Cycki

Cycki

Jest kilka cech męskich, które były, są i będą. Jak piasek nad Bałtykiem. Cechy pewne jak poranny oddech nieciekawy i zatarte uda latem u tych, którzy tłuści . Jako jedyne na świecie  dają poczucie absolutnej pewności, zupełnie przeciwnie niż trafienie w totka. Są jak spadające frużeliną do dołu gofry w Niechorzu i uciekające z rąk klucze pod samymi drzwiami klatki schodowej, kiedy chce się wam ekstremalnie siku. Pewne, stałe, niezmienne – męskie potrzeby. I choć życie mnie ostatnio przeczołgało srogo, znokautowało i odcięło prąd do nóg obu, a małżonek dzielnie sprawdzał się w roli akuszerki, to zanim napisze na cześć jego pean, symfonię peanów całą, bo się chłopu należy, to jak Bóg świadkiem, albo w co tam się teraz wierzy, najpierw o tym, co mężczyznom do życia wystarczy, a jak wiadomo mężczyznom do życia wystarczą…

 

cycki.

 

Na początku zwraca się uwagę na inne cechy. Czy przystojny, czy zapach odpowiedni, czy zęby w zgodzie z pojęciem piękna. Człowiek bada czy się poglądy zgadzają, czy zainteresowania przyciągną, czy raczej Chryste Panie – zdechnę z nudów Halyna. Ankieta obszerna jak podanie do wojska. Grupa krwi, numer buta, długość fiuta i średnica. Jednak po kilku latach i porodach, które odkrywają karty sprawniej niż Houdini asystentkę, człowiek wie już czego się spodziewać. Wie, że uwaga niespodzianka – też wydala ten drugi człowiek i nie zawsze pięknie pachnie w kiblu kiedy wychodzi. Szok i niedowierzanie, ale jak to, oszustwo, miraż, fatamorgana, kiedy to się zmieniło pytam, kiedy człowiek tak raptownie transformował?! Możliwe bardzo, że właśnie tak zaczyna się dorosłe, świadome, życie w parze, nie wiem. W pewnym momencie kończą się konwenanse, kończy się udawanie, i cycki, bo o nich dzisiaj mowa, wkraczają w związek jak niechciana kochanka. Wlatują z tarczą jak cesarz życia i kręcą światem mężczyzn niczym kuse spódniczki na bardzo młodych nogach. Cycki, słowo, które prawdopodobnie jednakowo rozgrzewa pięcioletniego Mateusza jak czterdziestoletniego Andrzeja. Słowo, a właściwie zjawisko, którego nie jest w stanie racjonalnie wyjaśnić kobieta, jeszcze mniej racjonalnie wyjaśnia mężczyzna, bowiem wydawane z wnętrza męskich czeluści prymitywne zawodzenia, głużenie czy dukanie  na sam widok, nie oddaje istoty rzeczy. Ślinotok też niespecjalnie. 

 

 

I teraz wchodzimy my, cali na biało.

 

 

W spazmach wycia, bólu i chęci odejścia z tego świata co pięć minut, nienaturalnie było giąć się i nadymać pod prysznicem jak dzika, że niby: „O Boże, myj mi plecy mężczyzno bom chora, a ja dla niepoznaki wygnę się w „S” jak Kidman, wyprężę sutki jak druty zbrojeniowe, nadmucham poduchy, żebyś nie widział czasem, że pod prysznicem to ja wyglądam raczej jak przetrącony krasnal ogrodowy”  – no bo po co? Nie po to cię na porodówkę dwa razy ciągnęłam – pomyślałam sobie – nie po to zajrzeć od zakrystii dałam, żeby teraz koniec swój tymczasowy nakrywać grubą kurtyną milczenia. UDAWANIA. Stanęłam więc w rogu natrysku jak Gollum, zgarbiona, obolała i z aparycją tolkienowskiego bohatera, po dwóch Ketonalach w dupę, mon dieu,   po kaskadach Tramalu czy innego tam, Zaldiaru, wlewanych bezpośrednio do flaków jak z leja, schowana w zaułku sanitariatu, potoczyłam pianę na wargach niczym dziki pies, a już na pewno chory na „umarnięcie”, jak mawia córka. Stary sprawnie podawał rękę jedną, drugą, mydło pienił koncertowo i włosy opłukał nawet. A na koniec, kiedy pogięta w paragraf wychodziłam z natrysku jak alkoholik z neuropatią, jak pensjonariusz Mariusz z izby  dla trzeźwiejących, pozwolił sobie na delikatny komentarz, bo kto jak kto, ale Stary mój zna się na wyczuciu czasu i miejsca jak żodyn inny. Ż-o-d-y-n:

 

– Wiesz…. jakie ty masz cycuszki? – powiedział patrząc na moje zmiażdżone jak puszka po napoju ciało, i identycznie poturbowane cycki, dając nieodparte wrażenie, że cała pomoc przy kąpieli była nie tyle empatycznym odruchem, lecz idealnie odnalezioną okazją do obserwacji. Przebiegające po gębie mojej własnej O J A C I E Ż P I E R D O L E C O O N O C I P I A Ł dało się widzieć prawdopodobnie i z Monte Carlo, a już na pewno mocniej brzmiało i dudniło oczywistością, niż te dwa galante sińce z rana, te po szprycy, na prawym pośladku.

 

– No?  – odpowiedziałam spod krzaków mokrych włosów podtrzymując się histerycznie kolorowej umywalki. Gdyby nie fakt, że ledwo trzymałam mocz po Zaldiarze pewnie kopnęłabym go w jaja. – Niby jakie mam „cycuszki”? – dodałam, wcale nie z sympatią, a samo słowo „cycuszki” wymówiłam już przez zamkniętą szczękę. Prawie jak „liczę do trzech i dzwonię po ojca” do dzieci po dwóch godzinach w hipermarkecie, syndrom brzuchomówczej frustracji macierzyńskiej.

 

– Ty masz cycuszki….(tutaj niemalże werble)… – do gęby przyłóż. – powiedział pewnie, z jedną nogą w sportowej postawie już za progiem łazienki. – Mojej gęby – dodał upewniając się, czy zrozumiałam aluzję, po czym spłonął pod żarem pogardy jaką rzuciłam spod pachy, bowiem tak nisko właśnie upadło dnia tamtego mniemanie o  związku. Mąż  wypruł do pokoju w podskokach zadowolony, jakby złowił rekina na wątły patyk.

 

 Niestety.

 

Cycki mam już raczej mało aerodynamiczne i jako paralityk średnio biegam na dziesięć metrów. Bardzo średnio. Dowiódł tego kolejny żart o rehabilitacji miednicy. Obserwacja: Fatalnie oprócz biegania idzie mi też rzut butem.

 

Przeżył.

 

 

„Gdyby cycki mogły latać to bym chciał się za nie złapać i odlecieć gdzieś w obłoki, z nimi zwiedzać świat szeroki. One lepsze są od wódki, bo czy wódka ma gdzieś sutki i fajniejsze są od tego, co jest lepsze od wszystkiego

 

Wojtek Szumański, wieszcz.

 

 

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook792Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

25 komentarzy

  • Sylwia

    02.07.2018 at 21:24 Odpowiedz

    No dobra, zbadam…

  • Domi

    03.07.2018 at 00:55 Odpowiedz

    Czytając ten post leżymy z mężowskim w łóżku. Ja telefon, on książka i nagle spod nosa słyszę:” jajka gooorace jak slooonce” o.O ma szanse zostać wieszczem?

  • Anna

    03.07.2018 at 10:07 Odpowiedz

    Oki , nie wiem co myśleć… Wrócę do domu , dam tekst do przeczytania, wbiję palec pod żebro i wyduszę prawdę?

  • Dziubasowa

    03.07.2018 at 10:08 Odpowiedz

    Hahahhaa! Cudne! 😀
    A z drugiej strony strach trochę się odwdzięczyć chłopu podobnym komplementem…
    Pozdrawiam! 🙂

    Dziubasowa.

    PS. Florence gra w Pl w marcu, bądźcie ostrożni, if you know what I mean 😉

  • Annuszka

    03.07.2018 at 15:04 Odpowiedz

    Takie prawdziwe i takie życiowe😁😁😁

  • Justyna

    03.07.2018 at 15:21 Odpowiedz

    Dla nich świat się na cyckach zaczyna i na cyckach kończy. Może sobie uświadamiają w pewnym momencie, że się tatuś na chwilę tylko podzielił i od tej pory swoich muszą szukać 😉

  • Agata

    03.07.2018 at 15:39 Odpowiedz

    Taki trochę życiowy ten wpis 😀 Pozdrowienia 🙂

  • Monka

    04.07.2018 at 15:44 Odpowiedz

    No. Mój chłop swoje cycki wyhodowal odkąd moje poszły w leasing dla córki.

  • Justyna

    04.07.2018 at 22:05 Odpowiedz

    O LOL 😂😂😂I love you so much ! Made my day today!

  • Dejwid

    05.07.2018 at 12:41 Odpowiedz

    Dementuje. Nie każdy i nie wszędzie 🙂

  • KasiaS

    06.07.2018 at 17:18 Odpowiedz

    Haha cała prawda.. 😀

  • Marta

    11.07.2018 at 06:35 Odpowiedz

    Hahahaa, pierwszy raz odwiedzam twojego bloga ale widze że będę musiała tu częściej zaglądać 🙂 super tekst i styl pisania 🙂

  • Childsplay

    11.07.2018 at 14:06 Odpowiedz

    Jak bym czytała o swoim życiu 😀

  • Maria D.

    12.07.2018 at 12:12 Odpowiedz

    i oby nie było potrzeby więcej trenować i biegów i rzutów butem

  • Gosia

    12.07.2018 at 16:36 Odpowiedz

    No cóż, facet facetem pozostanie.. :d

  • Dawid

    14.07.2018 at 15:34 Odpowiedz

    Nie zgodzę się. Serio świat nie kończy się na cyckach. Lekko to niesprawiedliwe 😛

  • Karolina

    14.07.2018 at 18:17 Odpowiedz

    Powiem tak, życiowe, ale u nas to akurat się nie zdarza. W tym temacie jest wszystko na swoim miejscu. Wpis sam w sobie – petarda! Pozdrawiam 😉

  • Ewelina

    18.07.2018 at 11:50 Odpowiedz

    Ale się uśmiałam 😀 To takie prawdziwe 😀

  • Marysia

    19.07.2018 at 06:29 Odpowiedz

    Haha widzę że mąż jest mistrem podrywu 😀

  • Gośka

    20.07.2018 at 10:13 Odpowiedz

    hahahah no tak, sama prawda

  • Marta

    31.07.2018 at 09:18 Odpowiedz

    hahaha do gęby przyłóż, dobre ;d

  • Martynka

    18.08.2018 at 18:41 Odpowiedz

    Piękny artykuł!!

  • Aga

    25.08.2018 at 11:49 Odpowiedz

    nienawidzę biegać

  • Klara

    14.09.2018 at 15:53 Odpowiedz

    extra :))))

  • zuzia

    20.09.2018 at 17:50 Odpowiedz

    fajnie :))))))

Post a Comment