Dorośli płaczą

Dorośli płaczą

Nigdy nie wiem jak zacząć tekst, który jest ważny. Jak ubrać w słowa wstępy  i rozwalić system praźródłem, ściskając za brzuch ludzi, jak siebie samą ściskam często. Nie wiem. Siorbię zimną kawę na zmianę z sokiem marchwiowym myśląc o sednie, a wstęp wierci się w czaszce godzinami walcząc żeby w ogóle odbić od ziemi. Wystartować.

 

I tak oto wstęp zrobił się sam. Patrzcie. Tak zaczynam drugi akapit.

 

I trzeci.

 

A czwarty zacznę tak: Wiecie kiedy dorośli płaczą? Oprócz oczywistych; porodów i pogrzebów, zwolnień i załamań nerwowych, oprócz miłości zdobytych i utraconych, mandatów otrzymanych i przeterminowanych, sytuacji na które nie mieli wpływu jak i w związku z tymi, które planowali od dawna, oprócz rozczarowań i zaskoczeń nieziemskich, niespodziewanych emocjonalnych wybuchów i zgliszcz idealnych wyobrażeń , oprócz wzlotów i powrotów, odejść i przyjść, oprócz. O p r ó c z.

 

Dorośli płaczą na koncertach.

 

Odpinają sobie sprzączki jak małym psom na spacerach w ogrodzonym parku. Tak właśnie robią. Zostawiają dzieci ciociom. Garnki w zlewie czasom lepszym podrzucają, jadą. Nie planują, nie myślą. Choć przyznać im nie wolno, nie przystoi wołać głośno, że nareszcie wolni, to biją w myślach brawo jak wściekli, za swobodę bez życia innego usadzonego na biodrze okrakiem. Sprzeciw i basta aneksjom ciała słodkim i podbojom duszy. Mama chce nareszcie być dziewczyną z siniakami na nogach. Tata chce po prostu stać się chłopcem z trawą w zębach.

 

Dorośli płaczą na koncertach,

 

bo w koncertach dorosłych kryje się magiczna siła osobowości, która się uwalnia. Wietrzy kąty i rozkręca przeciągi tak bardzo potrzebne do życia. I zanim ktoś jeszcze zawoła wam, że wstyd i hańba tak roli nie chcieć grać własnej na chwilę, tak za dziećmi nie tęsknić, nie chcieć obok nich bywania dzień lub dwa, to uśmiechnijcie się z empatią w stronę płycizn tego rozumienia i korzystajcie, nurzajcie się w byciu człowiekiem nazywanym z imienia, nie przywoływanym z funkcji.

 

Każda z ekstaz w samotności, reset na refrenach ważnych i łzy łapane w dłonie dają bowiem kopa do bycia dobrym dalej. Po każdym gigancie jest przecież „dalej”.  I do tęsknoty takiej, o jakiej się wam nigdy nie śniło nawiązują te zrywy wolnościowe jak żadne inne. Przewrotnie. Odrywacie się od źródła ciepła, żeby później żałować, że nie parzy. Natura nie lubi próżni.

 

Bądźcie wolni kiedy można. Kochajcie jak dzicy żyjąc później. Płaczcie na koncertach ze szczęścia. To z was nigdy nie zrobi gorszego człowieka i nigdy nie odbierze tytułu Rodzica, przez duże „R”. A za wymowne „ …now you are finally free”  wypowiedzianym przez Florence Welch do tłumu dnia 2. czerwca 2018 roku d z i ę k u j ę. Nie pamiętam kiedy tak histerycznie wycierałam twarz rękawem.

 

 

Dorośli płaczą na koncertach z wolności.

 

 

 

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook338Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

11 komentarzy

  • Aleksandra

    04.06.2018 at 14:56 Odpowiedz

    Mieliśmy ekipę . Ekipę jeżdżąca na Jarocin, koncerty na Muchowcu itp. Wymieszany Śląsk z Zagłębiem i żyjący w cudnej symbiozie. Było nam źle bez siebie jakżeśmy się za długo nie widzieli. Wiec widywaliśmy się często. Ale to było przed erą pieluch, ząbkowania i mlecznych rzygow na każdej bluzce. Tera my dorośli, conajmniej dwa rzygajace potwory przy domu, a mnie marzy się jeszcze kiedyś z nimi wyrwać się na ten Jarocin albo chociaż na dni Sosnowca (!!!) bez jazgotow z każdego kąta. I przeżyć te uniesienia chociaż jeszcze raz w życiu 🙂 amen

  • Kaśka

    04.06.2018 at 15:33 Odpowiedz

    Aaaaa tak tak tak , ja właśnie odliczam dni do festiwalu w Jarocinie gdzie tez będziemy płakać z wolności 😉

  • Ewa

    04.06.2018 at 17:02 Odpowiedz

    też tak płakałam. ostatni raz w lutym w Katowichach na kocercie Miuosh/Smolik/NOSPR, teraz mam ten koncert na plycie i tez płaczę. I na następnym koncercie, na jaki pojadę, też będę płakać.
    Peace, Love and Freedom!

  • Kejti_perry

    04.06.2018 at 22:17 Odpowiedz

    Widziałam Cię (Was) na OWF obok przyczepy z burritto…. Tak bardzo chciałam podejść, powiedzieć jak bardzo… Zabrakło odwagi, maybe next time! Tak trzymaj, tak bardzo lubię Cię czytać i podglądać na Instastories 🙂

  • Marlena

    05.06.2018 at 07:41 Odpowiedz

    Ryczłam też🙆‍♀️….i też czułam się wolna🤘…co to był za koncert🎶🎶🎶🎶🎶…🖤🖤🖤

  • marusia

    06.06.2018 at 15:50 Odpowiedz

    Dobrze powiedziane 🙂 mi też czasami uroni się łezka na koncercie 🙂

  • Benia

    06.06.2018 at 17:21 Odpowiedz

    dorośli też płaczą co zrobić

  • Lena

    07.06.2018 at 11:34 Odpowiedz

    zdarza się najsilniejszym

  • Majka

    07.06.2018 at 15:27 Odpowiedz

    no co zrobić

  • Ami

    07.06.2018 at 16:55 Odpowiedz

    Twoje wpisy są mega

  • dorota

    10.06.2018 at 16:23 Odpowiedz

    Też to przeżyłam. Ale jak byłam młoda też cieszyło mnie takie uczucie wolności

Post a Comment