Ja też miewam dosyć.

Ja też miewam dosyć.

Zachodząc w ciążę kobiety zastanawiają się jak to będzie być matką. Licytują się między sobą, która będzie wychowywała dziecko mądrzej, zdrowiej, która poświęci mu więcej czasu i zajmie w bardziej kreatywny sposób. Te, które dzieci dopiero planują stają się najmądrzejsze ze wszystkich kobiet na świecie, wyczytując w publikacjach co się powinno robić a czego nie – wiem, też tak robiłam.  Jako rodzic dowiedzieć się możecie, że bajki ogłupiają a posadzenie dziecka przed telewizorem zbyt wcześnie zabija jego rozwój umysłowy, dusi fantazję w przedbiegach i przykleja wam łatkę rodzica lenia. Tablet dla trzylatka świadczy o totalnej słabości mamy, która nie ma już pomysłu na siebie i młode a chodzik, Boże jaki chodzik?! I bez tego dziecko poradzi sobie doskonale z rozwaleniem połowy mieszkania opierając się o meble i co najważniejsze – nie pomożecie mu w ten sposób pokrzywić nóg. W tej całej dyskusji kto co zrobi dobrze a kto lepiej nikt nie bierze pod uwagę faktu, że czasem po prostu przyjdzie nam mieć dosyć. Dosyć wszystkiego.

Kocham moje dziecko najbardziej na świecie. Absolutnie. Moje dziecko jest jajkiem z dwoma żółtkami, których się tam nie spodziewaliśmy, znalezioną w spodniach  po pięciu praniach dziesięciozłotówką, jest doktorem na uczelni , który z jakiegoś powodu odwołuje kolokwium i puszcza wcześniej do domu, jest ostatnim autobusem z miasta na wieś,  który normalnie jeździ co godzinę a teraz właśnie podjeżdża i zabiera was prosto do spania. Moja córka jest składową tych wszystkich podniecających, szczęśliwych uczuć, które mi towarzyszą w takich chwilach i co najważniejsze – moja córka jest moja i stanowi namacalny dowód możliwości stworzenia życia przeze mnie i mojego partnera.  Pomimo całej miłości i przychylności czasem mam już serdecznie dosyć. Gdyby ktoś zapytał czego, pewnie w chwilach największych nerwów i emocji powiedziałabym – mam dosyć macierzyństwa! Mam dosyć bycia kurą w domu! Mam dosyć zdejmowania prania trzeci raz w tym tygodniu i wieszania nowego po ten sam raz! Mam dosyć bolących pleców i obrzyganych bluzek, dosyć kombinowania co zrobić na obiad żeby dostarczyć dziecku jak najwięcej wartości odżywczych, dosyć pseudo pomocy z zewnątrz, która poddaje się po pierwszym jęknięciu Kryśki i stwierdza „ona nie chce”.  Jakie nie chce, zobacz, trzeba dać w taki sposób żeby chciała, mam dosyć tego, że ja to wiem a wy nie.

Krystyna przeszła wczoraj samą siebie i mnie przy okazji. Testowała dzielnie cały dzień cierpliwość matki, aż się doczekała. Po całym dniu darcia się wniebogłosy, bez powodu, nie w płaczu a w złości, przyczyny której do dziś dzień nie odnalazłam, przebrała miarkę. Oto ja, mama Rysiowa, odłożyłam dziecko na łóżko w gniewie i poddałam się. A sobie rycz – pomyślałam, w dupie to mam, w dupie mam to całe gotowanie, sprzątanie, noszenie Cię na rękach szefowo dniami i nocami. W-DU-PIE. Nie chcesz współpracować to sobie popłacz, wróci tata to się Tobą zajmie.  Padłam na łóżko i się rozryczałam. Powietrze zaczęło uchodzić ze mnie jak ze starego balona, nie wspomnę o wyrzutach sumienia – jak mogłam tak pomyśleć o własnym dziecku. Przecież ja tak nie myślę!

Tata wrócił a i owszem. Rysię przejął, wziął na spacer, a jak zamykały się za nimi drzwi w głowie miałam już gonitwę myśli, że za zimno na spacer z takim cienkim kocykiem, Młoda nie ma jedzenia a ja nie wiem, o której planują powrót, taka byłam na nią zła a jak mi ją „zabierano” tęskniłam od samego zatrzaśnięcia drzwi.

Pisze o tym, żeby nie zwariować i podbudować inne, które przeszły przez taki kryzys a właściwie – kryzysik. Kobiety z założenia planują siebie w roli matki idealnej, mądrej, kreatywnej, a kiedy przychodzi rzeczywistość, kiedy usadzają dziecko przed telewizorem i puszczają bajki, mają chwile zwątpienia i poddania, myślą, że przegrały, że w pizdu z planem, w pizdu z założeniami. Wcale nie! Ja nie jestem robotem, nie zaprogramowano mnie jedynie do zapierd..zielania i mam prawo mieć po prostu dosyć. Mam prawo bo oddałam siebie w pełni całej tej sytuacji jak NIKT inny.

Mamy – macie prawo nie wiedzieć co zrobić, macie prawo chcieć uciec. Macie prawo nazwać dziecko wrzeszczącym, macie prawo się rozpłakać. Najważniejsze w tym wszystkim pamiętać, że to nie znaczy, że przestałyście kochać. Wręcz przeciwnie, moja załamania forma buduje nam fundament na przyszłość, kiedy dwudziestoletnia córka przychodzi do matki i jest jej wdzięczna za całe dotychczasowe życie. image(1)Nadal boli mnie kręgosłup, nadal siedzę w domu i się zawodowo nie rozwijam a moje dziecko wylądowało w wózku przed tiwi i ogląda pingwina, który uczy ją liczyć do jednego (szaleństwo). Trudno, nie muszę być idealna dla wszystkich, ważne żebym była idealna dla niej.

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook5Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

97 komentarzy

  • ~margaretka

    08.05.2014 at 15:52 Odpowiedz

    z niecierpliwością czekałam na kolejnego posta i jak zwykle stwierdzam, ze znowu trafiłaś nie tylko z tematem ale i uczuciami jakie mną teraz miotają. też mam dość ale najfajniejsze jest to ze WIEM że moge mieć dość. pozdrawiam i czekam na więcej 🙂

  • ~Docent

    08.05.2014 at 15:53 Odpowiedz

    Wszystkie mamy czasami dosyć, czasem częściej niż czasami ale potem to mija. Patrzysz w te oczyska i przechodzi.

  • ~Marzena

    08.05.2014 at 15:59 Odpowiedz

    Troche mnie podbudowalas 😉 Tylko,ze ja poleglam duzo szybciej…po miesiacu. Po miesiacu spania po 3-4 godz na dobe. Wkurzam sie na nia,wkurzam sie na siebie i na innych!!! Glownie na innych-na te ciocie dobra rada i innych czlonkow rodziny kiedy to po kazdym kwiknieciu malej biora nosza itd Taaakk powinnam byc zadowolona,ze sie zajma na chwile tylko,ze nie rozumieja iz przyzwyczaili ja do tego,nie rozumieja,ze potem ja sie z nia uzeram calymi dniami nie mogac nawet w spokoju skorzystac przez 5 min z wc bo mala wrzeszczy jakby ja obdzierali ze skory he. I zabrzmi to,ze jestem wyrodna matka po od kilku dni zostawia mala na poplakanie sobie przez max 5 min. Wiem,ze nic jej sie nie dzieje bo w momencie wziecia na rece po sekundzie ustepuje jakikolwiek lplacz ( tak sie juz wycwanila aktorka choc ma dopiero 6 tyg). Zabrzmi to moze dla innych zle ale czasem chce sie odetchcac, zwlaszcza po spaniu 4 godz na dobe dzien w dzien,po zaczynaniu dnia o max 5 rano,po calodziennych placzach bez przyczyny i wieczornych 5 godzinnych usypianiach-niedajacych i tak zadnego rezultatu. Chociaz w chcwilach niemocy mama rozne mysli typu oddam na wychow do dziadkow he ale tak kocham moje dziecko przez duze K,nie oddalabym jej za zadne skarby ale potrafi dac w kosc. I nie gadajcie ze tak nie jest bo kazda matka wam to powie. Nie ma co czytac tych poradnikow i tez gapic sie w tv i wysluchiwac tych celebrytek co sa piekne fyfiokowane,mowiace ze jest tak kolorowo. Nie zapominajmy,ze za nimi stoja dobrze oplacone nianie,makijazystki ktore przykryja wory pod oczami he. Nie dajcie sie zwariowac 🙂 i tak jak tez chodze w dresach,czasem nieumalowana
    (jezeli makijazem mozna nazwac kreske pod okiem ;p) nie posprzatane,nie umyte gary………Wiec mysle,ze wszystkie swiezo upieczone mamy maja takie same dylematy jak my. Weic dzieki bo myslalam,ze tylko ze mnie taka „wyrodna” matka ;p pozdrawiamm

    • ~Marzena

      08.05.2014 at 16:02 Odpowiedz

      WIec drogie mamy sluchajcie mamy Rysiowej bo mamy prawo byc padniete bo jestesmy tylko ludzmi i nie oznacza to wcaleze nie kochamy swoich dzieci :))

      • ~megankaa

        17.05.2014 at 22:10 Odpowiedz

        Droga Marzeno, moja córka, największy skarb na świecie, mniej więcej w podobnym wieku robiła takie same koncerty, nie pomagało NIC, oczywiście po za noszeniem na rękach. Lekarze twierdzili że to kolka, ale żadne leki nie działały dzięki temu że uparta ze mnie franca i wyszukałam co tylko możliwe w wujku google, tadam eureka, mleko. Młoda pod pache do lekarza i stanowczym tonem że nie wyjdę bez recepty na mleko. Po 7 tygodniach niemiłosiernych krzykow, wrzasków i płaczu wreszcie zwycięstwo, 5 dni na nowym mleku odzyskałam swoje dziecko 🙂 Rysiowa mama wie co pisze, w ciągu tych 7 tyg takie stany były czestym gościem w mojej głowie, dalej sa ale rzadziej 😀

    • ~Marzena eM

      17.05.2014 at 22:07 Odpowiedz

      Oj skąd ja to wszystko znam, tyle, że ja nie śpię już od pawie 15tu miesięcy 😀 kilka pobudek noc w noc, w dzień jako już 6-12 msc dziecko pół godz snu przez dzień x2, teraz jako 14msc jest już lepiej, pewnie za sprawą raczkowania – zmęczenia 1-2 godz. I wali mnie to, że od czasu do czasu zlew pełen garów, ba nawet cały blat 😀 pranie wysypuje się z kosza, dziś sobota, wróciłam z „pracy” po 16ej, zjadłam i nic nie robiłam, olałam system 🙂 mamusie, nic się nie stanie jak od czasu do czasu nie będziecie „IDEALNE” 🙂 nie przejmujcie się „dobrymi” radami, którymi najczęściej zasypuje Was „kochana” teściowa… o żesz, mnie doprowadzała do szału (mała miała kolki, jak u nas w domku popołudniu nigdy, tak u niej zawsze! ;/). Płaczcie jak Wam źle, pomaga, a duszenie w sobie tych złych emocji przeszkadza ruszyć dalej. Zawsze sobie myślałam, że chyba jestem beznadziejną mamą, że się do tego za chiny nie nadaję…Nie prawda, nikt nie mówił, że będzie lekko, ale że ciężko też nie. Boże… jak mnie dobijały mamy, które przechwalały się, że ich 4msc bobasy przesypiają całe noce…Buuuu. POZDR!

  • ~Ya

    08.05.2014 at 16:16 Odpowiedz

    A ja uwazam, ze pielegnacja malucha jest latwoejsza niz wychowanie dziecka. Po swoim przykladzie tak sadze, mimo, ze mialam kilka takich kryzysikow jak Soszi pisze. Ja uwazam, z wlasnego doswiadczenia, ze jazdza zaczyna sie po 2 roku zycia 🙂

  • ~Mira Faber

    08.05.2014 at 16:23 Odpowiedz

    Ja mam dwoje takich urwisow i Wiem doskonale o czym mowisz! Mozna wyjsc z siebie, mozna byc na granicy szalenstwa, mozna czerwieniec ze zlosci, ze nikt nie rozumie. Wiedz, ze chyba kazda matka przechodzi przez takie sytuacje I to po kilka razy dziennie, ale te male urwisy, ktore nas wyprowadzaja z rownowagi na szczescie daja nam sile zeby to tej rownowagi wrocic. Zycze wytrwalosci I pozdrawiam.

  • ~katia

    08.05.2014 at 17:35 Odpowiedz

    Mamo Rysi, a czy TY czasem nie pienisz się i nie wiesz właściwie o co? dlaczego? i po co? Mała Rysia jest kobietą! dajmy się jej rozwijać, niech się uczy co to fochy, furia, i „chcę coś, właściwie nie wiem co, ale nie spocznę aż tego nie dostanę”… to, że Ona jest słodka i wygląda dość niewinnie wcale nie oznacza, że nie ma swojego charakteru!
    Poza tym, każdy ma swój gorszy dzień – wiadomo – ta pogoda taka z dupy 😀
    Ja się jednak założę, że Rysia nie zmieniłaby mamy na żadną inną 🙂 i te które traktują macierzyństwo jak słodkie pierdzenie są po prostu naiwne 🙂

    • ~koma

      18.05.2014 at 00:08 Odpowiedz

      Maluchy bardzo często reagują na zmiany pogody – moje młode miało 3 miesiące jak pierwszy raz przekaszlało i przeryczało cała noc lekarz stwierdził ze zdrowe ja koń a pól dnia później była wichura śnieżyca i załamanie pogody. Gdzieś czytałam że połowa „kolek” szczególnie takich gdzie leki nie pomagają to nie bóle brzuszka ale bóle głowy – jak są starsze te dzieciaczki i później w dorosłości to mają skłonności do migren i częstych bólów głowy chyba częściej dopada to wcześniaków. Na szczęście moje kolek nie miały w niemowlęctwie, a na zmiany pogody reagują do tej pory większą sennością.

  • ~eF

    08.05.2014 at 17:53 Odpowiedz

    Amen. A teraz idę poskładać pranie 😛

  • ~mimbla

    08.05.2014 at 18:31 Odpowiedz

    Podobno pierwszą połowę życia psują nam rodzice,a drugą dzieci. Ja bym tę definicję rozszerzyła. Podzielmy życie na trzy części. Pierwsza schrzaniona przez starych,druga przesrana przez dzieci,a trzecia…..znowu rodzice,tylko tym razem starzy i wymagający opieki…. I tak całe życie pod górkę 😉 A jednak żyć się chce 🙂 Głowa do góry,każdy ma kiedyś gorszy dzień.Szkoda,że ja mam go ostatnio codziennie…..

  • ~mm

    08.05.2014 at 18:43 Odpowiedz

    Jestem mamą od zaledwie 4 tygodni i miewam załamania psychiczne ze nie dam rady, że to był błąd decydować się na dziecko, że się nie nadaję na matkę, a potem synek się uśmiecha aż mu dziąsła widać… 🙂 Dziękuję Ci za ten post!

  • ~Nina

    08.05.2014 at 19:36 Odpowiedz

    Ja tylko raz poskarzylam sie ze jestem zmeczona.Mala zabkuje placze nocami…a uslyszalam od zyczliwych psiapsiolek zebym przestala sie uzalac nad soba…eh czasem inne mamy potrafia dowalic do zywego. Mam spokojne dziecko ale zawsze sobie mowilam ze jak zacznie chodzic to bedzie latwiej bo bardziej samodzielna itp. Tak bardzo sie mylilam…teraz oczy do okola glowy to za malo a to wiszenie nalowowe na mojej nodze doprowadza mnie do szalu.

  • ~KAsiaK

    08.05.2014 at 23:25 Odpowiedz

    Ech gdyby nie bajki to bym nic w domu nie zrobiła ;p Syn ma 19 m i żywe srebro z niego. Nie boi się nikogo i niczego, a charakterny 😛 ale najukochańszy na świecie 🙂 zawsze przypomina mi się cytat: dziecko jak jest małe, to chciało by się go zjeść. A jak dorośnie, to się żałuje, ze się tego nie zrobiło 😛 coś o tym wiem, bo córka 18 lat w tym kończy 🙂

  • ~Ara

    09.05.2014 at 08:57 Odpowiedz

    Cudownie wiedzieć, że nie jestem sama 🙂 Wg. mnie najwspanialsze są rady typu: jak dziecko śpi odpoczywaj razem z nim, zdrzemnij się, zrelaksuj…..taaaa a kto to pranie powiesi, gary umyje, obiad zrobi… 🙂

  • ~Shy

    09.05.2014 at 10:52 Odpowiedz

    AMEN! moje dziecię jest tylko o miesiąc starsze a ja już miałam kilka takich kryzysików.. nie raz młody leżał w wyrku i płakał a ja musiałam się ogarnąć do kupy.. nie raz ogląda myszkę miki, żebym łaskawie mogła coś zjeść, gębę umalować czy chociażby kupę zrobić w spokoju.. matki, które twierdzą, że tak nie robią kłamią 😛

  • ~aga

    09.05.2014 at 14:50 Odpowiedz

    :)))))))))) no bo tak właśnie jest jak napisałas :))
    ja swoja przed tv posadziłam po raz pierwszy jakos jak skończyla 5 miesiecy, bo spac NIE, jeśc NIE, wszystko NIE a kurwa tzeba uprać, ugotowac ojcu obiad, cos tam coś tam i posadzilam w bujaku, niech sie buja i oglada kolorowe ludziki……. oczywiscie w tej samej chwili zadzwonilam do mojej przyjaciolki co ma 6 miesiecy starsza corke i jej powiedzialam „Poległam kochana… poległam” to mnie smiechem zabiła :))
    Kochana nie pociesze Cie – z wiekiem bedzie coraz gorzej. Moja ma teraz 17 miesiecy i wczoraj na widok jej ojca sie popłakalam ze szczescia!!!!!! Bo gówniarra podchodzila do mnie i sie zamachala na mnie rączką jakby mnie chciala uderzyć, w koncu wyhamowywała na koniec po to zeby mnie dotknac, a jak bralam jej łapki i mowilam po raz tysieczny NIE WOLNO BIĆ!!! to rzucala sie na podłoge w histerii………. i tak w kółko…. I tak masz lepiej bo swoją polozysz i wyjdziesz sie uspokoić – moja łazi za mnną jak cień – nie da sie uciec 😉 Chociaz raz ją wsadzilam do łóżeczka zeby sie uspokoić bo jeszcze chwila a rozwaliłabym pięścia ściane żeby jej nie uderzyć…… no ale taki nasz los – cierpliwość naszą ćwiczą od niemowlaka i z kazdym miesiącem podnoszą poprzeczkę :)))
    BUZIAKI – wytrwałości 🙂

    • ~Justa

      19.05.2014 at 21:08 Odpowiedz

      Przez pierwsze dwa lata dziecka robisz wszystko zeby zaczęło chodzić i mowić a przez następne szesnaście zeby w koncu usiadlo i sie zamknelo

  • ~Gocha

    09.05.2014 at 15:48 Odpowiedz

    Skąd ja to znam. Pierwsze załamanie 3 dni po porodzie i tak przez kolejne 6 tyg. Dotknęła mnie deprecha- mały ciągle wrzeszczał, wisiał na cycu przez 1,5h, jak go odstawiałam znowu płacz. W nocy pobudkaco 2h, nawet do wc wyjsc nie miałam kiedy. W domu zawsze porządek teraz syf, ja zawsze zrobiona teraz w wyciągnietych dresach z cyckami na wierzchu zeby rany na brodawkach łatwiej się goiły. Do tego doszła alergi na mleko u małego i wtedy odpadłam do końca:-(bałam sie każdego nowego dnia, tego że znowu bedzie ryczał nie wiadomo dlaczego, że nie dam z nim rady. Miłości nie czułam żadnej. Teraz mały ma 10 miesiecy, miłość do niego przyszła sama, kocham go ponad życie ale dotdej pory czasem mam dość i nie raz wyję z bezsilnosci bo nie chce jesc, bo płacze nie wiadomo czemu itp. Do tego ciągle ta monotonia:-( ale każdy jego uśmiech, nowa rzecz ktorej sie nauczył dodaje mi sił 😉 wiem że nie tylko ja tak mam a Ty tym postem tylko to potwierdzasz.;-)pozdrawiam

    • ~Katasieńka

      17.05.2014 at 19:39 Odpowiedz

      Tak jakbym czytała o sobie… Dla mnie noworodek to była masakra. Ile ja wylałam łez nie tylko z bezsilności ale i z poczucia winy, że na pewno robie coś nie tak bo inne noworodki tylko śpią i jedzą a moje w kółko sie drze, praktycznie bez chwili wytchnienia. Teraz młody ma 3,5 roku i jest najukochanszym dzieckiem na świecie 🙂 fakt, ma swoje zdanie i umie to manifestować, ale ja wiem jak go podejść i jak dać sobie radę z upraciuchem. Jestem ciekawa jaki będzie jego brat, bo mimo wcześniejszych gorących zapewnień o tym, ze dzieci wiecej mieć nie będę- jestem w 24 tygodniu ciąży. Teraz juz nie będę się tak spinać jak przy pierwszym dziecku 😉

  • ~kat

    12.05.2014 at 01:43 Odpowiedz

    Kto tego nie zna… 😉 Młody jest cudownym dzieciakiem, towarzyskim, słodkim i uroczym, ale potrafi też dać do pieca. Strasznie mnie wqr… denerwują ludzie, którzy dopytują jak tam Młody, po odpowiedzi, że dziś właśnie jest masakra, jestem wykończona, ciągle się drze, patrzą na usmiechniętego chwilowo Potwora, i mówią znacząco”acha”, i czuję, że znów się gotuję 😉

    • ~mj

      14.05.2014 at 13:29 Odpowiedz

      Tak samo ja sie czuje hehe gdy mowie,ze moje 7 tyg dziecko nie spi w dzien a ja nie moge nawet ruszyc sie do wc na spokojnie 🙂 i co slysze….”no ale cos tam chyba spi” i gadaj i wez sie nie wk…:p
      Pzdr 😉

  • ~ja i moje urwisy

    17.05.2014 at 19:21 Odpowiedz

    Ja tak mam czasem razy 3 🙂

  • ~dor

    17.05.2014 at 19:30 Odpowiedz

    Ja mam trzy córy. – 13, 5 , 2 lata . Są momenty ,że myślę : po co mi to było tzn. dzieci , i pragnę wyjść z domu , uciec i zostawić to wszystko . Starsza – fochy nastolatki, młodsze- krzyki , obrażanie się , histeryczny płacz( 5 latki), kupki a przede wszystkim brudzenie i bałagan wszędzie. A ja muszę ugotować , prać , sprzątać i pamiętać o milionach spraw, które miały być zrobione na wczoraj . Pracuję zmianowo po 12 godz. Mąż pomaga tyle o ile . Też sadzam dzieci przed tv i oglądają bajki, bo ja muszę coś zrobić. A póżniej mam wyrzuty sumienia , że jestem taka niezorganizowana i że się wkurzam na dzieci . Ale dobrze wiedzieć , że zachowuje się normalnie . Trzymam się myśli ,że po 40 to ja się wyśpię i jeszcze z rozrzewnieniem będę wspominać te czasy .. ech samo życie.

    • ~babcia

      17.05.2014 at 23:11 Odpowiedz

      Kochana, marzenia zawsze są fantastyczne i warto je mieć, nawet takie, że po 40 się wyśpisz. Też tak myślałam, a teraz myślę, że kiedyś tam może się wyśpię, tylko nie wiem kiedy, bo po 60 jak na razie mało takich całkiem spokojnych nocy. Może dlatego, że jestem zwariowana babcią i dziś mam tylko trójkę wnucząt na nocleg, by młodzi mogli trochę zaszaleć … Każdy wiek dziecka ma swoje uroki i te fajne i te dokuczliwe, ale jak się kocha takie istotki to szybko się zapomina o tych mniej fajnych i po latach wspomina się ze śmiechem.
      Cóż wart byłby świat bez dzieci, bez przyszłości …

  • ~Stara matka

    17.05.2014 at 20:02 Odpowiedz

    Dziewczyny, to mija. To bardzo szybko mija, Ale jak się ma takie małe, to czasami ma się wrażenie, jakby się wieko trumny nad nami zamknęło. Pamiętam sama. Nic się tu nie poradzi, trzeba przeczekać. Przy następnym dziecku te problemy będziecie inaczej pojmować, raczej będą Was rozczulać. Ale prawdą jest, że małe dzieci nie dają spać, a duże nie dają żyć. Pozdrawiam młode mamusie!

  • ~Alex

    17.05.2014 at 20:10 Odpowiedz

    ale mnie podniosłaś na duchu 🙂 tez tak czasami mam, że mała mnie wkurza, nie mam siły do niej, krzyknę a potem mam wyrzuty sumienia 🙁
    wtedy myślę, że jestem złą matką, że nie daję rady, że inne mamy nie krzyczą, nie wkurzają się.. że tylko moja mała płacze, rozrabia itd. a tu widzę że nie 🙂 oj już mi lepiej :))))

  • ~Ivette

    17.05.2014 at 20:25 Odpowiedz

    Do licha ! Po co mam być idealna. Ideały są sztuczne i istnieją tylko w wyobraźni. Mam prawo marzyć o wyduszeniu rozwydrzonych bachorów, albo o sprawieniu im dotkliwego lania które zapamiętałyby do końca życia. MAM PRAWO BYĆ CZŁOWIEKIEM !

  • ~OnKa

    17.05.2014 at 20:41 Odpowiedz

    Nie jesteś sama… też mam czasem dość, a w sumie dość często. Krzyczę na starszą córkę, mam pretensje do młodszej, że płaczę…a póżniej mam wyrzuty sumienia i myślę, że jestem złą matką… codziennie robię po dwa prania…wychodzi jakieś 10 tygodniowo!!! :/ a później to prasuj :/ Kombinowanie co zrobić na obiad z niczego…bo jak dochodzi do zakupów nie mam pomysłu co kupić…. i to codzienne sprzątanie po to by zaraz było znów jak po huraganie……. ale kiedy już dzieci śpią, tak bardzo się cieszę że je mam. I chociaż jestem wykończona, nie mam czasu dla siebie, mąż mówi, że nie dbam o siebie…a ja poprostu nie mam kiedy to nie zamieniłabym tego co mam (moich dzieci, macierzyństwa) na nic innego na świecie :)))

  • ~Karolka

    17.05.2014 at 20:52 Odpowiedz

    Dziękuję Ci za ten wpis 😉
    Jestem Mamą dwóch przeuroczych Dziewczynek (3-letniej i 1,5 -miesięcznej). Kocham je nad życie, ale podpisuję się pod tym co napisałaś.

  • ~Kobieta

    17.05.2014 at 21:00 Odpowiedz

    Witam.Czytajac to wszystko b się cieszę że nie mam dzieci.Nigdy ich nie chcialam mieć,sorry ,ale dla mnie dzieci upiep ..enie.Moja koleżanka mówi że male dzieci gniotą kolana,a duże dzieci serce. Jak ja się cieszę,że nie musialam przechodzić przez ciążę i poród, od zawsze wiedzialam że to nie dla mnie.Rola ciotki znakomicie mi wystarcza.Bardzo sobie cenię ciszę i spokój w swoim mieszkaniu.Pozdrawiam.

  • ~emjot

    17.05.2014 at 21:31 Odpowiedz

    Mnie bardzo denerwuje bałagan w mieszkaniu. Mój synek jest wymagający:) do 3 miesiąca jak mąż mi nie pomógł to spałam po 3-4h dziennie a reszte czasu poświęcałam na noszeniu na rękach dziecka albo sprzątaniu (denerwowało mnie jak ktoś przychodził i chciał mi posprzątać, dla mnie to było jak dostanie z liścia w twarz za to że nie ogarniam tego wszystkiego), teraz spasowałam, czy posprzątam czy nie i tak będzie syf:) a synek (prawie 4 mies) nadrabia uśmiechem i gaworzeniem:)

  • ~Zlotko

    17.05.2014 at 21:34 Odpowiedz

    Każda z nas ma na pewno takie myśli, co nie zienia faktu że kochamy nasze pociechy nas życie. Ja w momentach kiedy nie daje rady (mam dwioe córki 3 i 1,5 roku) bo zaczynają się bić i płakać jakby je ktoś obdzierał, to po prostu wychodzę z pokoju. Albo co tez się zdarza płaczę razem z nimi.

  • ~Ruda

    17.05.2014 at 21:35 Odpowiedz

    Witaj,

    ja mam starsze dzieci, dwóch synów.
    Kocham ich nad życie, ale jak się czasem kłócą trzy dni pod rząd, krzyczą na siebie, biją jeden drugiego, a potem przybiegają do mnie i muszę rozsądzać ich spory albo stwierdzać, kto z nich miał rację, a kto zawinił…. i oczywiście żaden z nich nie był winny, wszystko to zrobił ten drugi 😉 …a to wszystko po całym dniu pracy… to mam ochotę… wyjść z domu, zaszyć się gdzieś, zostawić ich i już.
    I bluzgam wtedy strasznie, takie słowa wychodzą z moich ust, że sama się dziwię , że takie znam… 🙂
    Mam takie dni, oj mam.
    Dlatego podpisuję się pod Twoim wpisem – masz rację 🙂

    Serdecznie pozdrawiam,
    Ruda
    dylematywrednejbaby.blog.pl

  • ~aska200v

    17.05.2014 at 21:46 Odpowiedz

    Ech doskonale to rozumiem, właśnie dziś mam taki „zjazd”. 3-latka chce ciągle uwagi, a 6-miesięczna ząbkuje i jest starsznie marudna. Wyć się chce, ale co robić:( ………….kochać, kochać kochać 🙂

  • ~nedis

    17.05.2014 at 21:47 Odpowiedz

    świetnie napisane… przeczytałam te przemyślenia w bardzo dla mnie trudnym macierzyńsko momencie:) dobrze jest „przeczytać” u kogoś swoje własne doświadczenia:) czasem mam wrażenie, że pod koniec dnia moja głowa to wieeeelki balon wypełniony…niczym:D

  • ~evvik

    17.05.2014 at 21:48 Odpowiedz

    Opisałaś mój dzisiejszy „cudowny” dzień.

  • ~renata

    17.05.2014 at 21:59 Odpowiedz

    a ja mam dwóch Trzylatków! Wierzcie mi, jest super! I Córcia siedmioletnia. Dom to pole bitwy.

  • ~Azja

    17.05.2014 at 21:59 Odpowiedz

    Takie to wszystko prawdziwe i zarazem przerażające co piszecie… Ja dopiero jestem w ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem, ale już zdażyło mi się niejednokrotnie żałować, że zdecydowałam się na dziecko. Oczywiście wcześniej bardzo chciałam mieć dzieci, nawet nie tak łatwo było mi zajść w ciąże. A teraz relacje z mężem dziwnie popsute, ja ciąże znoszę fatalnie, no i zaczęłam żałować, a już na pewno mówię nie drugiemu dziecku. Kurczę to chyba jakaś depresja ciążowa… A przecież najtrudniejsze mam dopiero przed sobą…

    • ~

      17.05.2014 at 22:07 Odpowiedz

      Nie martw sie popsutymi relacjami z mężem! To jest normalne w ciazy, pisałam o tym w jednym z wpisów. Hormony dają sie we znaki kochana wszystko minie. A i o drugim pomyslisz – gwarantuje! Głowa do gory. Relacje beda jeszcze zajebiste a nikt nie powiedział ze ciążę musisz przechodzić jak na filmach. Poczytaj sobie wpis jak zaszalam w ciążę i Huston rodzę. Zrozumiesz ile sie zmieni.

      Pozdrawiam
      Autorka Mama Rysiowa

    • ~Sylwi

      20.05.2014 at 00:42 Odpowiedz

      Azja ty lepiej nieczytaj tego hehe, bo sie zadreczac bedziedz.Wazne, zeby sie zdrowe urodzilo.Powodzenia!

  • ~Gabryśka

    17.05.2014 at 22:03 Odpowiedz

    Jestem mamą dwuletniego chłopca i coraz częściej opadam z sił, nie mam cierpliwości do mojego synka. On codziennie mnie wypróbowuje na co może sobie pozwolić:( Dziewczyny,podejrzewam że większość z nas poświęca się bezgranicznie rodzinie, dzieci , dom, praca , sprzątanie, gotowanie….tyle tego jest. Ja powoli daję na luz, mnie też coś się od życia należy. Kobiety są niesamowite !Kobiety górą 🙂
    Gabryśka

  • ~Ania

    17.05.2014 at 22:15 Odpowiedz

    Witam, dziękuje za artykuł, właśnie wczoraj się identycznie czułam. Widze, że nie jestem sama;) dziś już jest lepiej;) a teraz czytając się uśmiałam jak bym sama go pisała…
    powodzenia:)

  • ~arka

    17.05.2014 at 22:21 Odpowiedz

    Jestem mama juz 8 lat i mam to samo, prawie codziennie. Dodatkowo moje starsze dziecko jest chore, niepelnosprawne, wiec stres i nadmiar obowiazkow jaka mi towarzyszy kazdego dnia jest horrendalna. Ostatnio jestem u skraju mozliwosci psychicznych. Nie wiem jak dlugo wytrzymam jeszcze. Wiem, ze potrzebuje odpoczac. Ale odpoczynek jest tak rzadko, tak rzadko.

  • ~paula

    17.05.2014 at 22:24 Odpowiedz

    Jak widzę nie jestem sama. Dzisiaj po raz pierwszy od 7 miesięcy, bo tyle ma moja córka miałam Jej serdecznie „dosyć” aż dziwnie mi kiedy pisze o Niej w ten sposób, ale po prostu szału można dostać. Mała jest cały czas na cycku i od tygodnia staram się Jej podawać mleko modyfikowane. Mała jak tylko poczuje zapach tego mleka zaczyna się jazda, krzyki, kwiki i wyginanie się we wszystkie strony. po dzisiejszych trzech próbach podania Małej tego mleka powiedziałam ze mam dosyc macierzyństwa!!! aż tu nagle zjawił się kochany tatuś który wszystko wie… Koocham swoją córeczkę, ale czasami sa takie dni ze rece opadają!!! trzymajcie się kobietki

  • ~Pani

    17.05.2014 at 22:31 Odpowiedz

    Co za tragedia interpunkcyjna!!!!!! Nie da się czytać!!!!!!!

  • ~mayufka

    17.05.2014 at 22:42 Odpowiedz

    świetne 🙂 chyba każda z nas to przeszła, bądź jeszcze ma to przed sobą…a ja dziewczyny mam problem…mój syn ma 5 lat, od roku wychowuję Go sama…moje życie to praca, dom, dziecko i walka z byłym…ale ja nie o tym…chciałabym wyjechać na weekend…a dokładnie na 3 nocki..problem w tym, że bardzo chcę, ale mam już wyrzuty sumienia, że zostawię mojego syna na 3 DŁUGIE NOCE….oczywiście będzie pod dobrą opieką, babcia, brat i bratowa których syn uwielbia…ale i tak mnie to gryzie…macie podobnie?

  • ~Monika

    17.05.2014 at 22:43 Odpowiedz

    Jak ja to dobrze znam. Nie musimy być idealne. Czasami tez należy nam się chwila odsapki. A to, że posadzimy dzieciaki przed TV czy damy tableta jest tylko sprytnym sposobem na zdobycie chwili ciszy i czasu na posprzątanie mieszkania. Mam trójkę wspaniałych dziewczynek, ale czasami jak mi dopieką swoim zachowaniem…. nie ma rodziców idealnych, są tylko głupie komentarze, a jak przyjrzymy się osobom które je piszą, założę się że same zachowują się podobnie. Jakby nie było, matka to „zawód” 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu bez urlopu i chorobowego. Więc jeżeli ktoś nie rozumie, że w pewnej chwili bateryjka siada, to niech się po prostu wypcha, a nie dolewa oliwy do ognia. Sama twierdzę, że na te tematy rozmawiam tylko z matkami, nikt inny nie zrozumie jak jednocześnie można chcieć oddać za kogoś życie a jednocześnie chcieć uciec od tego całego zgiełku. Cierpliwości i wytrwałości, a przede wszystkim zdrowia. Reszta sama jakoś przyjdzie!

  • ~majka

    17.05.2014 at 22:51 Odpowiedz

    Droga(-ie) mamusio(-ie)- dzieciątka Wam się za lat dwadzieścia(drobiazg, zleci szybko). Wychowałam dwóch ancymonków z przerwą 11 m-cy(chciałam zdążyć przed 30- stką i zdążyłam)- i to było najlepsze w życiu posunięcie- wszystko razem, to samo środowisko młodzieży i teraz kończących się studiów(innych, jeden zdecydowanie humanistyczny, drugi ścisły). Ale są …mi i skrzydłem u ramion i kulą u nogi. Ale kocham- ich przeogromnie- razem siedzimy przy ognisku, obgadujemy potencjalne narzeczone i planujemy życie- przetrzymacie wszystkie kryzysy, bo nagroda jest przeogromna, tylko na nią się składa to wasze całe życie, łącznie z wywożeniem i o cudownej 3-4 nad ranem godzinie przywożeniem, spaniem na podłodze szpitalnej sali i noszeniem na rękach do świtu. Dzieck to coś wspaniałego, czemu dajemy życie i w pewnym okresie nagle ono samo jest tego świadome…i to jest piękne.

    • ~arka

      17.05.2014 at 23:09 Odpowiedz

      Tak, jak jest zdrowe dziecko to mozna wiele przetrzymac. Jak jest chore, niepelnosprawne to stres i ciezar jest niewyobrazalny. I brak perspektyw. Wiem, bo mam jedno zdrowe i przy nim to jest czysta przyjemnosc a drugie dziecko jest chore. Przy dziecku niepelnosprawnym stres, ogrom obowiazkow przewyzsza wszystko inne 🙁 Cala rodzina jest chora. Trwa to latami, czasem przechodzi takie zmeczenie, ze chce sie tylko uciec.

    • ~Kobieta

      17.05.2014 at 23:24 Odpowiedz

      Nie dla każdego dziecko to coś wspanialego.Nie dla każdego sensem życia jest posiadanie dziecka. Piszę o tym,ponieważ wypowiadasz się tak jakbyś,byla przekonana,że tylko Twój pogląd na życie jest sluszny i nieomylny. A są kobiety które po prostu ,nie chcą mieć dzieci.Nie widzą w posiadaniu dzieci nic nazdwyczajnego.

      • ~ewkaewka

        18.05.2014 at 10:27 Odpowiedz

        Komentarz bez sensu i nie na temat

  • ~Marzena

    17.05.2014 at 23:09 Odpowiedz

    Soho,
    Ja nie pamiętam, kiedy się tak uśmiałam. Do łez! Jesteś genialna!!!!!

  • ~anka

    17.05.2014 at 23:16 Odpowiedz

    Matko , jakbym czytała każdą swoją myśl i odbierała każde swoje uczucie, zwątpienie, myśl. Trafiłaś w idealne sedno. Macierzyństwo dopadło mnie po raz drugi (syn 10 lat, córka 19 miesięcy) i teraz przy córce doświadczam całego tego nawału myśli i zwątpień co Ty. już mi lżej, myślałam, że ze mną jest coś nie w porządku, że inne kobiety nie doświadczają takich sytuacji, to ja jestem wyrodną matką bo jestem zmęczona własnym macierzyństwem. Dzięki, już mi lepiej bo wiem, że nie jestem sama.

  • ~ja

    17.05.2014 at 23:29 Odpowiedz

    jazdę moje drogie zobaczycie jak sie dziecię do 18-stki zbilzy :0
    Pozdrawiam

  • ~Anki

    17.05.2014 at 23:30 Odpowiedz

    To poczekaj aż będzie miała 2-4 lata. A ty 25 razy do znudzenia będziesz powtarzała jedno i to samo. A ta patrząc ci prosto w oczy i tak będzie robić swoje. A w końcu jak rykniesz takim ģłosem ze aż sama się siebie przerazisz ze tak potrafisz. A ta się spyta. Czemu na krzyczysz mamusiu. Ja tylko rycze w tej chwili wszystko musi być wypowiedziane głosem nie znoszącym sprzeciwu inaczej nie ddociera. A takie grzeczne było póki nie zaczęło chodzić i mówić. Haha

  • ~Magda

    17.05.2014 at 23:34 Odpowiedz

    Dziekuje za ten wpis!!!!!

  • ~Linka

    17.05.2014 at 23:51 Odpowiedz

    czytając takie posty i komentarze do nich tylko utwierdzam się w przekonaniu że dzieci jednak nie są dla mnie. Przykro mi ale nie. Wam drogie mamy życzę powodzenia w wychowywaniu 😉
    //proszę, zjedzcie mnie, mnie to nie interesuje, ja nie czuję się na siłach i nie będę mieć dzieci, przynajmniej nie w najbliższym czasie//

  • ~potox

    17.05.2014 at 23:52 Odpowiedz

    prawda, nic dodać nic ująć:) pozdrawiam

  • ~mama

    17.05.2014 at 23:56 Odpowiedz

    zgadzam się z postem. ale wiecie dziewczyny,powiem Wam tak, po moim podobnym załamaniu się i również rozpłakaniu się,i złości ale nie na dziecko a na siebie stwierdzam, iż to nie wina dziecka w pełni a moja gdyż to ja nie nadążam za swoim dzieckiem-moja dzidzia nie jest nauczona siedzenia przed tv baaa nawet nie chce żeby tv włączyć!!(ma 20m-cy), woli radio, piosenki dla dzieci, chce ze mną tańczyć, bawić się ze mną i czytać książki co czasem niemalże jakaś obsesja bym mogła powiedzieć. Ona chce chodzić ze mną na spacery-długie spacery. to ja nie nadążam za moim dzieckiem i dlatego mam czasami dość, gdyż przyzwyczajona do małego lenistwa w ciągu dnia, do zrobienia tego co sobie zaplanowałam…przyzwyczajona do mojego rytmu dnia ciąża i pojawienie się dziecka całe to życie wywróciło do góry nogami-dosłownie!! nie mówmy że dziecko ma robaki w tyłku i nie usiedzi chwili w spokoju to my-mamy nie jestesmy przyzwyczajone do takiego wysiłku 24/h.to my-mamy nie nadążamy ….to moje zdanie subiektywne. pozdrawiam …ja też czasami mam dość;)

  • ~marzena76

    17.05.2014 at 23:57 Odpowiedz

    Super, że jest chociaż tata i możesz odsapnąć, ja nie mam komfortu w postaci ojca dziecka czy swojej rodziny, bo też jej nie mam. I muszę przyznać ze zgrozą, że rozumiem matki, które bez wsparcia robią straszne rzeczy. Ja na szczęście jednak chyba na tyle mam mocną psychikę, że o tych najgorszych rzeczach nie myślę a jak przychodzi kryzys, odkładam dziecko i piję hektolitry melisy …

    • ~luiza

      18.05.2014 at 06:27 Odpowiedz

      Partogeneza? Wow! Nie zdecydowałabym się na dziecko bez stałego, sprawdzonego partnera. A zamiast przypadkowego seksu lepszy jest wibrator. Mimo wszystko gratuluje macierzyństwa.

  • ~normalny człowiek

    17.05.2014 at 23:59 Odpowiedz

    przestan pisac te bzdety jakies chore blogi ,nie jestes poetą raczej masz kłopoty sama ze sobą.cos nie tak z głową. lepiej poswięc wiecej czasu swojemu dziecku zamiast pisac tak żałosne teksty,,i pogadaj sobie z kims ,najlepiej z psychiatrą

    • ~

      18.05.2014 at 00:10 Odpowiedz

      Takie komentarze lubie najbardziej :*

    • ~ewkaewka

      18.05.2014 at 10:31 Odpowiedz

      Idz sobie na inny blog.nikt cie nie zmusza do czytania.zegnam ozieble

  • ~Emi

    18.05.2014 at 00:11 Odpowiedz

    Jak bedziesz miala drugie I twoj maz wezmie je na spacer, to nie bedziesz juz za tym tesknic, tylko skakac z radosci, ze masz cisze w domu I jestes sama I masz chwile dla siebie:D

    • ~Gabi

      18.05.2014 at 14:17 Odpowiedz

      Ja mam trojke i po 15 min.nie wiem, co ze soba zrobic w takich sytuacjach.

  • ~Matka Polka

    18.05.2014 at 00:22 Odpowiedz

    A ja mam bliźniaki i mam często takie momenty załamania. Często jest tak że nie wiem kogo nosić gdy oboje płaczą albo szlag mnie trafia gdy plują jedzeniem:( ale kocham ich najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie życia bez żadnego z nich.

  • ~wyrodna

    18.05.2014 at 00:49 Odpowiedz

    od płaczu sie jeszcze nikt nie zs..ł 😛 kiedyś matki nie miały takich pomagierów bo tatusiowie uważali ze zarabianie i zapładnianie to ich cały wkład w rodzine i rodzicielstwo, dzieciak do łóżeczka, pobeczał pobeczał i sie nauczył że mama na każde kwękniecie nie przyleci, wiecej luzu

  • ~Grace

    18.05.2014 at 00:58 Odpowiedz

    ….Boze, jak dobrze ze moje juz maja 5 i 6, nie zapomne nie przespanych nocy dwie sztuki w mniej niz 12 miesiecy, z nikad pomocy, niemoc, brak mozliwosci urlopu maciezynskiego …. no bo przeciez klienci pojda gdzies indziej, zazdrosc starszej , brak snu, czasu dla siebie, zwykle czynnosci jak myscie wlosow to rarytas, maz pracujacy do pozna, bieganie po nocach od jednego do drugiego lozeczka i wolanie >>>>….. Boze daj mi sile zanim zwariuje !!!, pamietam jeden wieczor z krzykiem zbieglam z gory krzyczac do meza ….ku…..a ja juz nie dam rady zwaruje , nie moge padam ratunku!!!!
    otworzylam drzwi wejsciowe i chcialam uciekac… byle dalej …. i wtedy slowa mojego meza , …. i co sama bez nas gdzie bedzie Ci lepiej kochanie, kto bedzie Cie bardziej kochal….
    Przetrzymalam niepezspane noce, raczkowanie, zabkowanie, daleka droga jeszcze przede mna, chodz ujrzalam pierwszy siwy wlos na mojej skroni…., ale bylo warto, jestem szczesliwa czterdziestolatka z hakiem z dwojka wspanalych corek i super mezem, ktory w razie potrzeby jest gdzie powinien, …..wiec mowie Wam warto, nawet jesli nie jestesmy przygotowane na to co nas czeka i padamy na twarz, to slowa … mamusiu, ale Ty jestes sliczna, albo kocham Cie najbardziej na swiecie, wynagradzaja wszyskie nieprzespane noce .
    Grace

  • ~drewno

    18.05.2014 at 01:33 Odpowiedz

    „i stwierdza „ona nie chce”. Jakie nie chce, zobacz, trzeba dać w taki sposób żeby chciała,” No k… mać! A spróbuj tak do kolezanki, , do kolegi, do matki, do męża, Nie chce to nie chce i poniesie konsekwencje, no chyba ze chodzi o jej zycie i zdrowie. Żeby dyktaturę w domu robić i ” i co najważniejsze – moja córka jest moja” niewolnika – zgroza! Nie, nie jest twoja, jest ŚWIATA. Ty sprawujesz opiekę, lecz nie jestes jej panem, a ona nie jest twoim służącym czy niewolnikiem, rzeczą. Dobra droga do wykształcenia sie niskiej samooceny u dziecka, kompleksów, poczucia niskiej wartosci, małej samodzielności, chorej zalezności od zaburzonej matki. Kocham = szanuję!!! Albo jest tylko egoizm.

    • ~

      18.05.2014 at 04:27 Odpowiedz

      Z całym szacunkiem, ale jest to najwieksza bzdura jaką kiedykolwiek przeczytałam w komentarzach. Porównanie rządów szesciomiesiecznego dziecka i jego decydowania kiedy jemy a kiedy nie, do relacji ja vs. koleżanki, matki czy męża, świadczy jedynie o totalnej nieznajomosci tematu. Porównane słonia do pasty do zębów i szukanie w tym zależnosci. Po to jestesmy rodzicami zeby decydować co jest dobre a co zle dla naszych dzieci poki sie nie usamodzielnią, jeżeli nie finansowo to chociaż umysłowo. Rodzic WIE jak podać butelkę, zeby dziecko z rozchisteryzowanej paskudy zamieniło sie w głodne niemowlę. Prosze nie dopisywac sobie bzdurnych ideologii. A co do tego ze dziecko nie jest moje a jest świata – szkoda komentować. Ja się cieszę, że byłam MOJEJ MAMY a nie świta, bo to nie świat kombinował dwadzieścia kilka lat skąd wziąć pieniądze na moją edukację, ubranie mnie i jedzenie. JA CHCE byc nazywana córką MOJEJ MAMY a nie córką swiata. Podobne brednie moze pisac chyba jedynie osoba, ktora podobnej miłości nie doświadczyła. Proszę się nauczyć czytać ze zrozumieniem a nie wyskakiwać z jakimś niewolnictwem, bo mi sie laktacja zatrzymuje.

      • ~sophia

        18.05.2014 at 07:51 Odpowiedz

        Trzeba być a nie posiadać!!! Ludzie nie są niczyją własnością, Pani córka to nie rzecz. Ludziom się w głowie przewraca od konsumpcjonizmu. Polecam książki Ericha Fromma, mając dzieci też można znaleźć czas aby poczytać, trzeba dostrzec inną rzeczywistość bo jeśli myślimy tylko w kategoriach posiadania to biada ludziom. Rozumiem, że Pani uważa, jak wynika z tekstu dziecko jest moje dotąd aż zdobędzie samodzielność finansową tudzież umysłową a potem co ? Do widzenia, już nie jesteś moja? Aha i aby przypadkiem jeszcze nie zapomniała być wdzięczna za całe wychowanie rodem mentalnie z polskiej wsi czasów zacofania i komunizmu. I co to dla Pani znaczy samodzielność umysłowa? Na jakim poziomie świadomości czy samoświadomości? Od tej odpowiedzi zależy czy traktuje Pani dziecko jako zwierzę czy jako człowieka. Proszę to odróżnić. Ps: teksty w stylu laktacja się zatrzymuje, utwierdzają w przekonaniu poczucia ogromnej straty czasu poświęconego na czytanie tego tekstu ale cóż człowiek czasem błądzi w gąszczu zbędnych informacji i głupot. Polecam Pani zdobycie wiedzy na pewno tyle można zrobić dla dziecka.

        • ~

          18.05.2014 at 08:04 Odpowiedz

          Co jest złego w byciu wdzięcznym matce za trud wychowania? Bogu dziekuje, ze mentalnie zatrzymalam sie na poziomie polskiej wsi i jestem w stanie podziękować mamie za wszystko. Dziekuje, że mogłam sie nazwać czyimś dzieckiem bo nie kazdy człowiek doczekał takiej przyjemności. Bardzo sie rowniez cieszę, ze tyle jeszcze mówców, filozofów i uczonych ostalo sie w naszym kraju. Filozofów blogowych. Pozdrawiam

          • ~mamuśka

            18.05.2014 at 16:18

            O ludu! Farmazony jakich mało! Doszukujecie się jakiegoś drugiego dna w tym tekście a mama miała ochotę sobie po prostu ponarzekać i pokazać innym mamom, że nie tylko one tak mają. Dzieci są nasze, to my w większości decydujemy o ich charaktery, jacy z nich będą ludzie. Dzieci świata! Takiej głupoty dawno nie słyszałam!

        • ~Katasieńka

          18.05.2014 at 08:59 Odpowiedz

          Do Sophia i Drewno – czy Wy w ogóle posiadacie dzieci? Bo z Waszego wpisu wynika że chyba nie. Pewnie skonczylyscie jakąś psychologie i wydaje się Wam, że pozjadałyście wszystkie rozumy! 2-3latek może decydować, ale o tym jaką woli maskotkę a nie o której będzie jadł czy szedł spać! To się drogie panie nazywa wychowywanie – zajmuje się dzieckiem i decyduję za nie w wielu sprawach. Najłatwiej jest puścić dzieciaka samopas i niech decyduje o sobie! a potem płacz i zgrzytanie zębami bo dziecko w późniejszym wieku ani rodziców nie słucha ani nie szanuje! Dziecko to nie kumpel!

    • ~Docent

      18.05.2014 at 10:25 Odpowiedz

      Kurwa ale pieprzysz

  • ~Gośka

    18.05.2014 at 06:08 Odpowiedz

    Prawda, kryzysy przy pierwszym dziecku mijają przy drugim i nagle się zastanawiasz- dlaczego było mi tak ciężko z jednym???

  • ~ewel

    18.05.2014 at 11:05 Odpowiedz

    Coś tam przeczytalas i wydaje Ci się, że coś tam wiesz… nadinterpretujesz i totalnie rozumiesz tematu. Oprócz teorii nabądź praktyki- wtedy się wypowiadaj. Moje dziecko będzie zawsze moim dzieckiem, nawet wtedy, gdy samo będzie już rodzicem. Na pewnym etapie rodzic podejmuje decyzje za dziecko, bo dziecko najzwyczajniej tego nie potrafi. Mnie również mleko kwasnieje, gdy czytam bełkot pseudoznawcow internetowych…

  • ~matka_normalna

    18.05.2014 at 13:24 Odpowiedz

    Ale sie w dupach ludziom poprzewracalo! Oczywiscie ze to rodzic decyduje o swoim dziecku. Jak 2 latek chce wyjsc w zime w sandalkach to tez mu trzeba pozwolic bo to jego decyzja? Ludzi opanujcie sie . Niedobrze mi sie robi jak obserwuje „nowe trendy w wychowaniu dzieci”: nosic do 3 roku zycia, karmic cyckiem do 5tego, zero parowek, chrupek, chodzikow itd. itp. Moim rodzice wychowali mnie normalnie, nie bylam wogole karmiona piersia , smigalam w chodziku i zyje nie czuje sie uposledzona emocjonalnie bo mama decydowala za mnie kiedy mam isc spac i co jesc.

  • ~aleksandra.

    18.05.2014 at 14:25 Odpowiedz

    Przeżywam dokładnie to samo 🙂 Moja żabka ma 4,5 miesiąca i też miewam momenty załamania.. Mam ochotę wejść pod łóżko i nigdy nie wychodzić. Mój potomek do perfekcji opanował szantaż emocjonalny.. Jestem tym lekko przerażona, bo nawet na siku nie mogę wyjść niezauważona. Kiedy tylko opuszczam pokój rozlega się krzyk na pół osiedla.. Wiesz, też miałam inną wizję macierzyństwa, tak jak pewnie każda mama. Wszystko miało być takie piękne, kolorowe niczym świeżo wyprane gatki malutkiej. Niestety, rzeczywistość odbiega od tych ‚ marzeń’. Obrzygana kanapa, wieczne wory pod oczami, wszędzie pełno zabawek i sto pięćdziesiąt cztery kubki po kawie z całego tygodnia na blacie.. Żyć nie umierać. 🙂 Mimo wszystko uważam, że ten cały syf i burdel, który mnie otacza.. Nawet zasrany pampers, który leży i patrzy.. Zaraz sam pójdzie.. Jest tego wart. Uśmiech i aguganie dzieciaczka to bezcenne chwile. Nawet jak teraz wyglądasz jak śmieć – czyli.. Leginsy, które aż świecą się od brudu, starą bluzę w esy floresy i tłusty łeb, pamiętaj.. Nie jesteś sama ; D

  • ~marta

    18.05.2014 at 14:27 Odpowiedz

    Czy pisalas o mnie?haha mam dokladnie to samo.jak nakarmic zeby zjado,tylko ja musze wiedziec.to samo.nie jestes samo.haha.jeszcze te nie przspane noce.bol glowy ze zmeczenia a raczej przemeczenia.kiedys zle sie czulam jeden dzien nie dalam rade wyjsc z lozka.potem maz przytula sie i mowi ja bez ciebie nie ogarniam tego nie daje rady. Ha zobaczyl jak to jest.matka kura =robot wielofunkcyjny.ale przeciez kochamy tych mezow a dzieci….jeden usmiech wynagradza wszystko.zoska wlasnie zasnela na mnie.uff to moze poprasuje a moze nawet zjem.hura!!…..

  • ~mamuśka

    18.05.2014 at 16:11 Odpowiedz

    Kobieto łączę się z Tobą w bólu!
    Czasem zostawiam małą i mówię do niej: Rycz sobie histeryczko jedna, mam to w dupie!, a po chwili przytulam i zastanawiam się czy dobrze się czuje i mam wyrzuty sumienia, że się wsciekalam. Od liedy wróciłam do pracy- 3 miesiące, to po powrocie z niej, moje życie jest całkowicie podporządkowane młodszej. Ona tęskni i jak widzi mnie kierującą się w się w stronę drzwi wpada w historię. Nie jest łatwe bycie mamą, bycie dobrą mamą. A co oznacza bycie dobrą mamą? Chyba ile kobiet ile teorii. Jedno jest pewne! Nie jesteśmy automatami i mamy prawo do chwili słabości, zwłaszcza kiedy tata po raz trzeci w tygodniu ucina sobie drzemkę a my nie możemy spokojnie załatwić swojej potrzeby bo dziecko w chodziku dobija sie do drzwi toalety 😉
    Pozdrawiam!!!

  • ~Monika

    18.05.2014 at 21:37 Odpowiedz

    Uwielbiam kiedy kobiety sue licytują jak to jest jak sie ma swoje, troje itd, każdy ma inaczej, mam jedno dziecko ale maz nie pracuje i jedyne co robi utrudnia mi życie, walka o opiekę mnie wykańcza zwłaszcza ze muszę pracować 6 dni w tyg, ogarnąć dama dziecko, zakupy i dom, maz nie zarabia, nie sprząta, nie pierze, nie gotuje, czy to znaczy ze mam najciężej z wszystkich mam? Nie na Boga bo każda mana ma i inne problemy, podziwiam kobiety z chorymi dziecmi za ich sile i determinację one na ogół nie maja czasu na kryzys i na łzy, wiem ze teraz modne jest mówienie i orzyznawanue sie do kryzysu macierzyńskiego, nieraz popłakałam sie przy córce ze zmęczenia i mysle ze nie tak to ma byc, mogę sobie płakać w nocy w poduche a w dzien mam byc silna mama, zerwane noce mam juz zasoba na szczęście, trzeba szukać pomocy gdzie sie da i nie siedzieć sama z dzieckiem bo to nie jest do ręczni dla dziecka ani dla matki. Gdzieś mam
    Kryzysy trzeba zbierać siły a jak sie je juz zbierze to pozniej odpowiednio je rozdysponować i nie marnować na płacz, nie jestem idealna matka ale nue mam zamiaru sie usprawiedliwiać, najważniejsze pokazać dziecku ze jest sie silna i mądra kobieta, reszta jakos sie układa, zwłaszcza jeśli jesteśmy otwarci na innych ludzi a nie tylko na tatusia. Zwłaszcza jak zaufamy koleżankom ktore mimo ze nie maja dzieci swietnie sie nimi zajmą aby nam pomoc, a nue będziemy sie mądrzyć i tłumaczyć ze one to nie wiedza jak to zrobic bo nie rodziły. Ja mowię kryzysowi nie a mamom ktore dają rade mimo wszystko tak.

  • ~kasik

    18.05.2014 at 22:53 Odpowiedz

    Mamo… Jesteś tylko człowiekiem

  • ~dorota

    19.05.2014 at 06:28 Odpowiedz

    Kochane Dziewczyny! Jestem mamą 23 latka i 18 latki. Chcę Wam powiedzieć, że przeżywałam dokładnie to samo a kiedy miałam wszystkiego dość i robiłam sobie ulgę i urlop od bycia mamą, męczyły mnie wyrzuty sumienia. :-). Ale nie to chcę powiedzieć . Istotne jest to, że mimo upływy lat-NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO! To nie mija. Tak jak kiedyś dzieci zabierają nam, mamom 99 procent uwagi, troski, zmartwień. Można się przyzwyczaić.

  • ~kasia

    19.05.2014 at 11:00 Odpowiedz

    NIe zgadzam sie. Z czasem jest troche lzej. Fakt ze z macierzynstwa sie nie wyrasta i zawsze sa jakies problemy do rozwiazania. Jestem mama 18 latka
    i polrocznej hani. Kiedy urodzila sie mala bylo ciezko. Nieprzespane noce , krzyki, ciagly balagan i brak czasu i dlugo by jeszcze wymienic. Ale po pol roku jest troche latwiej. Mala siedz, raczkuje potrafi sie zabawic. Zaczyna byc”normalniej” . Mysle ze z czasem bedzie jeszcze lepiej.

  • ~aneta

    19.05.2014 at 23:36 Odpowiedz

    Zawsze się jest ideałem dla swojego dziecka:) bo dlaczego się tak szeroko uśmiecha jak Cię tylko zobaczy 🙂 Nie mowie oczywiście o skrajnych rodzicach. Jak to cudnie ze można przeczytać takie teksty, ja już nie czuje się taka złą matką. Tylko żeby jeszcze mężczyźni to zrozumieli…mój mąż np. Oczekuje ze będę siedziała z piersią przy dziecku 24 h na dobę, a jak nie chce to afera, ech…

  • ~Sylwi

    20.05.2014 at 00:04 Odpowiedz

    Oj naczytalam sie i ja tez tak mialam jak dzieci byly male.czasem to masakra byla.teraz maja 13 i 7 lat.Maly jak mial rok do dwoch mial takie napady dziwne, budzil sie np w nocy, kwilil najpierw, mleko, pampers itd a potem zaczynal wyc i ani na rece ani nic.wil sie jak waz, wyl, no nic nieszlo z nim zrobic potrafil tak wic sie i wyc ze 3 godz.to byl obled.w dzien tak robil, budzil sie spokojnie a potem taki napad mial i skakal, wierzgal, na rece go tulilam a on sie wyrywal.mial wlasnie kolo roku, poltory to we dwie z kolezanka ledwo co mu pizame ubralysmy taka sile mial tak sie wyrywal.kiedys bylismy u tesciow i ja poszlam wczesniej do domu, juz niepamietam dlaczego, to za 5 min mi dzwonili zebym przyszla bo maly za mna chce wybiec ani butow niedal zalozyc tak wrzeszczal i sie wil.a tesciowa to normalnie naj… madrzejsza, najlepsza, wszystko wie itd.i nawet ona nieumiala nad malym zapanowac.wtedy w koncu maz wzial go bez tych botow na barana i do domu.to byla meka, juz pytalam lekarki gdzie sie z nim udac bo to nienormalne bylo.ale powoli zaczelo sie zmieniac na szczescie.ale ile lez wylalam to moje.jeszcze pamietam jak np bylam z nim sama mielismy isc na spacer a maly ze tata ma mu buty ubrac a taty niebylo w domu i wiedzialam ze sie zacznie taki atak znow.ani sila ani prosba, nic niedalo rady zebym mu te cholerne buty ubrala.pamietam wtedy usiadlam kolo niego na podlodze i sie rozplakalam na glos.jak dzis mu opowiadam to iwo to mnie pyta czemu on tak robil.takich spraw bylo tysiace, dobrze was Mamy rozumiem.Ogolnie synek jest super, mily, grzeczny, pomaga w domu, w ogrodku.7 lat ma a co rok w ogrodzie kopie, sadzi, plewi.Jajecznice robi swietna.Pokoj posprzata (jak musi) lepiej niz siostra 13 lat.A jej to tylko kolezanki, kasa i tel w glowie.Jak juz co ma pomoc to z laska i te „zaarraazzzz” albo „nie wkurzaj” jak pranie powiesila to wrazenie takie, ze z kilku metrow rzucala pranie na sznury.Po szkole idzie gdzies bez slowa, tel nieodbierze i w ogole taka, ze odwal sie matka.I tak cale lata z dziecmi, jak nie to to tamto.A jak sie maly urodzil i slyszalam czasem od madrych, kiedy nastepne to mialam ochote udusic owych.I taka moja osobista rada dla mam niemowlakow, nienoscie godzinami dziecka na rekach a juz wcale nie pozwolcie tego robic innym.Tesciowa tak mi nosila mala znaczy pierwsze dziecko, ponosila i poszla do domu ale tak prawie dziennie bylo.Mala sie nauczyla i potem ja dostawalam szalu w nocy bo tylko nosic musialam.Jak sie po 6 latach syn urodzil od razu mowilam, nie nos go, mozesz z nim siedziec, kolysac ale niechodzic z nim na rekach zeby zasnal.Od razu i stanowczo.I z setkami innych spraw np ze niema slodzic malemu herbaty, bo przy corce zawsze to robila, bo „a tam troche musi byc” wrrrr.Az mi lepiej jak to wypisalam.Pozdrawiam!

  • ~Sylwi

    20.05.2014 at 10:55 Odpowiedz

    Usunelas moj wpis?Dlaczego, za dlugi byl czy jak?

    • ~

      20.05.2014 at 10:58 Odpowiedz

      Nigdy nie usuwam wpisów 🙂 publikuje kazdy komentarz. Na pewno gdzies jest i Twój 🙂 akceptuje z telefonu wiec moze sie cos pokielbasilo, ale na pewno gdzies sie znajdzie. Pozdrawiam gorąco.

      • ~Sylwi

        20.05.2014 at 22:34 Odpowiedz

        Dziekuje kochana za odpowiedz.Pozdrawiam i wytrwalosci zycze.Usciski.

  • ~mama 2 sztuk poniżej 3 roku życia

    21.05.2014 at 07:01 Odpowiedz

    A ja myślę, nie – ja wiem, że można inaczej! Mam 2 dzieciaków, super prace w której się spełniam ( młodsze dziecko ze mną pracuje, starsze juz w przedszkolu), z 2 dzieci w domu skonczylam studia, wybieram się na doktorat, owszem czasem bywam zmęczona, ale zmęczenie to nie frustracja. Czasem po prostu po całym zabieganym dniu, kiedy czuje, ze zrobiłam kawał dobrej roboty padam na łóżko z książką bądź ” internetem ” w dłoni i proszę Boga bym nie zasnęła szybciej niż dzieci.

    • ~mama 2 sztuk poniżej 3 roku życia

      21.05.2014 at 07:07 Odpowiedz

      Dodam jeszcze, że jestem z tych ” nawiedzonych” mam, które dbają o to, żeby dzieci jadły zdrowo, żeby rozwijały się i spały czas aktywnie. Nie było i nie ma w nim domu kojców, chodzików czy innych, a dzieci moje nie znają bajek w tv, za to starsze może powiedzieć co słychać u Mikołajka Kubusia Puchatka czy o jakich uczuciach pisze KazdepkE. Na prawdę się da tylko nie można podchodzić do tematu ” musze ” ” trzeba ” ” wypada ” ja ” CHCE ” być mama szczęśliwa, zadowolona, świadoma i spełniona na różnych płaszczyznach życia 🙂 i tego Wam życzę

  • ~A

    26.10.2014 at 16:09 Odpowiedz

    Mamo Rysiowa….
    Twój blog dzisiaj leczy mnie z chwilowej „depresji” nie mogę się oderwać!
    a za ten wpis po prostu kocham…

  • objawy przemęczenia

    24.03.2016 at 15:09 Odpowiedz

    Artykuł niczego sobie, jest kilka bardzo trafnych zdań.

Post a Comment