Dziecko kreatywne.

Dziecko kreatywne.

Przy piątym trąbieniu budzika, że wstawaj, że do pracy, zrzuciłam z siebie dziesięć kilogramów dziecka. Jak zwykle od dwóch tygodni zabieram ją w nocy do siebie bo charczy jak stara wiertara i sama siebie irytuje. Kiedy o 6:30 nareszcie zmusiłam się do odklejenia twarzy od łóżka, postawiłam dwie nogi na uwalonym trudami rodzicielstwa dywanie (GG zrobił z  oliwki dziecka szejka i nie przewidział, że może wywalić w kosmos zalewając poł chałupy) , ziewnęłam trzy razy, podrapałam się po głowie, wstałam. Małymi krokami podreptałam otworzyć dzień w toalecie na porannym siusiu i przeglądzie prasy pudlowej, fejsowej, majlowej. Zanim się Terror obudzi, szybko. Zanim rozdziawi dzioba jak pisklę po robaka. Że głodna, „mama mniam, mniam”. W toalecie ciemno, po omacku i na pamięć siadłam. Gacie o kostki się oparły.

Robię.

Przeglądam internety, myślę w co się ubrać, plan na dzień powtarzam. Auto zatankowałam? Ta. Kanapki gotowe? Nie. Nie mam masła, znowu suchary zabiorę, ja jebie. Ile można. Mleko! Kup nareszcie do kawy mleko bo cię tam w mordorze za cyce powieszą kiedyś. Łeb brudny trzeba umyć. Jezu jak mi się nie chce. Tego gniazda niestety inaczej się nie ujarzmi przecież. No nic, umyję. Zęby też, bo trzeba.

Nad głową piętrzą się notatki, co jeszcze na dziś. Normalnie jak o tej porze. Jedyne dziesięć minut świętego spokoju, w samotności i bez świadków. Cisza fantastycznie brzmi z rana.

Wstaję.

I zanim odruchowo palcem spłuczkę pomacałam, zanim nacisnęłam, patrzę. I nie wierzę. Patrzę jeszcze raz… a tam, na dnie, jedną nogą po drugiej stronie kanalizacji… dryfują kluczyki od Opla!  Mojego prywatnego Opla obsikane moją własną uryną. Odliczaj od dziesięciu w dół matka. Wdech i wydech. Wytrzymasz to, będzie z Tobą mieszkała jeszcze tylko ze dwadzieścia lat. Jak dobrze pójdzie. Córka niezwykle kreatywna, po schowanym do pralki pilocie od telewizora dzisiaj postawiła na wzmocnienie doznań i zagadki survivalowe. Ile jesteś w stanie zrobić,  żeby pojechać do pracy? Autem? Dobrze, że kluczyk stary, jakość jebitna. Nie pordzewiał przez noc. Działa.

Biega krzyczy Pan Hilary – Gdzie są kluczyki od Opla Astry, stary?!

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

14 komentarzy

  • ~Sylwiaszka

    27.03.2015 at 11:10 Odpowiedz

    Dobrze że tylko obsikane :)))

    • Mama Rysiowa

      27.03.2015 at 11:11 Odpowiedz

      Też o tym pomyślałam z rana…

      • ~Ewa

        09.05.2015 at 12:59 Odpowiedz

        Ha ha, no dobrze, że tylko. W innym wypadku to by już pewnie dawno gdzies daleko sobie odpłynęły.
        Mając dziecko nauczyłam się, że po maluchach można i niestety trzeba się spodziewać absolutnie wszystkiego. Także chowałam wszystko, gdy Nelka była na tyle ciekawa, że wszystkiego chciała dotykać. chociaż oczywiście bez jakichś tam wpadek się nie obeszło, nie da się przewidzieć wszystkiego.

  • ~Ania

    27.03.2015 at 11:31 Odpowiedz

    O Jezu hardkorowa jest Krystyna 😀 dobrze, ze moj juz wyrosl z takich glupich pomyslow, zreszta jakos lajtowo bylo (pewnie drugie da czadu za dwoje).
    Reasumujac- you made my day! Dobrze, ze czytac Cie przed pracą, przynajmniej pojde ze smiechem na paszczy i dzieki Tobie nie pomorduje klientow 😛

  • ~Matka Córek

    27.03.2015 at 12:02 Odpowiedz

    No bo jakby dwójka to by spłynęły do morza niezauważone 😀

  • ~mimbla

    27.03.2015 at 13:13 Odpowiedz

    Dwadzieścia lat mówisz…. Moja młodsza skończyła właśnie 31….

  • ~Kasiak

    27.03.2015 at 14:12 Odpowiedz

    Oj tak, skad ja to znam 😛 na szczęście mam zapasowe i jak nie mam czasu szukać pierwszego zestawu biore drugi 🙂 Szczęśćie, że twój pilota do auta nie miał 😛 Za to pilota od tv synek schował dwa lata temu tak, ze do tej pory sie nie znalazł. Nawet przy przeprowadzce haha

  • ~skowroneczka

    28.03.2015 at 07:33 Odpowiedz

    Dzieci… nasz maly Potwor tez nam zafundowal kapiel w toalecie, tyle ze telefonu. Tak sie zafascynowal nagrywaniem filmikow ze biegnac na siku zatrzymal sie dopiero na sedesie, telefon niestety troche glebiej. Potem przyznal sie ze chcial spuknac ale sie nie dalo… Akcja ratunkowa bez namyslu, nur do kibla, rozbieranie, suszenie. Prawie trzy miesiace i jeszcze dziala wiec kluczyki moze tez przezyja siku:-P

  • ~Ania

    31.03.2015 at 11:27 Odpowiedz

    Witam trzeba przyznać, że dzieci potrafią mieć naprawdę głupie pomysły. Jednak wiadomo trzeba się uczyć na błedach, a kiedy najlepiej zacząć, jak nie za małego. Pozdrawiam i życzę sukcesów w wychowywaniu swoich dzieci wszystkim rodzicom.

  • ~Przyszła Mama

    31.03.2015 at 11:32 Odpowiedz

    Uwielbiam Cie czytac:) Zawsze gdy mam zły dzień wchodze na twojego bloga i uśmiech sie pojawia od pierwszego przeczytania zdania. Zastanawiam sie jakie mnie niespodzianki czekają…gdy moj synuś sie urodzi a do sierpnia juz dużo nie zostało:)

  • ~Marta

    31.03.2015 at 17:55 Odpowiedz

    Twoj blog jest jednym z najlepszych blogow jakie dane mi było w ostatnim czasie czytac, naprawdę, ani troszkę nie przesadzam 😛 Posiadasz prawdziwy talent do pisania, a to jest rzadkosc w dzisiejszych czasach :p Mam nadzieje, ze jeszcze dlugo dane będzie mi czytac Twoje wpisy, bo są naprawdę swietne.

  • ~Robert

    31.03.2015 at 19:22 Odpowiedz

    Hahaha, takiego obrotu sprawy to się nie spodziewałem 😀
    Można się posikać… ze śmiechu! (chociaż podejrzewam, że Tobie raczej do śmiechu nie było 😛 Dobrze, że kluczyk wytrzymał survivalowe przeżycia i – co najważniejsze – nie był narażony na „większe” doznania… Nie no przepraszam, nie mogłem się opanować 😀

  • ~Monika

    01.04.2015 at 17:02 Odpowiedz

    Świetne macie przygody. Mam nadzieję, że kiedyś doczekam się dzieciaczka i będzie organizował mi podobne atrakcje. Wspomnę wtedy o Tobie 🙂

  • ~panna franka

    04.04.2015 at 19:56 Odpowiedz

    Trafiałam tu do Ciebie i przepadłam. Gratuluje bloga, gratuluje córki.

Post a Comment