kobiet tu: http://natemat.pl/219391,ekspert-tvp-przeprasza-za-mowe-nienawisci-wobec-kobiet-mialem-glupi-dzien – wiara w jakikolwiek zdrowy rozsądek spadła u mnie w najgłebszy kat Hadesu.

  • Maja

    07.10.2017 at 01:08 Odpowiedz

    Czytałam w życiu milion takich tekstów. To, co mnie nie przeszkadza, to sprawy niewarte zainteresowania, jeśli przeszkadza komuś innemu, to jest fanatykiem. Ja nie mam problemu – jak ktoś ma, to przesadza i ma skrajne poglądy. Ja nie widzę, co jest złego we wciskaniu dziewczynek w role sprzątaczek i kucharek, w seksistowskich dowcipasach, w sankcjonowanych na każdym kroku nierównościach – na pewno niczego złego w tym nie ma, a kto mówi inaczej, ten, patrz wyżej, przesadza, jest fanatykiem, jest nierozsądny i ideologizuje. (Ty oczywiście nie ideologizujesz niczego, po prostu przyjmujesz naturalny świat takim, jakim jest.) Ja nie padłam ofiarą szowinistów – nikt nie pada. Ja nie czułam się słabsza – nikt się nie czuje, nie jest ograniczany. Ja miałam fajną mamę, która wspierała mnie również, kiedy nie chciałam wejść w stereotyp – jak ktoś nie miał, i był zdany na wciskające w stereotyp z każdej strony otoczenie, to peszek, pewnie przesadza.
    Och nie, nie masz czasu na takie pierdoły. Okej. Szkoda. Szkoda też, że nie słuchasz niczyich wyjaśnień, może dlatego, że to tylko jakies feministki, kobiety mówią, a wiadomo, że kobiety to zawsze przesadzają albo mają PMS.

  • Anna Palade

    12.10.2017 at 09:47 Odpowiedz

    Dziękuję za ten tekst!!!:)

  • lordmidian

    12.10.2017 at 12:08 Odpowiedz

    Fajnie rozsądnie wyważony tekst. Zawsze jak będziemy chcieli doszukamy się niesprawiedliwości bo świat taki właśnie jest
    Anna –> A jak jest jeden urolog który zna Twojego tatę a Ty złapałeś jakiegoś syfa? Tak samo przekichane, płeć nie ma znaczenia.
    Są zawody w których facet statystycznie lepiej się sprawdza i są takie gdzie lepiej sprawdza się kobieta, taka biologia.
    Osobiście nie zatrudniłem opiekuna do dziecka bo nie mogłem się pozbyć wrażenia że obcy facet z mała dziewczynką to dziwne i tyle. Niesprawiedliwie ? oczywiście tylko co z tego ?

  • Olga

    16.10.2017 at 12:26 Odpowiedz

    Bardzo rozsądny tekst. Wiadomo, że kobiety w niektórych zawodach mają dużo ciężej niż mężczyźni. Są często obiektami żartów i głupich docinek. To są fakty z którymi nie da się dyskutować. Uważam jednak, że wszystkie panie powinny podjąć refleksję i same przed sobą przyznac się jak patrzą na mężczyzn przedszkolanki, pielegniarzy, a nawet nauczycieli w podstawówkach… Czy oni również nie padają ofiarą stereotypów?
    Kobiety sporo wycierpiały z powodu patriarchatu i problem ten w niektórych krajach jest dalej żywy. W Polsce tez warto sie sprzeciwiać i walczyć o swoje kiedy spotykamy się z seksizmem, ale popadanie w jakiegoś rodzaju paranoje, dopatrywanie się go na każdym kroku i robienie z siebie ofiary na codzień to już jeden krok za daleko. Ludzie niestety lubią szufladkować i taka juz jest nasza natura. Każda płeć, grupa społeczna czy etniczna jest narażona na wyśmiewanie, problemy i uprzedzenia z innego powodu. Ze wszystkim tym powinno się walczyć, ale warto zachować odrobinę dystansu do tego wszystkiego i spokojnie pomyśleć jakie działania będą dla nas na korzyść, a jakie wręcz przeciwnie-zrażają ludzi nawet do samego słowa ‚feminizm’ i z góry kształtują ich opinie na temat kazdej podjetej przez kobiety akcji.
    Pozdrawiam.

  • Ania

    20.10.2017 at 20:07 Odpowiedz

    Moja Córka jest przecinakiem,mam szczęście. Ona urodziła się z przeświadczeniem, że jest równa: wobec innych dzieci, wobec dorosłych(!!!), że jest fajna, mądra, ładna. „Nie” i „daj” co drugie zdanie, na wszystko znajdzie kontrę. Wie czego ccAlehce. Ale potrafi też powiedzieć ” kocham Cię aż do południa Mamo!”. I tak sobie często myślę, również w kontekście jej roli w świecie i jej doli jako dorosłej kobiety, że jeśli tylko uda mi się podtrzymać to jej przeświadczenie, jeśli tylko nie zgubi nigdzie po drodze tej pewności siebie, który chłop zagoni ją do garów, jeśli nie będzie chciała ich zmywać? Kto zabroni jej realizować plany? My zbieramy jeszcze baty, dlatego naszym zadaniem jest zaszczepić w naszych dzieciach szacunek i pewność siebie. Tak to wykombinować, żeby z tyłu głowy nie czaiło się „to nie dla mnie”, kiedy już dorosną. Żeby mój syn Borys pokazywał Zuzi jak odpalić mororynkę, a Zuzka uczyła Borysa jak kleić pierogi. Albo na odwrót:P

Post a Comment