Łódzkie refleksje.

Łódzkie refleksje.

Przyszedł taki czas w życiu, że stawianie prywatnych uniesień i wzruszeń w związku z czymś bezinteresownie dla mnie zrobionym ma się nijak do fali ekscytacji i trzęsawki brodą, kiedy to ja mogę sprawić komuś radość. Kiedy po głowie zaczyna dreptać świeża myśl jak komuś pomóc, jak zaskoczyć i uraczyć to pląta się w niej tak długo, aż dojdzie do skutku. Nie dalej jak wczoraj uszczęśliwiliśmy moją mamę, której ze wzruszenia odebrało mowę na chwilę. Nie wyolbrzymię znacząco kiedy napiszę, że kocham takie momenty. Są solą mojej egzystencji. Rozszerzające się źrenice dziecka kiedy podaję jej ulubione ciastko, napięcie w trakcie odpakowywania urodzinowego prezentu przez GG, który widząc coś krzyczy „Skąd wiedziałaś?!” Jak to skąd, żyję z wami, oddycham wami, obserwuję, kalkuluję, wyciągam wnioski.

Piszę o tym dla mojego dziecka. Żeby wiedziała jaką mam silną mam więź z matką i rodziną. Ile dla mnie znaczą. Moja mama wychowywała mnie w ciężkich warunkach bez pomocy grup wsparcia na fejsbuku, porad psychologów, logopedów, behawiorystów dziecięcych i samozwańczych ekspertów od wszystkiego, co prowadzą wąską kolumnę porad „jak wychować dziecko idealne” zaraz obok dziesięciu porad jak najlepiej domyć piekarnik po pieczonym drobiu, w podrzędnej gazecie na 59. stronie. Wychowywała mnie używając najstarszej z prawd – intuicji. Po prostu.

I patrzcie co jej wyszło. Życie bym za nią oddała. A nie radziła się, nie cudowała, nie czytała tony poradników, nie chodziła na grupy wsparcia, nie dała wmanewrować się w tak popularne teraz techniki wychowawcze typu dziecko nie powinno spać na lewym boku twarzą do ściany bo będzie miało problemy emocjonalne w podstawówce i problemy ze znalezieniem partnera w przyszłości albo czy zabity pantoflem na oczach dziecka komar może być przyczyną wzmożonej agresji w dorosłym życiu. Była wszystkim dla pewnej małej dziewczynki a jej jedyną zasadą była intuicja. Po prostu.

A teraz jesteśmy tu i teraz, ona odpakowuje prezent, który nabyliśmy dla niej bez okazji. Po prostu. Otwiera i płacze mówiąc, że ma najlepsze dziecko na świecie. A ja napawam się chwilą i serce mi rośnie widząc jak cieszy się zupełnie jak pisklę moja najdroższa mama.

Więc życzę sobie i Tobie Dziecko takiej mojej życiowej mądrości, żeby Cie wychować na dobrego człowieka, zaszczepić szacunek i oddanie. Przez moją intuicję. Po prostu.

P.S. Kocham Cię mamo.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

22 komentarze

  • ~MamaRysia

    30.08.2014 at 23:29 Odpowiedz

    Piękne to! Życzę Wam tego o czym wspomniałaś, i sobie rownież, bo nie dalej jak dzisiaj patrzyłam na mojego Rysia i myślałam sobie
    -Co z Ciebie wyrośnie?!??
    Mam nadzieję, że będzie z Niego porządny jegomość, szanujący nas-swoich rodziców, ale i każdą inną istotę na tym świecie.
    Rysie pozdrawiają Rysie 😉

  • ~Tez matka

    31.08.2014 at 09:43 Odpowiedz

    Mmm…i ja dopisuję się do tego życzenia 🙂 Jeśli to nie tajemnica napisz proszę co tak uszczęśliwiło Twoją Mamę.

  • ~ka

    01.09.2014 at 13:14 Odpowiedz

    hehehee.. A ja mam nadzieję, że nie będę jak moja mama… to byłoby dla mnie straszne 🙂

    • ~kaja

      03.09.2014 at 21:00 Odpowiedz

      Też mi się tak wydawało, rozjaśniło mi się gdy sama zostałam matką. Będziesz robić to samo co Ona, jesteś przecież jej córką. Świat nie zaczął się od Twojej matki, ona też miała swoją.

      • ~Torri

        03.09.2014 at 23:36 Odpowiedz

        A niekoniecznie 😉
        Mi się jakoś udaje na razie nie być podobną do rodziców w kwestii wychowania dziecka.
        Mimo, że też nie korzystali z poradników i grup wsparcia to chyba jednak intuicja im trochę szwankowała.
        Kocham ich, kontakt mamy dobry (i im dłużej z nimi nie mieszkam tym lepszy! Te kilkanaście już lat zrobiło swoje), a na dodatek parę lat temu kopnął mnie zaszczyt, którego się nie spodziewałam – mama przyznała, że sporo błędów wychowawczych popełnili i podziwia mnie (mnie! szok na miejscu mi zafundowała) za cierpliwość, zwłaszcza w kontekście rozmów z dzieckiem.

      • ~ka

        04.09.2014 at 13:15 Odpowiedz

        myślę, że jak nawet mi się gdzieś przytrafi jakieś dziecko, to nie byłabym jak moja mama. Nie jestem taką histeryczką i jestem cholernie racjonalna. Ok, każdy ma prawo do bycia sobą, ale nie chciałabym byc tak nadopiekuńczą osobą… mój brat ma 24 lata, spodziewa się dziecka a dzięki mamusi nie umie nawet prasować… także NIE, DZIĘKI 🙂

  • ~Smerfeta

    01.09.2014 at 19:42 Odpowiedz

    Poryczalam sie……lubie czytac twojego bloga……fajnie konktetnie piszesz….. Ja mamy juz nie mam….ale byla ona dla mnie przyjaciolka i wielkim wsparciem….mam nadzieje na taka wiez ze swoim dzieckiem na co pracuje juz 5lat

  • ~Mama 2-latka

    03.09.2014 at 14:39 Odpowiedz

    Uwielbiam Twojego bloga! Zarówno za te wpisy, przy których zaśmiewam się do łez, jak i za te sentymentalne i refleksyjne:)

    P.S. Obejrzałam zdjęcia i nie dawała mi spokoju myśl, że gdzieś już te twarze widziałam. Myślałam 2 dni i chyba wymyśliłam, powiedz jeśli się mylę. Gimnazjum nr 45, Twój prawie-Mąż grał na gitarze, a Wasz wychowawca nosił długie włosy zebrane w kucyk?
    Jak nie to idę do psychiatry;)

    Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na kolejny wpis:)

    • Mama Rysiowa

      03.09.2014 at 14:41 Odpowiedz

      No to musimy byc my 🙂

      • ~Mama 2-latka

        03.09.2014 at 15:24 Odpowiedz

        Ha! Wiedziałam, że mam pamięć do twarzy:)

        • Mama Rysiowa

          12.09.2014 at 19:35 Odpowiedz

          A z drugiej strony kto? Mam prawo pamiętać twarz? Jakieś wskazówki ?

  • ~eeee

    03.09.2014 at 17:41 Odpowiedz

    dajcie sobie spokuj z tymi daremnymi radami, ludzie od wiekow sie wychowywali i zyja, zwierzeta tez sie wychowuje, wiec darujcie sobie to, te poraty mnadrych profesorrow

  • ~Ira

    03.09.2014 at 18:56 Odpowiedz

    Zakładam, że potrafisz to powtórzyć? Nie logując się na debilnych portalach, nie czytając debilnych, oooo coraz debilniejszych artykułów i porad, tylko korzystając z własnego instynktu, mądrości i zdrowego rozsądku. Mnie się udało, ale to było…naście lat temu.
    Bo jeśli nie, to wykasuj ten wpis. Jest ważny i mądry, ale jeśli nie pociąga za sobą działania, to niech lepiej go nie będzie. Jeszcze jakaś z forumowiczek forum dla mam, przyszłych mam itp dostanie kompleksów.

    • ~gloria55..emerytowana pielegniarka na pediatrii

      03.09.2014 at 21:38 Odpowiedz

      Kazda matka mysli , ze wybrala najlepszy sposob. Nawet ta, ktora zle wychowala tez tak myslala. Dobrze jest jednak miec druga czy kilka opinii. Poczytac poradzic sie i wtedy wybrac. Nalezy sluchac innych tez chociaz nie zawsze tak zrobic. Kazdy, kto sie pomylil nie wiedzial, ze sie MYLI. Ksiazki zawieraja madrosci. Trzeba umiec je czytac. Kto wybiera droge z przed 100 lat ten nie tylko stoi w miejscu ale sie cofa. 100 lat temu wiele dzieci umieralo. Czy teraz tez bysmy sie ze smiercia dziecka pogodzily? Z zyciem nie nalezy igrac. To nie mozna ryzykowac., bo moze byc nieodwracalna pomylka. Nie wszystko da sie naprawic.

  • ~tezmama

    03.09.2014 at 19:30 Odpowiedz

    ten tekst napawa mnie optymizmem, są jeszcze normalnie myślące kobietki-mamy. pozdrawiam.

  • ~PRZEDiPO

    03.09.2014 at 20:22 Odpowiedz

    Wczoraj były imieniny mojej mamy.
    Z radością powitała mnie w drzwiach. Ile razy przyjdę zawsze mówi – dawno ciebie nie było, rzadko do mnie przychodzisz.

    No rzeczywiście dawno mnie nie było mamo, a zjadłaś te owoce, które wczoraj kopiłyśmy? – zjadłam – odpowiada mama.

    I tak sobie rozmawiamy, bo każdy dzień z nią to dzień wygrany.

  • ~zule

    03.09.2014 at 23:11 Odpowiedz

    Zazdroszcze. I gratuluje… nie kazdemu dane.

  • ~Anita

    04.09.2014 at 08:12 Odpowiedz

    Az sie wzruszylam. Ja juz niestety nie mam Mamy. Mam mala coreczke. Wychowuje ja, jak potrafie najlepiej. Na wyczucie. Nigdy nie zajrzalam do poradnika ani nie sluchalam porad. Tak jest najlepiej.

  • ~Gaja

    04.09.2014 at 08:20 Odpowiedz

    widzę że masz romantyczną fazę…;) przejdzie ci…:) fajnie jest spotkać tak uczuciową osobę…

  • ~Ciekawa

    04.09.2014 at 08:43 Odpowiedz

    piękny, wzruszający i… taki normalny ten wpis 🙂

  • Margonautka

    04.09.2014 at 21:32 Odpowiedz

    Jakże łatwo zapomina się, ze kiedyś kobieta po prostu miała głównie własną instuicję, czasem porade przyjaciółki, własnej matki, siostry (…), a nie „dobre rady zawsze w cenie”, profesora X, dra Y i tłumu nawiedzonych na innych stronach…. Teraz to się mozna anwet osaczonym poczuć, a dobrej porady i realnej pomocy nie znaleźć. Ironia losu?

  • ~Ania

    07.09.2014 at 19:51 Odpowiedz

    Na pewno jest miło otrzymać coś takiego.

Post a Comment