O bardzo czystych toaletach i bardzo brudnym internecie

O bardzo czystych toaletach i bardzo brudnym internecie

Dawno nie pisałam, wiem. Nie mam czasu na życie jak kiedyś i to dlatego. Ale nie narzekam. Latam codziennie pięć centymetrów nad ziemią i dziękuję, że wyszło jak wyszło. Ze wszystkim. Dobrze mi się żyje.

 

Myślałam ostatnio o Justynie Kowalczyk. Może dlatego, że zbiłam kolano na lodzie przed furtką, a Justyna zgrabnie wyszłaby z takiej akrobacji. Bez opuchniętej nogi, bez kompromitacji na gębie. Może dlatego. A może wcale nie. Może po prostu coraz częściej myślę o tym, jak świat się stacza i jacy stajemy się chujowi. Wczoraj brylowała na salonach, machała pomponem z czapki pod egidą banku, dzisiaj słyszę komentującego w płaskim telewizorze – Sorry Justyna, to już koniec. I zachodzę w głowę po co to powiedział. I kto mu dał prawo przesądzić, że koniec to faktycznie.

 

Wyjątkowo niefajnie się tworzy dzisiaj, wiedzieliście? Cokolwiek; spodnie z szeleszczącej tkaniny, garnki z gliny, plakaty malowane włosiem konia, wiersze, sport, sztuczne wargi. Człowiek może mieć głowę pełną nieokiełznanych myśli, szturmować amazońskie lasy pomysłów gdzieś tam pod czaszką. Zapalać się może jak pochodnia i gasnąć z chwili na chwilę, ale trwać może. Marzyć i śnić. Nie wiedzieć i w tej niewiedzy pływać, unosić się i odpoczywać. Ale później wchodzi w ciemną krainę zwaną „opinia”, a tam przetrwają już tylko najtwardsi, tam dużo z nich idzie na dno. A szkoda. Tyle gubimy potencjałów. Tyle ich topimy.

 

Ktoś mądry powiedział ostatnio, że kiedyś ludzie wyżywali się na publicznych toaletach i przynajmniej był spokój. Brali mazaki i jechali jak po burych sukach. Kogo jebać, kto się puszcza, kto donosi. Bezimiennie wytykali błędy w ubiorze, obyczajach i moralności nadając sobie funkcję sądów. Tak sobie o, hydeparkowali przy kupie; kogo się kocha, a kogo nienawidzić powinno. Teraz kible jakby czystsze, a nienawiść i „odwaga” znalazły wolne M2 w Internecie. Swoją drogą ciekawe, czy hejterzy i internetowi wyjadacze śmieci znają etymologię swoich wypocin. Jak nie – voilà. Nie dziękujcie. Tak powstaliście.

 

Odporność na kutasiarstwo w sieci, wypływające prawdopodobnie na fali osobistych niepowodzeń komentujących powinno być odgórnie ignorowane. Niestety nie mamy na to tyle siły jak nie mamy siły na rzeczową walkę, kiedy ktoś mówi „dziecko pani jakby brzydkie i śmierdzi”. Zamiast „no nie zgadzam się z panem” wjeżdża automatycznie „spierdalaj człowieku” na zwoje i tam zostaje. W ludziach zostaje żal, kiedy się im mówi źle. Może nie wiecie więc ja to nadrobię – żal i „niemiłość”. „Niemiłość” rodzi „nienawiść”. Ten algorytm się nie zmienia.

 

Bycie internetowych chujem stało się modne. Bycie internetowym, żałosnym zerem łatwe. Darmowe. Wygodne. Ważne jednak, żeby iść pod prąd modzie, stanąć okoniem. W tłumie czarnych swetrów zakładać różowy gajer. Śmiać się z nienawistnych meduz, onanistów z kanapy, bez zajęcia i nigdy, ale to nigdy nie hejtowac w imię idei. Ile może się zmienić po jednym zdaniu. Jednej reakcji. Ile może się rozpaść… wiedzą tylko ci, którym połamano ołówki, a sami oni oddali strugaczki na złom. Ile książek tak nie napisano. Ile spodni z szeleszczącej tkaniny nie uszyto.

 

 

Zacznij myśleć.

Po drugiej stronie monitora siedzi  c z ł o w i e k

 

 

 

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook482Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

13 komentarzy

  • Olga

    26.01.2018 at 15:53 Odpowiedz

    Tak bardzo masz rację. Pozdrawiam i dużo dobrego życzę.

  • Justyna

    26.01.2018 at 23:05 Odpowiedz

    Amen. Nic dodać, nic ująć.

  • Maria

    27.01.2018 at 07:52 Odpowiedz

    Człowiek- słowo klucz. Świetny wpis, w punkt!

  • Magda

    27.01.2018 at 08:35 Odpowiedz

    Pełna zgoda! Irytuje mnie jak wszyscy mówią „olej hejt, w ogóle się nie kłóć, to nie warte Twojego czasu”. A właśnie kurwa, że warte, bo to nie rozmowa z głupim babsztylem w autobusie, której nikt nie zobaczy z wyjątkiem tych trzech przestraszonych osób jadących do pracy. To rozmowa w internecie, która zostaje na zawsze, inni mogą z niej czerpać inspirację, że można być chujem. A nie można być chujem, więc reagujmy, a oprócz tego dawajmyprzykład bycia niechujem. Dobry wpis 🙂

  • Kamilka

    27.01.2018 at 08:37 Odpowiedz

    Łał. Dobry tekst! Zastanawiam się, skąd w ludziach tyle nienawiści. Skąd tyle zła. Wczoraj, jak niemal codziennie w pracy, jechałam coś załatwić. Po skupieniu biletu zeszłam do metra i podeszłam do pierwszej ławki, coby spokojnie schować portfel do mojej ciężkiej, pełnej wszystkiego torebki. Nagle poczułam na sobie czyjś wzrok. Pan, około 50, siedzący na drugim końcu ławki, zajadający pestki dyni, patrzył mi teraz prosto w oczy, z nieopisaną nienawiścią. Ogarnął mnie strach, bo spotykałam się już z nieprzyjemnymi incydentami, odruchowo się odsunęłam. Po chwili z jeszcze mocniejszym spojrzeniem, wciąż wlepiając we mnie wzrok, zaczął rzucać we mnie pestkami dyni. Bałam się, co więcej może mu przyjść do głowy, skoro na peronie, wśród ludzi tak się zachował. Niewątpliwie był to ktoś z większymi problemami psychicznymi, niż opisani przez Ciebie hejterzy, ale taka psychoza, zaczyna się właśnie od hejtu, który rodzi się ludziom w głowach. Przy całej historii należałoby wspomnieć, że jestem drobną blondynką, metr siedemdziesiąt, o dużych czarnych oczach i mimo ćwierć wieku życia, wciąż wyglądam na 16-18 lat, w pracy nazywają mnie zdrobniale Kamilką, ubieram się skromnie. (Serce mam wielkie, od lat wegetarianka, zawsze chętnie pomagam ludziom, a oni często zwracają się do mnie o pomoc). Co więc taki człowiek ma w głowie atakując takie dziewczę? Nigdy nie zrozumiem zła tego świata. Podczas kiedy ja wybiegam z rękawiczkami z metra, za panią, która je w nim zgubiła, oni, jeśli nie słowami, rzucają w ludzi pestkami. Sieją zło, plują jadem i doprowadzają do łez, niszczą ludzkie istnienia.

  • Angela

    27.01.2018 at 13:48 Odpowiedz

    Ja u siebie zauważyłam pewna zależność. Im więcej nienawiści i hejtu dookoła mnie tym ja staram się być lepszym człowiekiem. A może to nie ta zależność a może chodzi o ludzi,bo nienawiść rodzi nienawiść. Jak się będziemy otaczać dobrymi ludźmi to sami będziemy lepsi. Kiedyś tacy ludzie z hejtem sprawili, że byłam na głębokim dnie razem ze swoimi emocjami, a teraz się staram od tych wszystkich hejterow odcinac, ale jestem też starsza i mądrzejsza. Trochę mnie przeraża że moje dzieci będą narażone na ten cały syf, który płynie z internetu. Gdzie nie zajrzysz, jaka by to grupa społecznościowa nie była, gdzie docelowo ludzie powinni być po to żeby razem ze sobą cieszyć się i dzielić jakimiś emocjamj, tak znajdzie się jakaś zakała która będzie zatruwać swoimi hejtami. Smutne to. Żal mi ludzi którzy nie mają co robić tylko wyklucac się i rzucać kurwami w otchłań internetu. Żal mi tych którzy zapomnieli że po drugiej stronie siedzi człowiek. Mam nadzieję że kiedyś nadejdzie moda na ‚bycie milym’.

  • Michal

    27.01.2018 at 15:53 Odpowiedz

    true… so true….

  • Ada

    28.01.2018 at 11:45 Odpowiedz

    Ludzie w internecie pozwalają sobie na takie rzeczy na które nigdy w „prawdziwym życiu” by sobie nie pozwolili. Myślą, że człowiek w internecie jest wirtualny jak w grach, umyka im to że tam z drugiej strony ekranu siedzi człowiek, żywy nie na niby.
    Smutne jest to potwornie….

  • Margret

    29.01.2018 at 11:54 Odpowiedz

    Zasada nr 1 i ostatni: Zanim napiszesz anonimowo na globalnym poletku internet zastanów się czy powiedziałbyś to samo, tymi samymi słowy w twarz osobie, do której kierujesz wpis. 3/4 osobników nie wytrzymałoby takiej konfrontacji tylko, ze się o tym nie myśli klepiąc w klawiaturę.

  • ifokygar

    30.01.2018 at 02:08 Odpowiedz

    Prawdziwe, zgadzam się!

  • fuzzydrowsy

    05.02.2018 at 01:11 Odpowiedz

    Zgadzam się z powyższym komentem. Anonimowość dodaje odwagi, jak powiadają. Często też powoduje bezmyślność.

  • piotras

    05.02.2018 at 09:47 Odpowiedz

    hejt w internecie stał się modny. Ludzie go uprawiają wyczynowo. Chora sprawa

  • Karol

    13.02.2018 at 12:44 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy wpis. Wspomniałaś o Justynie, a ja właśnie wczoraj czytałem o najmądrzejszym człowieku świata Sidisie, który został zaszczuty przez opinię publiczną właśnie w taki sposób. „Najmądrzejszy człowiek świata wypalił się”, „To już koniec Sidisa” itp.
    Warto poczytać, bo historia naprawdę ciekawa.

Post a Comment