Holidej.

Holidej.

Kiedy wracasz do domu z wakacji i praktycznie na kolanach witasz się z wanną i pralką to znaczy, że czas był dobry do powrotu mimo niekwestionowanego wypoczynku nie ma co płakać nad  skończonym holidejem. Każdy urlop przynosi worek wspomnień. Nasz był wyjątkowo ważny, ponieważ odbył się w składzie Mama, Tata, Babcia, Pies i KRYSTYNIAK JUŻNIEINSTANT. Ostatnim razem spaliśmy podobną grupą na 4. metrach kwadratowych w przyczepie kempingowej typu Niewiadów, którą rankami śmiało nazwałabym gorzelnią, Młoda tłukła się między moimi żebrami, ja stroniłam od alko bo Ryszarda – evolution i generalnie wszystko było inaczej.

IMG_6609W tym roku też się działo. Dotarliśmy na piękną działkę w środku lasu, w oknie witało czyste jezioro, teren ogrodzony, pies permanentnie spuszczony ze smyczy orgazmował przy każdym oddaniu moczu mogąc robić to bez ograniczeń a grill wyczyszczony, wypindrzony już czekał od wejścia wołając „Rozpal mnie”. Wszystko byłoby idealnie gdyby nie fakt, że kibel w domku nie miał drzwi. Tak, tak, siedząc na tronie moglibyście śmiało uczestniczyć w rodzinnych nasiadówkach przy kawie i piwku albo razem z ferajną oglądać wieczorne Fakty bez konieczności urywania się na „e-e”. Do prawdy nie wiem co autor miał na myśli stawiając muszlę zaraz za lodówką odgradzając ją od współtowarzyszy „drzwiami” typu „dawno temu na dzikim zachodzie”. I o ile my jesteśmy ze sobą blisko, GG widział już chyba wszystko podczas porodu a mama zna mnie jak mapę Śródmieścia o tyle grupa nazwijmy to kumpli prawdopodobnie miałaby do siebie inne nastawienie po tygodniowym oglądaniu skupionej, czerwonej twarzy kolegi i jego kostek, na który zatrzymały się opuszczone spodnie. Sprawa cała skończyła się każdorazową prośbą opuszczenia domu w celu skorzystania. Dramat. Szczególnie o 6:30 rano kiedy natura nie zna litości a wszyscy muszą wygramolić się z łóżka i na siłę powdychać świeże powietrze.

Wyjazd zdecydowanie przejdzie do historii pod znakiem wymazanej dwójką Kryśki, która to racząc się prywatnym rekino – basenem, brodząc w wodzie bez pampersa zapomniała się odrobine i zfajdała się do wody. Później skarby znalazła, pozgniatała i chciała dać do spróbowania babci Oli. Ocucił nas smrodek, uśmiech mojego dziecka od ucha do ucha i zawartość małej, zaciśniętej piąstki. Fun, fun, fun!

IMG_6663Był incydent z toaletą, zabawa Rysi z kupą, zarwane przez Ojca plastikowe krzesło, kilka przytupówek pod parasolem, gdzie disco polo powtarza się jak mantrę, milion grilli, nie wiem ile piwa (zgubiłam rachubę po zarwanym krześle), wygrany zakład z GG, który poległ w cymbergaja, dobra rybka w smażalni i smark – rybka co trąciła mułem. Były lody i gofry (u mnie tylko zeżarte oczami), tanie srebro na straganach i paniczna przejażdżka niby odważnego Pana Ojca na karuzeli w przydrożnym wesołym miasteczku. Jednym słowem WSZYSTKO, było wszystko z czego słyną wakacje.

IMG_6712Jest też morał. Kiedy się zmieniłam, niech mnie ktoś oświeci? Od kiedy rozpalona na stoliku świeczka, rmf-fm ze starego radia, mama, Niemąż i śpiące za ścianą dziecię stały się większym fanem niż urwane filmy w Mielnie? Od kiedy sąsiad z basem łamiącym żebra stał się Panem Kłopotkiem a mruczący na kolanach łeb psa, śmichy – chichy przy wieczornym piwie i uwaga – SPACER! są synomimem spełnienia? Czy moja chęć do bycia młodym jak na dwudziestolatkę ( 😉 ) przystało jeszcze do mnie zapuka? A może się tym nie przejmować, nie robić nic na siłę i upajać się chwilą póki trwa?

Pozdrawiam już z domu

Mama Rysiowa

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

12 komentarzy

  • ~Matka Córek

    18.08.2014 at 16:13 Odpowiedz

    Kufa, matka, te reklamy na Twoim blogu mnie dobijają 😀 Z kompa jeszcze ogarniam, ale z fona Twój blog jest jedną wielką reklamą, której nie sposób zamknąć, bo „X” jest poza wyświetlaczem, ech.

    • Mama Rysiowa

      18.08.2014 at 16:18 Odpowiedz

      Ej noooo 🙁 ale ja nie wiem dlaczego tak sie dzieje. nie wiem jak to wyłączyć, chyba taka magia platformy 🙁 Nie zniechęcaj się Matko Córek!!

      • ~Matka Córek

        18.08.2014 at 23:06 Odpowiedz

        Nie zniechęcam! Ale trochę kurw.ą zarzucę czasem jak klikam i mi się rozjeżdża myyyjniaaa samochodowa, taniooo! %$# ;)))

        • ~Małgoś

          19.08.2014 at 10:34 Odpowiedz

          Zainstaluj sobie adblocka na kompie i na telefonie i będziesz miała po problemie 🙂

  • ~złamana noga

    18.08.2014 at 16:25 Odpowiedz

    widzę, że crocksy z lidla rządzą

    • Mama Rysiowa

      18.08.2014 at 16:30 Odpowiedz

      Tak tak, crocsy z lidla i conversy z biedronki.

  • ~Ara

    18.08.2014 at 17:02 Odpowiedz

    Ach… widzę że nie mnie jednej odmienił się sposób postrzegania…”dobrej zabawy”,a i cisza wokół stała się bardziej pożądana 😉

  • ~Matka prawie wariatka

    18.08.2014 at 17:42 Odpowiedz

    Nie, nie przejmowac.
    Jesli czujesz sie dobrze w swoim wlasnym zyciu – zyj 🙂

  • ~Magda

    18.08.2014 at 18:19 Odpowiedz

    „Kiedy się zmieniłam, niech mnie ktoś oświeci? Od kiedy rozpalona na stoliku świeczka, rmf-fm ze starego radia, mama, (…) stały się większym fanem niż urwane filmy w Mielnie? Od kiedy sąsiad z basem łamiącym żebra stał się Panem Kłopotkiem a mruczący na kolanach łeb psa, śmichy – chichy przy wieczornym piwie i uwaga – SPACER! są synomimem spełnienia?”.
    To chyba synonim dojrzałości i miłości. My jesteśmy dumni z takiego obrotu sprawy:) Chociaż często jest to nieakceptowane przez ‚Mielniaków’ to oni po prostu do tego dojrzeją. Pozdrawiamy Rysiową Rodzinę!!

  • ~mimbla

    18.08.2014 at 18:34 Odpowiedz

    Wszystko przychodzi z wiekiem… Ja właśnie siedzę przed domkiem, na działce,a przecież zawsze mówiłam, że ni chuja, ja działki nie chcę!!! Po moim tropie!! Nie mam siły i te sprawy…. A tu piję kawkę, palę papieroska i patrzę na samodzielnie przegrane i zadadzone takie zielone

  • ~Ola

    18.08.2014 at 19:15 Odpowiedz

    Matko Córek, chrome i ff mają blokady na takie reklamy, więc wystarczy przeglądarkę zmienić i poinstalowac wtyczki. 😉

    Mamo Rysiowa, na każdym etapie co innego cieszy. Mnie parę lat temu dzieci wkurzały, teraz też wkurzają, ale tylko czyjeś… a może czasami i moje, ale tu tolerancja jest zdecydowanie wyższa. Sama sobie się dziwię, ale lubię być kurą domową. I tak to człowiek ewoluuje, aż zasiądzie w fotelu bujanym i cierpiąc na poranną bezsenność zacznie spraszać koleżanki na kawę i ciasteczko o 9 rano. Pozdrawiam i wielki całus dla panny Rysi.

  • ~LadyT

    18.08.2014 at 21:19 Odpowiedz

    Jak Ci jest dobrze tak jak jest to czym się martwisz? 😉 Najaważniejsze aby czerpać przyjemność z tego co jest 🙂 A rodzina choćby i była upierdliwa to jedan wpiera kiedy trzeba 😉 Są chwile, że moim bym głowy pourywała ale kiedy jesteśmy wszyscy razem, siedzimy przy ognisku i pijemy, jemy i gadamy do późna nic mi więcej do szczęścia nie trzeba. Pozdrawiam 🙂

Post a Comment