Nie ma jak u mamy!

Nie ma jak u mamy!

Trochę nas  Krystyną nie było, wyszło słońce na dobre, śnieg odszedł w zapomnienie a my zerwałyśmy się z łańcucha. Przez tych kilka dni ciszy zaliczyłyśmy pierwsze szczepienie Pierworodnej – bardzo dzielna kobieta, zniosła lepiej niż matka,  muszę przyznać, że gdyby nie GG ryczałabym razem z nią, ja się po prostu na takie imprezy nie nadaję i koniec. Po szczepieniu wyczekany wypad na spacer połączony z zakupami. Zabawne, że wypowiadane w moich ustach hasło: spacer, kończy się spacerem, ale w centrum handlowym, zawsze! Po zakupach wyczekana, wytęsknioną kawą z pianką. Szaleństwo!

Mimo miłych chwil spędzonych w gronie mama, tata i Ryś – zachciało mi się na noc do mamusi. Taka jestem cipcia czasem, ale nie mieszkam już z mamą ładnych parę lat i najprościej w świecie tęsknię za czasami, kiedy budziłam się rano i z jednego łóżka w swoim pokoju przenosiłam się do drugiego w pokoju mamy jedząc jednocześnie czekające już na stole kanapki.  Jak to jest, że kiedy się już z rodzicami nie mieszka dopiero zaczyna się za nimi tęsknić?  W każdych wspominkach, które nostalgicznie wracają do mnie coraz częściej, widzę gorącą herbatę z cytryną, czekającą po szkole, obiad i mamę siedzącą rano na stołku w kuchni , rozmyślającą o świecie, będącą tam tak obowiązkowym widokiem jak biało czarne stroje na mieście pierwszego dnia września, na rozpoczęcie roku szkolnego.  Wystroiłyśmy się z Krystyną, zapakowałyśmy tobołki, butelki, mleka, i cały ten wesoły mandżur, który wożę ze sobą od trzech miesięcy i hej ho do babci. Nie zapowiadałyśmy się wcześniej, to też reakcja mamy średnio gościnna (nie posprzątane mam, nie ugotowane mam, papier mi się kończy, o Boże nie posprzątane mam, mówiłam już, że nie posprzątane mam?  itd., itp.) ale na całe szczęście Krystyna jest na etapie uśmiechów od ucha do ucha, gdzie odsłania gołe dziąsła i przymyka oczy w zachwycie, więc szybko zmiękcza  serce wnerwionej babuni. W sumie bez dziecka  najprawdopodobniej nie miałabym szans na nocleg, u babci musi być czysto, musi pyrgać sos na gazie, a jak nie ma mleka do kawy w lodówce nie ma co liczyć na wejście.

Rozgościłyśmy się z Młodą na dobre, Okruch rozebrany do rajstop naciągniętych na pampersa  i wstrętnego body,  dokazywał na dobre śliniąc wszystko w obrębie własnej osi. Od czasu do czasu ulewała na babcię, która zdawała być się jeszcze bardziej zadowoloną (dziwne, jak sto lat temu jeden z moich pierwszych chłopaków, po bimberku,  zarzygał babci Oli ścianę w świeżo umalowanym przedpokoju – nie była taka wesoła). Dzięki mieszkaniu, w którym jest wanna,  miałam przyjemność po raz pierwszy wykąpać się z własnym dzieckiem i jeszcze mocniej zacieśnić więź (trochę trudno wyjść później z takiej kąpieli, ale i tak było warto) przebrana w pajaca, wysmarowana oliwką, nakarmiona  usnęła, jakby jej ktoś wyciągnął baterie. Babcia obowiązkowo z nosem w drzwiach patrzyła co robimy. Kiedy Ryśka została już na dobre spacyfikowana znalazłyśmy z mamą czas dla siebie. Nie przeszkadzało już nieposprzątane mieszkanie, brak papieru i brudne okna – zaczęłyśmy nadrabiać zaległości plotkarskie z kilku dni. Lampka wina, komu wolno – browar, i gadu gadu dopóki oczy nie zaczęły się kleić. Jak miło było położyć się obok tej mojej śpiącej Pszczoły, łapki w górze i beztroska. Kocham, kocham, kocham!

Nazajutrz rano coś o czym tylko mogę marzyć na co dzień, zaspana, zdemolowana  przez łóżko, każdy włos w inną stronę, chuch odpowiedni,  zaniosłam Smroda  do babuni, wcisnęłam butelkę w buzię i ciał bella z powrotem do spania. No po coś tam pojechałyśmy tak? Tak. Odbiłam sobie wszystkie dotychczasowe niewyspania, takie poranki to ja poproszę.

Po całym przedsięwzięciu, śniadanku i zmienionych rysiowych gaciach, wystroiłyśmy się na nowo, żeby razem z mamą pojechać po nowe meble do kuchni. Po kilku naprzemiennie wypowiadanych hasłach typu „za grubo ubrana, spoci się, kicha! Na Boga dlaczego ona tak kicha?!” albo  „Przeciąg tu jest, załóż jej czapkę, za dużo masz pieniędzy na leki?!  No przykryj ją czymś!” przypomniałam sobie, dlaczego zawsze wracamy do swojego domu w asyście GG i dlaczego pomimo całej miłości nie mieszkamy już razem.

Niech sobie mamusia nie myśli, że ma nas z głowy na długo. Jak mnie sentymenty znowu opanują, długo nie będę się zastanawiać. Opatulam dziecię i lecę na ploty!

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

24 komentarze

  • ~Doris

    11.02.2014 at 17:11 Odpowiedz

    Zazdroszczę jak cholera że masz do kogo jechać, ja niestety już nie mam rodziców a moja córka, która ma prawie 2 latka nie pozna dziadków :(. Czytam i ryczę z wściekłości, zazdrości i tęsknoty za swoją mamą i tatą :(((

    • SOHO

      11.02.2014 at 18:51 Odpowiedz

      W tym roku mija dwudziesta rocznica śmierci mojej babci, i dziewiętnasta śmierci dziadka, rodziców mojej mamy. Umarli naturalnie kiedy moja mama miała 27 lat. Teraz kiedy jestem w podobnym wieku, również jak mama z małym dzieckiem i czasem pozwole sobie pomyśleć co by było gdyby jej nie było i gdybym jak ona została sama na świecie z Ryśką… nie mam słów! Kiedyś nie rozumiełam, byłam młoda i głupia. Teraz doceniam skarb jaki mam i Bogu dziękuję! To co Ty musisz robić z córką to budować taki obraz siebie, żeby kiedyś i ona bez Ciebie życia sobie nie wyobrażała. Pozdrawiam nadzwyczaj mocno i głowa do góry!! 🙂

      • ~gumofon

        11.02.2014 at 20:40 Odpowiedz

        Zohę, Ty widzę z Mamę już nie to co kiedyś…darcie kotków, piesków i innych BD winnych-niewinnych stworzeń odeszło w dal:)… tak trzymać kobity:)

        Fajnie, lubie to daje wam lajkonika:)

  • ~mimbla

    11.02.2014 at 17:30 Odpowiedz

    Miło znowu zobaczyć i poczytać 🙂 No,proszę cię,prawie oryginalne UGG-i na Ryszardzie ! Mówiłam,że następne będą Conversy 😉 A jeśli chodzi o rodzicielkę,to najlepsza jest taka na wyciągnięcie ręki ale i na bezpieczny dystans. Moja całe życie za blisko,ja i moja progenitura za daleko… Ech,życie …..

    • SOHO

      11.02.2014 at 18:52 Odpowiedz

      To są UGGi niemowlęce 😉 czytaj – H&M

  • ~mila

    11.02.2014 at 18:40 Odpowiedz

    moja córa ma 4,5 roku i ciągle słyszę od mamusi – jak możesz jej zakładać czarne rajstopy do białej sukienki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jest za chuda !!!!!!!!! ty też jesteś za chuda !!!!!!!!!!!! w lodówce pusto !!!! itp 😀 ps. wpada do nas średnio raz na tydzień 😀

  • ~mila

    11.02.2014 at 19:02 Odpowiedz

    zapomniałam dodać ,że JĄ podziwiam (moją mamę) jest dla mnie największym autorytetem i przyjaciółką :*

  • ~gumofon

    11.02.2014 at 20:44 Odpowiedz

    ….btw.

    Rodzę Ci to logo w bólach… wlepki z Ryśką też będą 🙂

    • SOHO

      11.02.2014 at 21:02 Odpowiedz

      czekam z utęsknieniem

  • ~Asia

    11.02.2014 at 21:06 Odpowiedz
    • ~

      11.02.2014 at 21:17 Odpowiedz

      Muszę być złośliwa teraz za co przepraszam:( ale czy miliard matek na świecie o tym wie? I dobra Boziu jak te dzieci przeżywają podróże w kurtce na całym świecie? Szok! Pytanie: czy poważnie widzi Pani scenę, gdzie w środku zimy odpinam dziecku kurtkę i zapinam pas pod spodem? Kurtkę, kombinezon, cokolwiek…

    • SOHO

      11.02.2014 at 21:38 Odpowiedz

      Przepraszam, ale widok odpinania kurtki dziecka w 20 stopniowym mrozie i zapinanie pasów pod kurtką oceniam równie niedorzecznie jakby mi ktoś teraz powiedział, że picie herbaty z cytryną powoduje raka 🙁

      • ~Asia

        11.02.2014 at 22:08 Odpowiedz

        w foteliku 0-13 nie ma takiego problemu- my mieliśmy śpiworek, młode w samym bodziaku i portach, z czapką i kominem na szyi zapakowane i zapięte w fotelik, przykryte śpiworkiem i w razie potrzeby jak duży mróz na to koc 🙂
        tak jest naprawdę duuuuużo bezpieczniej 🙂
        pozdrawiam 🙂

    • ~gumofon

      11.02.2014 at 21:43 Odpowiedz

      …ale picie herbaty z cytrynem jest rakotwórcze…przecież trąbią o tym.

  • ~wildthing

    11.02.2014 at 22:44 Odpowiedz

    O ja pierdzielę… W tą cytryną w herbacie i z tym fotelikiem. Niech sobie każdy po uważaniu. W końcu dorośli jesteśmy. A co do mam w sensie naszych dzieci- babć, to moja tak mnie czasem wkurza tak normalnie mnie wpieprza… Ale jakoś nie wyobrażam sobie żebym do niej raz dziennie nie zadzwoniła. Tym bardziej, że mam coraz większa świadomość upływającego czasu i tego, że nikt nie jest wieczny. No to teraz pojechałam na smutno…

  • ~maragretka

    12.02.2014 at 14:30 Odpowiedz

    świerzo pomalowany przedpokój obrzygany bimbrem przez chłopaka…. jakbyś opowiadała moja historię 😀 dobałabym tylko łazanki do tego zestawu i obraz picassa na ścianach jakby ktoś kogoś z dubeltówki zastrzelił. narzeczony miał jednak farta bo pilnowalismy mieszkania rodziców i zdążył odmalować korytarz, do tej pory jest to tajemnica 😀

  • ~Wsparcie

    12.02.2014 at 16:14 Odpowiedz

    Tak… Wszystko moze zabic… wszedzie i o kazdej porze dnia i nocy…
    W kurtce i bez tez mozna zginac, nago mozna tez zginac…
    to co? najlepiej w domu siedziec? ale nieeeee! O zgrozo dom to przeciez jedne wielki labirynt z pulapkami na kazdym kroku! Przecie o dywan mozna sie potknac i zeby wybic albo gorzec wbic je w czache 🙂
    Soho- jedyne wyjscie- kup folie bombelkowa na metry okrec Ryske i siebie, kaski, ochraniacze i wygladaj od czasu do czasu przez okno. Od czasu do czasu tylko bo slonce ma promienie rakotworcze i raka dostaniecie 🙂
    Pozdro!
    mniej przesadyzmu-artykulow- wiecej instynktu i lusssssssu 🙂

  • ~Wsparcie

    12.02.2014 at 16:15 Odpowiedz

    I pamietaj- Oilatum!!!!
    🙂 hahaha

  • ~aneta

    24.02.2014 at 14:35 Odpowiedz

    Ja czekam na wnuki,może sie doczekam,a jak nie to trudno.
    W każdym razie maleństwo jest kochane,taka miniaturka człowieka mnie bawiła i cieszyła,nawet na tyle,że przy kolejnej ciąży(3) tak się dobrze czułam,że się zaczęłam zastanawiać,jak to będzie tylko z dorosłymi dziećmi.Nuda i jakoś tak nie ma się z czego cieszyć i śmiać..
    Taką miniaturkę można przytulać,podrzucać,kołysać,uczyć chodzić,jeździć i tak dalej.Jak prawdziwa lalkę zabawkę z uczuciami.Bo od razu widać,czy się śmieje boi czy płacze.
    Ale mój przewspaniały mąż,doszedł do wniosku,że ciąże wpływają niekorzystnie na ciało i mogę przytyć albo nabawić się rozstępów(nie daj boże).
    Dlatego 2 dzieci w zupełności mi wystarczy,aby sie nie zamartwiać swoim ciałem.
    No i co tu dużo mówić,w końcu mogę się zabawić na całego z kimś dorosłym.:P
    hehehe

Post a Comment