Monty Python po polsku

Monty Python po polsku

Od trzech dni męczyła mnie migrena. To taka cholera w postaci bólu głowy, który odcina wszelkie dojścia do świata żywych. W słowniku zostawia jedynie słowa „zgaś to” i „ścisz to”, w moim przypadku pięć razy nabluzgała na GG z różnych powodów i już prawie wyrzucała mnie z drugiego piętra, ale po kolei.

Wtorek

Wykończona długim dniem wrażeń czyli oglądaniem marchewki na straganie, ocenianiem, która powinna faktycznie ile kosztować za kilogram, zaglądaniem ludziom za ogrodzenia co ładniejszych domów na spacerze z dzieckiem, komentowaniem jak mogłabym ewentualnie mieszkać lub co bym zmieniła w wystroju podwórka oraz przeczesywaniu ciucholandów w poszukiwaniu szczęścia za dwa pięćdziesiąt – postanowiłam wziąć prysznic. Głowa już nakasztaniała zdrowo cały dzień (w końcu dostałam pierwszy okres a hormony zdezorientowane na maksa, wykańczały mnie po kawałeczku) ale na twardziela postanowiłam nic z tym nie robić. APAP nie działał a nic innego nie wchodziło w grę, wymiona w użyciu Ryszardy 24/7. Weszłam pod prysznic wiedząc, że Dziedziczka już uśpiona monitorowana przez tatę może spokojnie wpaść w histerię bo i tak nie będę musiała wyskakiwać z kąpieli „na walenia” w celu pacyfikacji, relaks. Podkręciłam kurki, woda pyrgała radośnie z gorąca, miło się zrobiło, sięgnęłam po mydełko – jest, sięgnęłam po płyn do higieny intymnej – puste opakowanie. Chwila konsternacji, Jezu czy już ze mną tak źle, że nie pamiętam co zużyłam? Lepiej, nie pamiętam co zużyłam i na bezczela zostawiam sobie puste opakowanie? A może córka zaczyna już od dawna matkom znaną technikę pożyczania? Nie, zaraz, ona jeszcze nie chodzi, pies? Po co psu czysta dupa?…. GG!!

Zawołałam pana sympatycznego do siebie, w ręku puste opakowanie, na twarzy mina mówiąca wszystko, zdołałam wycedzić jedynie „gdzie jest mój Biały Jeleń?”. Pan przypalił frana, że nie wie, dziwnie nie nawiązując kontaktu wzrokowego. Po dłuższym przesłuchaniu poddał się, tłumacząc swoją potrzebę wykorzystania Białego Jelenia do celów sanitarnych, równie głupio, jak ja matce swoje pierwsze pijaństwo. Argumentów nie przytoczę, oszczędzę mu, z miłości. Zakończyliśmy dysputę, umyta, wypachniona sięgnęłam po szczotkę i pastę do zębów. Pisałam już kiedyś jak bardzo nie lubię zmolestowanej tubki z pastą do zębów, to też mam pewność, że i GG o tym słyszał, nie wmów mi pacan jeden. Zawołałam drugi raz, tym razem w treść przekazu wdarły się staropolskie kurwy, pocisnęłam aż miło, migrena spotęgowała przekaz, mam nadzieję, że po tym razie już się nauczy. Na koniec coś burknął o braku badań naukowych potwierdzających tezę, że kończącą się pastę do zębów rolujemy od dołu w celu wydobycia ostatnich kropli, a nie wyżymamy jak ścierę. Zamknął się, jak pocisnęłam lasery z oczu w jego kierunku, mówiłeś coś?

Noc nieprzespana, łeb nie daje o sobie zapomnieć, jeszcze troszkę, jutro przejdzie, głowa kontra ja 1:0

Środa,

Nawet nie wyszłam z domu, głowa mnie rozwaliła, dosłownie usiadła na mnie i nie pozwoliła wstać. Rysia nie była wyrozumiała, najpierw opowiadała historię swojego życia przez cały dzień w postaci wyćwiczonych do perfekcji „ga”, „da” i „gu”, na zmianę ryk zmęczenia, dramat. Z zaciśniętymi zębami ugotowałam zupę co byśmy z zapadniętymi brzuszkami nie chodzili, o 21:00 w pieleszach, uśnięta grubo po północy.  Głowa 2 ja nadal 0!

Czwartek

Obudziłam się rano zdewastowana fizycznie i psychicznie, to już trzecia doba jak miałam ochotę na żywca odciąć sobie głowę. Zaryczana, zasmarkana ściągnęłam GG z pracy, znowu, przecież już do nas jechał dwa tygodnie temu do zalanej sąsiadki!! Finał imprezy migrenowej skończył się u lekarza ze szprycą w dupsku, kroplówką dożylnie i prawie reanimacją. Pielęgniarki żartowały, że skoro w ciąży migren nie było, to może by coś tak pomyśleć w tym kierunku…. Takiego wała drogie panie, idąc tym torem rozumowania powinnam chodzić w ciąży permanentnie, taka kura nioska. Wychodząc z zabiegowego czułam się jak młody Bóg, prawie biegałam po korytarzu, w nagrodę opędzlowałam Big Maca, w końcu prawie nie jadłam od dwóch dni.

Spokój, błogość i płomień żarzącego się domowego ogniska przecież nie mógł trwać wiecznie. Po 23:00 oficjalnie zapchałam kibel. Nosz qrwa, Serio?! Coś jeszcze?!

Obecnie siedzę nad komputerem, smaruję wam post, GG bluzga coś pod nosem naprawiając tron, śmierdzi szambem wszędzie, młode śpi, a no i najważniejsze – GLOWA MNIE NIE BOLI! Dzięki o wyższe instancje za dobre igiełki od czasu do czasu i Ketonal domięśniowo. Starcie głowa vs. Ja zakończone wynikiem 2:1.

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

6 komentarzy

  • ~Polcia

    21.02.2014 at 08:36 Odpowiedz

    Biedna .. współczuję ,bo wiem co to migrena :/ Jesli już będziesz mogła łykać inne tabsy niż apap to polecam excedrin migrastop pół godziny na śpiocha i bólu nie ma 🙂 Pozdrawiam

  • ~mimbla

    21.02.2014 at 17:58 Odpowiedz

    Łącze się w bólu….. Ja,pan mąż, potomstwo ze wskazaniem na starszą – wszyscy migrenowcy…. Moja i starszej z fanfarami. Rzyganie,sraczka,światłowstręt i inne atrakcje…. Pociesz się,że z czasem mija. Menopauza zabiera migrenę i chowa ją pod szafę. W zamian zostawia uderzenia /czujesz się jak zagotowany parowóz/,bezsenność i mega huśtawkę nastrojów. Coś na kształt niekończącego się napięcia przedmiesiączkowego do potęgi n-tej….. Miło :((((((

  • ~Ewela

    21.02.2014 at 22:05 Odpowiedz

    Wiem rozumiem też posiadam ten stan psychiki MIGRENI nie nawidze cię !! Ale tak serio jak zaczyna mnie naparzac to w ciazy było super ( wolę zygac )

  • ~ktoinnyjaknieja

    21.02.2014 at 22:55 Odpowiedz

    Ja cierpie na migreny od 13 roku zycia. takie z aura.
    Pamitajcie aby nie brac nic na kodeinie, bo mozna sie uzaleznic!!!
    Wspolczuje…

  • ~wildthing

    21.02.2014 at 23:30 Odpowiedz

    Jak nic to coś w powietrzu jest! Wirus jakiś normalnie. Mnie też napierdziela już trzeci dzień tyle że z małymi przerwami. I właśnie przyszło mi do głowy, tej bolącej, że wirus ma szersze spektrum działania bo również trzeci dzień mnie krew zalewa. To się chyba nazwana solidarność jajników

  • ~Mysha

    22.02.2014 at 00:59 Odpowiedz

    Wiem dobrze jak migrena moze dopiec! Cierpię na migreny od dziecka, od kiedy pamietam. Paracetamol, ibuprofen, nawet ketonal nie pomagaly- cierpialam po kilka dni. Dopiero w UK dostalam lek, ktory naprawde pomaga- naramig (naratryptan). Nie dziala tylko przeciwbolowo, ale niweluje przyczyne migreny- rozszerza naczynia krwionosne w mozgu. Migrena odchodzi po 30 minutach! Zostaje tylko lekkie otepienie i sennosc. Ta mala zielona tabletka ratuje mi zycie! Do wszystkich migrenowcow- nie niszczcie watroby tabletkami, ktore nie dzialaja. Pytajcie lekarzy o leki zwane tryptanami. I trzeba pamietac, ze tabletke najlepiej polknac juz przy pojawieniu sie aury.

Post a Comment