Cywilizacja mocy

Cywilizacja mocy

Niesamowitą wiarę w ludzi przywracają mi małe sytuacje. Takie z pozoru nieistotne, ale jednak armaty. Petardy. I dopóki się oczu poważnie nie otworzy dla nich, dopóki się tylko udaje, że się patrzy, można przegapić. Nie zauważyć. A szkoda by było nie widzieć. Szkoda byłoby minąć.

 

Zagubiony w bańkach mydlanych latał między innymi dziećmi chłopiec mój mały, kiedy na poznańskim rynku filantrop, artysta, czasem masochista – człowiek z brodą i sznurkiem, postanowił zasypać mikro ludzi mydlanymi kulami. Sam z siebie. Miskę przyprowadził jakąś, z demobilu, płyn, serce na dłoni i zaczął bawić. Wrzucony w tłum silniejszych synek mój malutki, który na kostce brukowej starego Poznania nie pozostawił złudzeń, że nie jest w stanie łapać jak inni, miotał się od prawa do lewa z miną coraz bardziej smutną, bańki pękały mu przed nosem. Tu go ktoś popchnął, tam szarpnął. Życie. Życie jak każde inne, tyle, że Malutkich.

 

Zrywająca z kopyta ja stałam za plecami męża i walcząc z widokiem smutnym, poruszającym, nie interweniowałam. „Trzeba sobie radzić” powtarzałam w myślach, ale mamine rozstroje żołądka były silniejsze niż rozsądek i te kolejne zimne wiadra wody wylewane na twarz przez Starego. „- Odpuść. Nic mu się nie dzieje”. Mamusia to by najchętniej chłopcu bańki w samą twarz dmuchała przecież, albo w ręce, żeby tylko złapał. Uśmiechnął się. Zaklaskał.

 

Nagle z tłumu gapiów nadciąga chłopiec. Na oko – 10 lat. Wymownie zrzuca plecak, oddaje go mamie i idzie chodem pewnym, przebojowym w kierunku tamtych dzieci, a na twarzy ma wypisane przesłanie. Podchodzi do mojego malutkiego chłopca wyraźnie poruszony, łapie go za rękę, mówi mu „Chodź. Pomogę”. Jerzy nie protestuje, a to dziwne, to do Jerza nie podobne, żeby tak śmiało dał się komuś zabrać. Starszy kolega prowadzi mojego syna do ulicznego barda przepychając się przez inne dzieci, podchodzi do niego i mówi:

 

– Proszę Pana, proszę puścić kilka baniek w kierunku tego chłopca. Przecież on nie może nic złapać”.

 

Stojąc ze szczęką na wysokości kostek obserwowałam, jak fenomenalny młody człowiek pomaga się komuś uśmiechnąć. Ludzie, to była taka błahostka, ale spadła na mnie jak fortepian. Po prostu. I niczego tak, jak dumy na twarzy tamtej matki sobie nie życzę w przyszłości. Tej co plecak trzymała i puchnęła, P U C H N Ę Ł A z dumy. Przecież skądś to chłopak wyniósł. Ktoś mu pokazał jak dobrze być. Na koniec podszedł do człowieka puszczającego bańki, stanął twarzą w twarz z nim nadal trzymając mojego syna za rękę i oznajmił:

 

– Bardzo dziękuję.

 

Wtedy mózg mój wyleciał w powietrze.

 

Gdyby tak każdy dziękował za oczywistość i gdyby każdy chciał ratować czyjeś małe nieszczęścia, bylibyśmy cywilizacją mocy. Tak myślę. A za każdą cywilizacją mocy stoją mocarne praktyki, mocarne wzory i mocarni rodzice. Dzieci chłoną. Dzieci chcą chłonąć d o b r o. Chapeau bas Pani Matce. Jest jeszcze nadzieja.

 

 

fot. Agata Kosmalska Fotografia 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook1.7kShare on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

23 komentarze

  • Ewa

    28.05.2018 at 13:14 Odpowiedz

    ooo wow! łzy mi pociekły! w tej całej ziemskiej czarnej dziurze, wierze w takich ludzi jak Chlopiec i Jego Mama. Przypadek mam wrazenie, że jeden na tysiąc albo i pięc tysiecy. ale Dobra strona mocy zawsze wygra!

  • natkaWariatka

    28.05.2018 at 14:01 Odpowiedz

    Faktycznie budujące! Mega sprawa, wzrusz że hej!!😍😍😍

  • M.

    28.05.2018 at 14:40 Odpowiedz

    O mamuniu! Piękne to! You made my day tą historią:). Miłego dnia

  • Annaismok

    28.05.2018 at 15:16 Odpowiedz

    Jeżu kolczasty… Jaki to piękne…

  • Ola Aleksandra

    28.05.2018 at 15:24 Odpowiedz

    Poplakalam sie

  • Hanna

    28.05.2018 at 15:38 Odpowiedz

    Cudnie!! 🎈

  • Sylwia

    28.05.2018 at 18:02 Odpowiedz

    Cudna historia!

  • Magda

    28.05.2018 at 21:01 Odpowiedz

    Piękny 10letni człowiek! Wielkie chapeau bas <3

  • Marta

    29.05.2018 at 08:20 Odpowiedz

    😢💪💕

  • Kasia

    29.05.2018 at 09:38 Odpowiedz

    Poryczalam się, bo wokół mnie tak mało takich pięknych zachowań…

  • Kasia

    29.05.2018 at 11:36 Odpowiedz

    No rycze….

  • Ania

    29.05.2018 at 13:01 Odpowiedz

    A ja wiem, co czuła wtedy ta matka … kurde wiem i też puchnę z dumy. Moja (teraz już dorosła córka) też tak reaguje na duże i małe nieszczęścia. Wiem, że w tych zafajdanych czasach jest jej z tym czasami bardzo ciężko, ale nie żałuję. P.S. przepraszam ale chciałam się po matczynemu pochwalić 😉

  • Ewelina

    29.05.2018 at 19:38 Odpowiedz

    Życzę sobie spuchnięcia kiedyś. Kobieto piszesz tak, że ryczę.

  • Angelika

    29.05.2018 at 21:56 Odpowiedz

    Spotkałam podobnego chłopca wczoraj na placu zabaw: „wziął pod skrzydła” mojego młodego, a miał swoje rówieśnicze towarzystwo. Jest nadzieja na cywilizację mocy 🙂

  • Anna

    30.05.2018 at 09:31 Odpowiedz

    Jest jeszcze dla nas szansa! Wszystko w naszych rękach 😉

  • Alinka

    30.05.2018 at 16:28 Odpowiedz

    Moja roczna pierdółka, co jeszcze nie chodzi, a za dzieciakami aż piszczy to taki Twój Jureczek, tyle że w piaskownicy. To łopatką po głowie dostanie, to piaskiem po oczach, albo ktoś mu czmychnie zabawkę po którą gramolił się przez parę minut z wielką determinacją. Mijam tą piaskownicę i myślę nie, dziś nie, może wrócimy jutro będziesz dzień starszy, silniejszy! Ale jutro pójdziemy, może spotkamy Tego chłopca ☺
    Cywilizacjo mocy, przybywaj!

  • Marta

    01.06.2018 at 12:05 Odpowiedz

    Miśka, poryczałam się nad klawiaturą w pracy …. Jest nadzieja w narodzie:)

  • Monika Matuszewska-Bulińska

    01.06.2018 at 13:50 Odpowiedz

    dziękuję za tego posta, dziękuję za takich ludzi, dziękuję za cywilizację mocy

  • Justa

    17.06.2018 at 15:55 Odpowiedz

    Zerkam dziś na inne blogi , bo od dawna jakoś nigdzie nie byłam, nie czytałam innych i jakoś nic ciekawego. No to zaglądam do Ciebie i właśnie ten wpis… czytam i ryczę. Tak, akurat od kilku dni tak mam, że codziennie coś mi zdarza takiego niecodziennego, takiego pięknego, że muszę ryczeć, dziś zdarzył mi się Twój wpis. Dziękuję

  • Magdalena Miklaszewska

    22.06.2018 at 07:13 Odpowiedz

    W zeszłą niedzielę na imprezie organizowanej w moim mieście pewna dziewczynka podtrzymując moją córke za tyłek pomagała wdrapać jej się na najwiekszą dmuchaną zjeżdzalnie…. to było cudowne !!! Była niewiele wieksza od mojej córki 🙂 to piękne jak dzieci potrafią być bezinteresowne …..

  • MAŁGORZATA

    23.08.2018 at 15:07 Odpowiedz

    JESZCZE CHWILA I BY W MOICH SUCHYCH OCZACH POJAWIŁY SIĘ ŁZY… od jakiegoś czasu waham się czy iść z nurtem znieczulicy (przecież i tak nic nie osiągnę i nic mi się nie uda zmienić w tym świecie), czy może warto pozostać sobą i dawać ludziom uśmiech i po prostu czynić dobro… ale wiecie co? dobro rodzi dobro… i ostatnio doświadczyłam dobra od pewnej starszej pani… oni przywróciła mi wiarę… więc warto… bo może i ja komuś przywrócę wiarę… i tak łańcuszek dobra ruszy…

  • Paulaaa

    30.08.2018 at 18:42 Odpowiedz

    Widziałam Pani konto na Instagramie i przyznam, że rysunki oddają w 100% także moją rzeczywistość 😉 świetna prace i wspaniały post, pozdrawiam

  • Kinga

    01.09.2018 at 22:00 Odpowiedz

    Miło jest doświadczać małych-wielkich cudów 🙂 Piękne przeżycie

Post a Comment