Pozwólcie nam.

Pozwólcie nam.

Pozwólcie nam proszę spóźnić się na pierwszą lekcję i zapomnieć o wizycie u ortopedy. Pozwólcie nie mieć czasu oddzwonić od razu i umówić się na już, na wczoraj, bo przecież palce pokrzywione przez dobę bardziej się nie skręcą. Pozwólcie otworzyć drugiego czekoladowego Mikołaja tej zimy i nie martwcie się o zęby. Nasze to zęby, przecież nie wasze. Dajcie nam nie dociągnąć szalika na nos gdy ścina mróz z nóg i zostawić rękawiczki dzieciaka w przedpokoju, na komodzie, bo za późno wstaliśmy z łóżka. Śpieszyliśmy się, gubiliśmy buty w biegu, jesteśmy nieidealni. Nie chcijcie nam sprzątać na półkach, układać spodni w kostkę i solić zupy tak, jak wy solicie. Nam taka nie smakuje. Po prostu. Bez obszernych ideologii ludzie, my nie lubimy słonej zupy. Nie czeszcie nam dzieci na prawo kiedy my chcemy skrajnie na lewo, albo najlepiej wcale, bo to nasze dzieci i włosy co z nas wyszły. Nie rozpaczajcie nad zdartymi wiecznie kolanami, co co lato spadają systematycznie, codziennie z roweru, kiedy wasze owinięte w piankę nigdy się nie zniszczą. To są nadal nasze kolana, chcemy je skrobać do woli. Chcemy się uczyć kiedy boli, kiedy przestać. Chcemy się uczyć. Dajcie nam.

 

 

Dajcie nam, rodzicom bez szkoły, bo takowych nie ma, na boso przejść świat po największych kamieniach w historii. Nauczyć się grać na gitarze ze słuchu, na zasadzie prób i błędów, zedrzeć palce do mięsa i cieszyć się, że już potrafimy zawyć „Whisky moja żono” na grillu u Mariana. Z naszymi dziećmi na ramionach, którym się spodobamy, albo mniej, z kijami na plecach a na nich pouwieszanymi workami z prowiantem, nie zatrzymujcie kiedy będziemy chcieli karmić czerstwym chlebem. DAJCIE NAM SPRÓBOWAĆ PRZECZYTAĆ TĄ KSIĄŻKĘ ZWANĄ MACIERZYŃSTWO W SPOKOJU, bez przerzucania podle kartek, zaznaczania nieważnych cytatów i wyrywania okładki. Po równo nam dano, tyle samo zeszytów w kratkę i kredek. Namalujcie sobie kwiaty. My chcemy mazać całe ogrody. Można?

 

 

I ostatnie – nie pozwólcie nam wmówić sobie, że będziemy czegoś żałować, bo nawet jeśli, to będzie nasza gehenna i nasze spierdolone wszystko. Oczekiwania i plany, wizje i marzenia, zburzone domy z cegieł, co żeśmy je od narodzin układali jedna na drugiej, raz prosto, raz koślawo. To będą nasze bardzo nieobfite żniwa po tak staranie i długotrwale pieszczonych latach wzrostu. Nasze, nie wasze, więc po co chcecie tak bardzo pokazywać nam, jak żyć i siać?

 

 

Jesteście cesarzowe karmiące piersią.

 

Królami nie bez mniejszych zasług, wstającymi w nocy przygotować mleko instant.

 

Jesteście Matkami dzieci narodzonych.

 

Jesteście Matkami dzieci utraconych. Matkami. Nie dajcie sobie wmówić inaczej.

 

Jesteście najlepsi nosząc w chuście.

 

Siłacze i bohaterzy pchający w wózkach.

 

Książkowe przykłady pozwalające spać z wami w łóżku.

 

Króle konsekwencji odkładający do łóżka.

 

Zajebista Matka.

 

Zajebisty Ojciec.

 

Przede wszystkim – Jesteście silni sami w sobie obierając prywatny azymut na odegranie roli życia. Nie dajcie sobie zmienić kursu i nasz zostawcie w spokoju. Żyjcie sobie i pozwólcie innym. Po prostu.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

21 komentarzy

  • Ania z Osobiedlamnie

    05.01.2016 at 16:07 Odpowiedz

    Amen.
    Do Ciebie to, mój Braciszku też jest. Jak już będziesz miał swoje, nie waham się odwiedzić Cię często i gęsto około godziny kąpania i usypiania:)
    Po prostu!

  • nitka

    05.01.2016 at 16:07 Odpowiedz

    Nic dodać nic ująć. W samo sedno Mamo Rysiowa 🙂

  • Ania

    05.01.2016 at 16:24 Odpowiedz

    Poprostu, amen. Pozdrawiam ja, i moj syn z brzucha też.

  • Patis

    05.01.2016 at 16:25 Odpowiedz

    Amen!!

  • Patis

    05.01.2016 at 16:25 Odpowiedz

    Amen!

  • Natalia

    05.01.2016 at 16:52 Odpowiedz

    Amen…

  • ka

    05.01.2016 at 16:59 Odpowiedz

    któregoś pięknego dnia, gdy byłam na spacerze z bratanicą i jej mamą … jakaś pani stwierdziła, że śliczna dziewczynka ALE zapytała nas czemu ona tak lekko ubrana (w końcu 26 stopni a ona bez kurtki :o) za chwilę pytała, czemu boso (8 miesięczne dziecko), a czemu ona pije wodę a nie sok ….powiedziałam więc pani, że to dziecko jest tajnym eksperymentem służb… pani nie bardzo wiedziała o co chodzi i bez słowa odeszła 🙂

  • naleśnik

    05.01.2016 at 17:01 Odpowiedz

    Dziękuję, bardzo mi to było potrzebne. Dziękuję raz jeszcze.

  • Monika

    05.01.2016 at 17:52 Odpowiedz

    No mi aż łza się w oku zakręciła 🙁 bo ja bym też chciała wszystko po swojemu ale jestem taka słaba…

  • Ann

    05.01.2016 at 18:19 Odpowiedz

    Jest dobrze, ale lepiej będzie „po prostu” 😉

    • MamaRysiowa

      05.01.2016 at 18:50 Odpowiedz

      Indeed.

  • Dziubasowa

    05.01.2016 at 18:40 Odpowiedz

    Dołączam się!
    Pozwólcie mi nie zachowywać się na swój wiek, znajdować kawałek czekolady przyklejonej do ubrania i wyglądać w ciąży jak mi to zostało przeznaczone! Boszszszsz…. masz mały brzuch – źle, duży – jeszcze gorzej. Ja z moim małym bębenkiem ciągle słyszę „TY jesteś w ciąży?!! Niemożliwe!!!!” Nie no, luz. W sumie to nie jestem. Miałam potrzebę kompulsywnego okłamywania mojego otoczenia przez całe 8 miesięcy a potem nażarłam się fasolki żeby uwiarygodnić tą ściemę…Peace!

  • Karolina

    05.01.2016 at 19:46 Odpowiedz

    AMEN. Cudowny, cudowny tekst. Podpisuję się obiema rękami moimi i sześcioma łapkami trójki moich dzieci. Plus dodatkowymi dwiema, tego dziecka, którego nigdy nawet nie zobaczyłam. Wspaniałe słowa.

  • emi

    05.01.2016 at 22:02 Odpowiedz

    Kurtyna

  • Renia

    05.01.2016 at 22:17 Odpowiedz

    100 procent cukru w cukrzycy 😂

  • BlondMama

    06.01.2016 at 01:03 Odpowiedz

    Jesteś zajebista! Po prostu!

  • Pani Miniaturowa

    08.01.2016 at 16:19 Odpowiedz

    To ja już wiem kogo i który wpis jutro przedstawię na fp Miniaturowej 🙂 Jest po prostu genialny!

  • Kasia

    13.01.2016 at 10:34 Odpowiedz

    Chwyta 🙂 Jesteś świetna 😛

  • Kasia

    13.01.2016 at 12:36 Odpowiedz

    Podpisuję się nogą i ręką 🙂
    Mama Trójki (nie radia)
    Nowa czytelniczka (czyli fanka)

  • Pat

    25.01.2016 at 14:35 Odpowiedz

    NIe wiem czy Ty tak celnie zawsze ujmujesz co mi sie placze w glowie czy to hormony ciazowe tak na mnie teraz dzialaja. Nie potrafie jakos takich tekstow czytac na spokojnie bez tanca brody kryjac sie w korpo boksie 🙂 Dzieki 🙂

  • Marlena

    17.06.2016 at 07:42 Odpowiedz

    Czytam Cię, chłonę post za postem. Jesteś mym odkryciem… ubóstwiam ludzi, którzy potrafią mówić o tym jak jest! Bez pardonu, tak zwyczajnie, po prostu.

Post a Comment