Przygotowania do pierwszych urodzin Rysi.

Przygotowania do pierwszych urodzin Rysi.

Kiedy złapałam się na tym, że właśnie szykuję zaproszenia na pierwsze urodziny dziecka przebiegł po mnie dreszcz. Jeżeli całe nasze wspólne życie będzie mknąc jak ostatni rok, na złamanie karku, bez pit – stopów i przerw na bułkę i banana to jaki sens to życie ma?

Zaraz mija rok z życia Krystyny. Tak na prawdę mija rok nowej mnie, tak to czuję. Jakbym to ja rodziła się w zeszłym listopadzie, jakbym to ja przejrzała po raz pierwszy na oczy i powiedziała „cześć świecie”. Kobieta, opiekunka, jednostka odpowiedzialna za inną, czyjaś matka. Chrystusie Panie! Ja matka! Oprócz szykowania tortu i świeczek na Bomblowym torcie w głowie retrospekcja ostatnich jedenastu miesięcy. Czy wszystko zrobiłam jak należy, czy się wywiązałam z obowiązków i czy dałam jej coś ponad to. Czy jest szczęśliwym dzieckiem czy może byłaby szczęśliwsza gdybym zrobiła coś inaczej.

Czas płynie za szybko. Mama mi powtarzała, że kiedyś się przekonam jak bardzo, że wczoraj tarzałam się w kałuży na osiedlowym placu zabaw a dzisiaj załatwiam własnemu dziecku żłobek. Łaziła za mną i gderała – Boże, kiedy Ty byłaś taka malutka. Gdzie jest moja córcia? A ja się irytowałam nie rozumiejąc o co w tym wszystkim chodzi – No jak to gdzie, przecież jem tu przed Tobą kanapkę z pasztetem i oglądamy film! ślepa? A teraz spoglądam na pełzające po mieszkaniu dziecko i nie wierze, że to ten sam mokry, siny delfin, którego rozpakowałam na świecie rok temu. Że ma już pięć zębów i nie jest już łysa jak kolano, że kiwa głową na „nie” jak jej się coś ewidentnie nie podoba, bije brawo i robi „papa”. I niby się człowiek cieszy z każdego tygodnia, miesiąca życia, chwali się nowymi umiejętnościami dziecka wśród znajomych i rodziny chyba tylko po to, żeby później zasiąść w zaciszu domowym, podrapać się po głowie i stwierdzić – No dobra to już pół roku i siedzi…. O BOŻE TO JUŻ PÓŁ ROKU I SIEDZI! Przecież dopiero ją rodziłam. Wczoraj ją rodziłam. Niemalże.

Naturalna kolej rzeczy nam dzieci dojrzewa, jak owoce. Ta sama kolej później je z domu wyprowadza i uczy rodziców bez rzeczonych żyć. I co zabawne – Na początku życia uzależaniamy je od siebie żeby później dotrzeć do tego jak by się od nich oduzależnić. Przewrotne.

Przez ostatnich jedenaście miesięcy moja córka nie powiedziała nic z większym sensem. Samo baba, dada, daaa i w chwilach przypływu większych emocji jajaja! Nie powiedziała do mnie mamo, mamusiu, mamuniu, maaa-moooo. Nie dała mi namacalnego dowodu w postaci wypowiedzianych zdań, że rozumie jaka jest między nami siła. Zrobiła coś innego. Ostentacyjnie wyciągnęła do mnie rączki kiedy znalazła się w obcych ramionach i tym samym potwierdziła po swojemu – ta Pani tam, o, ją lubię najbardziej i w jej ramionach czuję się najbezpieczniej. A ta zależność kwitła w nas rok. To wszystko dzieje się za szybko a ja mam jej tyle jeszcze do pokazania…

Wracam do wycinania jedynek na Ryśkowe Party i pewnie jeszcze nie raz pociągnę nosem przy babraniu się brokatem, że jak to, to już?! Tą rocznicę mogę podsumować w jeden sposób:

Tak mamo. Miałaś rację, ja Cię teraz świetnie rozumiem. Za szybko.

Do pisania podsumowania roku dziecka usiądę zdecydowanie z butelką wina, torbą chusteczek i w samotności. Moje największe osiągnięcie do opisania w kilku zdaniach. Sama nie wiem czy to w ogóle możliwe.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

14 komentarzy

  • ~MamaRysia

    03.10.2014 at 15:15 Odpowiedz

    O matulu!! U mnie TO w sylwestra!! Juz prawie! Wszyscy juz rezerwują domki na biby noworoczne, a ja chodzę po sklepach z rzeczami do rękodzieła i oglądam kolorowe literki na zaproszenia, bibelotki na babeczki z piratami i czaszkami, wybieram balony z jedynkami i innymi hepi bersdej a mój berbeć uprawia juz wspinaczkę wysokoszafkową w kuchni i pluje we mnie jedzeniem, jak mu nie smakuje, a przecież „wczoraj” jechałam na porodówkę z ośmioma cm rozwarcia, a dyspozytorka ze szpitala próbowała zawrócić mnie z autostrady i wmówić ze jeszcze za wcześnie, mam wracać do domu!

    • ~ka

      04.10.2014 at 08:52 Odpowiedz

      hahah <3 jak Ciebie czytam to chcę sobie znaleźć "właściwego" faceta i mieć z nim dziecko …

    • ~Gosia P.

      06.10.2014 at 13:04 Odpowiedz

      U mnie też 31 grudnia 🙂 Moja sylwestrowa dziewczyna rośnie w oczach, a przecież jeszcze przed chwilą leżałyśmy na porodówce i mówiłyśmy sobie „dzień dobry”. A teraz siedzi na dywanie zajęta poważną konwersacją z samochodzikiem na temat „bły-y bły-u” i „ba-aba”. Tylko na nią zerkam, a serce w piersi rośnie 🙂

  • ~Matka prawie wariatka

    03.10.2014 at 16:56 Odpowiedz

    U nas prawie cztery lata zaraz zleca a nadal wrazenie jak bym rodzila corke „wczoraj”…
    Codziennie patrze i zachodze w glowe – kiedy to zlecialo…

  • ~Diablica666

    03.10.2014 at 17:21 Odpowiedz

    A niedługo potem będziemy świętować roczek Twojego bloga Matko Krystyny! Pamiętam jak dziś – któryś tam luty, zimno, ogólna beznadzieja, a ja trwonię pół dniówki w robocie na czytanie pierwszych wpisów;) Łezka się w oku kręci!

    • Mama Rysiowa

      03.10.2014 at 19:21 Odpowiedz

      ojacie. faktycznie. 16 stycznia pierwszy wis 🙂

  • ~mimbla

    03.10.2014 at 18:10 Odpowiedz

    Taaak…. A kiedy zleciły 33 lata…. I smiszno i straszno…. To niemożliwe, że jestem taka stara…. Czas zaciera wspomnienia. Może to dobrze….

  • ~MamaJana

    03.10.2014 at 19:20 Odpowiedz

    A u nas w poniedziałek 2 urodziny 🙂 pamiętam szaleństwo w dmuchaniu balonów na pierwszą rocznicę 😉
    Trzymaj się Mamo Rysiowa 🙂
    P. S. Ja chyba czasem tęsknię za czasami „dada”, „gugu” itp. U nas teraz „na tapecie” „blobla mama”/”nie blobla mama” w zależności od sytuacji. Ach! i wieczne „am” 😉

  • ~katek

    03.10.2014 at 21:10 Odpowiedz

    Zimą czytałam bloga i myślałam się jak to będzie bo u mnie wszystko się zaczęło 3 października a teraz Antoś ma już 3 miesiące skończone i uśmiecha się do mnie najpiękniej na świecie. Pozdrowienia dla Was i super zabawy urodzinowej…..

  • ~emirose

    03.10.2014 at 21:46 Odpowiedz

    Nikomu nie życzę takiego pierwszego roku jak nasz, ale mimo tego człowiek tak przeżywa pierwsze urodziny dziecka, jest to wyjątkowa chwila dla każdej mamy. Chwila refleksji i zastanowienia się nad sensem życie! Uściski dla was obie dziewczynki:)

  • ~lola

    04.10.2014 at 16:29 Odpowiedz

    A u nas już trzy lata minęły i widzę na kanapie,nie synka a Syna który swoje upragnione 15 minut na komórce przeznacza na wyścigi których ja nawet włączyć nie umiem. Wtf… Czemu ten czas tak szybko leci. Pozdrawiam mamo Juz pannicy Krystyny 🙂

  • ~izunia2000

    05.10.2014 at 20:43 Odpowiedz

    przewrotne – dobre słowo – na całe opisanie wychowania dziecka 🙂

  • ~Natalia

    07.10.2014 at 11:05 Odpowiedz

    Ciekawy blog 🙂

  • jupiterek

    30.10.2014 at 12:24 Odpowiedz

    święta racja.. mój Rojber ma już 2,5 roku, a ja przecież przed chwilą rodziłam… zaraz dobija 30 lat, a ja mam wrażenie że wyszłam z ogólniaka dopiero…

Post a Comment