Dzień dobry, moje życie.

Dzień dobry, moje życie.

Apteka, duże miasto. Kolejka. Chwilę wcześniej Krystyna zwaliła się w gacie, ciągniemy za sobą odór od McDonaldsa. Matka, że wyrodna, zapomniała zestawu ratunkowego, picia, zabawek, chustek z mydłem. No wszystkiego. Zła Matka to była, przecież. Podchodzę więc do farmaceutki i zaczynam prawić w deseń „Pani magister, a ma Pani może…”

– Dzień dobry, pieluchy na sztuki są?

– Nie ma przykro mi (smutek face). Dla dzieci tak, ale dla Pani to tylko w paczkach po dziesięć.

Kurtyna.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

7 komentarzy

  • ~Małgosia

    14.12.2015 at 15:02 Odpowiedz

    Popłakałam się i osmarkałam!

  • ~ania

    14.12.2015 at 15:17 Odpowiedz

    Czy wyglądałaś jakbyś się zwaliła w majty ??? U nas też się zdarza kupa w nieoczekiwanych miejscach przy braku pieluchy na zmianę- ale jak jest ni chu.. się nie skobzi.

  • ~Aska

    14.12.2015 at 15:48 Odpowiedz

    Ale sie usmialam! 🙂 Twoja mina musiala byc bezcenna!

  • ~Pracownia szpILKI

    14.12.2015 at 15:56 Odpowiedz

    <3 Farmaceutka

  • ~Kasia

    14.12.2015 at 18:51 Odpowiedz

    chyba wygrałaś internety dziś:)

  • ~Karolina

    14.12.2015 at 22:04 Odpowiedz

    No i oplułam komputer 😀 😀 😀

  • Pani Miniaturowa

    08.01.2016 at 16:13 Odpowiedz

    Śmiechłam niemożebnie 😀 Takiego numeru to nawet mi w aptece nie odwalili!

Post a Comment