Krystyny to są charakterne bestie.

Krystyny to są charakterne bestie.

Podbijamy dzisiaj na plac zabaw. Żar leje się z nieba, kapie mi zewsząd, ale co tam. Wszystko dla dziecka. Idziemy posiedzieć w cieniu. Wchodzę, widzę. Tałatajstwo duże. Dużo za duże na Rysie ale morda i tak się cieszy do każdego dziecia – taki mamy okaz. W dupie ma koniki, kurki i inne wynalazki mamy, która staje na głowie żeby lato urozmaicić. Nie, dzieci. To jest dopiero rozrywka. Dosiada się do mnie sympatyczna babcia z przepięknym ~ołmajgad cudo!!~ Maciejem, miesięcy osiemnaście.
– Ale piękna ta Pani dziewczynka – zaczęła przemiła Pani. Sukces numer jeden: nikt nie doprawił Rysi ptaszka i genitaliów w przeciągu minionych 24h nazywając ładnym chłopcem, księciem albo „nim”. Kieca robi swoje. Spinki chyba też.

– A jak to cudo ma na imię? – ciągnęła.

– Krystyna – wypowiedziałam z nieodpartą dumą.

– Oou – powiedziała babcia, po czym znacząco cmoknęła, świsnęła i jęknęła.

– Co „Ooou”? – myśle sobie kolejna przeprawa w obronie imienia pierworodnej. Biore na cyce, dam radę, tyle już tego było.

– Imię piękne, córka piękna, ale wie pani….

– No właśnie nie wiem.

– Krystyny to są charakterne kobiety – dodała z wyczuwalnym końcowym westchnięciem.

No kochanieńka nie odkryłaś Ameryki – pomyślałam, wiem co w domu mi się chowa. Dziewięciomiesięczne indywiduum z czterema zębami po takiej matce i takim ojcu nie ma szans na skrzydła, co najwyżej rogi ale to już wdrożone.

– Wiem, wiem, siedzę w domu i drżę co to będzie – odpowiedziałam – I na dodatek skorpion także tego…

– O Jezus. – Pokiwała głową – Życzę Pani duuuuuuuużo cierpliwości i mądrości. Myślę, że się przyda.

– Aha – nic więcej nie mogłam z siebie wydusić. Czyżbym stworzyła monstrum charakterne? God damn. Czyli mi się nie wydawało że inne dzieci są bardziej spokojne i pokorne. Chciałam to mam kurza noga. Trzeba było urodzić w lipcu na raka i nazwać Młode Joanna. Byłby święty spokój. Chyba.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

15 komentarzy

  • ~sawisia7

    30.07.2014 at 14:22 Odpowiedz

    hehehe noł czens. Joanna – grzeczna do 12 roku życia. a później łuuuuu 🙂 Zapytaj mojej matki 😉

    • ~aniuniunia

      30.07.2014 at 14:47 Odpowiedz

      He he czyżby to MOJA Asiunia pisała „hehehe noł czens. Joanna – grzeczna do 12 roku życia. a później łuuuuu ” wypisz wymaluj jak moja latorośl … no ale są sukcesy … teraz ma 20 lat i znowu spokój 🙂

  • ~oleńka

    30.07.2014 at 14:58 Odpowiedz

    Nie trafiłaś z tą Joanną:) moja wnuczka Asieńka (21 m-cy) to dopiero ma charakter, tysiąc pomysłów na minutę, złamana noga w 10 m-cu i popychanie na gipsie, że aż huczało. Wydaje się jakby chodziła i mówiła od zawsze. Bardzo silne poczucie własności: Asi dać, to Asi.
    Słodkie imię, słodkie dziewczę, ale oczy dookoła głowy trzeba mieć i duuużo cierpliwości. Ale dziadkowie ją mają:)

  • ~Asia

    30.07.2014 at 15:02 Odpowiedz

    Joanna gorsza od Krystyny 🙂

  • ~Byłabym

    30.07.2014 at 15:09 Odpowiedz

    Mialam być Aśka, chyba jednak nie bez powodu tatko pomylił sie w urzędzie bo… wredna zołza ze mnie? Zwalam na niedawną ciążę i zaborczą matczyność.
    A imie równie treściwe co Krystyna, równie długie i charakterne. Także tego 🙂

  • ~joanna

    30.07.2014 at 17:53 Odpowiedz

    Hmmm joanna z lipca czyli rąk się kłania. Jeżeli można coś powiedzieć to charakterem nie odbiega od Twojej Krystyny, swojej córce dałam Aleksandra i chciałam Olka to mam półkę w domu ☺

  • ~saba

    30.07.2014 at 19:15 Odpowiedz

    Ludzie aż tak często pytają dlaczego dałaś córce na imię Krystyna? Aż takie to dziwne?? 😀

  • ~Radomska

    31.07.2014 at 10:24 Odpowiedz

    Pff..o Lenaxh mówili to samo..i mieli rację kur.wa mac. I też skorpion terrorysta z października! Generalnie uśmiałam się jak kretynka.czytając juz nazwę bloga bo moja teściowa jest Kryska i wkurwia mnie bardzo ;D pozdrowienoa.z.radomskiego pola bitwy!!!

  • ~Pat

    31.07.2014 at 22:47 Odpowiedz

    W lipcu na raka… Nooooo dobre sobie… Ja mam taką już roczną pannicę i tylko mi współczuć! Bo ryło toto drze od kiedy się tylko urodziło, a i od 2go miesiąca w dzień nic a nic spać nie chce! Choć i tak kocham nad życie 🙂

  • ~Anicja

    01.08.2014 at 12:15 Odpowiedz

    Krystyna to u mnie w rodzinie imię niemalże rodowe. Babcia, mama, a i mnie na drugie dano. Ja się wyłamałam, córce na drugie dałam Aniela i jak dotąd prawie-aniołek z niej, ale ma dopiero 16 tygodni.
    P.S. Siostra moja osobista i jedyna, Joanna jej na imię, urodziła się w lipcu w znaku raka. Charakterek jak najbardziej ma. Śmiem twierdzić, że największe znaczenie mają rodzice jednak, choć bywa że dzieci tych samych rodziców są skrajnie różne (czytaj ja i siostra ma ;).

  • ~ka

    02.08.2014 at 11:07 Odpowiedz

    w lipcu jest szansa na LWA a to tez nie lekka opcja

  • ~MagdaRuda

    05.08.2014 at 10:55 Odpowiedz

    Nic by Ci nie dało urodzenie w lipcu! Moja jest z 13.07 I zwie się Aleksandra-Ola-Oleńka!! Diablę wcielone nie dziecko!! śliczne i tu jest pułapka 🙂

  • ~Aurora

    04.09.2014 at 07:49 Odpowiedz

    Moja Gabriela też zaczyna pokazywać co potrafi…. Jak na 1,5 roku różki ma duuuuże. A niby ryba z marca, dnia urodzona co jej chrzestny a mój brat, który wykrakał: zobaczycie urodzi się w moje urodziny. No i przenosiłam tydzień :))))) Jednym się pocieszam, że charakterem….podobno…. poradzi sobie w życiu:))) Gabryśki chyba tak mają:) Także czy Kryśka, czy Gabryśka, wszystkie Ryśki są the best 😀

  • ~Iza

    09.09.2014 at 14:39 Odpowiedz

    A to nie przypadkiem literka R w imieniu? Tak mnie straszyli, że jak będzie R w imieniu, to pożałuję. I dałam dziecku Marta. I charakter, że łojezu (wiem, co mówie, bo 18 lat już razem).Ale i tak najlepsza na świecie córka.

  • ~Bober

    13.09.2014 at 08:14 Odpowiedz

    O kurde. Gdybym od początku swojego życia była świadoma, że absolutnie ani moi rodzice, ani moje otoczenie, ani moje życiowe decyzje nie miały nigdy wpływu na to, jaka jestem, to bym się nie męczyła te 23 lata! 😛 Bo przecież w dniu mojego urodzenia nastąpiła koniunkcja oddalonych o pierdyliard kilometrów planet, a mamusia zdecydowała, że będę mieć na imię Agata! KLAMKA ZAPADŁA.

Post a Comment