Czego pragnie ciężarna na mecie, czyli demaskacja prenatalna.

DZIECI

Czego pragnie ciężarna na mecie, czyli demaskacja prenatalna.

Jako absolutne zaprzeczenie mistycyzmu prenatalnego, ja, ukulany morświn z prosim podgardlem, niepodciętym włosem pasożytniczo włażącym na ucho, połamanymi paznokciami, piersiami jak wypchane siaty z Biedronki, usiane sinym systemem kanalizacyjnym nadchodzącej laktacji i zmechaconym w kroku dresem, jedym z dówch, które idą ze mną przez życie od ośmiu miesięcy, błagam, nie podsuwajcie mi pod nos zdjęć rachitycznej aktorki z Holiłudu, która w dziewiątym miesiącu ciąży wygląda jak swoja dwunastoletnia reinkarnacja, a z miedzy zębów wystaje jej rucola, sałata wodna i kiełki słonecznika. Jak dla mnie może nie jeść nic, pozdrawiam ją czule zza laski kiełbasy toruńskiej przepychanej melonem i słonymi paluszkami. Jestem na takim etapie frustracji, żebym ją najchętniej w łeb tą kiełbasą zdzieliła.

 

Ciężarna na mecie marzy o śnie. Nawet dwugodzinnym śnie bez przerywania, po którym nie czuje się, jakby stado Skinheadów przebiegło w długich glanach po odcinku lędźwiowo – krzyżowym, pogując do żwawego utworu Kazika z torbami cegieł na uszach. Marzy taka, żeby nie obudzić się jakby napadnięta kijem do polo. Albo całym koniem od polo. Albo dopieszczona przez tego konia ze trzy razy od tyłu, bez zgody. Marzy żeby spać sama. Bez obszczanego pampersa na nosie, nogi na szyi bo właśnie przylazła i łapy męża na cycku, który myśli, że ta tak lubi. Otóż nie. Nie lubi. Ciężarna rozpływa się na myśl o bunkrze z wyciszonymi ścianami i elektrycznym pastuchem na zapędy samca.

 

Na mecie. Ciężarna wzdycha do suchych gaci i czasów, kiedy miło było kichnąć bez łapania się za krocze. Ma lepszy zapas podpasek niż koleżanki z biura na etapie niezdecydowanej menopauzy i zastanawia się, czy ta piękna pani z reklamy Palmersa na rozstępy, co tak irytująco pociera brzuch mówiąc, że jest zajebiście i że chodźcie wszystkie siostry, Juhu!, też ma takie problemy. Siedzisz sobie w domu, strzepujesz z mleczarni okruszki ciastek korzennych, kalkulujesz z rozrzewnieniem, jak pięknie ta Ona spogląda zza białego pianina, na tle białej ściany, zawinięta w białe jedwabie jak Wenus z Milo, a Ty nogi na zakładkę, kontrolowany kaszel i „O kurwa. Nie mam już czekolady?”

 

Marzy… żeby się raz na zawsze, porządnie wysikać. Żeby nie lecieć do kibla co pięć minut widząc już na żółto, a siadając na desce wypocić dwie krople i to ciężko. Uczucie pełnego pęcherza w ciąży jest jednym z większych oszustw prenatalnych, a dzieciaka mogłabyś spokojnie nazywać Koperfieldem pęcherza moczowego. Jedna wielka niewiadoma, albo zleje się dziś gacie na poważnie, albo tylko sobie o tym pogadam jak o dobrych koloniach w Borach Tucholskich dwadzieścia lat temu.

 

Sapie, wręcz skamle o zrozumienie. Że seks i macanie okolic to nie jest szczyt marzeń, kiedy w worze potrzeb na pierwsze miejsce wybijają się przyziemne: wzmożona kontrola puszczania gazów, panowanie nad sytuacją, możliwość spania na brzuchu, obcięcie paznokci u stóp bez zadyszki i święty spokój. Seks? Panowie, uwieście sobie w pasie żywą, wiercącą się krowę, najlepiej po jednej na przód i tył i spróbujcie zgrabnie operować miednicą z dyndającą wszędzie wołowiną. I dojść do toalety w wyproście też spróbujcie z zachowaniem pełnej równowagi. Popatrzę, ocenię, rzucę sobie pod nosem luźno, że krowy w pasie to nie choroba i  chętnie je wam potrzymam w zamian za bunga bunga.

 

Ciężarna przy końcu. Myśli, czy to normalne, że oddycha jak studwudziestokilogramowy Pan Krzysztof z elektrowni, który latem przychodzi na odczyt w rozpiętej koszuli i zostawia za sobą intensywną woń trudów dnia i życia… Zastanawia się, jak bardzo niewychowawcze jest straszenie starszego dziecka Dziadem, zmuszając je do wspólnej drzemki, kiedy o godzinie 11:00 musi się przytulić do poduszki NATYCHMIAST, a samopas diabła nie zostawi. Już raz zmywała ściany pomazane markerem, kiedy odcięło jej zapłon znienacka. Oczami wyobraźni odbiera telefon, w którym ktoś bezinteresownie oferuje zabranie dziecka na dzień, dwa… tygodnie z codziennymi, półgodzinnymi odwiedzinami na buziaka i uściskanie.

 

Patrzy na pępek między piersiami i zastanawia się, czy jeszcze kiedyś wróci na dół.

 

Snuje plany co zrobi jako już zdezintegrowana jednostka na oceanie względnej wolności. Piwo? Wino? Faja? Nie… TATAR! Niech mnie ktoś namaści tatarem! A później wódką z lodem. Też przyjmę.

 

Strzepnie jeszcze raz wyprane koce i pościel dla syna, tą w różową kratę po siostrze, czekając na obywatela jak na zbawienie. Ta ciężarna już wie, że za chwilę zacznie się część, którą wielbi nad życie, zna i doczekać się nie może. Jakaś sympatyczna położna ułoży pod brodą Syna i zacznie się historii Matki ciąg dalszy.

 

Ciąg dalszy.

 

 

170307 BGB C3 Kite 800x200 4Kids

Krystyno_nie-_denerwuj_2

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

24 Comments

  • Pat

    29.01.2016 at 13:48 Odpowiedz

    I nie wiem w sumie co mnie tak smieszy, ze parskam w glos?! Bo przeciez sama jestem w ciazy i to wszystko przerabiam :) A do tego wszyscy dookola sie uwzieli i wmawiaja, ze teraz to super czas, ostatnie takie wolne chwile i zeby spac, lezec i korzystac 😀 No smieszy mnie to dzisija neisamowicie, bo w sumie ilez mozna plakac nie? :) Pozdrawiam!

    • Dominika

      29.01.2016 at 20:00 Odpowiedz

      Doskonale to wszystko ujęłaś – ja od siebie dorzucę, ze marzyłam o założeniu jakichkolwiek butów. Stopy spuchniete jak parowki bydgoskie… pomasowac tez nie moglam, bo nie siegałam 😃 po masowaniu przez meza 20 minut byly zdretwiale. O tak, ciaza to zdecydowanie stan blogoslawiony – ja bym nawet rangę swietosci dala – czulam sie jak swieta krowa z anielska cierpliwością czasem… a tak na marginesie – uwielbiam cie kobieto! Mam nadzieje, że znajdziesz zawsze chwile między pampersem a obiadem na pisanie – jestes jak tlen 😃😃😃😃

  • aaa

    29.01.2016 at 13:54 Odpowiedz

    Haha, ja jestem na polmetku z blizniakami i juz tak mam. Boje sie myslec co bedzie pod koniec:)

  • Kakarokoliki

    29.01.2016 at 14:12 Odpowiedz

    dokladnie 7 miesiecy temu czulam sie tak samo 😀 ale co najlepsze po przeczytaniu tego wpisu zatesknilam :) my kobiety to chyba masochistki z natury jestesmy 😀

  • Monika

    29.01.2016 at 14:18 Odpowiedz

    bylam wlasnie sie zrelaksowac u fryzjera coby sie na porodowce prezentowac jak gwiazda hollywodu toz kuzwa tak sie zasapalam idac do auta ze juz ledwo zyje i w dupie mam ta swoja fryzure, sily obiadu w mikro nie mam odgrzac wiec paluszki wpitalam i mysle jak przezyc jeszcze kilka tygodni fuuuuuck

  • ula

    29.01.2016 at 14:22 Odpowiedz

    Tez jestem na końcówce,termin mam na marca a w domu biega 2,5 letni Jaśko.nawet nie myślę o swoich potrzebach i niedogodnościach bo brakuje mi czasu:( aż strach pomyśleć co będzie od marca

  • Nataliiiii

    29.01.2016 at 14:25 Odpowiedz

    A zgaga??!! Matko Rysiowa A ta w-huj-męczoca-o-każdej-porze ZGAGA???!! :)
    Pozdrawiamy serdecznie

  • PiątyMiesiąc Trwa

    29.01.2016 at 14:31 Odpowiedz

    melduję z piątego miesiąca – 😀 młode miało własnie masaż, obsmiałam się jak norka. Druga ciąża, wiwat! Kto mi zabrał moje ciało? 😀 pozdrowienia!

  • see

    29.01.2016 at 15:08 Odpowiedz

    Nooo jak zwykle w 10! Z jednej strony mam już serdecznie dość, z drugiej to ostatnie chwile spokoju, z niespełna dwulatkiem pod ręką (hahahaha). Najbardziej marzę o odzyskaniu władzy nad swoim ciałem, tatar i wódka absolutnie pierwsze miejsce w rankingu potrzeb :))) za równo tydzień wyciagną mieszkańca brzucha i znowu sie zacznie! pozdrawiam i trzymaj się na ostatnich metrach :)
    PS kiedyś umieściłaś grafikę kiedy facet może dostać z liścia przy zmywaniu. Pokazałam mężowi a ten zaskoczony, że jak to, kobiety tego nie lubią? Przecież wszyscy faceci tak miłość okazują no i to super jest! także tego…. 😉

  • Natalia

    29.01.2016 at 15:49 Odpowiedz

    Ooooo taaak! Cudowny to czas kiedy czujesz się jak na ciągłym kacu a rzygania końca nie widać! Zajebiste to uczucie kiedy zgaga pali rurę do żywego i nawet własna ślina ci nie smakuje. I te zacne bóle głowy które towarzyszą czasem od rana do wieczora. ooooo taaak! Cudowny ten stan blogoslawiony, tylko dlaczego kurwa nie czuję się jak pobłogosławiona?!?!? A to dopiero półmetek!

  • Natalia

    29.01.2016 at 15:49 Odpowiedz

    Ooooo taaak! Cudowny to czas kiedy czujesz się jak na ciągłym kacu a rzygania końca nie widać! Zajebiste to uczucie kiedy zgaga pali rurę do żywego i nawet własna ślina ci nie smakuje. I te zacne bóle głowy które towarzyszą czasem od rana do wieczora. ooooo taaak! Cudowny ten stan blogoslawiony, tylko dlaczego kurwa nie czuję się jak pobłogosławiona?!?!? A to dopiero półmetek!

  • Natalia

    29.01.2016 at 15:49 Odpowiedz

    Ooooo taaak! Cudowny to czas kiedy czujesz się jak na ciągłym kacu a rzygania końca nie widać! Zajebiste to uczucie kiedy zgaga pali rurę do żywego i nawet własna ślina ci nie smakuje. I te zacne bóle głowy które towarzyszą czasem od rana do wieczora. ooooo taaak! Cudowny ten stan blogoslawiony, tylko dlaczego kurwa nie czuję się jak pobłogosławiona?!?!? A to dopiero półmetek!

  • Beata

    29.01.2016 at 17:01 Odpowiedz

    ej, nie widze nic o homoroidach, wiec nie przesadzaj :P:P
    ps. a tak serio, to nareszcie ktos za mnie to napisal! (5 tygodni to go)

  • Ilona

    29.01.2016 at 17:45 Odpowiedz

    Hehe no dobre. Miło jest się dowiedzieć że jest dużo osób które mają tak jak ja;)zgaga, wieeelki brzuch, bezsenność, problemy z ciśnieniem i inne atrakcje Ja mam termin na 8.02 i będzie córcia, a w domu lata mały gad zwany Fifim-2 latka i ja juz nie mam sily nawet za nim się czolgac o bieganiu nawet nie marzę … Z jednej strony miło by było już w koncu być w jednopaku a z drugiej sobie mysle- będzie jeszcze bardziej przesrane bo jak tu ogarnąć dwójkę na raz?ehh będzie ciężej niż teraz….

  • Beti

    29.01.2016 at 18:45 Odpowiedz

    Uwielbiam Twoje wpisy. U mnie pierwsza ciąża 35 tydz. Mam wrażenie że czytam o sobie. Wielka zgaga i w dodatku cukrzyca ciążowa więc tęsknie za słodyczami i za piwwweeem. No i uwielbiam ludzi w koło z tekstem : ” oj zjedz sobie slodkiego przecież nic sie nie stanie”, ” oj tam źle się czujesz nie przesadzaj my jeszcze troche zostaniemy jakie spanie…”. O zgrozo…. a starego mam ochotę zamordować… Matko Krystyny jesteś boska :-)

  • Megi

    29.01.2016 at 21:21 Odpowiedz

    Oplułam ekran ze śmiechu, chociaż w sumie nie wiem, czemu tak się ubawiłam, bo niebawem też mnie to czeka 😉 Trzymaj się Matko Krystyny!

  • lavinka

    30.01.2016 at 13:32 Odpowiedz

    Moim marzeniem pod koniec było normalne wstanie z łóżka (bez podpierania się o ścianę) i możliwość normalnego siedzenia (brak zginania w pół mi to skutecznie uniemożliwiał). Ale za to wyglądałam jak ta pani z reklamy, kurczę, nareszcie waga normalna, włosy i cera cudne, pierś kobieca a nie wklęsła, nie to co na co dzień. Niestety zagrożona ciąża nie dawała mi się tym cieszyć, wiele tygodni strachu, odliczania do 36, bo wtedy skokiem rośnie procent przeżywających dzieci. Chciałabym mieć możliwość normalnie przeżyć ciążę, żeby móc ponarzekać na zwykłe niedogodności.

  • Kaaamila

    31.01.2016 at 01:34 Odpowiedz

    Aparatka jesteś,że fess. Cały czas wypatruje co tam u Was:D u mnie 14 tydzień więc żyganie za mną to co u Ciebie przedemną. Marze także o tym żeby troszku pospać chociaż tyci tyci.Znam ten ból to moja druga ciąża. Moje drogie Panie ja mam w domu 7miesięcznego terroryste a w drodze pewnie drugi albo druga. Oby druga bo Michalina a drugi bèdzie bezimienny więc nie ma bata musi być kobita:) jak by to ładnie ująć czeka mnie rozpindol totalny😊 alee luzzz Peace and Lofff

  • Anna Rutkiewicz

    31.01.2016 at 08:50 Odpowiedz

    Tez chciało mi się tylko tatarak :) zarówno dwa lata temu w ciąży z synem jak i chwile temu w ciąży z córką :)

  • Mama Nelowa

    31.01.2016 at 11:50 Odpowiedz

    Znów ubrałaś w słowa moje myśli Matko Rysiowa!
    Jeszcze z cyklu moje ulubione cytaty poprawiające samopoczucie ciężarnych: “ojezzzuuu ciężko Ci będzie z schudnąć pociąży”, “no jak TY sobie poradzisz z dwójką dzieci?”, “ale masz duuuuży brzuch, może jednak będą bliźniaki, ile przytyłaś?” (pyta Antka żony brat rodzony) and the winner is: “masz już pokarm?” (zapytał mnie kolegi ojciec! Chłop z 55letni)…
    Już mi się nawet nie chce silić na nieuprzejme odpowiedzi, rażę ciekawskich swoim skarfejsem i w myślach ich torturuję.

  • Annika

    02.02.2016 at 14:06 Odpowiedz

    Super wpis! Pamiętam to doskonale z pierwszej ciąży: 25 kg na +, nogi jak u hobbita (tak, owłosione też), brzuch zawadzający o wszystko, rzyganie od początku do prawie końca, zgaga, cholestaza, nadciśnienie, a na koniec stan przedrzucawkowy w bonusie. Ha! Tylko się zastanawiałam czy brać się za drugie od razu i mieć z bani, czy też może odwlec to jak najdalej… No i teraz właśnie jestem w 13 tygodniu i tak: 2,5 latek w domu, ja rzyganie (ale nawet znośne) i potworny, okropny ślinotok! Chodzę z miską- spluwaczką i nie wychodzę z domu bo mi wstyd pokazać się ludziom. Do tego remont, przeprowadzka, stary mnie głównie wkurza, a zdanie “Oczami wyobraźni odbiera telefon, w którym ktoś bezinteresownie oferuje zabranie dziecka na dzień, dwa… tygodnie z codziennymi, półgodzinnymi odwiedzinami na buziaka i uściskanie”, jakby z mojej głowy wyjęte :) Pozdrawiam!

  • Kasia

    08.02.2016 at 11:18 Odpowiedz

    Ostrzegam. Nie należy czytać bloga http://krystynoniedenerwujmatki.pl/ w pracy. Grozi utratą tejże 😀

    P.S.
    Kocham Cię Mamo Rysiowa :)

  • Daria

    07.08.2016 at 14:19 Odpowiedz

    Nie no dawno nie ryczałam ze śmiechu tak, żeby nie móć doczytać do końca :)) nawet gdybym nie była właśnie w ciąży i część tych uciążliwości znała z autopsji to i tak bym się obsmarkała radośnie :)) dzięki!

  • Organiczne sraty pierdaty ⋆ LISEKO

    24.01.2017 at 10:38 Odpowiedz

    […] na mecie (jak to ładnie ją opisała Grzesiak) leży z brzuchem do góry (wypinając do sufitu dziecko, które wypina swoje pośladki, które […]

Post a Comment