Papierowa.

Papierowa.

Powiada się, że ślub nic nie zmienia. Że dodaje jedynie papier do pełnej komody spraw, w której umowa kredytowa, rozliczenie z PGE i mandat za sikanie w bramie po jednej takiej  imprezie na mieście. Zwykła celuloza, która żółknie z czasem, nadgryza ją mały pies kupiony dla dzieci trzy lata później, albo zastyga plama pikantnego ketchupu z pizzy, którą zamówiliście kiedyś podczas przeprowadzki na nowe. Mówią, że jak się kocha to i lata bez legalizacji można jechać, że nic nie przestoi na drodze. Wiem jak mówią, bo reprezentuję tą drużynę przecież i sama roznoszę prawdy oświecone po ludziach, a już szczególnie jak się utopię w czerwonym winie, wtedy jestem Stephen Hawking nauk społecznych. Nigdy nie odbierajcie ode mnie telefonu w nocy.

 

 

 

2015_08_22_9999_682A jednak zaciśnięte na palcach Grześka moje palce w pięć minut przed uroczystym otwarciem drzwi od Sali Ślubów, nad którymi ogromny napis „Prosimy o ciszę” zaczęły się niepokojąco ślizgać, bo niewytłumaczalne wibracje wywołało w nas zamieszanie. Takie wibracje wyższe. Wibracje głębsze. I choć nie należę do uczuciowo wylewnych, nie wycinam ogórka w serce zanim włożę w kanapkę do pracy i nie ustawię dzwonka telefonu na „I have nothing” Whitney Houston, kiedy dzwoni, to dokładnie rok temu, stojąc ramię w ramię z facetem, którego znałam od podszewki i od zarania dziejów, serce odstawiło ten dziwny taniec do „Opa, Gangam style”, a potem jeszcze z dziesięć razy. I jeszcze dwa.

 

2015_08_22_9999_675

Bo jest w ślubie kosmiczna mgła, jakiś dziwny ewenement jak wielki zderzacz hadronów, który Bóg wie, co robi, ale wszyscy się nim strasznie jarają, który niby jest dziesięciominutową formalnością, ten ślub w sensie, ale w zestawieniu z uroczystym anturażem, Panią z Orłem na piersi odlanym coś jakby z czterech Dzwonów Zygmunta, w sensie taki duży, i ckliwą solówką urzędowej organistki, wchodzi w reakcję tak silnie uczulającą mózg, że w jednej chwili dostajesz obuchem po głowie, a świadomość Twoja wrzeszczy do Ciebie od środka „okurwaaaaaaaa !!!!1jeden”

 

Czuję, i przyznaje się na forum, że od kąpieli po kolana stoję w wodzie już po pachy. Czuję, że jadę autem z sześciobiegową skrzynią i weszłam na wyższy szczyt, niż Gubałówka. Pozorne podpisanie dokumentów, godzinne całowanie babć, ciotek, braci i nauczycieli z podstawówki, okazało się uświadomić mnie, człowieka, że bardzo poważnie podchodzę do tego mężczyzny. Bardzo poważnie. Nie zmienia to faktu, że jest mistrzem w wyprowadzaniu mojej cierpliwości na krawędź dachu czterdziestopiętrowego wieżowca. Nie zmienia to faktu, że grożę rozwodem co sobotę i mamy mnóstwo problemów interpersonalnych, że jesteśmy jak stara, gorąca frytura i szklanka wody do środka. Ale BILANS. Bilans zawsze na plus. Po prostu.

 

 

Uważaj teraz Grzesiek, siedzisz? Jak nie, to usiądź, będzie wyznanie.

 Tak. Kocham Cię. Cepie.

 

 

*Zegarek jest prezentem od żony dla jej Starego, zakupionym niezmiennie w Pan Pablo. Polecam uczciwie, bo korzystam od kilku lat, a intencje czyste mam jak kibel Małgorzaty Rozenek. Hawk!

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

18 komentarzy

  • PinkThink

    24.08.2016 at 17:10 Odpowiedz

    Co jak co, aleś Kochana wyglądała, jak milion dolców zielonych i hamerykańskich.
    Fjuuuuu 🙂 lajk it.

  • Inez Dolores

    24.08.2016 at 17:11 Odpowiedz

    Kurtyna!

  • Sylwia

    24.08.2016 at 17:18 Odpowiedz

    Yay sto lat! My wczoraj mieliśmy bawełnianą, także no :p i coś w tym jest, człowiek sobie myśli że jak już mąż, to nie przelewki;) Sikor fajny. Twój też 😀 Śluby są spoko, polecam 😀 Pozdrówki i uszanowanka dla Was 🙂

  • Anka -matka polka siatkarka

    24.08.2016 at 17:41 Odpowiedz

    Mowę mi odjęło… ale sama prawda. A telefon od Ciebie odbiorę o każdej porze 🙂

  • Iv

    24.08.2016 at 18:12 Odpowiedz

    W Twoj zegarek????

    • Iv

      24.08.2016 at 18:13 Odpowiedz

      Mialo byc: a Twoj ? 🙂

  • Anka

    24.08.2016 at 18:31 Odpowiedz

    Uwielbiam

  • Ana

    25.08.2016 at 07:19 Odpowiedz

    Dokładnie, myślę tak samo. Może przekona Pani mojego faceta do tego? Bo każe mi czekać na slub 2 lata, jakby to była wycieczka do około świata. 😛

    • Tyszkin

      25.08.2016 at 10:19 Odpowiedz

      Twój każe Ci czekać 2 lata? Cóż to jest… ja głupio łudziłam się czekając lat 11. No może nie czekałam całych 11, bo tyle trwał związek. Niemniej jakby po tej 1/3 mojego życia zdecydowałam powiedzieć „E, panie! Stoję w miejscu a nawet się cofam. Albo w prawo albo w lewo”. No i uj. Poszło w lewo. A miłość mojego życia, ta, która czekać nie kazała, przyszła sama. I to online 😀

  • Gabrysia

    25.08.2016 at 08:18 Odpowiedz

    daje dużo, zmienia się wszystko bardziej pozytywnie lub wręcz odwrotnie

    • kluska

      25.08.2016 at 14:11 Odpowiedz

      A czasem się nie zmienia wcale i jest tak samo jak było przed 🙂 Także nie osądzałabym że dużo daje, tym bardziej jak ktoś tak przeżywa albo tak go złapie albo w szoku jest że i tak ślubu nie pamięta. 😀

    • kluska

      25.08.2016 at 14:15 Odpowiedz

      Setnej rocznicy Wam życzę, jestem przekonana że pomimo tych rozwodów co sobotę dotrwacie do niej 🙂 i zdrówka, dla wszystkich! Cudowny blog! <3

  • TST + TSM = krzesło | Taka Sobie Matka

    01.09.2016 at 19:46 Odpowiedz

    […] sierpnia czuć już nadejście jesieni, ale przecież nic a nic nie ujmuje im to z letniości. Grzesiakowa pisze ładnie, płynnie i bez zwachy, tak jak się pisać powinno o rzeczach ważnych i prostych. […]

  • Michał Papatimber

    21.10.2016 at 10:25 Odpowiedz

    Intencję czyste jak kibel. . Gdyby tak zaglądając komuś w kukibel bek można by wyczytać jego intencję. Może jest już taka apka?

  • Roksana

    23.11.2016 at 08:48 Odpowiedz

    może i niczego nie zmienia, ale ja kiedyś też tak uważałam, teraz jest inaczej

  • GosiaP

    30.01.2017 at 02:16 Odpowiedz

    Oj…ślub…kiedy to było… od mojego niedługo upłynie 5 lat. Razem będzie 10 jak jesteśmy razem. I przyznam, że dla nas ten niby tylko „papier” zmienił bardzo dużo i to zdecydowanie na lepsze. Będąc żoną czuje się bardziej spokojna i bezpieczna. On i tak jest tylko mój, ale po złożonej przy rodzinie i znajomych deklaracji to jest to inny rodzaj pewności. Nawet mój mąż przyznaje (choć zwykle po kieliszku), że ślub jest dla związku dobry. To taka wisienka na torcie miłości – wieńczy jego tworzenie i pozwala w pełni delektować się jego smakiem. A Ci,którzy tak jak my wybrali nie tylko ślub kościelny ale także cywilny, wiedza, ze właśnie oto mam papier na pewne obowiązki… 😉

  • GosiaP

    30.01.2017 at 02:17 Odpowiedz

    Oj…ślub…kiedy to było… od mojego niedługo upłynie 5 lat. Razem będzie 10 jak jesteśmy razem. I przyznam, że dla nas ten niby tylko „papier” zmienił bardzo dużo i to zdecydowanie na lepsze. Będąc żoną czuje się bardziej spokojna i bezpieczna. On i tak jest tylko mój, ale po złożonej przy rodzinie i znajomych deklaracji to jest to inny rodzaj pewności. Nawet mój mąż przyznaje (choć zwykle po kieliszku), że ślub jest dla związku dobry. Zwłaszcza po pewnym czasie przynosi więcej pożytku. To taka wisienka na torcie miłości – wieńczy jego tworzenie i pozwala w pełni delektować się jego smakiem. A Ci,którzy tak jak my wybrali nie tylko ślub kościelny ale także cywilny, wiedza, ze właśnie oto mam papier na pewne obowiązki… 😉

  • Pia

    22.08.2017 at 13:00 Odpowiedz

    coś tam na pewno zmienia

Post a Comment