Ja nie chcę jeszcze.

Ja nie chcę jeszcze.

A gdybyś mnie chciał tak kiedyś Panie Boże zabrać stąd, gdzie mieszka moje serce, ciało i dusza, gdzie mam dom i codziennie rano kubek kawy z mlekiem pamiętaj proszę, że ja nie chce jeszcze. I żeby była jasność mówię do Ciebie nie jako egoistka co myśli rzeczach, których nie doświadczyła a bardzo by chciała, o miejscach w których nie była a do których pojechać musi, ludziach, których nie poznała a powinna. Proszę Cię jako Matka. Mam do naklejenia plastry na starte kolana, przede mną przedszkolne przedstawienia, na których odbierze mi mowę, mam do odrobienia morze prac domowych i zdjęcia muszę wywołać przecież. Boże! Z Pierwszej Komunii Młodej, z jej pierwszego letniego obozu, ze ślubu. Nie odbieraj mi tej szansy.

Ale gdybyś jednak kiedyś zadecydował inaczej to pamiętaj, że będę najnieszczęśliwszą duszą. Zabłąkam się gdzieś i będę straszyć. Moje miejsce jest przy mojej córce, przy mojej rodzinie. Miejsce każdej Matki jest przy rodzinie. Daj mi tylko na tę rodzinę tyle czasu ile zaplanowałam.

W innym wypadku to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Mamy nie zastąpi NIKT.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

28 komentarzy

  • ~Troszka

    06.10.2014 at 13:40 Odpowiedz

    Miśka… tak nie można, nie można pisać takich postów gdy obok dwójka roześmianych w zabawie bachorków z czego jeden już całkiem kumaty..
    Nie można, bo co ja mam mu powiedzieć,że dlaczego wyje jak bóbr? Bo co? Bo jestem z jednej strony szczęśliwa, a z drugiej serce pęka mi na pół.. Chyba nigdy śmierć „osoby znanej” tak mnie nie przybiła. Nie umiem od wczoraj o niczym innym myśleć..

    • Mama Rysiowa

      06.10.2014 at 13:42 Odpowiedz

      Agata przybijmy sobie piątki. Czuję się jakby umarła koleżanka z podstawówki. Jedyne o czym myślę to dzieci. DZIECI! DZIECI!

  • ~Asia

    06.10.2014 at 13:42 Odpowiedz

    Amen

    • ~Angelika

      06.10.2014 at 13:53 Odpowiedz

      Są w życiu chwile gdzie nie jesteśmy w stanie zapanować nad emocjami. Gdy umiera ktoś niby nam obcy a jednak znany 🙁
      Jesteśmy matkami, nie pozostaniemy obojetne w sytuacji ktora spotkala Anię i jej dzieci.

  • ~marcik

    06.10.2014 at 13:51 Odpowiedz

    Mimo, że Anny Przybylskiej nie znałam osobiście, to i tak czuję ból w serduchu, że Bóg zabrał ją tak szybko do siebie… 🙁

  • ~Angelika

    06.10.2014 at 13:56 Odpowiedz

    Mama Rysiowa… Twoje słowa mnie poruszyły dogłebnie

  • ~pani_pat

    06.10.2014 at 14:06 Odpowiedz

    mam tak jak wy! dokładnie trafione- jakby zmarła koleżanka z podstawówki… nawet nie potrafię nic sensownie skomentować, przewraca mi się w żołądku. to jest po prostu niesprawiedliwe 🙁 „chwilę” temu pożegnałam Teścia a moje dzieci ukochanego dziadka, teraz Anna. bez sensu wszystko, bez sensu

  • ~Kaja

    06.10.2014 at 14:17 Odpowiedz

    Jak to dobrze wiedzieć, że jest ktoś jeszcze, nie cała masa ktosiów myślących podobnie. Uściski 🙂

  • ~smerfetka

    06.10.2014 at 14:34 Odpowiedz

    Tez mysle o tych dzieciach ze nie maja mamy. ja swoja stracilam jak mialam25lat a i tak za szybko. piekny wpis Mamo Rysiowa….

  • ~Anka

    06.10.2014 at 14:48 Odpowiedz

    I ja też nie daje sobie z tym rady.

    Czasem łapie mnie depresja, że po ciąży już całkiem się rozpasłam, że rozstępy mam takie, że każdy kto je zobaczy jest w szoku, że siedzę w domu i do pracy niemam po co wracać, że kasy brak, że sraty pierdaty… i żyć się nie chce.

    A potem patrzę na to moje 8 kg.faceta i trzeźwieje.
    I myślę jakim cudem po dwojgu niezbyt urodziwych rodzicach taki przystojniak się pojawił. I kocham tą łysiejącą główkę, te bielutkie 2 zęby które wyszczerza od świtu do nocy… I wyje gdy myślę, że mnie by zabrakło przy Nim.

    Bóg wiedział co robi gdy zabierał dzieciom matkę.
    My nie wiemy dlaczego, ale po coś to było. Nic nie dzieje się przypadkowo.

    Ona będzie nad Nimi czuwać dalej, Ona dalej jest Matką i żadna śmierć tego nie zmieni.

  • ~Gosia

    06.10.2014 at 15:52 Odpowiedz

    Kiedy wczoraj przeczytałam wiadomość o śmierci Ani Przybylskiej, coś mnie ścisnęło w „dołku”, pierwszą rzeczą, o której pomyślałam były dzieci! Przecież Ona zostawiła troje swoich dzieci… To nie sprawiedliwe! Tak nie powinno być… No ale wiem, że Ona będzie czuwać tam z góry nad swoją rodziną i nie pozwoli, żeby spotkała Ją jakieś nieszczęście… Bo chyba większego od utraty matki nie ma… Mieszkam za granicą, w takich chwilach chciałabym mieć skrzydła, żeby móc w każdej chwili znaleźć się przy mojej rodzinie, wtulić się w moją Mamą, uciec „pod spódnicę” Babci, czy posłuchać opowieści mojego Dziadka… Musimy doceniać wszystko to co przynosi nam życie, mimo że czasami dostajemy po „dupie”, musimy się nim cieszyć bo ono jest tylko jedno i do tego takie krótkie, że cholera czasami zastanawiam się czy wynajdą jakąś miksturę na długowieczność, bo jeśli tak to będę pierwszą, która ją zażyje 😉

  • ~MamaRysia

    06.10.2014 at 16:02 Odpowiedz

    !Dżises,qrwa ja pie**le!
    Od wczoraj wieczora mam dola mega,
    Konkubent mój wybył do Polski na dwa dni, a ja z moim Rysiem sama zostałam… Dziecko śpi, ja otwieram puszkę zimnego cidera, otwieram internet w tel, a tu czarno-białe zdjęcie Anki.
    I tak jak tu czytam, chyba większość z nas miała wrażenie ze to taka „nasza, swoją” babka. Wielu ludziom ta smierć zdjęła uśmiech z buzi.
    Dzisiaj na maksa ściskam Rysia, mowię mu ze go kocham, chce z nim być! Juz zawsze, tak na maxa! Mimo iż czasami sił brakuje, to moja misja nazywa sie jego imieniem! I oby trwała jak najdłużej!

  • ~ka

    06.10.2014 at 16:13 Odpowiedz

    ja się do tej pory jakoś tak nie mogę pozbierać. Ania była piękną, wspaniałą kobietą, matką, żoną…. tyle życia przed nią…. ehhhh

  • ~Kaja

    06.10.2014 at 17:11 Odpowiedz

    Siedzę na Połoninie Wetlińskiej. Grzeję twarz w słońcu, patrzę na starszą córkę, która zasypuje tatę tysiącem pytań z cyklu ” Co to za góra”. Patrzę na młodszego bąbla, który pożera kolejnego biszkopta. Myślę sobie, chwilo trwaj – dzwonię do mamy, aby podzielić się z nią tym okruchem mojego szczęścia.
    Krótka rozmowa zakończona urywkiem zdań ” Ania Przybylska nie żyje”. Pierwsza myśl – jej troje dzieci, druga myśl moje dzieci. Boże, jeśli chcesz mnie stąd zabrać chcę mieć widok ich roześmianych buziek pod powiekami. Na wieki wieków.

  • ~see

    06.10.2014 at 17:19 Odpowiedz

    Matki widocznie tak maja. Od kiedy urodził się mały urwis, od pół roku myślę o tym jak bardzo jestem mu potrzebna. I tak jak ty myślę o swoim dziecku, nie o tym co ja muszę zrobić/zobaczyć w życiu ale o tym, jak bardzo jego kochać, chronić i pokazywać świat. Ostatnio ku ogólnemu rozbawieniu słuchających stwierdziłam, że przez najbliższe 30 lat samolotem nigdzie się nie wybieram, jak się ma dziecko nie wolno ryzykować! Od wczoraj nie mogę przestać myśleć o Ani, to ogromny szok i dramat.
    Idę dać się dziecku pogryźć w przedramię, niech testuje na mnie pierwszy ząb, a co! 🙂
    PS. Wróć do naszego pięknego miasta, chciałabym was poznać i iść z wami na spacer! 🙂

  • ~naznaczona

    06.10.2014 at 17:32 Odpowiedz

    Z Anią Przybylską dzielę ten sam wiek, prawie taką samą ilośc dzieci i chorobę. Ona miała wygrać. Bo co ja teraz zrobię, wiedząc że nawet celebrytce sie nie udalo? Jak ja wyjasnie moim maluszkom, że to mogą być nasze ostatnie noce? Czy takie rzeczy można w ogole wyjasnić..

    • ~MamaRysia

      06.10.2014 at 20:10 Odpowiedz

      Na pewno sie uda! Nic nie bedzie trzeba tłumaczyć!

  • ~pozytywka

    06.10.2014 at 17:52 Odpowiedz

    i ja się dołączam do Was, też mnie ta śmierć rozwaliła, jak chyba nigdy żadna jeszcze a jak dzisiaj mój syn przybiegł rano do łóżka i zapytał czy ja umrę za 3 lata bo wtedy będę mieć 36 lat właśnie to prawie serce mi stanęło i do teraz jeszcze jestem roztrzęsiona – olałam dzisiaj pracę i pół dnia rozmyślałam o życiu…… i wiem jedno, nie dam, będę walczyć, będę cieszyć się życiem i czerpać garściami, od teraz każda moja minuta na wagę życia

  • ~justyna

    06.10.2014 at 19:19 Odpowiedz

    No i znowu siedzę i łapie łzy w chusteczki bo pierwsze co wczoraj pomyślałam że takie małe dzieci nie powinny żegnać swoich rodziców i swoich mam. One są im potrzebne tutaj na tym ziemskim padole a nie w chórach anielskich. A teraz po przeczytaniu Twoich słów ja jako matka od zaledwie 18 miesięcy mam na ochotę na podobną rozmowę z Bogiem o tym ze się nie zgadzam na takie postępowanie bo chce wycierać córce gile z noska ilekroć będzie miała katar albo nieszczęśliwie się zakocha 🙁

  • ~Ania

    06.10.2014 at 20:17 Odpowiedz

    Mam tak samo, nie martwię sie Anią bo Jej życia nikt nie zwróci, żal mi tych malutkich dzieci, to jest ogromna tragedia i pomyśleć ze takie tragedie zdarzają sie w jakichś rodzinach codziennie. Ja tez czuje sie okropnie jako matka, straszne to naprawdę…

  • ~Marzena

    06.10.2014 at 21:42 Odpowiedz

    Czym te biedne dzieci sobie na to zasluzyly by cale swoje przyszle,nieszczesliwe spedzic bez najwazniejszej osoby?!
    Nigdy mnie smierc znanej,innej osoby nie poruszyla tak jak wczoraj dlatego,ze patrze na swoje 6 miesieczne szczescie i noe moge wyobrazic jak by dala sobie rade beze mnie

  • ~monika

    06.10.2014 at 23:17 Odpowiedz

    Kazdy zastanawia sie od wczoraj po co, dlaczego, takie malusie dzieci i do tego ona… Na czele ze mna, nie ma mnie od wczoraj, myslami gdzies daleko. Ale popatrzcie jskie cuda ta dziewczyna z nami robi. Kazda mama,rodzic, zatrzymal sie i pragnie przezywac kazda minute ze swoja rodzina,dziecmi trzy razy dluzej. Truchlejemy ze strachu ale i dziekujemy za meza przed telewizorem, za balagan chwile wczesniej posprzatany, za niesforne dzieci do ktorych wstsniemy w nocy z usmiechem na ustach. Strasznie smutne to wszystko ale spojrzcie jak Ania na chwile we wszystkich sercach namieszala.

  • ~ka

    07.10.2014 at 07:02 Odpowiedz

    pewnie nikt z nas nie znał Ani. Wszystkich to bardzo dotknęło. Piękna, mądra, cudowna kobieta odeszła… do tego matka- jakie to niesprawiedliwe…

  • ~MamaLeona

    08.10.2014 at 15:10 Odpowiedz

    Zastanawiam się od dłuższego czasu gdzie oe tkwi Twój fenomen Mamo Rysiowa i dzis już chyba wiem. Jednego dnia rycze jak łoś na rykowisku czytając Twoje wpisy by drugiego dnia przeczytac powyższy i zalać się łzami jak w chwili wyklucia Leona… Pisz książki dobra duszko i pisz ich dużo-pisz żebym wiedziała skąd czerpać mądrość cierpliwość i dystans do wszystkiego czego zmienić się nie da… 🙂

  • ~a

    10.10.2014 at 10:54 Odpowiedz

    Ależ się poryczałam… ja właśnie jestem takim dzieckiem którego mama nie miała szans uczestniczyć w życiu dziecka… życie zostało jej zabrane w wieku 37 lat… Od kiedy dowiedziałam się o śmierci Ani, bezustannie myślę o jej dzieciach, bo wiem co przeżywają…

  • ~Mama Juniora

    21.10.2014 at 11:39 Odpowiedz

    Odkąd dowiedziałam się o śmierci Ani P. tysiące niespokojnych myśli błądziło mi po głowie. Myśli które czułam, ale których nie umiałam wyartykułować. Zrobiłaś to za mnie. Jak byś siedziała w mojej głowie. Zryczałam się. Nad Anią, nad jej dziećmi, nad wszystkimi matkami które odeszły za wcześnie i nad dziećmi które nie powinny były zostać bez mam. I wreszcie nad sobą i swoim synem… i nad tym jak bardzo pragnę żyć.

  • ~Mama Juniora

    21.10.2014 at 11:41 Odpowiedz

    Gdy dowiedziałam się o śmierci Ani P. tysiące niespokojnych myśli zaczęło błądzić po mojej głowie. Myśli które czułam, ale których nie umiałam wyartykułować. Zrobiłaś to za mnie. Jak byś siedziała w mojej głowie. Zryczałam się. Nad Anią, nad jej dziećmi, nad wszystkimi matkami które odeszły za wcześnie i nad dziećmi które nie powinny były zostać bez mam. I wreszcie nad sobą i swoim synem… i nad tym jak bardzo pragnę żyć.

  • ~Agnieszka

    21.10.2014 at 15:51 Odpowiedz

    Pieknie ujelas w slowa to, o czym ostatnio nie moge przestac myslec. Moja corka ma 2 latka i tak jak Ty, mam nadzieje, ze bede mogla jeszcze przez dlugie lata byc przy niej.

Post a Comment