Sierpień.

Sierpień.

„Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć.” A jak nie minie to niech chociaż cieplej się zrobi, albo słońce niech mi się nad głową rozochoci. Raz, porządnie.

 

Taki czas mi się przytrafił, że on mnie sprawdza i testuje. Cały czas zwiększa prędkość, później zmniejsza do zera. Interwał, chociaż sportu nie lubię, dopadł w sierpniu i jak ból ucha, nie daje za wygraną. Jątrzy. Mierzi. Pulsuje.

 

Rzuciła się na mnie w sierpniu dorosłość, taka jakiej się nie lubi. Taka, co sprawdza czy się nadajesz i czy ci dobrze dano, o coś prosił – dom, rodzinę, pracę. Czy ty w ogóle jesteś wdzięczny, bo jak niewdzięczny to ci wpierdoli. Taki CBŚ losu mam. Monit. Choć trzymam się ostatkiem sił, serio, i choć nieprzerwanie, systematycznie i wyjątkowo chronologicznie mam ochotę strzelić sobie w sierpniu w łeb, to przyklejam co wieczór twarz do poduszki myśląc, że ta zina mija. A jak jeszcze nie zaczęła, to MIŃ, KURWA.

 

I tak sobie biegnę przez alejki ósmego z kolei miesiąca, rok zmian, tu się potknę  na nierównym chodniku, tu spadnę z mostu pewnej środy, a jeszcze dalej strzeli do mnie podła, najgorsza sobota, jeszcze straszniejszy poniedziałek. A ja swoje. Jak ewolucja. Robię co trzeba, wstaję z kolanka na tym dziurawym chodniku, wypełzam z rzeki i znowu na ten sam most. Trwam sobie. I brnę. I walczę. To się kiedyś musi skończyć przecież. Ja sobie odśnieżę podwórko. Łeb, ten sam co chce mi się go dziurawić, mimo wszystko – mam na karku.

 

No i co dodać jeszcze, co przeleje w garnku wodę. Może, że ludziom się jeszcze chce. Radzić w tym wszystkim, dobrze życzyć i delikatnie podpowiadać. Wartości, że zachwiałam i że hierarchię przestawiłam do góry nogami. Że dzieci to więzi potrzebują z mamą, a nie mamy w pracy. Mamy aktywnej, utaplanej w pasji. Tutaj to mi się w sumie nawet trochę dziób uśmiecha, że serio? Kiwam głową ze względnym zrozumieniem dla wszystkich mądrych. Nie wiem co mi z tego życia wyjdzie i czy mi się kiedyś zwróci, jak zakładam.  Nie wiem, bo wiedzieć na pewno, że się uda, to jest jakaś próżność straszna, buta. Cieszę się, że inni mają przepis na sukces. Ja nie.

 

Ja sobie tylko coś myślę.

W coś wierzę.

Staram się.

I o więź moją z dziećmi, o to jedno właśnie,  to bym się raczej nie martwiła.

 

Z tego wszystkiego nie pochwaliłam Starego. Nie napisałam nic, że gościa uwielbiam, chociaż w tym podłym miesiącu, który ssie, dorzucił do pieca kilka porządnych szufli węgla. Dzielny jest, pływa w  gównie ze mną po uszy, równo, jak ratunkowy kajak jakiś, kiedy ja na otwartej wodzie wpław. Rocznica ślubu była. Trzecia. A ja nawet nie miałam mózgu sprawnego, żeby napisać, że ważny jest to dla nie kajak i życzę sobie, żeby zawsze był w pobliżu, chociaż mi czasem, przez przypadek jak sądzę, wiosłem zdzieli przez kark.

 

Więc kończąc, jak kończy się sierpień.

Wdech i wydech.

Zima mija.

Zima musi kiedyś minąć.

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook246Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

13 komentarzy

  • Marta

    30.08.2018 at 14:58 Odpowiedz

    Sierpień bywa gorszy niż listopada, który teoretycznie przynosi smutek. W listopadzie to człowiek z jednej strony melancholijnie ogarnia przemijanie, ale na spokojnie tak, a z drugiej – już pędzi w tłumie nerwowo za prezentami nerwowo przeglądając portfel. W listopadzie to chociaż ta zaduma taka jakaś spokojna się wydaje, w sierpniu człowiek uświadamia sobie, że przemija, że oto kończy się młodość i beztroska, a zaczyna dorosłość i trzeba wziąć życie w swoje ręce.

  • Kinga

    30.08.2018 at 16:17 Odpowiedz

    Mam podobnie …

  • Dominika Kwiatkowska

    30.08.2018 at 17:44 Odpowiedz

    Ten sierpień mnie wykonczy….

  • Wiśnia

    30.08.2018 at 21:29 Odpowiedz

    minie, minie…
    pamiętam jak sama czekałam na roztopy bo już dusiło mnie strasznie, dziecko małe, praca, praca, praca, dziecko …
    Czułam jak z pracy idę do następnej pracy…
    I pamiętam jak mi sił brakło, próbowałam zagłuszać ból alkoholem wieczorami ale było tylko gorzej… rano kac i jeszcze większy brak sił – prawie rozeszłam się wtedy z moim mężem 🙁 obwiniałam Go za mój brak sił…
    aż pokulało się trochę , latka minęły, dziecię już większe…samodzielne 🙂
    i ODDYCHAM, doceniam czas , który dał mi ukojenie
    także czekaj Miśka
    ta zima kiedyś minie
    obiecuję

  • Paulina

    31.08.2018 at 01:15 Odpowiedz

    Glowa do gory, ja zawsze powtarzam sobie ze albo moglobyc gorzej, albo po burzy musi wyjsc slonce.
    Mam podobnie jak ty juz od 2 msc, czuje sie jak „gowno w proszku”, przepraszam za slownictwo, ale ciagle mam nadzieje ze to minie. Choc pojewily sie jakies swiatelka w tunelu, wiec moze jeszcze miesiac moze jeszcze dwa i sie poprawi. Trzymaj sie Michalino! Moc z Toba! 😘😘

  • Nataliaa

    31.08.2018 at 01:59 Odpowiedz

    I ja czuje to samo myślałam ze tylko ja tak mam ze się sierpniem nie cieszę… a nas jest więcej… oby do wiosny

  • Iwona

    31.08.2018 at 07:52 Odpowiedz

    Misiu, Hiszpanie to maja takie powiedzonko: un dias a la vez – jeden dzien na raz. Czasami tak trzeba, myslec sobie: zeby tylko przezyc TEN jeden dzien, a potem kolejny i kolejny i sru fru zima mija.

  • Lidia

    31.08.2018 at 08:34 Odpowiedz

    Dostałam w twarz. Dosłownie. Ale dziękuję, jesteś mądrą i zajebistą kobietą. Ślę buziaki.

  • Mlekomania

    31.08.2018 at 22:29 Odpowiedz

    A ja-ja to mam wrażenie że od dwóch lat pływam w głownie.I kiedy już,już na momencik uda mi się łapkę na brzeg wyciągnąć żeby wyleźć z tego gówna ktoś mi tą rączkę nadeptuje….Kupno mieszkania,drugi weekendowy etat(jak by na tym jednym nie było wystarczająco ciężko) wyjazdowy chłop co to kierowca jest.Brak czasu dla siebie.Teraz się powoli urządzamy,co pochlania tyle czasu i energii ze na życie normalne mi nie starcza.I ciągle dzieje się „coś”zero oddechu tylko kupa wszędzie!-Ale za każdym razem kiedy wstaje rano patrze na to co już udało nam się stworzyć i myślę,że jeszcze tylko chwila i znowu będzie pięknie i spokojnie, że się ułoży,urządzi,unormuje i w końcu uda mi się z tego gówna wypłynąć.

  • Nieporadnikmamy

    02.09.2018 at 20:05 Odpowiedz

    Sierpień daje w kość. Może to przez księżyca zaćmienie, może to życie zwariowało. Wrzesień nie zapowiada się lepiej. Ale minie. Wszystko minie. Byleby do przodu.byleby oddychać. W końcu nadejdzie zima i człeka sen zmorzy i prześpi co najgorsze, a jak się obudzi to już wiosną będzie i świat się zazieleni a my dalej w zielone będziemy grać

  • Kasiape

    02.09.2018 at 22:22 Odpowiedz

    Zazdraszczam takiej zimy… ja byłam sama z moim bąbelkiem przez zimy wszelakie 🙁 Ciesz się kochana tym co masz, bo masz wszystko… i ajlowiu Ciem ever <3

  • KasiaPe

    02.09.2018 at 22:23 Odpowiedz

    Zazdraszczam takiej zimy… ja byłam sama z moim bąbelkiem przez zimy wszelakie 🙁 Ciesz się kochana tym co masz, bo masz wszystko… i ajlowiu Ciem ever <3

  • alicja

    13.09.2018 at 21:58 Odpowiedz

    Lubie twojego bloga

Post a Comment