Krystyna

krysia_postacUrodzona 12.11.2013 roku, we wtorek w południe, w publicznym szpitalu.

Około dziewięćdziesięciu centymetrów bardzo bezpośredniej dwulatki, która dość wcześnie zaczęła zaznaczać swoje zdanie i silną osobowość. Wchodząc nieproszona do toalety, w której Matka zastanawia się nad sensem istnienia,  oznajmia, że „śmierdzi”. No śmierdzi, ale nikt na wspólne posiedzenia nie prosił. Dwie kitki blond kłaków, których niczym i nijak nie jest się w stanie ujarzmić, wystające jedynki chomika i uszy sterczące, są spełnieniem wszelkich marzeń kobiety o pierwszym dziecku. Wychowywana w hałasie weekendowych nasiadówek rodziców w łódzkiej kawalerce i domówek z sałatką warzywną, jajem w majonezie w tle, nauczyła się usypiać zawsze i wszędzie. Na klatce schodowej z twarzą na wycieraczce, na stosie brudnego prania naszykowanego do pralki, przytulona do parkietu starego mieszkania, wszędzie, tylko nie kiedy nadchodzi wieczorna ochota na mamino – tatine miętolenie. Zawsze! Tylko nie wtedy, kiedy już naprawdę trzeba, a cała reszta dorosłego towarzystwa pada na ryj ze zmęczenia.

Od marca 2016 roku Krystyna otrzyma od losu nowe, bardzo odpowiedzialne zadanie – stanie się starszą siostrą pewnego nadchodzącego z prędkością światła Jegomościa, odda mu swoje znoszone ubrania i będzie zmuszona podzielić się matkowym ciałem. Z psem trzyma sztamę podrzucając mu pod stołem wszystko do żarcia, czego już nie chce, ciśnie w niego kukurydzianymi chrupkami drżąc niebywałego łacha,  kiedy ten zaczyna się męczyć z przyklejonym do podniebienia, namokniętym Flipsem. Oszalała na punkcie „Jedzie pociąg z daleka”, tym samym nie prosi o żadne inne rysunki niż takie, które przedstawiają jakiś jebitny skład z opałem. A Matka nie umie malować pociągów tylko księżniczki, więc wychodzi koślawo. Dziecko, które je kiszonki, jaja i masło na tony. Chleb od święta jak już głód puka do brzucha.  Pierwsza,  prawie w całości zapamiętana piosenka to „sto lat”, gdzie „niech żyje nam” zastąpiła „ ijeijeije nam”.  Wie, że Matka nosi brata i odkąd tylko zobaczyła zapis na USG wrzasnęła jeszcze przed lekarzem „Pan Dzidziuś!” Prorok, ka mać, prorok. Nie siada na nocniku, bo nocnik jest passe. Woli wisieć pośladami nad muszlą trzymając się nogi ojca, tak jest bardziej po dorosłemu. Już raz przez przypadek wpadła po pachy do muszli. Chyba każdy przeżył ten dramat chociaż raz w życiu. Zęby myje dla samego plucia pianą do wanny i nie znosi obcinać paznokci. Sama na siebie woła „Sisia”, zamiast „ kakałko” mówi „tatałto”, a na kolczyki krzyczy „luci”. Podczas karcenia psa i przywoływania go do porządku natomiast, nie ma najmniejszych problemów z dykcją:  – KISIEL POŁÓŻ SIĘ! CICHO! Wszystko w temacie. Matkę w żłobku po blisko siedmiu godzinach rozłąki wita jak Wałęsa Kwaśniewskiego na debacie prezydenckiej w ’95, poprzez energiczne  potrząsanie ręki. Dodaje zuchwałe – No sześ mama. Wie już, że w majty walić nie wolno, ale kiedy się zapomni sama je zdejmuje i woła pod nosem – Sisiaa, nunu. Majty mokre. Pozory idealnego dziecka zachowuje albo kiedy nie ma rodziców w pobliżu, albo kiedy dookoła znajduję się zbyt wiele ludzi i mogliby się zorientować, że to diabeł. Za Ojcem szaleje jak Matka albo i mocniej, boi się piekielnie czarnej pantery po wcześniejszym, dokładnym wyjaśnieniu łańcucha pokarmowego afrykańskiej sawanny przez GG i ubóstwia wszystkie dzieci. Z mandarynek ciućka sok, całą wymemłaną resztę oddaje w gratisie komuś, kto się tam nawinie pod rękę. Jest idealną córką Matki i Ojca.

Powrót do obsady...

mama
gg
krystyna
jerzu
kisiel
kibel
opel1
oepl2
It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

2 Comments

  • mamek

    27.12.2015 at 12:36 Odpowiedz

    Cudne dziecko! Cudeńkie! Prawie jak moja Tośka :)
    Uwielbiam was wszystkich. Podsyłam nowe posty mężowi kochanemu, który mówi o tobie: no niezła jest, niezła. Prawie taka jak ty 😉

  • I'm a young wife

    27.12.2015 at 14:04 Odpowiedz

    Krystyna cudowna. I do tego piękna. I mądra dziewczynka. Zazdroszczę Wam takiego skarbu niebywale. No i “Już raz przez przypadek wpadła po pachy do muszli.” :)

Post a Comment