Rozwód

Rozwód

Rozwodziłam się ze Starym chyba już dwa miliardy razy. Powodów zawsze jest masa i są one zazwyczaj poważne. Poważne, czyli takie, których wypowiedzenie na głos w obecności sądu spowodowałoby, że spalę buraka na forum i pomyślę sobie – czy ja to faktycznie powiedziałam, Your Honor? Czy ja, 31 letnia kobieta, stateczna pracownica łódzkiego biura, mama na zebraniach, na urodzinach koleżanek z grupy mojej córki – obecna zawsze, dobra sąsiadka, odpowiedzialna w każdym calu, wypowiadam na temat męża swego  co następuje:  

 

Rozwodzę się z nim Wysoki Sądzie, ponieważ mój mąż składał szafę w przedpokoju dwa lata. Dokładnie to dwa lata dochodził do myśli, że jest nam owa faktycznie potrzebna, bo sama szwedzka yenga zajęła mu maksymalnie dobę. Dodam jedynie, że w dniu zakupu szafy, wielkości Gminy Nowosolna, zabrał do auta DWA foteliki dziecięce, zostawiając dzieci u dziadków, fotele wielkości dwóch Gmin Brójce i łyżwy. Kurwa, łyżwy, rozumie sąd? Rzucając dwusetnym słowem, o nacechowaniu pejoratywnym, kiedy drzwi przesuwne od tej kolubryny wystawały z auta na długość dwóch, małych samochodów marki Cinquecento, oznajmił mi, że go irytuję. JA GO IRYTUJĘ, bo mnie to bawi. Więc pytam Sąd – czy wpychanie do auta tonowej paczki potykając się o hokejówki, które miał na nogach RAZ w życiu, w gimnazjum, i wystawka dwóch fotelików dziecięcych na parkingu hipermarketu, które to najwyraźniej pojechały doradzić w sprawie szafy, nie jest odpowiednim powodem, żeby zakończyć ten związek?

 

Rozwodzę się, bo widok ręczników porozwieszanych na KAŻDYCH drzwiach w domu, łącznie z drzwiczkami od szafek, przeszedł ludzkie pojęcie kilka lat temu, no a odkąd mąż się podstarzał, wydelikatniał, odkąd mu wilgoć na jajach przeszkadza do tego stopnia, że wyciąga w tygodniu całkowity zapas frotte jaki mamy, to ja Sądzie Najwyższy, Najmilszy rezygnuję. Wchodzę do domu jak jakiś romski przywódca – samurai i zanim dostanę się do dzieci, zanim me oczy ujrzą blask ich nieskalanych twarzy, to ja się muszę przedrzeć przez te prześmierdłe zasieki jak Mogli przez las deszczowy. Ścieżkę sobie wygrodzić złożoną parasolką, albo łokciem. Po co to komu? Na co to potrzebne? Żeby on to jeszcze zdjął w razie wyschnięcia, powiesił, wyprał…. Żeby on to! Koniec, finito! Ręcznikowym terrorystom mówię basta!

 

Rozwodzę się, tak wracając do szafy, bo jak już pojechał do sklepu po te meble, to zapomniał, że warto zmierzyć wysokość pomieszczenia. Logiczne przecież, po co to mierzyć?  I taką mi dziurę w podwieszanym suficie wydziobał nożem do chleba, żeby się prowadnica zmieściła, że myślałam że zdechnę na zawał serca, albo coś podobnego, co człowieka dojeżdża szybko.  Dwa lata po remoncie, dwa lata po batalii jak w grze Ryzyko z płytkarzami, fugarzami, gładziarzami (?), i innymi specjalistami stworzonymi do tego, żeby ich nadzorować, bo inaczej piją jak pojebane, a ten, Wysoki Sądzie, tnie w tym KG nożem do chałeczki. No żesz ja was wszystkich przepraszam, gdzie jest moje relanium?

 

Kończę to, bo osłony drewniane, te takie, od ogrodowej siatki, straszą za oknem jak wampiry, jak duchy przeszłości od niepamiętamjezukiedyzabijtamnie. Kupiliśmy sto lat temu zasieki, żeby mi sąsiedzi gołych cycuszków nie lustrowali. Założyliśmy nawet ale, że nabrałam bezdomnych psów, biednych, chorych i bez łap niemalże, i że psy te frustracje swoje wychowawcze postanowiły wylać na drewno w ogrodzie, to posesja nasza zaczęła wyglądać marnie. I tak błagając Starego miesiącami o nowe ogrodzenie doczekałam się zbawienia. Nawet nie skomentował, że psy to były moje, że problem mój, do kogo mam pretensje, że sama sobie zmieniaj – no nic! Po prostu pojechał do Castoramy, kupił nowe i Wysoki Sądzie –  postawił pod drzewem w ogrodzie. Pół roku temu to było. Jak pięknie patrzeć na żywotność tych osłon względem zmieniających się  wokół pór roku, aż się wzruszam. Mech możemy na nich badać śmiało i zdolności orientacji w terenie również. Jeszcze dwa deszcze i dwa śniegi i się naturalnie rozłożą.

 

Rozwodzę się na podstawie bezczeszczenia pasty do zębów, mimo siedmiu lat codziennego upominania. Zachodzi mniemanie, że mąż stracił słuch na wojnie, na której był i mi o tym nie powiedział. No a jak on był na wojnie i mi o tym nie mówi, to on mnie, kurwa, kłamie. Nie chcę mieszkać z kłamcą. Wiadomo.

 

Wchodzę do domu później, a na stole poliki wołowe, kasza, sosy, dwa rodzaje. Ogóry kiszone, jakie lubię. Wchodzę dalej, na stole ścielą się białe lilie. Kolorowanki dzieci susza się z plakatowych farb. Posprzątane jak w pałacu. I stoi ten mój mąż, co to ja go nie chcę, i mówi mi – siadaj, zjedz coś, pewnie jesteś głodna. A później się wykąp, otwórz piwo i wracaj. Tulimy się i oglądamy filmy. I ja sobie tak myślę właściwie, że jednak rozwodu nie chce, bo wpadłam na to nagle zupełnie, teraz wręcz, że to musi być coś więcej i czy warto tak za ręcznik pogonić drania.

 

Zachęcona obrotem sprawy napiszę mu dzisiaj po pracy smsa, zapytam, czy kąpiemy się razem. A on mi odpowie romantycznie, jak zawsze, jak na niego przystało, że chętnie, że owszem, że mogę na niego liczyć…

 

 

… jak tylko szambo w domu to wszystko wytrzyma.

Romantyk.

Niech zostanie. 

 

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

21 komentarzy

  • Alicja

    11.02.2019 at 16:19 Odpowiedz

    Ja zawsze mojego chce pogonić w jokerem ale tylko przed okresem później mi przechodzi

  • Alicja

    11.02.2019 at 16:20 Odpowiedz

    Ja zawsze mojego chce pogonić ale tylko przed okresem później mi przechodzi

  • Magda

    11.02.2019 at 16:33 Odpowiedz

    Rozwodzę się, bo się dziad jeden nie domyśla! Młody w wannie. Proszę uprzejmie mojego kochanego żeby mu zęby umył, bo ja już cierpliwości nie mam. A żeby nie stać i nie patrzeć jak toczą walkę i im pasta do zębów oczy wypala, zabrałam się za naprawianie spłuczki. Tak, kobieta za naprawianie spłuczki, bo od tygodnia na podłodze w łazience kapciami wydajemy kacze odgłosy, a mój mąż jakby tego nie zauważa. 20minut odwrócona do nich plecami byłam, rurę dokrecalam, ręczniki mokre zebrałam. Za plecami radosna zabawa. Odwracam się i z uśmiechem na twarzy pytam „to co, umyles go?”… Na co mój mąż: „No przecież kazałaś umyć tylko zęby.” Kurła! Jakby od półtora roku to była jakaś nowość i nie wiedzial, że po wsadzeniu do wanny i umyciu dziecku zębów trzeba go jeszcze umyć całego! Zostawię ich samych na tydzień to zginą.

  • Iwona

    11.02.2019 at 17:26 Odpowiedz

    Rozwodzie się, bo nikt nie potrafi doprowadzić mnie do takiego stopnia furii jak on. Przysięgam-nikt! Chodzę proszę, odkłada rzeczy na miejsce… No po co prawda jak mogę ją to zrobić… Proszę wrzucaj ubrania brudne do kosza a nie ku*** pod kosz bo wstyd jak nic jak ktoś wejdzie obcy. Skarpetki że środek pokoju już nauczyłam zabierać. Pewnego dnia nie zabrałam… Siostry moje przyjechały i śmiechem go rozłożyły na łopatki. Było to 11 lat temu i ani razu skarpetek w na podłodze nie było. I mam milion innych rzeczy do rozwodu ale tak sobie myślę że drugiego takiego mojego Grześka nie ma( nie wiem czy to tylko Grzesiu tak mają?) i jak potrafi mnie tak wkur*** to i uspokoić też. No i masz babo placek….

  • Ola

    11.02.2019 at 17:37 Odpowiedz

    A niech Cię, moj mąż Grzesiek wiedzie chyba podwójne życie, mało tego, jest tak leniwy że w tym drugim jest taki sam…

  • Jowita Gosturani

    11.02.2019 at 17:47 Odpowiedz

    Ja decyzje o rozwodzie podjelam nie dalej jak w piatek po poludniu, kiedy ten typ spod ciemnej gwiazdy, zachlal z kolesiami i do domu nie wrocil, kiedy byl mial opieke rodzicielska nad dwojka nieletnich z wlasnego nasieniowodu utworzonych) sprawowac, od godzin wczesnoporannych, sobotnim porankiem, kiedy ja bic karte na zakladzie pracy, byla powinnam!

    Definitywnie, rozwodzilam sie w sobote przez dzien caly, pisma rozwodowe mi lataly przed oczami. Ale bylam poszlam do tej pracy, jak juz sie chlejus w domu pojawil, a potem zazadzilam revenge sithkow i nie odzywajac sie na inny temat absolutnie wczesniej, z wyniosloscia salonowej damy, oznajmilam, ze z wybiciem godziny 20.00 wychodze na balety z Anna, wroce kiedys.

    W tak zwanym pomiedzyczasie, szykujac sie, przemaszerowalam z cyckami na zewnetrzu ze trzy razy pod jego skacowanym nosem, nie odzywajac sie slowem, zrobilam pieknie oko, nalozylam obcas i trzasnawszy drzwiami, nie odzywajac sie ani slowem wyszlam.

    No i z nastaniem niedzielnego poranka, a w nim, innego spojrzenia na rzeczywistosc, uznalam, ze moze jeszcze nie czas na rozwod i moze mi sie na cos przydac. I byl zostal i jest do dzis, a mamy juz poniedzialek!

  • Angelika

    11.02.2019 at 18:06 Odpowiedz

    Jeszcze ślubu nie mamy ,ale mieszkamy 6 lat razem tak jakby odkłada się to w czasie wszystko , ale nie taz mam ochotę wystawić za drzwi ! Trzy wycieraczki na korytarzu przy małym mieszkaniu o bałagan nie długo trzeba się strać a wiec codziennie proszę aby wy oddał buty i je stawiał na miejsce czyli kolejna wycieraczkę jednak jak do słupa a słup jak dupa … w zacnym jadalnio kuchenno gościnnym pokoju codziennie rozwiesza swoje rzeczy na krzesłach no może założy choć i tak bastepnego dnia zagłada do szafy mamy duża w sypialni o która prosiłam 3 lata i garderobę jeszcze ale po co składać 😂 proszę o małe domowe rzeczy które wydaje mi się ze są w roli faceta ! Niestety proszę prosz si się nie doprosze ale gdy nie ma obiadu jął wróci tooo hmmm foch i pitolenie nad głową … plus przyszła niedoszła teściowa ,o która toczą się wojny przez to jak on zawsze ale to zawsze ma dla niej usprawiedliwienie na jej wredote mam ochotę go wystawić za drzwi !! To pare z wielu apsektow wiec czasem zadaje sobie pytanie po co Ty wgl chcesz ślub ?!!!

  • Anka

    11.02.2019 at 18:26 Odpowiedz

    Ja mam w drugą stronę. Jestem bałaganiarą, wychodzę też z założenia, że od naczyń pozmywanych za pół godziny jeszcze nikt nie umarł. Za to mam na stanie pedanta z wadami oprogramowania. Wszystko odkłada natychmiast na miejsce, swoje pranie składa natychmiast i chowa do szafy, jednocześnie głosi, że on zachowuje porządek zawsze, wszędzie i pod każdym pozorem.
    Jednak gdy mu się zawiesi system to on niewinny, nie zwracać mu uwagi, bo jemu ma prawo się zdarzyć.

    Butelka po coli pod kaloryferem leżała. Przewrócona, biedna taka samotna. Już ją chciałam podnieść, ale coś mnie powstrzymało. Takiś porządny? Swój bałagan sprzątaj. Drugiego dnia butelka dorobiła się koleżanki. W połowie pełnej. Przeczekałam. Trzeciego dnia druga leżała smętnie pusta, obok nich dumnie stała trzecia. Chłop kręcił się na horyzoncie. Westchnęłam:

    – kochanie, czy ty budujesz tratwę?
    – Jaką tratwę? O co ci chodz… AAAA TAK! Tratwę! – rzucił się w kierunku butelek i zaczął sprzątać.
    – No nie wiem, jaką. Zamierzasz z nurkowania przerzucić się na spływy rzeczne?
    – Tak! Albo nie! Szklarnię zbuduję. Z butelek będą okienka.

    Nie zabiłam. Nadal kocham. Nieustająco ratuje go poczucie humoru.

  • Ewka

    11.02.2019 at 18:42 Odpowiedz

    Rozwodze sie, mój ukochany màz zamontowal w kuchni nowy okap nad piecem. Podlàczyl wszystkie kabelki, no w koncu zna sie na elektryce. Piekny nowy metalowy okap, trzeba bylo umyc, bo sie skurzyl po wiertaniu dziurek w scianie. Wiec z mokrà szmatkà w dloni, stoje na taborecie i zaczynam myc…. a tu nagle z nienacka… tak mnie popescilo prodem, ze razem ze szmatkà i taboretem, jak dziki kot, runelam plecami na stòl. Powoli dochodzàc do siebie, widze wchodzàcego do kuchni ukochanego, ze zdziwieniem na twarzy: „ co gasisz swiatlo, w mieszkaniu, przeciez na mecz patrze“
    Nic dodac nic ujàć . 🤣

  • Olka

    11.02.2019 at 18:54 Odpowiedz

    Nie rozwodzę się i chuj…
    Ćwierć wieku mi zmarnował, w czwórkę dzieci – dwóch już pełnoletnich córka prawie i pisklę nieopierzone – wymanewrował ( tu oddaję częściowo honor bo sama intensywnie współpracowałam) to teraz kurwa JA. Też mu zmarnuję
    Szybciej zabiję ale każdy sąd mnie uniewinni..

  • Rozwodząca sie

    11.02.2019 at 19:15 Odpowiedz

    Rozwodzę się bo sama muszę fugę kłaść bo tym jak już kafelki prawie same z łazienki wychodzą
    Rozwodzę się bo mam już dość proszenia upominania ze nie tylko ja w domu rece mam do odkurzania,prania,wstawiania zmywarki,gotowania ze o śmieciach które same tango tańczą na środku kuchni nie wspomnę
    Rozwodzę się Wysoki Sądzie bo nie ma pieczarek w lodowce,które kurła sama tam wczoraj wkładałam i o ile mi wiadomo nie dostały magicznie nog i nie opuściły jej w nocy
    Rozwodzę się bo TAK

  • ada.

    11.02.2019 at 19:17 Odpowiedz

    rozwodzę się, bo od trzech lat proszę go o szafę i składuję swoje ubrania na desce do prasowania. a on w pudle z ikei. i na krzesłach. kanapie, fotelu. wszędzie.
    rozwodzę się, bo rok temu spleśniała nam szafka pod umywalką, którą zdjęliśmy, wyrzuciliśmy, zamówiliśmy nawet nową, ale nie potrafiłam zamontować umywalki. więc od roku leży w łazience, cała w kurzu i myjemy sobie zęby w kuchni. fajnie, nie?
    rozwodzę się, bo za każdym razem jak posprzątam w kuchni, stawia mokrą szklankę na czystym blacie i doprowadza mnie do szewskiej pasji.
    rozwodzę się, wysoki sądzie, bo jak mają przyjść goście i jakimś cudem zaganiam go do roboty, przychodzi z mopem i zaczyna mi tłumaczyć jak go używać.
    rozwodzę się w końcu, bo mamy naprawdę spore mieszkanie i nie mam tam ani jednego miejsca, które byłoby moje.

    a dlaczego zostaję? bo nawet jak kurwowałam przez ostatnie lata, że dorosly chłop, a muszę mu parować skarpety i wkładać majtki do szuflady i że ja, taka feministka, przecież nie ma takiej opcji, jak?! a później modlę się przed pralką, nucąc whitney huston i bawiąc się w memory skarpetowe i jakoś świat idzie dalej.
    i kiedy przywozi mi do pracy zrobiony tymi koślawymi rękoma obiad, który na dodatek jest obłędny i jeszcze ciepły, albo kiedy jedzie ze mną do lekarza bez pytania, bo wie, że przecież jestem feministką i nie powiem, że go potrzebuję, a i tak jest. zawsze.
    i po całym dniu wbijasz się do wyra i czujesz, że to jedyne miejsce na ziemi, to to, gdzie ta owłosiona klata..to chyba przepadłaś.
    sorry, wysoki sądzie.

  • Dag

    11.02.2019 at 19:49 Odpowiedz

    Rozwodzę się za kazdym razem kiedy do suchego prania na suszarce dokłada się nowe zamiast ściągnąć. I kiedy naprawę kranu odkłada się na tajemnicze potem. A także wtedy, gdy wpada się „w czarne dziury” i z godziny pierwszej robi się w tajemniczy sposób dziewiąta, a w domu nic nie jest zrobione. Rozwodzę się kilka razy w miesiącu. Ah wait… nie jestem mężatką 😉

  • Iwona

    11.02.2019 at 19:57 Odpowiedz

    Dziewczyny…. Lepiej mi-serio. 😂🤣😂

  • Kinga

    11.02.2019 at 21:40 Odpowiedz

    Boże…. czuje się taka zrozumiała. Myślałam już, że jestem nienormalna. Myślałam że istnieją jakieś wyjątki od reguły I że to tylko mój facet taki nierozgarnięty. Ale teraz już wiem, że my kobiety chyba musimy im trochę matkowac. Ja nie wiem czy to winna epoki w jakiej żyjemy czy po prostu to te inne planety. Ale dobrze się czuje z myślą że nie tylko ja zmagam się i walczę codziennie z wiatrakami . U nas jest tak że podobno podziały na role nie istnieją ale fajnie jest mieć posprzątane ugotowane , poprane ale jak dochodzi do momentu gdzie ja wyskakuje
    – to To powinieneś to naprawić,taka jest rola faceta !- To ja jestem winna, jaka niby mogę tak myśleć i z jakiej to niby racji jakieś podziały istnieją. Po tygodniu gdy w łazience z umywalki woda prawie nie spływała bądź zajmowało to 15 minut bo cały zlew był zapchany ( zeby bylo smieszniej nastalo to po jego ostatnim goleniu ) ja zmęczona codziennym gadaniem zakupiłam „przepychaczke ” wszystko oczyścialam rozkręciłam kiedy on siedział ja kanapie j dziwił się że się tak zerwała po 23 żeby się za to zabrać. No dziwne jak kolejny raz myjac zęby woda nie spływała.

  • Aga

    11.02.2019 at 23:19 Odpowiedz

    Wywóz szamba = kąpiel romantico. Och jak ja to rozumiem 😀

  • Olaa

    12.02.2019 at 02:41 Odpowiedz

    Michalinko, zapomnialaś o śmieciach. Pozdrawiam

  • Shichi

    12.02.2019 at 13:07 Odpowiedz

    Usta do wyciskania pasty do zębów – nie ma nic piękniejszego, na allegro 2zł 😀
    https://isabellenails.pl/6013-large_default/wyciskarka-do-pasty-do-zebow-usta.jpg

  • Monika

    16.02.2019 at 15:49 Odpowiedz

    A ja nie wiem o czym mówicie 😉

  • Lalaland

    21.02.2019 at 11:16 Odpowiedz

    Oh to nie poinformował, że to z pastą się nigdy nie zmieni? Spokojnie, to tylko chwilowe miłe zachowanie 🙂 On to już robi tylko dla dobra dzieci, niedługo pewnie pojawi się rozwód 100% rozwód 1000% i rozwód docelowy, bo to tylko kwestia czasu, ludzie się nie zmieniają jak widać, ale przynajmniej jest o czym pisać, prawda?
    Romski wojownik – samurai? Ze co proszę?
    I Mowgli, nie mogli…

  • Moocha.pl

    19.06.2019 at 07:45 Odpowiedz

    Rozwód to najlepszy sposób na nieniewolenie się od problemów, a co na to dzieci? Ich uczucia?

Post a Comment