Faceci…

Faceci…

Wybraliśmy się dzisiaj po raz milion pięćset dwa dziewięćset na zamek w Lublinie, moja mama przyjechała trzeba było oprowadzić. To nic, że każdą kukłę w muzealnych ekspozycjach znamy już z GG na pamięć, wiemy której gdzie odłazi farba, która kobieta na zdjęciu ma monstrualnie wielkie stopy i warto to pokazywać ludziom dla śmiechu. GG zawsze idzie przodem na pierwszym piętrze i krzyczy „chodźcie tu! Pokaże wam babę co ma wielkie syry”. Zawsze.

Do zobaczenia pewnych ekspozycji i miejsc na Zamku potrzeba rezerwacji. Nauczona doświadczeniem poprzednich odwiedzających tym razem przegryzając poranną parówę zadzwoniłam do kas i sprawę załatwiłam. Na dwunastą rezerwejszyn – proszę pani trzeba być chwilę przed i odebrać bilet – dodała pani w telefonie, – dobrze będę – skwitowałam.

Jak to w mojej rodzinie – zaplanowane na jedenastą wyjście przesunęło się na jedenastą dwadzieścia, Rysia się dwa razy sfajdała w gacie no to dawaj naprędce mycie muszli pod kranem w łazienkowej umywalce, szybkie obsuszanie metodą energicznego poklepywania pośladków, czysty pamper hop, dobra wychodzimy. Dojeżdżamy pod zamek, za pięć dwunasta. Na złość właśnie się jakaś impreza się pod zamkiem rozkręca, parking zamknięty, do chooya mąki nie mamy gdzie zaparkować! Fak. – Dobra wy sobie parkujcie, ja wyskoczę  na jednej nodze i chociaż w kasie odbiorę te nieszczęsne bilety na dwunastą – zarządziłam – ale szybko GG! Błagam cię, już jesteśmy spóźnieni! GG zdał się zakumać, że zależy mi na czasie i wydawałoby się, że mobilizacja będzie na poziomie premium gold.

Wbiegłam do zamku pokonując trylion schodów, jak Rocky, odebrałam (ledwo!!) bilety dla mnie, mamy i GG, stoję pod zamkiem w deszczu jak cipa wielka, czekam. Pięć, dziesięć minut. Nie ma państwa. Piętnaście. Nie ma! Już czuje jak mi warga drga z nerwów, nie mam telefonu myślę, zapomniałam, nawet nie zadzwonię żeby go opierdolić. Zarzuciłam swój standardowy entuzjazm jak w takich chwilach – dobra  już po sprawie, nie wiem gdzie są i dlaczego jeszcze ich nie ma. Zaraz mnie chuj wielki strzeli. A jego zabije. Nagle widzę na horyzoncie plamę mojej mamy pchającej wózek i gdzieś tam w tle powłóczącego pana ojca. Rzucam mięsem coraz głośniej, cmokam sobie w złości pod nosem, że jak zwykle i że tak właśnie się umawiać na godzinę.

Doszli. Nareszcie się wdrapali po tych schodach. Pąsy na polikach, dyszą, GG się uśmiecha. Ja mam ochotę się odwinąć i mu ten uśmiech z buźki zdjąć.

– GG, możesz mi wyjaśnić co tak długo, no ludzie! – zapretensiłam

– Spokojnie, dorabiałem klucze do mieszkania. Akurat było otwarte.

Ożeszkurwajapierdole! Dorabiał klucze. Rozumiecie? Klucze. Grunt mi się pod paluchami pali a ten DORABIAŁ KLUCZE! No hit. Szkoda nawet komentować. W odwodzie polazłam do H&Mu i wybrała sobie portki. Tak właśnie, wybierałam je 50 minut kiedy GG czekał w aucie z dzieckiem. Kiedy wróciłam i zobaczyłam kwas na twarzy już wiedziałam, że Pan niezadowolony.

– Szkoda, że nie dłużej! – powiedział.

– Sorry, dorabiałam klucze.

Kurtyna.

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

16 komentarzy

  • ~kitek

    12.07.2014 at 19:13 Odpowiedz

    hahahahahahahha nie no oni wszyscy są tacy sami, a my to te wredne babska, ktore co chwile drą morde BEZ POWODU!!!!!

  • ~Camille

    12.07.2014 at 19:50 Odpowiedz

    Tak sie usmialam ze mnie pół bloku slyszalo. !Uwielbiam Cie kobieto!

  • ~Ella

    12.07.2014 at 20:08 Odpowiedz

    Napisz ksiazke!! Stane pierwsza w kolejce po autograf!! Pozdrawiam i czekam na wiecej 😉

  • ~Hartypia

    12.07.2014 at 20:33 Odpowiedz

    Haha dobre!

  • ~Paula

    12.07.2014 at 20:56 Odpowiedz

    KOCHAM CIE KOBIETO !!

  • ~sawisia7

    12.07.2014 at 21:33 Odpowiedz

    sesessesesese słodka zemsta 🙂

  • ~dimmiu

    12.07.2014 at 21:43 Odpowiedz

    Heh no to ja chyba mam w sobie wiecej z baby niz z faceta, bo to ja zawsze staram sie wszedzie byc najlepiej 10min wczesniej i wszystkich poganiam. 🙂 Nienawidze sie spozniac, a jak juz trzeba zdazyc na cos terminowego, aftobus, ciuciag itp to zawsze gonie zeby miec spory zapas. Jedyne odstepstwo od reguly to wyjscie z pracy, nigdy nie potrafie powiedziec o ktorej wyjde, zawsze cos na leb dorzuca, albo cos sie przeciagnie ponad plan…

  • ~stateczna matrona

    13.07.2014 at 13:54 Odpowiedz

    Piękne!
    Jestem w stanie to sobie doskonale wyobrazić na własnym gruncie 🙂

    Swoją drogą piszesz o wizytach w Skansenie, na Zamku itd., a ja jako rodowita mieszkanka Lublina byłam tam może ze dwa, trzy razy w życiu…
    Czas zabrać brzdąca na zwiedzanie 🙂

  • ~iza

    14.07.2014 at 12:30 Odpowiedz

    uwielbiam Cię :)!!

  • ~Edyta

    14.07.2014 at 20:34 Odpowiedz

    Hej,
    bardzo lubię Twojego bloga, czyta się go z przyjemnością 🙂 powiedz mi co skłoniło Cię do nazwania córki Krysia? W obecnych czasach to jest raczej utrapieniem dla dziecka, jeżeli ma „babcine” imię. Tak jak Wiesia, Stasia, jozia no i oczywiście Rysia. I inne tego typu. Czasami sobie myślę że tak tylko piszesz że Twoje dziecko tak się nazywa 😛
    pozdrawiam
    Edyta

    • Mama Rysiowa

      14.07.2014 at 21:48 Odpowiedz

      Moje dziecko ma na imię Krystyna Michalina. Krystyna to imię które jest staropolskie, piękne, podobało nam się więc tak zostało wybrane. Michalina mam na imię ja, więc córka została nazwana po mamie. Utrapienie jest wtedy kiedy się je podsyca. Nie wydaje mi się, żeby córka była z tego powodu nieszczęśliwa. Pozdrawiam serdecznie.

      P.S. Następna będzie Jadzia. Te imiona dla moich dzieci są kwestia subiektywnego poczucia piękna i moim zdaniem mają JAJO.

      POzdrawiam 🙂

    • ~dimmiu

      15.07.2014 at 08:19 Odpowiedz

      O niebo lepsza Krystyna, niz kolejna Nikola, Amelia, Andżelica, Zuzanna czy Julia. U nas tego tak na peczki, ze pod blokiem na placu zabaw to innych imion sie nie slyszy praktycznie… I chyba to do ludzi dotarlo, bo po statystykach coraz bardziej widac, ze tradycyjne imiona wracaja powoli i w pokoleniu Krystyny wcale nie beda czyms dziwnym. http://gorny.edu.pl/imiona/

      • ~SynowaMatka

        16.07.2014 at 02:14 Odpowiedz

        Witam, na bloga natrafiłam dzisiaj i nie mogę się oderwać od czytania…nawet przez myśl by mi nie przeszło,że Rysia może mieć w realu inne „normalniejsze” imię. Jak byłam w pierwszej ciąży i wszystkie dobre ciotki w koło pytaly jakie wybraliśmy imię widziałam na ich twarzach grymas zdziwienia połączonego z niewypowiedzianym, ale jakże oczywistym…”jak oni mogą tak skrzwdzic dziecko takim imieniem”.Jak wspomnialas o subiektywnym poczuciu piękna przy wyborze imion potomków od razu pomyślałam…swoja kobita;)
        Mojego starszego syna (chłop 22mc) nazywam przeróżnie. Jego ksywa to Ryju,zdrob. Ryjku)…i tu zagadka-Jak ma na imię?…jasna sprawa Ryszard…dla mnie najpiekniesze, mimo „najlepszego” argumentu jaki usłyszałam przeciw-„jak ty chesz dziecku zrobić, przecież kazdy Rysiek to pijak”. Imię drugiego (mlodzieniec 7tyg)syna jest wynikiem małżeńskiego kompromisu- Cezary (tak wiem też niemodne i jeszcze kojarzy się takim jednym co śmiesznego udaje).Czarek, mimo że imię uzgodnione, w głębi mego serca jest… Edkiem…Edwardem miał być…ale cóż życie poniekąd składa się z kompromisów.
        Pozdrowienia dla Krychy!!! Rozmarzylam się…żeby kiedyś mój Rychu trafił na fajną babkę, a niechby jej było… Krycha!

  • ~slodkabeza

    15.07.2014 at 22:30 Odpowiedz

    Ciekawostka na lubelskim zamku wśród eksponatów znajdują się oryginalne chińskie lalki które… Haa i tu cię zaskoczę są ruchome majtają rękami nogami i głowami mało kto o tym wie bo aby je zobaczyć trzeba poprosić miłą panią o uruchomienie a przynajmniej tak było gdy ja byłam dzieckiem i ostatni raz na zamku byłam o zgrozo 20 lat temu

  • ~SynowaMatka

    16.07.2014 at 02:25 Odpowiedz

    Zapomnialam dodać,jak ktoś szydzi, że mam Ryśka z „Klanu”, to kwituje, że następny syn będzie Romanem z „Na Wspólnej”, bo mi się tak podoba

  • ~Mama Filipka

    27.07.2014 at 11:41 Odpowiedz

    świetne:D oj ci faceci…

Post a Comment