Nie dla dzieci moich.

sad-505857_1920

Nie dla dzieci moich.

Stoję na dziedzińcu szpitala. Stoję, a po kostki płynie szambo z wody deszczowej i pseudo śniegu, co miało go już nie być, a przypomniało się Bozi, że marzec. Mam mokro w butach. Wielki, szary płaszcz przewiązany jak szlafrok, na troczek, rozchyla się pod naporem wiatru i obijającego moje ciało zimowego gówna. Wody, kulek gradu, sama już nie wiem czego. Na głowie czapka z pomponem i wielki napis „LEŃ”. Wprost nieproporcjonalnie do ostatnich wydarzeń i usłyszanej przed chwilą diagnozy lekarza laryngologa, który rozwiał wątpliwości co tym razem targa Krystyną Gie i jaka batalia przede mną. Wielki brzuch z synem nadal w środku mimowolnie się odsłania. Jest mi zimno, niedobrze. Z ramienia spada uchylona torba po kolei gubiąc fanty – dokumenty, telefon, kluczyki od Astry. Poważnie chujowo, chcąc doprecyzować. Jakiś łysy podjeżdża pod szpital nowym, białym Audi Q7, umazanym błotem po same klamki. Na drzwiach wymazane paluchem „brudas”. Patrzę się raz na strugi błota pod moimi butami, to na auto karka i chaotyczny napis, zaraz na dziecko numer jeden, wychodzące z izby przyjęć na rękach babci i czuję, czuję jak schodzi ze mnie powietrze. Mimowolnie oczy napełniają się łzami, zęby dzwonią o siebie, zaczynam ryczeć.

 

Ryczę na głos. Kark z Audi się gapi.

 

Po dwóch miesiącach przydomowego więzienia dziecka, chorób na zmianę zaczynających się na A, potem na B, o nazwach dwusylabowych i o zagranicznym brzmieniu, po rzeczowym i skrupulatnym słuchaniu zaleceń i odrzucaniu tych, które definitywnie mi nie odpowiadały, dowiedziałam się po raz kolejny, że Krystyna, córka moja lat dwa, cierpi na przewlekłe zapalenie większości tego, co powyżej ostatniego guzika w koszuli, co wyrosło z głowy, albo jest z nią w jakiś sposób związane, oprócz włosów, brwi i rzęs, chociaż i tutaj nie mam pewności. I nie pretensje mam do świata, że dziecko choruje bo ma takie predyspozycje, tendencje czy inne uwarunkowania sprzedane na etapie ewolucji, genetyki i nietrafionego napisu na kapslu od Tymbarka niemalże, ale drę się w niebogłosy pod starym, ceglanym budynkiem pofabrycznej Łodzi, gładząc sobie bęben 39. tygodnia ciąży zastanawiając się wprost:

 

co ja teraz, kurwa, zrobię.

 

 

To jest kraj dla moich dzieci?

Gdzie dacie mi pięćset złotych na drugie, a przewrotnie choruje pierwsze? I co mam jej powiedzieć? Zastanów się, bo Ciebie państwo ma w dupie, a jak się ojcu noga w pracy powinie, to zamiast kropli do nosa zadymie Ci pokój nadpalonym sznurkiem z workiem modlitw, trzy razy splunę przez prawe ramię i uderzę piętą o kaloryfer, może przejdzie. Leki kosztują tyle co pół pola razem z dorodną pszenicą i dwiema krowami. Dobrze chociaż, że mamy pracę…

 

Praca. Właśnie.

 

Czy to jest kraj dla dzieci moich, pytam się, w którym obowiązek powrotu do czynnego zawodu równa się łamigłówce, kto zostanie z Asią i Basią, kiedy jedną i drugą szlag trafi i przywlecze do domu wirusa? No, proszę mi odpowiedzieć drogie Państwo moje, jak mam pogodzić obowiązek łożenia na swoje i opłatę za pomoc w postaci niani. Bo przecież nie poproszę babci, która nie dobiła jeszcze pięćdziesiątki, sama ledwo wiąże koniec z końcem, a chęć „zatrudnienia” jej na etat przy zafajdanych pampersach wnucząt z rotawirusem jest nie do legalnego zarejestrowania, a jeśli nawet, to chyba lepsze warunki i racje dzienne mają psy w schroniskach. Albo babcia na czarno ugotuje smarkom zupę, z dobroci serca wytrze chore tyłki zostając bez środków do życia, albo po raz kolejny będę zmuszona iść na zwolnienie. Tak, z-w-o-l-n-i-e-n-i-e. Słowo klucz każdego zakładu pracy i uczciwego Polaka, który nie chce, ale nie ma wyjścia.

 

 

„Wie Pani, że to zwolnienie to już ostatnie?” – dał delikatnie do zrozumienia prezes pewnej młodej mamie. Miał do tego pełne prawo, on też żyje w chorym systemie, który nic mu za takie zwolnienia nie daje, a wręcz potęguje problemy. Mama też wie, że to ostatni zielony papierek i kalkuluje w głowie co się bardziej opłaca: stracić pracę w ogóle czy chodzić do wspomnianej, ale oddać pensję w całości za opiekę sympatycznej pani, kosztem niewidzenia się z dziećmi, brakiem możliwości obserwowania ich rozwoju, zmieniania zimnych okładów na małych czołach, kiedy temperatura przekracza trzydziestą dziewiątą kreskę? Spokojnie, przecież wspomniana ma pomoc, ma pięćset złotych ekstra. Szkoda, że tylko na Basię, Asia może zdychać.

 

 

Pytam się więc chore Państwo moje, jak mam sprostać i nie wybić wszystkich zębów o kłody, którymi we mnie rzucacie? Zamiast nauczać mnie z ambony na Wiejskiej, jak racjonalnie dzielić domowym budżetem, kogo posyłać do szkoły i w jakim wieku, o aborcji i o tym, że jest zła, kiedy zaczyna się życie, a kiedy kończy, co powinnam a czego nie, jak korzystać z dobrodziejstwa prokreacji, gwarantując w co drugim zdaniu, że im więcej dzieci tym lepiej, bo smarkniecie zniżką do ZOO od trzeciej głowy, może byście, kurwa, zaczęli racjonalnie kalkulować RZECZYWISTOŚĆ zwyczajnego Polaka, który niczego tak nie chce, jak uśmiechniętych, zdrowych dzieci, ale na samą myśl o konsekwencjach wycofuje się przed konkursem. Może łaskawie zrobilibyście coś, wykręcili jakiegoś podwójnego tulupa z niespodzianką i otworzyli terminy w NFZcie na leczenie zarówno dorosłych jak i dzieci, które nie sięgają daty premiery dwudziestej pierwszej części Gwiezdnych Wojen. Zapraszam i Pana i Panią w ładnych garniturach, drogich butach, po kolacji z ośmiorniczkami na tapecie i w ładnej broszce ze szlachetnym kamieniem, do mojego domu, z tą minimalną pensją gwarantowaną, którą się onanizujecie jak gimnazjaliści po wuefie, no zapraszam! Przeżyjcie w popierdolonym systemie świadczeń i konsekwencji z nimi związanych, z lekko ponad tysiącem złotych w łapie w domu normalnych, uczciwych Polaków, którzy stoją właśnie po kolana w kupie i zastanawiają się, co teraz będzie. Jak sprawnie ułożyć tetrisa życia w egoistycznym ustroju.

 

 

“Polityka prorodzinna”. Honoru nie macie łajzy, żeby w ogóle nazywać ten ochłap pro – czemukolwiek. Honoru i klasy.

 

 

 

Dobrze, że dzieci mają rodziców. Że ja tu stoję w przemokniętych butach z chorą córką, z drugim Młodym na wylocie i dziękuję opatrzności, że mam jeszcze trochę czasu, żeby to wszystko ułożyć. Nie wiem jak i co zrobię później, nie śpię po nocach kalkulując konsekwencje różnych scenariuszy, ale jedno jest pewne. Nic nie jest w stanie złamać siły uporu rodzica, który bezgranicznie kocha, co stworzył. Prawdziwa „Matka” zaczęła się właśnie w tej deszczówce, obok wymazanego palcem Audi Q7, na dziedzińcu szpitala laryngologicznego, mój prywatny level expert wtajemniczenia rodzicielskiego. Powalczę sobie trochę, pewnie nie raz zasnę w spazmach i obudzę się z napuchniętymi oczami od płaczu, ale definitywnie i na pewno, wam za pomoc i oddanie jeden wielki penis w tyłek.

 

 

Bez odbioru.

 

 

 

 

 

 

170307 BGB C3 Kite 800x200 4Kids

Krystyno_nie-_denerwuj_2

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

56 Comments

  • Patka

    03.03.2016 at 07:48 Odpowiedz

    Duzo, oj duzo racji w tym co piszesz. Jesli Cie to w jakis sposob pocieszy powiem, ze mieszkam “zagranico” i tez dobrze nie jest. Do tego stopnia, ze nawet zaczelam tesknic za polska sluzba zdrowia, wyobrazasz sobie? Leki tez maja u nas kosmiczne ceny i kiedy w PL moge kupic tubke tremu z wit A 30g za 3,40zl, w Finlandii musze placic 12e za 15g gowna o dwa razy mniejszej mocy. W kolejce na rezonans w publicznej sluzbie zdrowia (platnej dodatkowo) czekalam pol roku (tylko- jak sie pozniej okazalo), a wynik z tegoz rezonansu otrzymalam telefonicznie po 3 miesiacach. Wolowina jest tak nieporownywalnie droga w stosunku do zarobkow, ze udaje, ze w ciazy wcale nie musze jesc wiecej bialka. Moj maz stracil prace, a ja za chwile odchodze na macierzynski za 60% tego co zarabialam. Nigdzie nie jest rozowo- wiem, ze marne to pocieszenie. Trzymaj sie dzielnie :*

  • Świeża Żona

    03.03.2016 at 09:18 Odpowiedz

    Puszczam dalej, boże to do ministerstwa jako list otwarty powinno iść…
    Dużo zdrowia życzę dla maluszki :* i dla Ciebie :*

  • Kasia

    03.03.2016 at 09:31 Odpowiedz

    Mamo Krystyny, moc buziaków dla Krystyny, niech zdrowieje. A matka jej niech się nie poddaje, jak już jest tak źle to teraz może być tylko lepiej.

  • Monika

    03.03.2016 at 09:47 Odpowiedz

    I myślisz sobie; urodziłaś kolejnego członka społeczeństwa, kolejny portfel do płacenia miliona różnych składek i podatków. A oni zamiast pomóc to gonią do pracy. I zostaw tego rocznego mamusi synka i biegnij nabijać kieszenie tym, którzy i tak już mają…. Smutne to.

  • Anka

    03.03.2016 at 09:51 Odpowiedz

    Matko, niestety masz 100% rację. Ja dobiegam 30-stki i boję się mieć dziecko, bo po prostu nie będzie mnie na nie stać. W du*ę mogę sobie wsadzić “ekskluzywne” studia, po których państwo dyrektorzy łaskawie oferują najniższą krajową bez możliwości awansu (bo przecież oni ze swoimi pensjami z 3-4 zerami na końcu też ledwno ciągną). Cóż z tego, że próbuję zmienić pracę skoro w mojej “mieścinie” nie kwalifikacje się liczą, a prznależność do partii+bezmierne lizusostwo. To nie jest kraj dla normalnych ludzi. To kraj dla dorobkiewiczów, karierowiczów, włazidup i łajz, które za ciepłą posadkę sprzedadzą własnych rodziców. Pewnie że można próbować wyjechać-jeśli jednak jest się jedynaczką z rodziacami dobiegającymi 70-tki trzeba wybierać: strach przed pozostawieniem ich samym sobie czy próba układania własnego życia? I ma się do wyboru, czy w końcu zabije mnie sumienie czy nasz chory system?

  • Oliśka

    03.03.2016 at 09:53 Odpowiedz

    Kochana masz mnóstwo racji w tym co piszesz choć mogę jedno podpowiedzieć w związku z babcią. Istnieje u nas w “szczodrym” państwie coś takiego jak umowa reaktywujaca – czy jakoś tak (w necie pełno o tym)podpisujesz ja z babcią swych pociech zanosisz do Zusu a oni płacą 2 z 3 składek(ta 1 jest nie obowiązkowa) a wypłatę mamie Ty . Mogliby ze te pieniądze w tyłek wsadzić ja już bym wolała żeby zmniejszyli podatek na artykuły dziecięce w tym ubranka i oplaty za przedszkole nie powinno być w ogóle. Aż szkoda się uruchamiac… Wytrwałości życzę

    • MamaRysiowa

      03.03.2016 at 10:11 Odpowiedz

      Słyszałam o tym, ale jak się ma niespełna 50 lat nie chce się jeszcze pracowac za miskę ryżu, to po pierwsze. Po drugie, nie jestem w stanie wypłacić babci czy komukolwiek takiej pensji, żeby się ze śmiechu nie nakryła kopytami. Dorobić do pensji tak, 500zł ok, ale wyobrażasz sobie teraz z kosmosu wyrzucić 2000zł lekką ręką? Skąd?

  • Młoda matka

    03.03.2016 at 09:56 Odpowiedz

    a przepraszam, co chciałabyś, żeby państwo Ci jeszcze dało?
    darmowa służba zdrowia jest, zwolnienie na całą ciążę jest, macierzyński rok czasu albo i więcej jest, zwolnienia na dziecko są, 500 zł na drugie dziecko jest…
    masz męża, który pracuje, masz babcie, które pomagają, masz dom, masz pracę.

    inni nie mają nawet połowy tego.
    weź się w garść kobieto, przestań biadolić i psioczyć na ‘politykę antyrodzinną’.
    tak dobrze rodziny w Polsce jeszcze nigdy nie miały.
    a wszędzie tylko lament: “mało! mało! mało!”

    • MamaRysiowa

      03.03.2016 at 10:13 Odpowiedz

      Właśnie o tym jest ten tekst. Jest mi “mało”. Pointa.
      Pozdrawiam

  • Gosia

    03.03.2016 at 10:32 Odpowiedz

    Wszystko jest dobrze, póki wszyscy zdrowi, ale gdy coś nie hula ze zdrowiem to wszystko od razu szlag trafia.
    U mojej nogi uczepiona prawie 2-latka – zdrowa na szczęście, bo nie chodzi do przedszkola, a w brzuchu synek…….z ciężką wadą serca. Głowa pęka z żalu i z myśli “co będzie, jak będzie”. Operacje potrzebne tylko gdzie? W Polsce tak zachwalają kardiochirurgię, tylko jak się porozmawia z rodzicami takich dzieci to wszystko się okazuje być inaczej. Bo kolejki, bo powikłania, bo z dzieckiem nie można być po operacji bo takie przepisy. I co ja mam zrobić? Ryzykować ŻYCIE (tak, bo bez operacji i to kilku, mój synek umrze) i zdrowie (bo dziecko złapie dodatkowo w SZPITALU zapalenia płuc, gronkowca czy sepsę! – to autentyczne przypadki, wcale nie rzadkie). Słyszeć od lekarzy że z operacją można poczekać bo dziecko stabilne, żeby przyjechać jak zacznie sinieć! Tak – sinieć! To nie żarty niestety… Czy wypiąć się na polską “służbę” zdrowia i żebrać o pieniądze, żeby pojechać na operacje do Niemiec, do, nota bene, Polaka, który też nie wytrzymał polskiego systemu i teraz leczy dzieci z całego świata w prywatnej klinice ale z jaką skutecznością i w jakich warunkach!
    W życiu nie sądziłam, że przyjdzie nam zmagać się z takimi problemami, dylematami… Głowa boli od myśli, serce pęka z żalu…

  • follehirondelle

    03.03.2016 at 10:33 Odpowiedz

    To nie jest normalne, że dziecko tak choruje. To znaczy, że lekarze źle leczą. Odporność jest w jelitach. Próbowałaś medycyny niekonwencjonalnej? Szkoda dziecka, zarwanych nocy, trzeba zadziałać inaczej

    • Kasz

      09.03.2016 at 07:45 Odpowiedz

      Zgadzam się z przedmówcą, czek dis ałt: Dobre bakterie, książka taka. Dużo zdrowia dla Krysi!

  • matka na skraju

    03.03.2016 at 10:40 Odpowiedz

    A ja mam w dupie te 500zl, wolałabym miec 100% pewnosci,ze moje dzieci dostaną sie do zlobkow/przedszkoli,że beda mialy zapewnione porzadne posilki i zajęcia dodatkowe,ze nikt nie bedzie na mnie krzywo patrzył, jak musze wziac zwolnienie kolejne zwolnienie,zeby zostac z chorym dzieckiem w domu, bo nie stac mnie na opiekunkę a na wsparcie rodziny nie moge liczyc. Nie mówiąc juz o opiece zdrowotnej…najprościej jest dac kasę…

    • MamaRysiowa

      03.03.2016 at 10:46 Odpowiedz

      tak, rozdawanie kasy jest bez sensu. tez lepiej widziałabym pomoc w postaci nieodpłatnych przedszkoli i żłobków, zniesienie podatku na art dzieciece, zajecia dodatkowe itd. Kasa nie jest najlepszym rozwiazaniem.

  • Emka

    03.03.2016 at 10:42 Odpowiedz

    Ha, to jeszcze nic. Ja 2 miesiące temu stanęłam przed koniecznością powrotu do pracy. Szkrab ma 17 miesięcy, więc co pozostaje (babcie, jedna 450 km od nas, druga 350 km) ? Żłobek ! Ale zapominamy o państwowym (w 1. jest na 480 którymś miejscu w kolejce, w 2 na 380 którymś a w 3 na 360 którymś ). Może gdybym stworzyła patologiczną rodzinę, urodziła jeszcze 5 dzieci dostalibyśmy więcej punktów. Aha i rozwód z mężem. Za to też jest ileś punktów. Państwowy odpada. Prywatny! Kosztuje najmniej 1450 zł (och oczywiście z wyżywieniem, a każdy wie, ile 17 miesięczne dziecko potrafi zjeść 😉 .Moja pensja to 2300, męża podobnie. Hurrraa ! Zapłacimy za żłobek i jeszcze coś zostanie :) Ups, tylko moja właśnie się zmniejszyła o 20 %, bo od prawie 2 tygodni jestem na zwolnieniu lekarskim na dziecko :) Po kilkunastu latach płacenie podatków, nie dostaję od państwa nic. Nawet głupiego miejsca w żłobku. Na 500 też się nie ,,łapiemy”, bo przecież tak dużo zarabiamy 😉 Za dużo, by umrzeć, za mało, by godnie z dzieckiem żyć.

  • mamadwójki

    03.03.2016 at 10:46 Odpowiedz

    Doskonale Cię rozumiem, u mnie dwójka z czego starszy 3,5 lat to alergik -łapie wszystkie infekcje gardłowo-katarowe jakie się da. Drugi pół roczku trzyma się dzielnie. Mąż- praca na czas określony, ja zaraz musze podjąć decyzje co po macierzyńskim. Czy bezpłatny wychowawczy, czy prywatny żłobek za ponad 1000 zł, przedszkole i zwolnienia lekarskie co 2 tygodnie, a w perspektywie utrata pracy. A moze oddać pensje niani a pracę i tak stracić, bo kto matkę dwójki będzie trzymał w robocie. Siedzimy jak na szpilkach choć lepiej chyba powiedzieć że na beczce z prochem!!!!

  • Ilona

    03.03.2016 at 10:48 Odpowiedz

    boże, jak mnie śmieszą te jęki i stęki ludzi średniej klasy. nigdy nie słyszałam, żeby jakiś lekarz narzekał, że nie stać go na nianię dla własnego dziecka. kobieto, skoro zdecydowałaś się na dwójkę (!!) dzieci, to zakładam, że wiedziałaś, w co się “pakujesz”, a jeśli nie, to pretensje możesz mieć tylko do siebie. właściwie to w obydwu przypadkach możesz winić wyłącznie siebie. bo co ma instytucja państwa do Twojej marnej zdolności oceniania, jak sobie poradzisz w życiu zarabiając tyle, ile zarabiasz i mając dwoje dzieci?
    gardzę PISsem, w ogóle mam w tyłku politykę, ale wcześniej nie było żadnego zasiłku na dziecko, ani na pierwsze, ani na drugie. teraz jest. i dalej źle.
    skończ polaczkować, ileż można czytać i słuchać narzekań ludzi, którym nie chciało się uczyć, poszli do roboty za 2k, narobili sobie bachorów i teraz płaczą…

  • Zadziwiona

    03.03.2016 at 10:54 Odpowiedz

    @Młoda matka – osz Ty! Darmowa służba zdrowia? Nie wiem jak Tobie, ale mi co miesiąc zabierają z pensji mniej więcej 1/10 na służbę zdrowia, a jak przychodzi co do czego, to muszę czekać w kolejce do specjalisty tyle, że Jezus w tym czasie zdążyłby umrzeć i zmartwychwstać kilkanaście razu. Gdybym tę samą kwotę wkładała do skarbonki co miesiąc to mogłabym się w razie potrzeby leczyć prywatnie i śmiałabym się NFZ-towi prosto w twarz. Zwolnienie na całą ciążę? Gratuluję podejścia do pracodawcy, trudno się dziwić, że nikt nie chce zatrudniać młodych kobiet, skoro panuje przekonanie, że jak tylko pojawia się druga kreska na teście to pyk – L4 na 9m-cy i z bańki, niech się bujają. Przypominam tylko, że w tym czasie to społeczeństwo robi narodową zrzutę na to, że dostajesz co miesiąc grosz na konto, bo jesteś w ciąży i “Tobie się należy”. /Nie piszę tu o sytuacjach, kiedy kobieta jest na zwolnieniu ze względu na zagrożoną ciążę, to zupełnie odmienny temat./ Macierzyński trwa rok czasu ale wiele kobiet po tym czasie już nie ma do czego wracać, jak tylko kończy się okres ochronny to dostają bilet w jedną stronę, zwłaszcza, jeśli w międzyczasie biorą zwolnienia na dziecko, bo choruje. Bo pracodawca co miesiąc do takiego pracownika tylko dokłada. Trzeba być naprawdę naiwnym, żeby sądzić, że państwo te 500zł daje za darmo. Żeby dać to musi zabrać, więc jeśli ktoś wydębi z pensji 1000zł miesięcznie, a “da” 500 a głupia gawiedź się cieszy, to ja się nie dziwię, że w tym kraju jest jak jest. Nie mówiąc już o tym, że te pieniądze to woda na młyn dla patologii, gdzie dzieci rodzi się między pierdnięciami, a starsze dzieciaki biegają z gilem do pasa, w łachmanach i z pustymi brzuchami.

    • Młoda matka

      03.03.2016 at 11:44 Odpowiedz

      @Zadziwiona,
      dla Twojej informacji, pracowałam do końca ciąży i nie poszłam na zwolnienie po 2 kreskach, z czego widzę, że skwapliwie korzysta 90% zaciążonych.
      a jeśli chodzi o służbę zdrowia – rozumiem, że wolałabyś ciułać te kilka stów mcznie i leczyć się za własne pieniądze? Wszystko to pięknie wygląda dopóki nie będziesz mieć porodu z komplikacjami, dziecka wymagającego operacji, rodzica leczącego raka z przerzutami – wówczas na pewno podziękujesz za tę przeklętą polską służbę zdrowia, która zdziera z Ciebie co mc składki.

      Proponuję wziąć się do roboty, pracować, zwiększać kwalifikacje, szukać lepszej pracy i nie zasłaniać się dzieckiem przy każdej możliwej okazji. Dzieci ludzie mają od zawsze i jakoś sobie radzą,
      w obecnych czasach polityka socjalna jest tak rozrośnięta, że mam wrażenie, że w dupach się ludziom przewraca od ich nadmiernych oczekiwań.

  • Mama 40-stka

    03.03.2016 at 11:12 Odpowiedz

    Pocieszę Panią oboje z mężem najniższa krajowa jedno dziecko nam się nie należy, naszego dziecka nie ma w polityce się nie liczy nie dostaniemy 500 zł bo za dużo zarabiamy ( najniższe krajowe mamy oboje), ktoś powie zróbcie sobie drugie! Otóż to nie takie proste mam 40 lat , od 5 lat staramy się o drugie ale niestety jak powiedział lekarz cieszcie się Państwo, że jest jedno bo mogłoby nie być żadnego . Mieszkanie wynajmujemy, dużo płacimy ale kredytu nie dostaniemy bo pensje j.w. Ale zdrowi jesteśmy…!!!!

  • matkojedyna

    03.03.2016 at 11:41 Odpowiedz

    kocham Cię, chce z Tobą chodzić.

    • MamaRysiowa

      03.03.2016 at 11:42 Odpowiedz

      ja Cię też.

  • Dorota

    03.03.2016 at 12:02 Odpowiedz

    Jakie to polskie… przez 8 lat niczego rodziny nie dostały…teraz w końcu nowy rząd daje 500zł -czyli dla wielu drugą połowę wypłaty- i podnosi się bunt…czyli,że lepiej było nie dostawać wcale?

    • Julia

      03.03.2016 at 12:44 Odpowiedz

      Rząd nie daje, bo nie ma z czego. Każdy rząd niezależnie od opcji politycznej może jedynie pożyczyć, a po czasie pożyczkę tę skrupulatnie odbierze. Z nawiązką. Głównie w podatkach, tych bezpośrednich i tych pośrednich.
      Mamy z mężem jedno dziecko, zarabiamy powyżej minimalnej, czyli w konsekwencji nie tylko nie dostanę niczego od państwa, ale jeszcze będę dokładać do tego co jest obecnie lekką ręką rozdawane.
      Nietrudno jest zgodzić się z hasłem, że Polska potrzebuje polityki prorodzinnej, ale prawdziwej a nie populistycznej. Każdy rozsądnie myślący wskaże, że potrzebne są żłobki i przedszkola, za które nie będzie się płacić połowy pensji (albo więcej), że lepiej zamiast “dawać” 500 zł na drugie i następne (sic!) dziecko lepiej byłoby mniej zabierać rodzicom, którzy mają już to pierwsze dziecko, wtedy może zdecydują się na drugie.
      Polityka socjalna jest rozrośnięta, to fakt. Ale rozrośnięta w sposób bezmyślny i nieprzystający do realiów. Gdy po urlopie macierzyńskim nie przedłużono mi umowy o pracę zostałam z przysłowiową ręką w nocniku. Gdy po nieudanych próbach znalezienia nowej pracy schowałam dumę do kieszeni i zwróciłam się o pomoc do MOPSu usłyszałam, że aby otrzymać jakąkolwiek pomoc muszę złożyć PIT za poprzedni rok, na podstawie czego określą mój dochód. Deklaracja za rok w którym pracowałam. W konsekwencji dostałam wielkie NIC. Bo pracowałam. To że pracę straciłam i nie mam za co żyć nie było istotne.
      Dla czepiających się dodam, że mam wykształcenie wyższe prawnicze, pracuję od VI roku studiów.

      Do MamyRysiowej:
      Dobrze Kobieto! Walcz! Nie poddawaj się. Wszystkie musimy być dzielne dla naszych kluch ;). Młodzieży zaś życzę szybkiego powrotu do zdrowia i nabycia odporności na zawsze już.
      P.S. Podejrzewaliście u młodej alergię na roztocza? Ponoć zimą się nasila i powoduje różne dziwne zapalenia dróg oddechowych.

      • MamaRysiowa

        03.03.2016 at 12:52 Odpowiedz

        Jest teraz w takim stanie, że szukania przyczyn zaczniemy dopiero za minimum 3 tygodnie, kiedy będzie można cokolwiek stwierdzić. Nie wykluczamy żadnej opcji.

        • Julia

          03.03.2016 at 13:03 Odpowiedz

          Ugh. Mocno nie klawo. Tym bardziej życzę powrotu do zdrowia i cierpliwości, bo zapewne opisu zachowań chorej Krystyny wystarczyłoby na kolejny post. A Ty się nie denerwuj (hehe jak to łatwo napisać) żeby Jerzy nie zjawił się w zaprądkowanym świecie starszej siostry ;). Na koniec CiociaDobraRada: u mojej Młodej na wzmocnienie odporności podziałało dawanie rozkruszonego Rutinocośtam (bez reklamy) z łyżeczką miodu. Teraz Z. wcina sam miód bo polubiła ale w okresach prądkowań w przedszkolu dodaję jw. i nawet działa. Czasem, nie zawsze.
          Jak już nie masz siły słuchać dobrych rad to serdecznie olej 😉 więcej pisać ich nie będę, a przynajmniej się postaram. To tylko z serca 😉
          I pisz, pisz, pisz 😉 bo uwielbiam czytać 😉

  • Bożena

    03.03.2016 at 12:28 Odpowiedz

    Decydując się na trzeci nie przewidziałam KDR, ani programu 500+, a tu okazuje się, że syn mając lat 18cie synem już nie jest, druga córka jest córką pierwszą i na najmłodszą spłynie pińcet na kolejne dziecko. Paradoksalnie, bo syn nadal się uczy i jest na moim utrzymaniu, córka pierwsza chciałby być dzieckiem drugim, ale według prawa nie jest. Możemy tylko zakasać rękawy i zapierdalać na nich. Tyle w temacie.

    • Madika

      03.03.2016 at 19:10 Odpowiedz

      Też bym wolała zamiast pieniędzy gwarancję, że mi się córka dostanie do przedszkola, a syn do żłobka, który nie będzie przechowalnią, a ja nie dostanę wypowiedzenia, jak tylko wrócę z rodzicielskiego. To by była prawdziwa polityka prorodzinna. Ale jeśli dostanę te 500 zł, to docenię, bo lepiej je mieć niż nie mieć, jeśli już na żadną sensowniejszą pomoc nie można liczyć. I nie wiem, co za obsesja z tym dzieleniem, że to pieniądze tylko na dziecko z nr 2 – nie, to jest kwota dla rodzin z dwójką dzieci, a czy kto wyda na pierwsze, drugie, na kino czy na co tam, to już jego sprawa. Jak się ma dwójkę, to wydatków jest więcej niż przy jednym. Powinni dać także rodzinom z jednym dzieckiem, ale ciekawe z czego, cieszę się, że nie premiują dopiero od piątki potomków…

  • krystynagerc

    03.03.2016 at 12:37 Odpowiedz

    Pierdolony kraj w którym papier jest ważniejszy od człowieka..

  • Magda

    03.03.2016 at 12:50 Odpowiedz

    Spoko loko ja urodziłam dziecko na 2 letniej umowie, która mi się kończyła po porodzie, instytucja w której pracowałam powinna być przyjazna dla kobiet, dzieci i ciężarnych..zapewniano mnie o tym że wrócę do pracy. Jednakże na moje miejsce zatrudniono bezdzietną Panią w wieku nie rozrodczym. Najzabawniejsze jest to, że pracowałam tam 3 lata a Pani rok i dostała umowę na stałe. Mi też nawet 500 zł nie przysługuje..a jak zrobić sobie drugie dziecko bez pracy z kredytem? Zdrówka dla córeczki.

  • yadowita

    03.03.2016 at 13:32 Odpowiedz

    I się dziwią czemu “jeszcze w ciąży nie jestem” albo być nie chcę…

  • MamaMa

    03.03.2016 at 13:43 Odpowiedz

    Cóż mogę powiedzieć nic dodać nic ująć jesteś wielka moja sąsiadko (łódzka sąsiadko)

  • nie rozumiem was

    03.03.2016 at 14:41 Odpowiedz

    Ale biadolenie. Rozumiem, że żadna z Was, które się tutaj wypowiedziały i której przysługuje 500 zł, nie weźmie tej brudnej kasy od oszustów? RZĄD już wiele razy tłumaczył, że to nie jest kasa na drugie dziecko, tylko dla rodzin, które mają dwójkę dzieci i więcej. Jak się nie chce zrozumieć, to się nie zrozumie.

    Wcale nie jestem PiSowska, bo pewnie ktoś tak zaraz napisze.

    Na tzw. “zachodzie” nie jest lepiej. We Francji, np, TEŻ jest zasiłek rodzinny od drugiego dziecka (120e, czyli tylko trochę więcej niż 500 zł) , a to kraj o wiele bogatszy niż Polska. A Polakowi, jak dadzą palec, to oburzony, że ręki nie dostał…
    To nie jest kraj prorodzinny,propracowniczy i proludzki nie od 100 dni, od kiedy rządzi PiS. Ten kraj upada odkąd Polska weszła do Unii.
    Dziwi mnie, że teraz krzyczycie, jak Wam źle, a za czasów PO to dobrze było? Kto Polakom kazał głosować na Po lub PiS? Trzeba było wybierać partie, w których byli ludzie spoza sejmu, a nie jak cielaki, ciągle na tych samych oszustów…
    Jak do Polski przyjadą imigranci, to dopiero zobaczycie, jakie może być bezprawie w rozdawnictwie. Wtedy jeszcze bardziej zaczniecie krzyczeć, że PiS Wam nie daje, ale już nikt nie będzie pamiętał, że to PO ich zaprosiło do Polski. Dostaną kasę z Unii i koło Was zamieszka imigrant, który będzie siedział w domu i żył za 1000e, kiedy Wy będziecie mieć te wszystkie opisane w poście problemy za 1500 zł.
    Nie polecam obrażać i atakować rządu, który jaki by nie był, jest rządem polskim. Naprawdę wolicie mieć na głowie polityków europejskich? Myślicie, że dadzą Wam kasę? Kolonie z Polski zrobią, a nie pomogą…Skoro Wam tak źle, to czemu nie wyjeżdżacie? Bo kochacie Polskę i w niej się urodziliście? To zacznijcie lepiej szanować rząd, bo możecie się zdziwić…

  • Malwina

    03.03.2016 at 14:59 Odpowiedz

    Witaj,
    też ostatnio uświadomiłam sobie bajoro w jakie wdepłam.
    Pracuję na umowę o dzieło, jestem w 2 miesiącu ciąży o kótej pracodawca broń boże nie może się dowiedzieć bo zaraz wylecę.
    Mam kredyt na 30 lat na niespełna 40-metrowe mieszkanie gdzie musze wepchnąć teraz jeszcze łóżeczko.
    W ciąży pierwsze z czym musiałam się zmagać to NFZ, który na moją tarczycę która padła w związku z ciążą proponuje mi wizytę u endokrynologa w czerwcu 2019.
    500 zł na dziecko?-nie należy siębo to pierwsze
    becikowe? – pójdzie na pieluchy i inne drobiazgi.
    tak wygląda polityka prorodzinnna
    Nie wiem co dalej. Czasami mam wrażenie że po prostu nie dam rady już wstać
    Życzę tobie i twoim dzieciom dużo zdrówka i siły żeby przetrwać

  • Apoloniusz

    03.03.2016 at 15:25 Odpowiedz

    Napiszę dosadniej. Ale PIERDOLENIE. Wybacz ale jeżeli ktoś nie jest w stanie zarobić na dom i ima się pracy za tysiac zlotych to niech najpiew wezmie sie za siebie i cos w swoim zyciu zmieni a potem mysli o dzieciach. Co za dno. Tak – to wina państwa, że ludzie są życiowymi nieudacznikami.

  • Madziutka

    03.03.2016 at 16:41 Odpowiedz

    Nie kraj dla twoich dzieci? To spakuj siebie, dzieci i sruuu do innego kraju, przecież droga wolna, granice otwarte, nigdy zmiana kraju zamieszkania nie była tak prosta, jak dzisiaj 😉
    A poważniej rzecz ujmując – myślisz, że narzekaniem coś zmienisz? Chyba znałaś sytuację tu panującą już wcześniej. Ludzie niech najpierw myślą, zanim pójdą do urn wyborczych wrzucić swoje głosy, a nie chwytają się łapczywie obiecanek cacanek, że za darmoszkę coś dostaną! Nie dostaną za darmo nigdy i nic. Bo za to wszystko ktoś musi zapłacić. Przez 8 lat cisza panowała, a można było krzyczeć równie głośno, bo były ku temu powody, tak jak i teraz. Nagle pojawił się nowy trend – 500+ i wszyscy wrzeszczą tylko o jednym, każdy stając po swojej stronie barykady, bo jedni zachwyceni, drudzy zbulwersowani. Jacy wyborcy i jak oddane głosy, taki kraj – proste.

  • magda

    03.03.2016 at 17:17 Odpowiedz

    Odznaczcie sobie Matki w kalendarzu-pomarudzone,ponarzekane,powyklinane…A jak będziecie miały naprawdę chore dziecko,naprawdę poważne problemy,to sobie o swojej bezsensownej i nic nie wnoszącej pisaninie poprzypominajcie.Klaszczcie sobie,piątki przybijajcie ,że tak źle oj niedobrze, pokrzyczane… Dla mnie każdy dzień z dziećmi,to cud,póki jesteśmy razem.Ps a po 500zł. Iść nikt nie zmusza😝

    • MamaRysiowa

      03.03.2016 at 17:24 Odpowiedz

      Bo pisać o swoich problemach można dopiero od nowotworu albo urwaniej nogi. Ot Polska właśnie.

      • krystynagerc

        03.03.2016 at 22:03 Odpowiedz

        Dobrze że się wyrzygałaś. Śmieszne że tam teraz patyczkiem co niektórzy winią cię za kolor rzygów i konsystencję. Ja jestem teraz na takim etapie że jeśli nic nie zrobię , to po dupie będzie kopał ustrój i mego syna. Jedyna fucha warta zachodu w tym kraju, trochę śmierdzi korytem. Myślę że się domyślisz.
        Dobrej nocy.

  • Matka wesołego stadka

    03.03.2016 at 18:51 Odpowiedz

    Nie dają źle, dają też źle… nie dogodzisz…. super nie jest ale zawsze lepsze to niż nic. Jeszcze niedawno było tylko 5 mcy macierzyńskiego i o żadnym 500 mowy nie było. JA tam chętnie tysiaka przygarne, lepsze to niż nic…. Powiem nawet że przyda mi się jako matce trójki dzieci bardzo. A młoda choruję bo do żłoba chodzi, niestety w większości przypadków tak bywa…. współczuję ale….

  • Matka wesołego stadka

    03.03.2016 at 19:00 Odpowiedz

    szczerze to czytałam 2 razy bo nie wierzyłam że to serio piszesz, szukałam ironii…. zwalę to na trudy ostatnich trudnych dni bo Ty rozsądna twarda kobita jesteś. Tu jakoś nic strasznego się nie stało…. kurczę, nie obraź się ale to proza życia, nie tylko w Polsce dzieci chorują, i Polska temu winna nie jest. Cudowne kraje zachodnie wcale takie cudowne nie są jak się wszystkim wydaje, też matki dzieci do żłoba oddają a nie siedzą 3 lata w domu

  • jenn

    03.03.2016 at 20:06 Odpowiedz

    Z postu wynika, że masz tysiąc problemów i generalnie sobie nie radzisz. Jak również, że winić możesz tylko samą siebie.
    Serio.
    Powiedz mi, co sobie myślałaś, decydując się na kolejne dziecko? Jest nam ciężko, nie ma kasy, to machnę sobie jeszcze jedno, żeby sobie dowalić? Nie, nie ma czegoś takiego, jak ciąża z zaskoczenia. Jeśli uprawiasz seks bez antykoncepcji, świadomie podejmujesz decyzję o dziecku. Jeśli antykoncepcja zawiodła, są jeszcze środki po, a w najgorszym wypadku wycieczka na Słowację. Jeśli machnęłaś jeszcze jedno dziecko, olewając to wszystko i wiesz, że będzie ciężko – to twoja wina. Nie rządu (żeby nie było, nie przepadam za aktualnym rządem,a “polityka prorodzinna” na przeludnionej planecie to dla mnie bullshit), nie łysego w audi, nie kraju i nie złego losu, ale twoja. Zacznij brać odpowiedzialność za swoje życie i ogarnij się. Nikt za ciebie tego nie zrobi.

  • Marzena

    03.03.2016 at 20:51 Odpowiedz

    👍👏 ale w ludziach jadu. Zgadzam się z tobą. Mam dwuletnia córkę z którą siedzi babcia. Na żłobek nie było mnie stać ( 900zl) to szczyt moich możliwości. Zarabiamy po 2000 zł. Niby to dużo. Ja wiem, że wiele ludzi w PL tyle nie ma. Sam wynajem to pona połowa mojej pensji ( na mieszkanie na kredyt nie starczyło by nawet kasy do tego i tak nie ma szans przy zdolności kredytowej 150 tys ) Co za to bym nawet kupiła. W pracy też nie jest wesoło. Szef nie akceptuje żadnych zwolnień nawet moich. Od 6 lat jedyne wolne to macierzyński półroczny. To i tak ze tyle wytrzymał bo kazał wrócić po 3 mies. Wiec mówienie ze jest tak super wcale nie jest prawdą. Oczywiście na 500 się nie zalapiemy bo jesteśmy za bogaci. Niech panowie z rządu zrezygnują poczęsci ze swoich comiesięcznych zobowiązań w wysokości 40 tys . W PL się nigdy nic nie zmieni

  • Aga

    03.03.2016 at 21:05 Odpowiedz

    Ech, młode, naiwne, niedoświadczone, które myślą, ze mogą przewidzieć wszystko w życiu. Hasła typu “po co się decydowalas na dziecko, trzeba bylo policzyć czy Cię stać”. Dziś stac na dziecko, trufle i audi, jutro z tylkiem na lodzie, bez pracy, pomocy i perspektyw. Życie lubi płatac figle. Trochę pokory.

  • kael

    03.03.2016 at 21:13 Odpowiedz

    Tekst-petarda. Proponuję napisać książkę (stylówka a’la Witkowski/Bator/Masłowska) i żyć z tantiemów 😉 życzę takiego obrotu sytuacji w każdym razie. Na pożal-się-boże-państwo nie ma co liczyć. Pozdrawiam

  • Magdalena

    03.03.2016 at 22:13 Odpowiedz

    Czy ja wiem sądzę, że tego dnia spotkało Ciebie i nawarstwiło się apogeum wszelkiego zła. Córka chora po raz enty, koniec ciąży, a do tego pogoda pod psem. Wyobraź sobie,że jednak może być gorzej… A gdy tego drugiego człowieka brak? nie ma taty, jest kredyt hipoteczny jest rodzina 200km dalej. Jest żłobek i kombinowanie z dnia na dzień co to będzie… Czy teraz tylko 3 dni a może dociagnie cały tydzień (jeszcze się nie udało :( będzie lepiej przecież niedługo urodzisz synka i będziesz miała tego szczęścia podwójnie :-) A co może być jutro za tydzień za rok a kto to może wiedzieć.. Nie ma co drazyc

  • Magdalena

    03.03.2016 at 22:13 Odpowiedz

    Czy ja wiem sądzę, że tego dnia spotkało Ciebie i nawarstwiło się apogeum wszelkiego zła. Córka chora po raz enty, koniec ciąży, a do tego pogoda pod psem. Wyobraź sobie,że jednak może być gorzej… A gdy tego drugiego człowieka brak? nie ma taty, jest kredyt hipoteczny jest rodzina 200km dalej. Jest żłobek i kombinowanie z dnia na dzień co to będzie… Czy teraz tylko 3 dni a może dociagnie cały tydzień (jeszcze się nie udało :( będzie lepiej przecież niedługo urodzisz synka i będziesz miała tego szczęścia podwójnie :-) A co może być jutro za tydzień za rok a kto to może wiedzieć.. Nie ma co drazyc

  • Kasiaaa

    03.03.2016 at 22:37 Odpowiedz

    Matko Krystyny łącze się z Tobą w bólu jeśli chodzi o infekcje górnych dróg oddechowych!! Chyba listopadowe dzieciaczki tak mają!! W zeszłym roku u nas sezon chorobowy zaczął się w kwietniu a skończył w listopadzie :/ infekcja każdego miesiąca dodatkowo dwa pobyty w szpitalu co miesiąc… Przyplątały się 2 ropne zapalenia uszu, oczu i gardła, 3 anginy, zapalenie oskrzeli w prezencie, ropne katary z gorączka 39 stopni i rotawirus!!! A jaka odpowiedź lekarzy? Ma taką tendencję… I jak tu żyć? Trzeba zebrać się w kupę i tyrać. Byle naszym wnukom lepiej się żyło. A co do 500zł na 2 dziecko? Myśląc logicznie gdyby nie było pierwszego to drugie nic by nie dostało. Dzielić na pół? A poza tym powinna być górna granica dochodu…
    Życzę zdrówka dla Krysi a dla Ciebie Matko cierpliwości i siły…

  • Klaudka

    03.03.2016 at 23:16 Odpowiedz

    Przesyłam moc pozytywnych myśli, i siły! Będzie dobrze. Musi! Jesteście silne, a Wasza energia pokona wszystko. Może to banalne, ale prawdziwe. Pokonacie przeciwności, a ja-jak i wiele osób-na odległość, wspieram z całego serducha!

  • Karolina

    04.03.2016 at 10:25 Odpowiedz

    Co mi się w Polsce podoba jeśli chodzi o politykę prorodzinną to urlop macierzyński. W Holandii do pracy wraca sie po 10 tyg! od porodu. I zostawia się to małe bezbronne stworzenie z kimś obcym. Na mnie mówiącą że karmie piersią 4 miesięcznego syna lekarka popatrzyła współczująco i powiedziała, że pewnie mi ciężko. Fakt leki są za darmo ale dostać się do lekarza trzeba przebić się przez recepcjonistki, asystentki i pielegniarki.
    Zdrówka dla córci i siły dla Pani:)

  • Karola

    04.03.2016 at 10:38 Odpowiedz

    500 + hm.. dostanę na razie na drugie, a za kilka miesięcy na trzecie jak się urodzi. Czy jestem zadowolona? Po części tak bo przyda się kasa. Czy wolałabym coś innego? Na pewno. Chciałabym mieć możliwość zostawienia dziecka z nianią, gdzie do jej pensji miałabym dofinansowanie i nie zabierałaby moich 3/4 wypłaty. Chciałabym by moja Córeczka poszła do przedszkola, ale nie chodziła do niego tak jak teraz tj. dwa tygodnie pochodzi, dwa siedzi chora w domu i tak od 4 miesięcy. Chciałabym wrócić do pracy, ale nie tak jak po pierwszej ciąży, że wróciłam po 4 miesiącach do pracy bo szef już nie mógł sobie poradzić, a później pracowałam po 12 godzin bo był sezon i kiedy raz jedyny wyszłam po 9 nie po 12, bo moja córka miała szczepienie to od tego dnia stałam się najgorszym kierownikiem jakiego szef miał w firmie. Rzucał mnie po różnych działach, pracowałam ponad siły, a dziecko siedziało z babcią, i mnie nawet nie rozpoznawało. a później depresja itp. Wtedy zdecydowałam się na drugie dziecko. I poszłam od początku na zwolnienie. Tak, cholerna wyłudzaczka kasy od zusu. Nie, matka która zamiast poświęcać się dla firmy w której jednego dnia jestem kierownikiem, gdzie szef liczy się z moim zdaniem innego dnia staję się beznadziejnym pracownikiem dbającym tylko o swoją dup.. Zostaję w domu z dzieckiem i wreszcie widzę co przez ten czas straciłam. Kiedy rodzi się synek, po macierzyńskim nie miałam zamiaru wracać do pracy. Chciałam iść na urlop wychowawczy. jednak wraz z mężem postanowiliśmy, że jest duży dom ( co prawda jeszcze nie wykończony) ale urodzę trzecie. Póki mam umowę. Nie po to od 18 roku życia zus zabiera mi co miesiąc z pensji bym teraz nie mogła zostac z dziećmi w domu. I tak chciałabym wrócić do pracy gdzie szef nie zbeszczta mnie za szczepienie dziecka, gdzie jak karmię mogę wyjśc po 7 godzinach pracy, a nie po 12. Ale to tylko ułuda, fikcja. Chciałabym aby dzieci miały darmowe podręczniki, abym nie musiała się martwić, że wycieczka znów taka droga. Chciałabym nie musieć wybierać kogo widywac częściej dziecko czy szefa. Jednak w tej chwili mam co mam. I rozumiem oburzenie tych co im zabiorą poniekąd w podatkach, a dadzą 500+, ale czy nie robią nas tak już od dawna tylko zabierają nam wszystkim a biorą dla siebie. Teraz trochę i nam spadnie. Wtedy złobek już nie będzie kosztował 1000, a w sumie 500zł. i może będzie trochę łatwiej. Poczekamy zobaczymy.

  • tss

    04.03.2016 at 13:57 Odpowiedz

    Racjonalne posiłki w żłobkach i przedszkolach chyba nierealne? Polecam – http://www.stachurska.eu/?p=2073 .

  • bomba

    05.03.2016 at 08:47 Odpowiedz

    kobiety! nie rozumiem Was.nic a nic. jestem matka dwójki dzieci. oddaje całą pensję niani. ale…nikt mi nie kazał. ani mieć dzieci ani chodzić do pracy. to są wszystko moje wybory.tak jak wybrałam.kiedyś studia wiedzax na jaką pensję mogę liczyć…
    w Polsce bogatym można być z urodznia lub z ciężkiej pracy.
    Jak ktoś opływa w luksusach to najczęściej nie widuje za często swoich dzieci, ciężko pracuje i pomimo że stać go na urlop zagraniczny to umrze przedwcześnie bo tak mówią statystyki.
    jak chcesz prowadzić życie rodzinnie, uczestniczyć w rozwoju swoich dzieci, mieć wpływ na ich życie… to nie możesz całego dnia spędzać w robocie…. a co za tym idzie nie stać cie na piękne mieszkanie nowe gadżety i zabawki dla dzieci.
    okres kiedy dzieci są malutkie i potrzebują tylko rodzica trwa krótko. choroby wieku dziecięcego naprawdę występują w wieku dziecięcym z którego bardzo szybko się wyrasta…

  • Katarzyna

    05.03.2016 at 17:34 Odpowiedz

    Trzymaj się dzielnie kobieto! Będzie dobrze! Trzymam za ciebie kciuki i za resztę matek w tym kraju też! W tym kraju polityka prorodzinna polega głównie na tym, że wychodzi się z założenia, iż każda przysłowiowa Matka Polka dla dziecka na głowie stanie albo nawet ukradnie, więc pomagać jej nie trzeba. Se poradzi… A już samotna z jednym dzieckiem tym bardziej… We Francji są państwowe żłobki, w których jest ostro szkolony, wysoko kwalifikowany personel, posiłki ustala rada krajowa, a ludzie się biją i piszą do Mera swojego miasta listy z uzasadnieniem dlaczego chcą żeby to właśnie ich Mlodzież trafiła do żłoba. Matki wracają do pracy po 3 miesiącach, ale mają gdzie zostawić malucha, a jak chcą karmić piersią to mogą z pracy wyskoczyć na godzinkę do onego żłoba, nakarmić i hajda do pracy. I wszyscy są zadowoleni. Polityka prorodzinna ma skłaniać ludzi do posiadania dzieci, a nie udawać, że coś daje… Na co te 500 zł starczy przy dziecku? Gdzie żłobki? Gdzie przedszkola? Gdzie ochrona matek? Ja mam szczęśliwie dobrą sytuację, ale moja siostra pracująca na kontrakcie najpierw musi uzbierać na dziecko, Państwo nic jej nie da, nawet macierzyńskiego. Nawet jak będzie płacić najwyższy ZUS to dużo nie dostanie i będzie musiała pracować do samego porodu. I to jest ta polityka prodzieciowa? Niektórzy moi znajomi powiedzieli, że nawet po te pieniądze ręki nie wyciągną, ale może trzeba, może im szybciej to Państwo zbankrutuje tym się szybciej nasza władza ogarnie umysłowo, że rozdawnictwo to nie metoda? Jak się ma dwójkę dzieci to albo jedno choruje albo drugie albo… oboje. Tertium non datur. Rozumiem Mamę Rysiową, zwłaszcza, że emocje przed porodem sięgają zenitu, a wszystkim, którzy piszą, że nikt nie kazał mieć dzieci powiem: Nikt nie kazał, ale chcieli i liczyli, że jakoś sobie poradzą i Państwo nasze kochane NIE BĘDZIE IM PRZESZKADZAĆ, a nie będą mieć rzucane kłody pod nogi… Poza tym co to za wybór? Będę mieć dzieci, to nie będę mieć pracy/ będę mieć pracę to nie będę mieć dzieci. Tak to ma wyglądać? Nie żyjemy chyba w Zambii? Ostatni raz jak patrzyłam to była to Europa. Na wschodzie wprawdzie i zadupiu, ale jednak Europa… Może trzeba postawić na pomoc matkom w powrocie do pracy, a nie przedłużać urlop macierzyński w nieskończoność? Pozostawienie dziecka z kimś obcym jest trudne, ale powrót do pracy po 2ch latach chyba jeszcze trudniejszy. W niektórych zawodach to oznacza dłuższe wdrożenie i dokształcanie. A pracodawca tyż człowiek… Żłobki, przedszkola i dofinansowanie niań, agencje nianiowe, może urlop na wnuka dla dziadków, zawsze to coś, czyż nie…? Nie wiem co jeszcze, nie mam recepty na naprawę świata, tylko parę swoich przemyśleń i jedno dziecko, więc mnie spór o 500zł szczęśliwie w ogóle nie dotyczy:)))
    P.S. Mamo Rysiowa dawałaś Neosine, Groprinosin i takie tam? Albo próbowałaś kuracji Ribomunylem albo Bronchovaxomem? A nuż pomoże? A poradnia zaburzeń odporności?
    Nie poddawaj się!!!!!!! NIGDY!!!! Pozdrawiam gorąco!

  • Magdula

    07.03.2016 at 18:09 Odpowiedz

    Z dziecmi to juz tak jest. Niestety nie tylko w naszym pieknym kraju. Ja mieszkam w UK od 13 lat.
    Dzieci sztuk 1. Na wiecej mnie nie stac! A i porod nie nalezal do najlatwiejszych wiec kasa to troche wymowka.
    Przedszkole minimum £1200 miesiecznie. Minimalna placa £1104. I co dalej?
    Child benefit £82 miesiecznie, na waciki. Jak pracujesz na pelen etat zapomnij o innych ulgach.
    Ok, wiecznie do przedszkola nie chodza. Zaluz ze pracujesz od 9 do 17. Dzieciak konczy szkole o 15. zostaje klub po szkole, albo niania. Srednio £7.5 za godz. Gorzej jak tyrasz od 15 do 23. Powodzenia!
    Dochodza kluby i koleczka zainteresowan. Nie ma lekko!

    Narzekasz na sluzbe zdrowia, sprobuj naszego NHS.
    Dziecko chore?- paracetamol
    Zwichnieta noga, reka, glowa?- paracetamol
    Przerosniety migdla?- 7 miesiecy na wizyte u laryngologa w szpitalu bo lekarz pierwszego kontaktu gowno moze- ewentualnie paracetamol
    O stomatologu juz nie wspomne, boli zab?- paracetamol i czekaj na zbawienie…. i tak od 13 lat leczymy sie prywatnie w polskich przychodniach

    Ja wiem ze dupa zbita jest jak dzieciak choruje, nie raz plakalam w drodze do pracy jak mala zostawala z mezem lub niania kiedy byla chora, nie raz mi grozono ze na zbity pysk bo tyle zwolnien.

    Ale wiesz co? Mam dwie rece i nogi, poki co moge i chce pracowac. I sie uczyc. I rozwijac. I w dupie mam system i to ze musze wynajmowac mieszkanie bo nie stac mnie na uzbieranie £40K na depozyt aby wziasc kredyt. Mam cieplo, poki co pelna lodowke i najukochansza na swiecie coruchne. Reszta jakos sie ulozy mam nadzieje!!!!

    PS przepraszam za brak polskich znakow, taka klawiatura:)

Post a Comment