O Jerzym wcale nie skinheadzie, w kurtce harringtonce, śpiącym na molo z głową na klapku.

O Jerzym wcale nie skinheadzie, w kurtce harringtonce, śpiącym na molo z głową na klapku.

Chciałabym krótko, ale nie wiem o czym tak naprawdę, bo tkwi we mnie odczucie średnio do opisania, aczkolwiek prawdziwe bardzo, bo we mnie i ze mnie. I miałam nie pisać na urlopie, obiecałam sobie, ale pisanie jest ewidentnie częścią definicji dobrze spędzonego czasu, a już kiedy chce się coś sensownego powiedzieć to w ogóle.

 

 

Bo ja dzisiaj o zdjęciu, a właściwie o tym co we mnie to zdjęcie urodziło. Rozbudziło. O zdjęciu, które wyraziło więcej niż głowa jest w stanie pomyśleć i palce natrzaskać na klawiaturze pożyczonego Lenovo. O Jerzym wcale nie skinheadzie, w kurtce harringtonce, śpiącym na molo z głową na klapku i o ujęciu, które jest definicją mojego macierzyństwa.

 

 

Dowiedziałam się naciskając spust aparatu, dlaczego właściwie uważam i wyrabiam sobie to subiektywne, egoistycznie uwielbione uczucie, że moje dzieci są dobrze chowane i odważę się stwierdzić – szczęśliwe. I nieważne co mi kto do ucha szepce, kto mi doradza i karci, odważnie lub nie, anonimowo lub zupełnie spersonalizowanie, nie biorę tego na klatę. Szkoda prądu doktory, profesory i habilitanci nadzwyczajni. Nie biorę do siebie słowotoku waszego, nie zastanawiam się nad frazesami o konsekwencjach, bo tak tu oto, o najmądrzejsi, leży przede mną na drewnianym molo syn, miesięcy cztery, zawinięty w skinheadową kurtkę, pod głową tani laciek , w którym przeżyłam 4 remonty i śpi. Kapeć zamiast poduszki i bandycka kurtka wokół pasa, a mimo to wewnętrznie czuję się kosmicznie spokojna i wiem, że jest dobrze. Esencja.

 

 

I patrzę na niego w tym tobołku, błogostanie, nad głową latają ważki, za krzakami klekocze stado łabędzi i dochodzę do wniosku, że czuje się spokojna o swoje podejście, że w konsekwencji tej zostanę, bo jedyne co przychodzi na myśl, kiedy  naciągam na ucho tetrową pieluchę, żeby nie zawiało trąbeczki, to to, że sama chciałabym być takim właśnie dzieckiem. Spać na molo o 21:00 zawinięta w taką kurtkę i z takim klapkiem pod głową. Nie innym. Takim – z mamą i tatą zawsze wiernie przy moim boku.

 

 

Intuicyjnie robię drugiemu co mi miłe. Ot cała tajemnica . Miłość moja jest nieporadnikowa i nieksiążkowa, ale szczera i wolna. Jest wolna od „musisz”, „powinnaś”, „tak jest źle”, „tak jest dobrze”. Idźcie za głosem serca ludzie. Nie dajcie się popakować w kolorowe pudła z reklam. Tak jest rześko dla głowy. Tak jest mi dobrze.

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook710Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

10 komentarzy

  • Tomek

    27.07.2016 at 10:57 Odpowiedz

    Dobrze napisane. Mam podobne zdjęcie z tych wakacji, nasza 3,5 latka z mamą/żoną śpiące na podłodze promu na Sardynię wśród foteli i chodzących ludzi, do połowy zawinięte w śpiwór. Ona ma nas, my mamy Ją, a razem możemy mieć cały świat. I o to chodzi, aby mieć szerokie spojrzenie, nie dać się sztucznie ograniczać. Pamiętając jednak o chociaż podstawowych zasadach bezpieczeństwa.

  • esencja

    27.07.2016 at 11:07 Odpowiedz

    i tak niech będzie. amen.

  • Gosia Wu

    27.07.2016 at 11:33 Odpowiedz

    Naprawdę piszemy łącznie. Tyle tylko chciałam, bo treść komentarza nie potrzebuje. Trafia w sedno. Do serca i głowy.

  • Jot.de

    27.07.2016 at 12:24 Odpowiedz

    Jak powiedzial klasyk-„jesli skonczysz prowadzac beznadziejnie nudne zycie sluchajac mamy, taty, ksiedza i goscia z telewizji to znaczy ze w pelni na nie zasluzyles”. Rob swoje a bedzie dobrze 🙂

  • Bulwiorz Paszteciorz

    27.07.2016 at 21:33 Odpowiedz

    Kocham Twoje podejście.

  • Anna Hofstätter

    28.07.2016 at 07:53 Odpowiedz

    Mam dziecko w podobnym wieku i patrzę na to zdjęcie i się rozczulam. słodziaczek.
    🙂
    Robię wszystko, by mój potomek szczęśliwy był i myślę, że mi to wychodzi. 🙂

  • Alex

    31.07.2016 at 22:07 Odpowiedz

    Jeeeezu, jak ja chciałbym mieć takie podejście do życia jak Ty. Zazdroszczę ale w taki pozytywny sposób. Sama po urodzeniu dziecka zrobiłam się zrzędliwą sfrustrowaną jędzą 🙁 uwielbiam Cię czytać. ……

  • nela

    02.08.2016 at 08:38 Odpowiedz

    jaki maluteńki, słodziutkiiiiiiiii

  • kasia

    03.08.2016 at 14:19 Odpowiedz

    dobrze piszesz 😀

  • Ramona

    20.08.2017 at 17:10 Odpowiedz

    też się staram tak robić

Post a Comment