Matka Polka chcieć drugie.

do_wpisu

Matka Polka chcieć drugie.

Kiedy rodziłam Krystynę będąc już na porodówce a bóle parte rozrywały mi ciało i ścierały gardło wydawało mi się, że już nigdy nie będę chciała usłyszeć słowa “dziecko”. Tym bardziej w sąsiedztwie innych takich jak: “kolejne”, “a może byśmy”, “rodzeństwo”. Fak! W życiu. Na samą myśl widoku rozebranego GG paradującego po sypialni jak go Pan Bóg stworzył w celu oczywistego wywołania pożądania w wyobraźni stawiałam przy nim kanister z benzyną i zapałki. Spróbuj się zbliżyć mężczyzno a pożegnasz się z nabiałem.

Uczucie pt.: “Jedno dziecko w zupełności mi wystarczy, portfel i tak już piszczy z głodu a pojęcie potrzeby przestrzeni osobistej w 25. metrowym mieszkaniu… zaraz, zaraz, jakiej potrzeby? Masz jakieś potrzeby? Pff, dobre.” prysnęło jak bańka mydlana w momencie kiedy wyciągnięto ze mnie mojego prywatnego, zwiniętego w kulkę człowieka, który kolorem skóry i teksturą przypominał małego delfina. Nie do opisania jak światopogląd zmienił się w chwili rozpakowania Ryśki na planecie Ziemia.

Syta po jednym dziecku byłam całkiem niedługo. Kiedy opuchlizna opuściła  “kuciapkę” a kwestia korzystania z toalety nie uwzględniała wiszenia na umywalce, podpierana pralki głową i nasiadówek nad miską z naparem z rumianku, po głowie zaczęło biegać większe stado. Albo mnie już totalnie powaliło albo… chciałabym drugie! Włat de Ef Matko?!

Oczywistością były komentarze otoczenia, że jeszcze zmienię zdanie zwłaszcza z dorastającą Rysią, wpierdzielaniem paprochów z wycieraczki i instalacja trzeciego oka w dupie (Oko Saurona się nie liczy bo nic nie widzi) podczas nauki chodzenia i jego oczywistych następstw. Że przyjdzie zmęczenie, że zbeszta mnie wkurw jak dojdzie do ząbkowania, że “haha ta kolejne, poczekamy zobaczymy”. I tak Proszę Państwa – wszystko jest jak miało być. Irytacja na przemian z nieopisaną miłością, wahania nastrojów najprawdopodobniej do grobowej deski, wieczne zmartwienie czy zdrowa, czy mądra, czy dożyje sędziwego wieku w świecie bezsensownych wojen i zwyrodnień, czy będziemy sobie zawsze bliskie. Są chwile, kiedy stanę na środku pokoju i wrzasnę bo mam dosyć a ten upośledzony plastikowy pingwin wyśpiewuje po raz kolejny jak mu w życiu wesoło, Wszystko na miejscu. A ja nadal chcę.

Dlaczego?

IMG_1133Ryśka przed chwilą była Rysią instant, drugą kreską na teście, wybuchem endorfin przy czytaniu wyników badania BHCG, pięknymi różami od GG za dzielne poczęcie i 24 godzinną histerią zachwytu mojej mamy, że będzie babcią. Jak wczoraj wybieraliśmy jej meble, malowaliśmy ściany, zamawialiśmy szafy i drogie kremy. Czasem myślę “był tu brzuch wieli taki, ruszał się i kopał boleśnie, gdzie się podział?!” A no tak, siedzi w łóżeczku i ciućka książkę o Muminku. Brzuszku mój za szybko mi rośniesz. To, że wczoraj była różową kulką do której wstawałam z budzikiem co trzy godziny żeby dokarmić a dzisiaj stoi! sama! Ma cztery zęby i nimi zgrzyta (wredne po ojcu na bank), tańczy, głosuje jak się jej coś nie podoba, uśmiecha się kiedy jest czymś zachwycona… to wszystko przelatuje mi przez palce jak piasek. Czas przelatuje mi przez dłonie a ja nie mam go jak zatrzymać. Chcę mieć więcej Rysiek, chce to jeszcze raz przeżyć, jeszcze raz marudzić, że mam dosyć, jeszcze raz bezkarnie wykorzystać miłość GG i tłumaczyć wszystko ciążą.

Jeszcze raz chcę odlecieć z zachwytu jak na jakimś pozytywnym haju dostając do rąk moje dziecko. Po raz pierwszy w jego i moim życiu się przywitać, poznać. Rozryczeć ze szczęścia. Jest we mnie chęć pokochania następnego człowieka. Ba! Jest we mnie morze, ocean chęci. W głowie stoi pusty fotel na którym serce chce posadzić nowe pupsko.

Tym bardziej z takim reproduktorem. Proszę Państwa o czym ta dyskusja.

Na ziemię sprowadza mnie praca i rozwój. Potrzebuję odkurzyć swoją człowieczą twarz nie tylko matczyną, “dlaryszardową”, nie chcę mieć sobie nic do zarzucenia za dwadzieścia lat i oprócz wyciągniętych cycków do ziemi i ulizanego kucyka ze spiętą grzywką móc z pełnym przekonaniem mówić o sukcesie. Prywatnym, rodzinnym ale i zawodowym. Cokolwiek miałoby to spełnienie zapewnić. Tego jeszcze nie wiem.

Chyba tak właśnie wyglądają rozterki Matki Polki Rysazrdowej, która ugotowała już dzisiaj obiad i ma za dużo wolnego czasu na przemyślenia. Znowu się wzruszyłam Jezus Maria. Czas na codzienną porcję miętolenia córki, idę okazać miłość.

 

Do następnego zaczytania!

170307 BGB C3 Kite 800x200 4Kids

Krystyno_nie-_denerwuj_2

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

63 Comments

  • ~mimbla

    06.08.2014 at 17:31 Odpowiedz

    Ha! To się porobiło….

  • ~K

    06.08.2014 at 17:35 Odpowiedz

    Poryczałam się tak mi się wszystko przypomniało :) a moje szczęście ma juz 10 miesięcy.
    Jesteś niesamowita!!!

  • ~Szczypiorki

    06.08.2014 at 17:43 Odpowiedz

    Rozwój….Taaa…Ja wyszłam z założenia, że do 67 jeszcze zdążę się narozwijać 😛 I voila (włala)…Śliczne te nasze Maluchy 😉 Polecam!

    P. s. Po pierwszym porodzie nie miałam uczucia pt. “nigdy więcej”, a po drugim już jak najbardziej. Kto powiedział, że za drugim razem jest łatwiej?!

  • ~ajek

    06.08.2014 at 17:48 Odpowiedz

    chociaż daleko mi do matkowania to uwielbiam tego bloga. post wywołał banana na twarzy jak zwykle.. pozdrawiam :) buziaki dla Ryśki

  • ~Kate

    06.08.2014 at 17:57 Odpowiedz

    …to mną targają takie uczucia ale co do trzeciego!Odkąd sięgam pamięcią marzyłam o dużej rodZinie…o 3 a moze nawet 4ce dzieci…
    Niestety moj mąż oznajmił,ze on jest spełniony w 100% (mamy 2 synków) i nawet gdyby czasem chciałby sie złamać i zgodzić na 3cie to za chwile włącza mu sie rozum który mowi…miejsca brak na trzecie,auto za małe na trzecie,kasy za mało na trzecie…
    Jesyne czego nam nie brak na trzecie to siły i miłości ale czy kierować sie tu sercem czy jednak rozumem?

  • ~sawisia7

    06.08.2014 at 18:42 Odpowiedz

    cholera przez Ciebie i Ryśkę to mi się zaczyna załączać instynkt macierzyński…jak zajdę w ciążę to przez Ciebie! Serio! Będę ci podsyłac rachunki za pieluchy.

  • ~Ania

    06.08.2014 at 18:54 Odpowiedz

    Jak czytam tego posta (i nie tylko tego), czuję jakby ktoś opisywał moje życie od dnia narodzin mojego Synka :) W trakcie porodu wrzeszczałam na cały szpital, że “już nigdy więcej dzieci, że to pierwszy i ostatni raz” a mojemu ślubnemu miałam ochotę wybić wszystkie zęby za te cierpienia 😛 Jak Synek skończył roczek podjęłam decyzję o powrocie do pracy, lecz mój były już pracodawca pierwszego dnia w pracy po urlopie macierzyńskim z uśmiechem na ustach wręczył mi wypowiedzenie… Chciałam – tak jak Ty – nadal się rozwijać i iść do przodu, ale ktoś podjął za mnie inną decyzję.. Po kilku dniach “załamania” udało mi się znaleźć w całej tej sytuacji więcej pozytywów niż negatywów i zdecydowaliśmy się z Mężem świadomie na drugie dziecko :) Los tak chciał. Dzisiaj Synuś ma skończone 17 miesięcy, a ja jestem w 16 tygodniu w drugiej ciąży :) i chyba nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa jak teraz.. A na pracę zawsze przyjdzie jeszcze czas 😉 przynajmniej dzieci będą już “odchowane” a w przyszłości nie będę miała wyrzutów sumienia, że poświęciłam się karierze, a nie rodzinie.. Zrobić, co zrobić za młodu i na starość mieć spokój 😛 Pozdrawiam serdecznie i gratuluję tego bloga – jest prześwietny !

  • ~Hartypia

    06.08.2014 at 19:10 Odpowiedz

    Mam dokładnie te same odczucia. Strach przed posiadaniem jednej istotki zmienił się w chęć posiadania ich więcej!

  • ~Kasia

    06.08.2014 at 19:37 Odpowiedz

    Ja też chciałam i chcę nadal kolejnego małego człowieczka. Założenie było, że rok po roku będzie. Ale mi się zmienił światopogląd. I nie chodzi tu o to, że sie znudziałam siedzeniem w domu, czułam się nie spełniona czy coś…pogoniło nas z kasą i tyle. Zycie czasami weryfikuje nasze plany. Teraz siedząc w pracy, chlipię za swoim synkiem i wypisuję miliony smsów do niani pytając co i jak, czy nie płacze czy nie. Ale wierzę, że uda się może za rok, półtora znowu pomyśleć o powiększaniu rodziny :)

  • ~Magda

    06.08.2014 at 20:36 Odpowiedz

    Oj i ja bym chciała… po jednym takim Oliśku co to już lata i goni i całkiem rezolutny, co to przybiegnie do matki tylko gdy trzeba podmuchać i pocałować rozbite kolano chcę mi się kolejnego , niedużego , takiego całkiem małego drugiego takiego Onego albo Onej 😉
    ale jeszcze gdyby pan mąż chciał … 😉 😛

  • ~kitek

    06.08.2014 at 21:12 Odpowiedz

    Ehhhhh mam to samo :) Nie chce żeby moja “Rysia” była sama na tym świecie, a poza tym chce zowu brzuch, rodzić, karmić ehhhhhhhh oby juz niedługo sie spełnilo ;)))
    A co do samorealizacji to mam danie takie – na macierzyństwo w życiu kobiety jest ścisle okreslony przez biologie czas (wiem co mówie, bo mam 30 lat, o pierwsze dziecko sie staralismy rok z lekami, druga ciąza przyszła szybko jak młode miało roczek, ale nie na długo :( a teraz znowu czekam i czekam…. ). Kariere można robić kiedykolwiek – zegar biologiczny jej nie bije.

  • ~Izz

    06.08.2014 at 21:17 Odpowiedz

    Jak zwykle napisane z jajem i wielką miłością. Podziwiam i pragnę tego samego. Nas niestety też parę rzeczy powstrzymuje. Kasa to jedno, bo mój szanowny pracodawca po roku od urodzenia dziecka się ze mną pożegnał i siłą rzeczy nie mamy zbyt wiele. Drugie to moje zdrowie. Szwankuję na starość, hormony i te sprawy. Z pierwszym było trudno zajść, z drugim będzie jeszcze trudniej, ale tylko uporządkuję te sprawy na nowo to pewnie spróbujemy :) choć osobiście sobie nie wyobrażam dzielić się miłością do mojej córki z innym maluchem. Ja byłam jedynaczką i nie znam innego modelu rodziny i boję się straszliwie, że miejsca w sercu zabraknie.

    • ~monia

      14.08.2014 at 15:11 Odpowiedz

      Do Izz- mam te same odczucia co Ty. Moja Misia ma juz 19 miesięcy. Z jednej strony chcę drugie a boję się jak podzielę swoją miłość między dwoje, te jestem jedynaczką. Z drugiej strony też szwankuje u mnie zdrowie, moje dwa a nawet trzy etaty teraz dają w kość-trzeci to dom. Mąż tylko w wekendy. I tak myślę i chcę…….

    • ~rybka

      17.08.2014 at 00:09 Odpowiedz

      Też to mam… To chyba “efekt uboczny” bycia jedynaczką ;(
      Kiedyś też chciałam mieć jedno po drugim, ale wyszło jak wyszło, ze nie wyszło…. Moja córa ma już 3 latka, mąż naciska, a ja mam tyle wątpliwości.. A największą wlaśnie o to, że następnego malucha nie będę w stanie tak pokochać… bo zwyczajnie nie umiem, nie wiem jak to jest dzielić miłość… znam tylko model 2+1… I sama już nie wiem, czy chcę, czy nie chcę… A zegar biologiczny tyka.. :(

  • ~uli

    07.08.2014 at 05:28 Odpowiedz

    Ja natychmiast po porodzie chciałam drugiego dziecka ale lekarze odradzali i sttaszyli, że to niebezpieczne względu na przebyte cc. Odpuscilam na chwilę ale wewnętrznie wciąż pragnęłapragnęłam drugiego dziecka i ten głos z wewnątrz / biologia była silniejsza…właśnie jestem w 11 tygodniu ciąży. Bardzo się cieszę ponieważ dzieciaczki będą miały siebie i będą się razem wychowywać (moja Niunia ma 7 miesięcy).Tylko trochę się boję, że pierwsze miesiące po porodzie drugiego to będzie spore wyzwanie dla mnie i moich naszą tłoczenie sił witalnych i nie wiem jak sobie z nim poradzę..

  • ~yskiera

    07.08.2014 at 08:36 Odpowiedz

    I tak to widzisz właśnie jest. Po porodzie swojej pierwszej Córki oficjalnie oznajmiłam “nigdy więcej” tego bólu, tej całej ciąży ( ciężko przechodziłam), aż po niespełna 2 latach zapragnęłam podobnie jak i Ty kolejnej Małej Kuleczki. I mam:) Jest inaczej niż za pierwszym razem. Bardziej świadomie, bardziej starannie mam wrażenie. Jakbym nie chciała pozwolić żadnej chwili ulecieć. Mam za sobą dwie ciąże, dwa porody a ze sobą dwie cudowne Córeczki:) Warto to wszystko ścierpieć dla tych chwil, które opisujesz i dla tych które jeszcze nadejdą:)
    Dużo zdrówka dla Krystyny;)
    Pozdrawiam

  • ~Kasia

    07.08.2014 at 09:32 Odpowiedz

    Mam tak samo 😉 Czasami mam ochotę dziedziczkę wysłać na księżyc i iść na miasto, a potem mi tęskno do małego dzidziusia znowu… Masochizm macieżyński to jest, terror biologiczny jakiś 😀 A co GG na to?

  • ~Matka Dwójki

    07.08.2014 at 10:44 Odpowiedz

    Rysiowa Matko!
    Czytam Twojego bloga,mimo,że jestem już Matką Polką na etapie :” Duże dzieci duży kłopot”, ale na szczęście tylko w przenośni, bo kłopoty ,Thanks God ,tylko te do ogarnięcia:). Czytam, bo z wielką przyjemnością i ogromną tęsknotą wracam do tych chwil, które Ty teraz przeżywasz. Czytam, bo dokładnie tak samo pakowałam w torbę soczki, pampersy, kocyki i ruszałam w miasto, ciągnąc wypakowany całym tym szczęściem wózek. Wystawa, koncert, festyn,góry, morze,namiot, Polska, zagranica, rano, popołudnie, późny wieczór- moje “Rysie” dzielnie towarzyszyły mi zawsze i wszędzie. I choć 16 lat temu wózek z maleńką Ma- Rysią na koncercie plenerowym o 23:00 przywoływał spojrzenia pt.” co ona tu robi o tej porze z tym dzieckiem”, nie udało się wszystkim tym “przychylnym” wywołać u mnie wyrzutów sumienia! Bez poczucia wstydu, obnażałam się “karmiąc publicznie” , co też wzbudzało czasem dziwne spojrzenia.
    Dziś , widząc takie Mamy robi mi się cieplutko i zawsze się szczerze uśmiecham:)
    Czas leci… moje Rysie wyrosły… Ale dziś widać gołym okiem, że zaszczepiłam w moich dzieciakach tę wędrowną żyłkę,a co najważniejsze,poczucie, że z życia trzeba brać garściami, że nie ma rzeczy niemożliwych.
    Praca, kariera zawodowa? Na parę lat odstawiłam na boczny tor, bo to ja chciałam zobaczyć pierwsze kroki, usłyszeć pierwsze słowo i dostać pierwszego buziaka. Nie chciałam tego szczęścia oddać opiekunce, więc zanim moje dzieci nie zaczęły przygody z przedszkolem, byłam z nimi i dla nich, jasne , że czasem kosztem siebie , bo nasze babcie jeszcze młode, zapracowane , ” jutro tak, ale dzisiaj nie”,spędzające wolny czas raczej u kosmetyczki,niż w fotelu bujanym.I choć bywało ciężko, dziś zrobiłabym dokładnie to samo!Wiem, wiem, nie każdy ma tę możliwość, na szczęście Tatuśko stawał na głowie , żeby było co do gara włożyć.
    A więc Droga Matko Krystyny!
    Nie czekaj! Nie rozważaj zbyt długo!nigdy nie ma czasu na dziecko- bo praca,bo kasa, bo mieszkanie, bo zmęczenie..
    Poród? Nie myśl o tym już teraz, przecież dasz radę! Bo jak nie my to, kto? Ja byłam gotowa na drugi dopiero po 5 latach, tak mnie wspomnienie omotało.Ale za to w nagrodę trwał 20 min, a Młody 4500 kg- dodam, że oba porody naturale.
    I żyję! A jaka jestem szczęśliwa, ho, ho!
    Pracuję, kocham to, co teraz robię, bo po urlopie wychowawczym nie wróciłam do starej pracy, tak mi się jakoś priorytety pozmieniały:)
    Trzymam kciuki, będę tu wpadać :)
    Bo lubię <3
    Pozdrawiam mamuśki!
    Spełniona Matka Dwójki:)
    ( Ma- Rysia (16 lat) obecnie na 3- tygodniowym harcerskim obozie wędrownym, Młody (11 lat)na wyczynowym obozie sportowym, Tatuśko na " męskim" kilkudniowym wyjeździe rowerowym, a ja z kotem, czekam i tęsknię za tym hałasem:)

    • ~PRZEDiPO

      14.08.2014 at 10:25 Odpowiedz

      Też karmiłam piersią na ulicy, w parku i nie dostrzegałam oburzenia ale wprost przeciwnie akceptację przechodzących osób – szczególnie rodzaju męskiego 😉

      Ale to były inne czasy.

  • ~Też Matka

    07.08.2014 at 11:41 Odpowiedz

    Ech chcieć nie zawsze móc…ja bym chciała choćby za rok jak pierwsze deczko podrośnie. A tymczasem żyjemy z jednej pensji…mojej pensji, więc po roku czeka mnie rozłąka z dzieckiem a nie staranie o drugie. Żeby nie było, że mąż leń, bo staje na glowie by znaleźć prace…a to niestety dość często trudne bez “znajomości”. Taka wredna rzeczywistość.

  • ~Ambiwalencja Sto

    09.08.2014 at 07:19 Odpowiedz

    mam dwoje i marzy mi się trzecie, ale wtedy to już patologia, ale ja bym córę chciała, marzą mi się te róże i falbanki i warkocze

    jak za trzy lata uznam żem nie za stara to se zrobię, tzn poproszę małżona żeby mi zrobił :)

  • ~mika

    10.08.2014 at 10:58 Odpowiedz

    Powiem Ci szczerze, rób jak Ci serce podpowiada.
    Ja chciałam drugie mniej więcej jak starsza miała gdzieś ponad pół roku. Tak rodziła moja koleżanka – brzuch jej jeszcze dobrze nie opadł po pierwszym – wpadli z drugim. Miała bardzo ciężko ale z biegiem czasu okazało się, że były to właściwie tylko 3 lata wyjęte z życiorysu, które zleciały nie wiadomo kiedy i potem już z górki.
    Wtedy się nie zdecydowaliśmy ale po trzech latach doszłam do wniosku, że czas najwyższy na drugie, bo młoda już sama je, sama się ubiera, będzie łatwej. Niestety mój mąż nie podzielał mojego entuzjazmu, mogłam go “wrobić” jak radziły koleżanki ale wolałam żeby to była wspólna decyzja. Nie chciałam go naciskać, lata mijały i mój mąż “dojrzał” do drugiego dziecka po, uwaga 15 latach :) Tak więc między naszymi dziewczynami jest 15 lat różnicy i wychowujemy właściwie dwie jedynaczki. Młodsza ma już 4 lata i powiem szczerze, że nie mam już do niej tyle cierpliwości, a wstawanie w nocy do dziecka w wieku lat dwudziestu, a trzydziestu paru to ogromna różnica.
    Ostatnio nawet mąż przyznał mi rację, że powinnam go wtedy “wrobić”, nie czekać na jego decyzję.
    Tak więc, jeszcze raz szczerze Ci radzę, jako stara wyleniała mężatka, rób jak czujesz, jak Ci serce podpowiada, bo w życiu najbardziej żałujemy tego, czego nie zrobiliśmy.

    • ~aaa

      14.08.2014 at 09:44 Odpowiedz

      Mika co Ty kobieto gadasz, ja mam 37 lat i core 7miesięczną i największą frajdę. Uważam że kobiety dopiero po 30 powinny rodzić, zwyczajnie są mądrzejsze, cierpliwsze.

  • ~marka_

    10.08.2014 at 15:51 Odpowiedz

    Moim zdaniem, najlepsze co możesz dać swojej córeczce – to rodzeństwo. Rzecz jest niepowtarzalna i nie do zastąpienia NIKIM:) Pochodzenie z tej samej rodziny, rodzice kiedyś wiadomo… A brat czy siostra – będą w taki sposób, jak nigdy nie będzie mąż czy żona. I to najlepiej teraz, póki jednak z pieluch nie wyszliście i różnica wieku nie będzie duża. Tym bardziej, że czujesz, że to jest to, czego pragniesz. Potem wrócisz do pracy – raz, a nie dwa, bo jak teraz wrócisz, za dwa lata dojdziecie do wniosku, że jednak… że drugie dziecko… Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam 😉

  • ~Emi

    13.08.2014 at 00:50 Odpowiedz

    Primo. Nadążasz czytać komentarze ? 😉 Sekundo. Ja mam dwoje dzieci. I zaczynam fantazjować o trzecim. Całe szczęście, że póki co wspomnienia fatalnej ciąży są jeszcze świeże 😉

  • ~Ola

    14.08.2014 at 08:35 Odpowiedz

    Swietny tekst.mam 9 m-ego syna i tez czasem mam takie mysli,tez mieszkam nawet w niecalych 25 metrach i kasy czasem brak ale kiedy patrze na malego nie moge sobie przypomniec juz jak byl taki maciupki po urodzeniu i mam mysli ze chcialabym przezyc to znow…

  • ~Nulla

    14.08.2014 at 08:39 Odpowiedz

    Witam.
    Też mam cały czas w głowie myśl o drugim dziecku. Mam 2-letniego syna i patrzą na niego chciałabym mu dać kogoś szczególnego na resztę życia. Wiem ile dla dziecka znaczy rodzeństwo i jakie skutki może przynieść jego brak. Tylko mój mąż nie jest absolutnie zainteresowany powiększeniem rodziny. Nie potrafię go zrozumieć- mamy duże mieszkanie, oboje pracujemy, nie mamy kredytu jak wiele młodych małżeństw, to ja zajmowałabym się dziećmi idąc na macierzyński (obecnie też to ja głównie zajmuje się synem) a mimo to on stale jest na NIE.
    Kilka miesięcy temu okazało się, że jestem w ciąży (niespodzianka i zaskoczenie) ale niestety skończyło się poronieniem. Ta sytuacja pozwoliła mi przekonać się jaka była by reakcja rodziny- moi rodzice zadowoleni, teściowie obojętni i niezainteresowani, mąż mnie omijał. Kurczę, o co tu chodzi?! Chyba chęć powiększenia rodziny powinna być powodem do radości dla całej rodziny. Jak przekonać męża do zmiany decyzji?

  • ~Kobieta

    14.08.2014 at 08:40 Odpowiedz

    Rozmnażajcie się,rozmnażajcie ,trzeba zwiększyć przyrost naturalny w naszym kraju bo póki co, jest niż demograficzny.Aby go zmniejszyć każda z was powinna mieć przynajmniej po dwoje dzieci.Pozdrawiam.

  • ~karol34

    14.08.2014 at 09:01 Odpowiedz

    czym jest fatalne samopoczucie przez 9 miesięcy, trwający ponad siedem godzin poród, rozrywające bóle i nieprzespane noce przynajmniej jeszcze z rok po tym cudownym wydarzeniu? niczym, niczym wobec tak cudnej małej istotki przy sobie… ot, taka już nasza powinność…

    • ~Kobieta

      14.08.2014 at 09:59 Odpowiedz

      To jest żadna powinność,to tylko Twoje zdanie na ten temat.

  • ~Kasia

    14.08.2014 at 09:39 Odpowiedz

    Ja mam córunie ma już 13 lat i jest najcudowniejszym człowieczkiem na świecie, ale chciałabym jeszcze jednego bobasa, niestety mam już 33 lata i nie posiadam odpowiedniego partnera. Z tatą Asi rozstaliśmy się. Po urodzeniu córci, nigdy nie zdecydowałam się na drugie dziecko, a teraz żałuję!

    • ~aaa

      14.08.2014 at 09:47 Odpowiedz

      kobieto szukaj partnera i do roboty, masz DOPIERO 33 lata, z takim myśleniem to w wieku 50 lat powiesz ze wisisz nad grobem

  • ~tss

    14.08.2014 at 10:17 Odpowiedz

    Może się przyda – http://www.stachurska.eu/?p=5829 .

  • ~tss

    14.08.2014 at 10:19 Odpowiedz

    Dzieci są najważniejsze – z Niemiec – http://www.stachurska.eu/?p=10202 .

  • ~Magda

    14.08.2014 at 10:55 Odpowiedz

    Doskonale to rozumiem. Czas tak szybko ucieka. Przed chwilą miałam na rękach istotkę, która przez 9 miesięcy była w moim brzuszku a teraz zaczyna już raczkować. Dzieci tak szybko rosną.. Na karierę zawodową będzie jeszcze czas. Nie chcę w wieku 50 lat stwierdzić, że mogłam mieć drugie tak cudowne dziecko ale się nie odważyłam i że wolałam wybrać coś innego. Jeszcze poczekam, niech Wiktoria troszkę podrośnie a wówczas zacznę działać z moim mężusiem:-)

  • ~Iza

    14.08.2014 at 11:01 Odpowiedz

    Nigdy nie komentowałam jeszcze nikomu bloga, ani przemyśleń, ale TEN TWÓJ WPIS JEST NIESAMOWITY, napisany z niezwykłą maestrią. Przykleiłam się do komputera i latam sobie lekuchno po literkach, a one już tam, w sercu formują wielką sympatię dla Ciebie, GG i Ryśki…:) Gratuluję wprawy w pisaniu, rodzinki oraz…. charakterku:) Jestem urzeczona!

  • ~Aurora

    14.08.2014 at 11:20 Odpowiedz

    Genialne genialne genialne! Buziak wielkie dla Ciebie i Twojej Rysi:*
    Mój instynkt ponownie się włączył, gdy moje dziecię skończyło rok. A pomyśleć, że po porodzie wysyłałam hasbenda na wazektomię 😀
    A ja chcę i będę chcieć… pomimo, że z hasbendem mamy stałe prace, to co…. a to kredyt, a to czynsz zwiększyli, a rachunki, a wyprawka do żłobka, a zaraz do przedszkola i żyjemy od 1 do 1. Gdzie tu miejsce na drugie, żeby pierwszemu odmawiać? :(

    • ~Edzik

      14.08.2014 at 14:12 Odpowiedz

      straciłam swoje pierwsze dziecko,
      urodziłam drugie
      i pomimo średniej krajowej i ciągłych wydatków,
      pragnę mieć jeszcze co najmniej jedno…
      Kiedyś były wymówki, typu kasa, mieszkanie, praca…
      po naszych doświadczeniach, traumatycznych…
      powiem WAM jedno:
      kasa dziś jest jutro nie ma…
      ale życie ma się jedno, miłość, rodzicielstwo…
      to są priorytety na które warto stawiać

  • ~elza

    14.08.2014 at 12:32 Odpowiedz

    Ja w wieku 36 lat rodząc pierwsze i jedyne dziecko przez 10 lat miałam w oczach moje straszne wspomnienia poporodowe- położne o mnie zapomniały na 4 godziny – leżałam sama po porodzie, potem w 7 dni później krwotok i ta ogromna samotność na porodówce, brak odwiedzin, sala 12 osobowa (w Krakowie!!!!). Dopiero po 10 latach pomyślałam, że niedobrze mieć jedynaka, ale oczywiście było za późno. Piszę – dla przestrogi innym. Lepiej jest mieć więcej niż jedno dziecko. Ale cudownie jest mieć choć to jedno, które dziś już ma 17 lat.
    Pozdrawiam!!!!

  • ~bakoma28

    14.08.2014 at 12:46 Odpowiedz

    Ja też bardzo bym chciała drugie:) Nasz synek ma już 6 lat i od pól roku obudził się we mnie duży instynkt macierzyński. Wcześniej nie chcieliśmy bo 4 lata mieszkaliśmy z moim tatą, a teraz już od 2 lat jesteśmy na swoim, rok temu rzuciłam temat to mąż stwierdził że trzeba kupić większe i lepsze autko- W tym roku kupiliśmy i co ..dalej szuka argumentów przeciw…Oboje pracujemy- stałe umowy o pracę, fakt mieszkanie częściowo kredytowaliśmy, ale mieliśmy dużo oszczędności( ratę mamy ok 500 zł)- ale to też nie argument, bo jak spłacę kredyt to będę już za stara;/. Mąż mnie nie rozumie, po co mi to do szczęścia potrzebne skoro mamy syna, respektuje to tylko w formie że ” uwalimy się po łokcie”. Ostatnio nawet spytałam czy jeśli by się przydarzyło to co by wtedy zrobił? To odpowiedział że by pewnie pokochał, ale ewentualnie może za rok by się zgodził, żebyśmy jeszcze na jakieś wakacje pojechali ( co roku gdzieś jeździmy) , a z brzuchem to by mi było ciężko. Chciałabym żeby to była wspólna decyzja, a nie potem na zasadzie chciałaś to masz;/ Dodam że z pierwszym synem we wszystkim mi pomagał, wstawał w nocy, przewijał, kąpał.. Ale ja nie chcę czekać, boję się że i tak przesunie ten termin i powie poczekajmy do zimy:D A i tak to duża różnica bo nawet gdybym teraz zaszła w ciąże teraz i urodziła to synek miałby już 7 lat;/ Może coś mi doradzicie dziewczyny? Dodam że już mam obsesję na tym punkcie, wzruszam się z byle powodu jak widzę małe dzieci, nawet ich płacz na mnie działa kojąco;/

    • ~Kobieta

      14.08.2014 at 13:48 Odpowiedz

      To ja akurat mam zupelnie odwrotnie.Zupelnie nie wzruszal mnie placz dzieci,a drażnil.Nigdy nie chcialam mieć dzieci,nie czulam takiej potrzeby a ,wręcz przeciwnie.Doskonale wystarcza mi rola ciotki.Cenię sobie ciszę i spokój w swoim mieszkaniu.Pozdrawiam.

      • ~PRZEDiPO

        14.08.2014 at 14:05 Odpowiedz

        Moja przyjaciółka nigdy nie chciała mieć dzieci, tak jak Tobie wystarczała jej rola ciotki.

        Przecież kobieta to nie inkubator, choć wczytując się w przepisy opresyjnego dla kobiet prawa – tworzonego przez mężczyzn – można czasami odnieść takie wrażenie.

        • ~Kobieta

          14.08.2014 at 15:19 Odpowiedz

          No niestety,w tworzonym prawie uwidacznia się przedmiotowe traktowanie kobiet w naszym kraju,o prawach kobiet stanowią mężczyżni w dużej części.Rys przedmiotowego traktowania u nas kobiet jest widoczny,ale nie tak wyrazisty jak jest to w krajach islamskich.A co do nurtu dyskusji tu wiodącego,to lubię odwiedziny siostrzenicy,ale jednak cenię sobie spokój i swobodę.

  • ~Edzik

    14.08.2014 at 14:08 Odpowiedz

    Mam to samo…
    kiedyś mówiłam: jedno wystarczy, będzie i skreślę, odhaczę…
    a dzisiaj mija 8 miesięcy od porodu (drugiego) i patrzę na swoją małą myszkę
    to pragnę,
    pragnę znów, pragnę więcej…
    eh, my kobiety :)

  • ~Monika Ewa

    14.08.2014 at 14:28 Odpowiedz

    mama 32 lata , dwie córy ( 10 i 6 lat) i….chętnie bym kolejne na swiat sprowadziła ale…finanse mi nie pozwalaja, mąz nie chce z tego powodu kolejnego dziecka, rodzina czeka az do pracy pójdę….ech, takie czasy , że trzeba rezygnowac z macierzyństwa bo kasa ….staram się zagłusza w sobie instynkty, zaczełam bra hormony o sama sobie nie wierzę czy celowo nie zajdę….nic czekam az ( mam nadzieje) minie mi ta potrzeba kolejnej istotki tylko czasem żal gdy dowiaduje sie o kolejnych ciażach znajomych ( czesto wpadka),bo ja świadomie nie potrafiłabym “wpasc”,kasa i kasa….jakby nie była taka wazna to już bym z mężem się starała ( szkoda, że nie należę do osób bogatszych), tylko i az to nas blokuje.Życie…

  • ~Aga

    14.08.2014 at 15:53 Odpowiedz

    To jeszcze ja dowale swój komentarz. Mam córkę, 5-ciolatkę i chciałabym drugie ( a mam już prawie 38 lat) ale od urodzenia dziecka stale mi coś dolegało i odkładałam drugą ciążę na lepszy czas i co? Na razie ten czas nie nadszedł i pieron wie czy w ogóle będzie lepiej. Więc jeśli mogę doradzić, zachodź póki możesz i zdrowie pozwala bo różnie może być. Nie straszę tylko (z lekką nutą zazdrości) doradzam.

  • ~lolek

    14.08.2014 at 16:05 Odpowiedz

    Mądre kobiety wiodą życie na wysokim poziomie, żyją lekko, nie mają zmartwień, śpią spokojnie, na wszystko je stać. One się bachorami nie obwiazaly na resztę życia. Za to durne idiotki, mówiące o wymyśle o nazwie “instynkt macierzyński”, rodzą i rodzą, a potem płacz, że nie ma pieniędzy na to i tamto. A najgorszej ma facet, bo wtedy musi na wszystko zapracować, podczas gdy księżniczka leży sobie w domu z owocem miłości. Ktory ma więcej oleju w glowie to oleje takie zycie i odejdzie. Jeden bachor, a rujnuje życie co najmniej 2 osob.

    • ~Monika Ewa

      14.08.2014 at 17:34 Odpowiedz

      wybacz ale nie obrazaj kobiet bo nie rodzimy “na potege” a czesto męzowie również rezygnuja z wiekszej rodzinki przez finanse….taka natura, że człowiek ma potrzebe posiadania potomstwa….gdyby było jak piszesz to nie byłoby nizu demograficznego bo kobiety by rodziły nie myslac o innych aspektach zycia ( finanse) a tak nie jest, rodzimy “z głowa” , rezygnujemy też i podejmujemy pracę .”Bachory” dopełniaja rodzine i wzmacniają i są wynikiem wyboru małżonków, wida, dzieci nie masz…szkoda mi Cię bo wiele tracisz….a pieniądze są ważne ale nie najważniejsze, gdyby każdy tak myślał to Ciebie tez by niebyło na swiecie…nie każdy musi byc bogaty i opływac luksusy bo dla innych szczęściem i radościom są dzieci, które wspólnie owołuje sie na swiat i wychowuje…mój maz również chciałby kolejnego potomka ale finanse nie pozwalaja i bywa tak, że raz ja jego , raz on mnie “stopuje”własnie dlatego bo myslimy o przyszłości i życiu w miare spokojnym a nie wegetacji

      • ~Kobieta

        14.08.2014 at 17:47 Odpowiedz

        Nie zgodzę sie z tym,że jak piszesz autorka powyższego postu ,nie wie co traci nie majac dzieci.Dzieci nie są dla wszystkich priorytetem,nie każdy chce mieć dzieci,nic nie taci nie mając dzieci,A często dzieci nie wzmacniają rodziny ,a ją oslabiają.Różnie to w życiu bywa.

        • ~Monika Ewa

          14.08.2014 at 21:32 Odpowiedz

          dlatego nie wszyscy powinni miec dzieci….lepiej ( dla tych dzieci) aby takie osoby ich nie miały

  • ~okjdj

    14.08.2014 at 18:07 Odpowiedz

    To takie wspaniałe życie – począć bekarta i potem przez resztę żywota mieszkać w scisku na 25 metrach kwadratowych. Jak pieniedzy zabraknie to trzeba iść po puszki do MOPS-u lub zapożyczyć się u rodziców. Bachor to najgorszy syf, pochłania pieniądze i czas, w zamian daje wyłącznie nerwy. Propaganda rodzinna zabija rozsadek, co rozplodowy określają jako “instynkt macierzyński”. Hahaha. Żałosne.

    • Mama Rysiowa

      14.08.2014 at 18:11 Odpowiedz

      Mamausia musi mieć podobne zdanie rodząc takiego niewdziecznego penisa.

      • ~Matka prawie wariatka

        14.08.2014 at 19:41 Odpowiedz

        Masz racje, pewnie tak gada bo mu ojciec odszedl od nich jak byl malym bachorem i smierdzacym syfem i matka mu te wszystkie bzdury opowiadala, jak chodzili pobpuszki do MOPS’u nie dziwota :)

      • ~Matka prawie wariatka

        14.08.2014 at 19:42 Odpowiedz

        Masz racje, pewnie tak gada bo ojciec odszedl od nich jak byl malym bachorem i smierdzacym syfem i matka mu te wszystkie bzdury opowiadala, jak chodzili pobpuszki do MOPS’u nie dziwota :)

    • ~Monika Ewa

      14.08.2014 at 21:30 Odpowiedz

      nie każdy mieszka na 25 metrach, sa tacy co posiadają dom…nie każdy chodzi do mopsu bo sam sobie radzi…..jakby Twoja matka miała Twoje poglądy to ….niebyłoby takiej osoby jak Ty…p.s. bekart to dziecko ( dawniej) narodzone z tzw. nieprawego łoza….

  • ~vnein

    14.08.2014 at 20:47 Odpowiedz

    Może popatrz na siebie, ściero z uk. 😉 Dałaś jakiemuś pakolowi, urodziłaś bękarta i wyłudzasz benefity, bo nie stać cię na samodzielne utrzymanie swojego bachora. Jeszcze biedną matkę obciążyłaś swoim ciemnym paskudztwem, żeby wyruszyć w miasto na imprezę z swoimi bff. Nie dziwne, że potem przez takie jak ty Polki za granicą mają złą opinię. Puszczalskie ścierwo i jej bękart, hahaha

    • ~Matkanprawie wariatka

      14.08.2014 at 21:21 Odpowiedz

      Osz Ty! Masz krysztalowa kule czy jak?
      Chyba wrozbita jestes, bo tak trafnie zdefiniowales kazdy aspekt mojego zycia?
      Wiesz tez jaki mam rozmier obuwia i kiedy mam owu?
      Jezusie z nazaretu, toz to talent czysty tak szczekac z kanapy :)
      Polecam masc na bol dupy :)
      Pozdr :)

    • ~ktos

      15.08.2014 at 01:37 Odpowiedz

      czyżby twoje rozgoryczenie wynikało z faktu, ze ciebie żadna nie chciała?…Nic ci do tego kto z kim i gdzie ułozył sobie zycie ….

  • ~Matkanprawie wariatka

    14.08.2014 at 21:30 Odpowiedz

    P.s ciezko bylo by mi zostawic dziecko z mama, bo mama 2000 km od nas mieszka.
    Smiac mi sie, ze masz takie spojrzenie na swiat. Surrealistyczne.
    Wiesz zero o mnie czy autorce postu a szczekasz jak jakis burek na lancuchu.
    Z tego co mowi Twoje ip sam mieszkasz w UK i to w nedznej dzielnicy, pewnie wnajmujesz pokoj z 15 pakolami na kupie, jestes bezplodny, gruby i masz malego, pryszczata twarz i zadna nie cce Cie nawet za £5. zarabiasz minimum sprzatajac kible po pakolach, anglikach czy takich scierach jak ja, stoisz co miesiac pod job centre zebrzac o benefity i wsty Ci sie przyznac do tego wiec jedziesz po innych jak po qrwie.
    Widzisz tez mam bujna fantazje, tyle tylko, ze mnie sie w zyciu powodzi, nie narzekam :) i nie mam powodu aby kierowac sie zawiscia i srac zarem jak Ty czlowieku!
    Sloma z butow Ci wystaja w tych postach i tyle :) trol jestes i juz :)
    Ale haters gonna hate!
    Bez WS bylo by nudno!

  • ~ka

    14.08.2014 at 22:25 Odpowiedz

    haha
    ja nie mam nawet widoków na jakikolwiek sukces zawodowy, a na domiar złego jak się rozglądam to nawet nie ma materiału na DNA dla dziecka 😀 czarna dupa! 😀
    a Tobie gratuluję pięknej córki, fajnego mężczyzny i poczucia humoru :)

  • ~Alba

    16.08.2014 at 10:18 Odpowiedz

    Myślę, że cokolwiek “Matka Polka” czuje w związku z kolejną ciążą, to WSZYSTKO są normalne odczucia – niezależnie od tego, czy są pozytywne, czy negatywne. Każda z nas ma do nich prawo. Kiedy 7 lat temu rodziłam pierwszego syna, przeżywałam to tak ciężko – z bólem, strachem i depresją poporodową – że mówiłam sobie, że trzeba byłoby być szaloną, żeby chcieć tego po raz drugi. A teraz jestem w trzeciej ciąży. :) Mały urodzi się w listopadzie…

  • ~ona wykształcona

    03.09.2014 at 21:32 Odpowiedz

    Dziewczyny pisząc że na karierę zawsze jest czas zapewne nie macie wykształcenia w które zainwestowałyście WIELE. Ja mam zawód popłatny, szanowany i 7 miesięcznego synusia. I muszę chodzić do pracy MUSZĘ bo utrata stanowiska może oznaczać brak jego odzyskania… A też chciałabym by syn miał rodzeństwo… Niestety życie jest trudne, nie mam na kogo liczyć jak ja nie zarobię nie będzie nic. Zazdroszczę dylematów, za mnie zdecydowało wykształcenie okupione stresem

  • ~Anka

    05.09.2014 at 13:01 Odpowiedz

    Tak szybko ochota Ci nie przejdzie :). Sama mam takie zajawki (jeszcze) 38 wiosenek na karku, troje dzieci na koncie i jeszcze czasem taka myśl przejdzie przez głowę. Najlepsze jest to, że synowie mają po: 20 lat i 17 i pół roku oraz ostatnia wymarzona, wymodlona 16 -letnia córa. Nie czekaj, czas, pieniądze, cierpliwość i siły znajdziesz, bo miłość już masz. Jesteś i będziesz super mamą. Trzymam kciuki.

Post a Comment