Finalnie, jestem zadowolona. Rezultat #ZBIÓRKAKRYSI !

Finalnie, jestem zadowolona. Rezultat #ZBIÓRKAKRYSI !

Bardzo ciężko jest pomagać w tym kraju. Niezwykle trudno przebić się czystą intencją przez mury, mrowie ścian  i podtekstów, domysłów, niewygodnie jest przejść sprawnie przez pancerne drzwi systemów.  Topornie utrzymać zainteresowanie w samym sobie, kiedy pod nogi rzuca się wysokie przeszkody. I finalnie – trudno jest utrzymać chęć w człowieku i wiarę, że to co robi ma sens i że się wszystko uda.

 

 

Miałam postanowienie. Niewielkie i nieznaczące. Poważnie mikro w skali głowy, która zazwyczaj sięga po więcej. W środku same dobre intencje, czyste, niespaprane brudem doświadczeń innych, którzy przez charytatywne historie przechodzili lub tych, którzy w domach dziecka byli od środka. Wstanę, założę buty, powiem że zbieramy, a reszta się zadzieje sama. Wiara we mnie była większa niż wiedza, jak zepsuci jesteśmy i jak wstrętni. Podejrzliwi, zachłanni, małostkowi, złośliwi, okropni. Miałam zwroty akcji. Załamania. Wątpliwości. Lęki – wszystko było. Wszystko. Na koniec jednak sukces, wzruszenia, szok i niedowierzanie, jak ludzie kochają obcych innych. Niebywałe.

 

 

I stanęłam z innymi, którzy chyba bardziej wierzyli ode mnie, pod górami darów finalnie. Pod dowodami nie-zepsucia i nie-zchamienia, nie-znieczulenia i nie-olewki, że dobre odruchy pobudzają następne, pompują się jak balony cuda. W imieniu swoim i dzieci z Drużynowej – dziękuję Wam. To jest wasza zasługa. To co zrobiliście wykracza poza moje rozumienie dobra.

 

 

Dzieci dostały zapas czego dusza zapragnie… na rok! Zabawki, ubrania, pościel, wyposażenie mieszkań nieletnich rodziców, wyposażenie medyczne, sprzęt, słodycze, jedzenie – makarony, konserwy, puszki, Nutella niezgody! Wszystko było! Wszystko nowiutkie, niedotykane wcześniej, pełnowartościowe, tylko dla nich. Baterie, kilogramy gumek do włosów i spinki z księżniczkami, kapcie ze Spidermanem, i swetry z cekinami. W tych paczkach był dowód na to, ile jeszcze, mimo wszystkiego co złe – życzliwości w nas, miłości i miłosierdzia. Jesteście, kurwa jego mać, najlepszą drużyną pomagającą! I jak Freddie Mercury wołałam ze sceny  „E-e-o”, Wy odpowiadaliście „E-e-o”. Tyle razy wołałam: „Musimy mieć.  Pralkę/kuchnię/inhalatory/lodówkę/nawilżacze/biurko/dywan”,

 

Odpowiadaliście natychmiast tym samym! JAK ECHO! JAK WOJSKO!

 

 

Kochani dzisiaj możecie spać spokojniej. Zrobiliśmy to.  Zostawiam Was z efektami i przemyśleniami. Zaraz zrobimy coś podobnego. Za chwilę innym zmajstrujemy spokój.

 

 

Szczególne podziękowania ślę i czuję, że chcę o nich mówić głośno:

 

Mojemu mężowi, bo mogłam na niego liczyć w każdej chwili. Musze przyznać, że świetnie załatwia transporty, manewruje przyczepami między drzewami, jeszcze lepiej przepakowuje, nosi i okleja. Jest mistrzem pudełkowego sudoku i próbował nawet raz pojeździć wózkiem widłowym, przypominając wszystkim:  „- …mam uprawnienia!” Wózek co prawda nie odpalił, ale Grzesiu – wierzymy, że potrafisz nim jeździć. Serio. Dodatkowo za ramię mężowi jego dziękuję, w które popłakiwałam, kiedy ledwo trzymałam się na nogach i za łeb jak sklep Grzecha, który naprędce założył oficjalny „Komitet Społeczny Krysi i Jurka”, rejestrując legalną zbiórkę w MSWiA.

 

 

Bartkowi Surowemu, właścicielowi sieci BodyTec20. Za serce większe od biców, magazynowanie, noszenie, główkowanie co dalej i gdzie, cierpliwość i nieustanne uspokajanie, żebym się zamknęła, nie przejmowała i robiła swoje. Bartek – życzę Ci sukcesu zawodowego, żebyś Ty chłopie rozwalił system BodyTec-iem w Polsce, bo inne sukcesy już masz. Nikt tak zgrabnie nie chodzi na rękach przecież i nie przerzuca opony. Dobry z Ciebie chłopak. Cieszę się, że się dołączyłeś do tego zespołu.

 

 

 

Martynie Misztal, mojej cudownej świadkowej. Za wstawanie na 7:00 rano przed pracą i przepakowywanie pudeł. Mało tego – za wstawanie rano w niedzielę po sobotnich imprezach, na lekkim zmęczeniu, zapitalaniu kilometrów na rowerze!!! do studia BodyTec20 i tyraniu bez wymówek przy górach transportów. Za to, żeś mi Krysię z raz czy dwa nakarmiła i uśpiła też dziękuję. Przydało mi się mocno. Lubię czasem się umyć przed północą.

 

 

 

Piotrkowi Zyga (Zydze?) – mojemu kochanemu świadkowi, za samochód z gumy, kursy po całym województwie i zero zajęknięcia, że zimno, brudno. Za to, że zechciałeś na finał przyjechać na chorą godzinę i przeprowadzić z nami akcję „finał” w najlepszym stylu. Gdybyście chcieli współpracować z Piotrkiem, to klikajcie TUTAJ

 

 

 

Michałowi Koralewskiemu, za uczestnictwo w finale akcji, noszenie ton darów i najlepszy manewr przyczepą jadącą do tyłu, jaki widzieliśmy. Wierzę, że kiedyś wjedziemy w bramę za pierwszym razem 😉

 

 

 

Firmie Bambino Kosmetyki, za wyposażenie placówki w kosmetyki i chemię. Widziałam jak wygląda dzisiaj magazyn. Mogę śmiało powiedzieć, że każda półka została naturalnie obrandowana waszym niebieskim misiem, a ja tym bardziej nie mam złudzeń, że słusznie wybraliśmy ze Starym, podchodząc do naszej współpracy. 

 

 

 

Całemu składowi BodyTec20 za cierpliwość, odbieranie telefonów i maili, przyjmowanie paczek. Jesteście lepsi ochraniarze mienia, niż L.A.P.D i SWAT!

 

 

 

Firmie FlexiPower Group z Woli Zaradzyńskiej, za profesjonalny magazyn. Popłakałabym się, gdybym miała magazynować sama!

 

 

 

Majce Reczulskiej, za obecność na finale z aparatem i uwiecznieniem osiągów, pro publico bono! Maja robi piękne, rodzinne zdjęcia. Gdybyście chcieli zobaczyć i docenić jej obecność w akcji, wbijajcie TUTAJ

 

 

 

Wszystkim firmom i producentom, którzy nie zastanawiali się ani chwili i pchali w paczki co mieli. Nie jestem w stanie was wszystkich wymienić, ale pamiętajcie, że to wszystko do was wróci! Dajcie się zaskoczyć. Zaskakiwanie jest miłe.

 

 

 

I finalnie DZIĘKUJĘ LUDZIOM. WAM DZIĘKUJĘ NAJMOCNIEJ. Że nie przeszliście obok mojego zawołania, że wiecie o co chodzi w życiu i że macie wartości, które warto szanować, pielęgnować i doceniać. Że potraficie kupić komuś telewizor czy pralkę, bo tego potrzebuje i nie pytacie po co! Że rozumiecie, że czujecie.

Czucie – deficyt dzisiaj, a jednak…

 

 

 

 

 

Dzisiaj zostawiam Was ze zdjęciami. Nie mam już nic do dodania. Sami sobie dodajcie, czego tam trzeba.

 

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook529Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

7 komentarzy

  • Aleksandra Stańdo

    20.12.2018 at 16:25 Odpowiedz

    I znowu ryczę… i przypaliłam chyba pierniki 🤦🏼‍♀️To co robicie jest wspaniałe. Cudownie być tego wszytkiego choć malutką częścią. To my dziękujemy Tobie i Twoim wspaniałym pomocnikom. ❤

  • JOANNa

    20.12.2018 at 16:46 Odpowiedz

    Ubeczalam się. Nie tylko jedna łezka wzruszenia, potok łez. To była dobra i udana akcja. Serce rośnie, ze jest więcej pomagaczy niż ich przeciwników 💪🏼

  • Surowy

    20.12.2018 at 19:00 Odpowiedz

    Ja tylko pomogłem pomoc 😉

  • Anna Adamczyk

    20.12.2018 at 22:12 Odpowiedz

    Wspaniala robota! Macie te moc!

  • J

    20.12.2018 at 22:25 Odpowiedz

    No ryczę…ze szczęścia ryczę Jak dobrze, że na świecie są tacy ludzie jak Wy, Wy wszyscy POMAGACZE mali i duzi, którzy patrzcie na świat sercem ❤️ Taaaaak bym chciała Was wszystkich uściskać 👼🤗

  • Anna

    21.12.2018 at 15:25 Odpowiedz

    serce rośnie ! 🙂

  • Paula

    07.01.2019 at 14:17 Odpowiedz

    super! jestem pod wrażeniem

Post a Comment