PONIEDZIAŁEK.

PONIEDZIAŁEK.

Piękne poniedziałki staram się robić sobie. Takie bez pośpiechu, bez stresu, chociaż to mi jeszcze nie wychodzi. Tu się wyleje, tam rozdepcze, ktoś tam majtek nie chce założyć bo wzór nie ten wybrałam komuś. To nie udaje się nadal, żeby tak o, wstać i wyjść z uśmiechem. Ale pracuję nad tym. Wmawiam sobie do głowy i jak pacierza co inni pilnują uważam, żeby się uśmiechać w poniedziałek zwłaszcza. Miłym być dla ludzi, co jak ja, okopy życia przemierzają, do kieratów na chleb grosze do skarpety odkładać.

 

Więc uwaga – od dzisiaj będę jeździć na rowerze – tak sobie postanowiłam. Mało tego będę jeździć w spódnicy, nogi odsłonię, bluzkę falującą na wietrzę wcisnę, czaderskie okulary. Dziecko moje własne do przedszkola na bagażniku doprowadzę, bo mam niedaleko i będę wyglądać na  poważnie zadowoloną. Więc wsadzam ją w dwóch kitach na bagażnik, każę siodła Brooksa trzymać jak cnoty, pcham ją, pędzę, kucyki furkoczą pieszczone porannym chłodem i wiatrem. Epicko, brakuje kubka Starbucksa z napisem „no hejkja” i kawy. Jestem na fali, nie ma co.

 

Później sama na rower wciskam dumne swoje jestestwo. Spódnica ciasna, ale własna, ciężko mi się zeskakuje na światłach. Nieważne to, ponieważ jadę, uśmiecham się, z życia czerpię garściami, do ludzi się uśmiecham, nie popsuje mi odczuwania tego za ciasny ciuch. Przerzutki zmieniam jak szalona, tnę miasto moje kochane żyletą nowiutką, w uszach wyśpiewują ludzie mili jakieś piękne melodie.

 

Myślę sobie – ale mam szczęście uczestniczyć w tym poranku. Pietryna o ósmej nigdy nie była taka osobista. Jeżdżą po niej, czyszczą, ktoś ustawia stoliki, kwiaty podlewa inny ktoś – NO BON, KURWA, ŻUR GASTON, Bonżur Panu i Panu tam też! Tak mi dobrze, że oszaleje. Przejeżdżam obok Rubinsteina, a na ławce Pan Bezdomny czyta książkę. Na nadgarstku klasycznie zawieszona, wytarta torba z Owada. O ósmej rano czyta książkę! Czy ktoś to widzi, wow, czy kręci, wow? Szacunek, Gościu.

 

Nie jakoś przesadnie gorąco, jadę z górki, rower przyjemny, nic nie popierduje, nic się nie obciera, nie ociera, jakoś się zbytnio nie pocę, nie trącę. Koszyczek delikatny z wikliny skrzypi na zakrętach z buteleczką wody, świeżą sałatką, no bo fit, wiadomo i woreczkiem jutowym z napisem „Bardzo rozsądnie”. Szumią drzewa moje imię, biją brawo białe chmury. Ojezusmariaalezajebiście, niechże skisnę, zajebiście.

 

A później na ostatnich metrach skręcam, Dua Lipa wyznacza takty depcięcia w pedał, ostatnie szusy, ostatnie zachwyty. Koło mojej różowej kozy wjeżdża w szynę tramwajową i tu o.  Koszyczek w pizdu. Sałatka w prawo, nad głową pomidor potrójny tulup. Dua Lipa coraz ciszej śpiewa, że „One kiss”, bo zaraz za pomidorem leci z telefonem na dynię, w powietrzu wali auerbacha. Sędzia z Clio daje 7.5, Daewoo Leganza 6.0. Pan dostał ogórem na maskę. Ja lecę jak rozlazła breja, bo z gracją na ryj spaść to się chyba nie da, ja nie wiem.

 

I leżę na środku ulicy w rozkroku, zbieram z nawierzchni obiad, osprzęt i resztki honoru. Dochodzę do najbardziej żenującego momentu na świecie, w którym wszyscy się na człowieka gapią, a człowiek udaje, ŻE NIC SIĘ NIE STAŁO I ŻE TO SIĘ WCALE NIE WYDARZYŁO. No, to ja tam leżę i udaję, a właściwie nie leżę już, bo wstałam i staram się zachować dobry bitchface, który złagodzi wymiar tej żałości. Że niby miałam się tak klasycznie wypieprzyć na maskę, miałam gacie gawiedzi pokazać i podgolone łono też,  to w trendzie.

 

Podnoszę sałaty, otrzepuję miskę, kolano. Widzę jak się gruby chichra w dostawczaku, a przez siateczkowy tshirt trzepią mu się suty. No Boże no!! Teleportuj, teleportuj!!! W tle fanfary słyszę uszami wyobraźni, które topią ostatnie dźwięki w dole żalu i zwątpienia, czy poniedziałek kiedyś jeszcze przestanie być taki oczywisty? Pcham rower chodnikiem dumnie, już się ociera o koło błotnik, odprowadza mnie wzrokiem z samochodów poranna Łódź.

 

Teleportuj. T E L E P O R T U J. Teleportuj, panie…

 

 

 

 

fot. Agata Kosmalska Fotografia

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook505Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

24 komentarze

  • Laurencja

    14.05.2018 at 11:31 Odpowiedz

    Jest takie powiedzenie: „Jeśli poniedziałek zaczął sie dobrze, to znaczy, ze zło pierdolnie znienacka” 🙂

    • Ania

      16.05.2018 at 01:09 Odpowiedz

      💚 💚 💚 😂😂😂

  • Emilia

    14.05.2018 at 12:16 Odpowiedz

    Ale grunt, że z gracją 😁😁

  • Paulina

    14.05.2018 at 12:28 Odpowiedz

    One Kiss to dobry kawałek do epickiej wywrotki! aż se puszcze no!

  • Dorota

    14.05.2018 at 12:38 Odpowiedz

    Kocham jak piszesz. Chłonę każdy wyraz olewając fakt że Szoguny napierdzielają się o lentilki. Bezskutecznie wypatrywałam Twojej książki na zakupach w Owadzie, więc teraz pod ten poniedziałek obiecuję sobie, że odpierdzielę się wkrótce jak szczur na otwarcie kanału i dotrę do naszej miastowej dumy- galeryji- i wkroczę dumnie do Empiku po egzemplarz tego cuda. Całuję w kolanko, D.

  • Margret

    14.05.2018 at 12:42 Odpowiedz

    Jak ja to znam 🙂 I prawdopodobnie jestem jedyną osobą na świecie, która wie dokładnie po jakim czasie prośba/klątwa/modlitwa/bluzg dociera do Najwyższego i on reaguje. Trwa to 12 minut. Na ostatniej wyprawie rowerowej wypowiedziałam głośno wątpliwość „nie rozumiem jak się można wywalić na rowerze?” . Bo ja nie jestem jakąś wyczynową, super sprawną rowerzystką a się dotąd nie wywaliłam jakoś spektakularnie chociaż inni sprawniejsi zaliczyli glebę. No to po 12 minutach i spotkaniu z korzeniem sosnowym już wiedziałam jak to jest 🙂 Tak że teleportacja to po 12 minutach 🙂

  • Paula_W

    14.05.2018 at 13:40 Odpowiedz

    Hahaha dokładnie, poniedziałki czają się jak żmija 😀

  • Klaudia

    14.05.2018 at 13:45 Odpowiedz

    No i ppryczalam się😂 Boskie!

  • Juli

    14.05.2018 at 14:11 Odpowiedz

    ojjj Miśka, mój poniedziałek – jak to poniedziałki mają w zwyczaju – równie **ujowy, ale dzięki Tobie naprawdę szczerze się uśmiechnęłam. 🙂 dzięki <3

  • Żan

    14.05.2018 at 14:21 Odpowiedz

    Posikalam się:))

  • Iwona

    14.05.2018 at 15:03 Odpowiedz

    Wyrzuca mnie z roboty ze te parski śmiechem. No cóż Michalina, zapomnij nie dla nas kawa w kubku! 🙂

  • Webers

    14.05.2018 at 21:17 Odpowiedz

    Qrwa jak bym siebie widziała!!! Przecież coś się zawsze musi spierdolić! Nie mogę jak te laski z Paryża rzrjechac z gracją id punktu A do B, nie pierdolnąć o odwrócony punkt G!!! Ale co uśmiech przyniosłaś na twarzach tych Panów to Twoje!! Może dzięki Tobie jakaś rodzinka usłyszała jak baba fikołka walnęła na środku ulicy!! Może to był ich jedyny powód do śmiechu w ten dzień…? Żyj pozytywnie, Ten u góry też się wyjebał i przez to mamy cellulit 😚😘

  • Emilia

    16.05.2018 at 08:06 Odpowiedz

    Piękny poniedziałek 😘.

  • MisCatalina

    16.05.2018 at 10:56 Odpowiedz

    Pięknie i z gracją 🙂 Zrobiłaś mi dzień tym postem! Teraz to już będę śmiać się do wieczora 🙂

  • janin_23

    16.05.2018 at 13:19 Odpowiedz

    Hahaha widzę że rośnie tu mały klub ludzi nielubiących poniedziałków 😀

  • ania_olon

    17.05.2018 at 15:18 Odpowiedz

    Prawie się posikałam ze śmiechu 😀

  • Bobreczki

    20.05.2018 at 15:33 Odpowiedz

    Taaa, no właśnie… także do jutra jakby co, ale jeszcze niedziela 😉

  • martan_12

    22.05.2018 at 14:24 Odpowiedz

    HAHAHA piękne, lepiej bym tego nie ujęła 😀

  • Anek

    25.05.2018 at 03:44 Odpowiedz

    Miszcz😂

  • Kasia

    29.05.2018 at 11:45 Odpowiedz

    No rycze… ale tym razem ze smiechu! 🙂 Brawo Ty! 🙂

  • Jędrek

    18.07.2018 at 18:17 Odpowiedz

    Poniedziałki potrafią nie być takie złe 😉

  • karolina232

    30.07.2018 at 17:41 Odpowiedz

    A ludzie nie lubia poniedziałków 🙂

  • Kinga

    30.08.2018 at 22:51 Odpowiedz

    niestety nie wiem co to poniedziałki bez stresu 😉

  • Julka

    04.09.2018 at 20:08 Odpowiedz

    super!!

Post a Comment