Mieszkamy z dzieckiem w kawalerce.

Mieszkamy z dzieckiem w kawalerce.

 

Na temat wspólnego mieszkania z małym dzieckiem w kawalerce można by napisać grubą knigę, a już na pewno epitafium dla rodziców. Za dnia przytulne gniazdo, dziecko gdzie okiem nie sięgnąć na widoku, kaszlnie, zawyje –  na baczność stoisz w przeciągu nanosekund, lusterko do nosa przykładasz sprawdzając czy oddycha. Gorzej kiedy młode zaczyna stawiać pierwsze kroki i razem z rosnącymi zębami rośnie liczba gratów, jakie wnosi do twojego i tak już ciasnego życia. Plastikowych kuchenek, pingwinów na patyku, wózków dla misia i innych gówien, które chciał nie chciał musisz akceptować. Chciałaś dziecko, szanuj klamoty. Ojciec systematycznie wchodząc do kuchni potyka się o krzesełko do karmienia, chrzci każdorazowo cierpiący mały palec soczystą kurwą z maciem, matka codziennie w locie łapie drzwi od suwanej szafy, bo córka badając siłę własnych mięśni zamykała kiedyś drzwi z wciętym w szyny uchem pluszowego misia. Dało się? Dało. Rogi stołu łapie czołem jak łapy we fliperze, palce drzwiami od łazienki przycięła już kilka razy.

Niezręcznie zaczyna się robić kiedy zapada zmrok, a człowiek wygina się nad łóżeczkiem odkładając rozkosznych dwanaście kilogramów pod kołdrę. Żegna się, buziaczki wysyła, macha jak debil. Zasłania „sypialnię” malucha piękną szmatą w latawce, żeby potomstwo spokojnie mogło skupić się nad butelką mleka i poszukiwaniem chmur bielą skrzących, a sam wspomniany ktoś zaczyna dobierać się do męża/żony z nadzieją, że oto po ciężkim dniu dane będzie uśmiechnąć się za parę chwil i wzdychać z rozkoszy jak orangutan. Majty zrzucone, kołdra na głowę naciągnięta, Boże jaki przystojny ten mój mężczyzna. Buziaczki sprzedawane tu i ówdzie prawda, paluszki chodzące, włosy zmierzwione już dawno, pod kołdrą ciemno. Duszno Panie. Nie ma czym oddychać. I już masz w wysokie oktawy wchodzić, jedną nogą już niemalże po drugiej stronie tęczy błądzisz, już gąski zachwytu witasz, tylko powietrza chwycić, powietrza.  Ciach! Kołdra w dół. Głosem góra dół! Głowa zwisa, jest moc! Już, już, JUŻ PRAWIE! DAJESZ CHŁOPIEEE!

…mama.

…am.

Otwierasz oczy.

Nosem w nos dziecko.

Chwila konsternacji. Jak długo tu stoi.

Śmieje się. Gówniara. To znaczy, że długo.

Kurwa.

 

Jutro wkręcam te szczeble. AJSŁERDEGAD!

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

12 komentarzy

  • ~na_macierzynskim

    26.05.2015 at 09:43 Odpowiedz

    Nic dodać, nic ująć! My szczebelki wkrecilismy na amen!

  • ~paniJulka

    26.05.2015 at 09:49 Odpowiedz

    oplułam ekran kawą. teraz muszę się tłumaczyć. dziękuję za ten miły akcent w parszywym dniu w pracy 😉

  • ~Gosia

    26.05.2015 at 11:07 Odpowiedz

    A ja się właśnie ostatnio zastanawiałam jak to ludzie radzą sobie w kawalerce, skoro my wchodząc tylko do sypialni gdzie śpimy jeszcze wszyscy tylko skrzypniemy podłogą (bo strop drewniany) a mała już się kręci na wszystkie strony. Delikatnie zarzucam więc kołdrę na me ramiona wstrzymując oddech żeby za dużego szumu nie robić i modlę się żeby się nie odkopała, żeby nie przefikała w poprzek bo zaś trzeba będzie schodzić, skrzypieć, poprawiać… OMG! Seks? Za duże ryzyko…

  • ~Jagoda

    26.05.2015 at 12:31 Odpowiedz

    Nasza ma osobny pokój a i tak nie ustrzegliśmy się jej w roli widza. Niezręcznie zaczyna się robić jak Twoje dziecko przy Twoich teściach patrząc na łóżko w sypialni mówi do nich: „Ale ten tata łobuz” bądź zadaje Ci pytanie: „Mamo a co robiłaś na tacie?”. Jest śmiesznie :D.

  • ~Olka

    26.05.2015 at 13:46 Odpowiedz

    Piękneee. Fantastyczny opis mamoRysiowa. Dobrze że byłam przed chwilą w toalecie bo by mi po nogach ze śmiechu poszło;P

  • ~kaka

    26.05.2015 at 13:52 Odpowiedz

    Poczekaj no Matko Polko jak w będzie w nowym domeczku. Zanim zaczniesz ogarniać te tysiące metrów, będziecie się drzeć do siebie jak na dworcu, wiecznie sie poszukiwać i wpadać w panikę, bo ciągle wszyscy się będą gubić i będziesz się musiała nauczyć jak gada ten twój nowy dom. Przechodziłam obydwa etapy: 12 metrów z sexem dla głuchoniemych, za to z dwójką bacznych obserwatorów, a potem ten zwariowany nadmetraż z kupą schodów do latania i spadania. A ile sprzątania- matko jedyna.. I kocham to miejsce najbardziej na świecie i dalej spłacam kredyt…

  • ~see

    26.05.2015 at 14:59 Odpowiedz

    No jakbym u siebie była! Jacyś zachodni naukowcy stworzyli teorię, że dzieci budzą się z powodu seksu rodziców w imię przetrwania. po prostu nie chcą innego potomstwa z którym musiałyby konkurować ‚o michę’… kto wie 🙂 normalnie to nawet robot kuchenny i telewizyjne wygibasy talentshow nie są w stanie poruszyć śpiącego urwisa 😉 pozdrawiam z kawalerki

  • ~Marek

    26.05.2015 at 16:09 Odpowiedz

    Hej 🙂 Muszę Ci przyznac, ze Twoje teksty naprawdę potrafią bardzo urzec czlowieka 🙂 Mysle, ze będę do nich wracał o wiele czesciej, ponieważ posiadasz ogromny talent do pisania 🙂 Rzadko kiedy się spotyka az tak utalentowana pod tym wzgledem osobe, a uwierz, wiem co piszę, ponieważ przez wiele lat zajmowalem się korektą duzej ilosci prac 🙂

  • ~Blog młodej mężatki

    28.05.2015 at 12:38 Odpowiedz

    A hahahha kwiczę 😉

  • ~aga

    29.05.2015 at 09:03 Odpowiedz

    No, moja droga, powiem ci, że Grej się chowa! wszystkie jego 50 twarzy

  • ~Aurinko

    14.07.2015 at 11:38 Odpowiedz

    Nam udało się wyprowadzić przed rozpoczęciem samodzielnego chodzenia. Pierwsze kroki bez trzymanki zostały postawione na nowej podłodze w dwa tygodnie po przperowadzce. 🙂
    W kawalerce? Z dzickiem? Da się, ale wymaga to dużo więcej od rodziców. 😉

    Pozdrawiamy!

Post a Comment