Ciocia Dobra Rada

Ciocia Dobra Rada

Będąc rodzicem, nawet takim od niedawna, wśród wszelkich życzliwości i otuchy społeczeństwa można również spotkać zjawisko niepokojące, frustrujące a już na pewno godne poświęcenia uwagi na tym blogu. Ciocie Dobra Rada bo o nich mowa, które pojawiają się przy was równie szybko jak problem wiecznie kończącej się puszki mleka i paczki pieluch, to takie dobre duchy macierzyństwa, co u psa bez nogi zauważą, że kuleje i na pewno poinformują o tym właściciela (przecież nie miał prawa zauważyć chodząc z tym psem cztery razy dziennie na spacer, prawda?) Dobre duszyczki wszędobylskie i wszechwiedzące znają się na medycynie, hydraulice i kuchni, naprawiały już dwadzieścia siedem razy silnik od kombajnu, najlepiej rozpoznają wszystkie choroby u dzieci, nie ważne czy swoich (o ile w ogóle je mają) czy cudzych i bardzo chętnie poinformują cię co robisz źle. Tak z dobrego serca, żebyś mógł się poprawić i być idealnym.

Zdarzyło się lat temu kilka, kiedy o Krystynie jeszcze ptaki nie ćwierkały, opiekować się córką koleżanki. Na jednym ze spacerów młoda jako początkujący piechur w wieku około piętnastu miesięcy niczym Neil Armstrong po raz pierwszy lądujący na Księżycu zawalczyła z grawitacją. Nie udało się jak można się domyślać a dziecko finezyjnie przywitało twarzą chodnik. Oczywiście lament, zgrzytanie zębów i zło, podkreślmy, że mała bardziej się przestraszyła niż zdarła maskę, ja obok reanimacja w toku, lody mi się rozpuszczają, telefon dzwoni, torba z ramienia spada – no dramat. Nie czekając chwili podleciała do mnie pani starsza, popukała w ramię i rzecze w te słowa: – Przepraszam, dziecko się pani wywróciło. Niemożliwe! Gdzie? To ja byłam z dzieckiem?! Dziękuję, że pani była, tyle mogłam przegapić, dziecko w parku zostawić, o Jezusie z Nazaretu!… Z doświadczenia tej samej koleżanki przytoczę historię o butach, czy to dziecko niechodzące, takie wózkowe, powinno nosić buty czy nie? Argumenty przemawiające to takie, że nie musi ładnie wyglądać i się podobać, że za młode i tak nikt nie zwraca na to uwagi albo, że się kopytko poci i w ogóle szatan. Zdjęcie w butach młodej damy znalazło swoje miejsce na Facebooku (oczywista oczywistość, gdzie indziej mamy chwalą się dziećmi jak nie tam? Sama to robię o zgrozo!) gdzie zatroskana mamuśka aka Ciocia Dobra Rada popędziła z przestrogą, co by dziecka tak nie krzywdzić i owe obuwie mu zdjąć. Nie rozumiałam do końca frustracji koleżanki, którą pouczono do momentu, kiedy sama zostałam matką. Teraz chętnie weszłabym z panią w polemikę i zapytała, czy idąc tym tokiem myślenia dziecka zimą nie ubierać w wymyślne kombinezony i ciepłe rękawiczki, tylko owinąć sianem a w ręce wcisnąć dwa gorące ziemniaki? No bo dlaczego moje dziecko ma wyglądać jak bida, bawić się pustymi butelkami po wodzie napełnionymi grochem zamiast korzystać na przykład z grzechotki? Czy na prawdę od tego dobrobytu w dupie jej się poprzewraca? O to chodzi?

Sama w tak niedługim czasie doświadczyłam zjawiska Cioci Dobra Rada, nie spodziewałam się, że będzie odpowiedzialne za takie skoki ciśnienia, a jednak. Największy ubaw ma GG oczywiście, bo spływa to po nim jak po mokrej kaczce (faceci!!) i będąc trolem jeszcze bardziej mnie podkręca – Ty widziałaś już ostatni komentarz pod zdjęciem Kryśki? – nie, a co? – a nic, zobaczysz to pogadamy <pokerface>. Logicznym jest, że jak przeczytam, to cztery raz opluję się kawą i wypluje pomidora przy śniadaniu a jedyne o czym będę myśleć to riposta! Zemsta!

Moje dziecko pomimo tego, że młode, dorobiło się już zapalenia ucha i wysypki, która po długich bojach i kilku wizytach u lekarzy różnej specjalizacji okazała się być reakcją na antybiotyk. Nie powiem, nie wyglądała fajnie, jedna wielka strupia breja zakryła jej buzię i dekolt na kilka ładnych dni, i tak kochałam, taka jestem dobra. Pod koniec męczarni z armią krostek, próbą użycia maści, okładów z nadmanganianu potasu i kilku modlitwach do najświętszej panienki o przywrócenie dziecku szans na chłopaka w przyszłości, opublikowałam zdjęcie młodej w sieci. Długo nie czekając uraczyłam się spostrzegawczym komentarzem o tym, że moje dziecko ma krostki i najlepiej smarować buzię Oilatum (Z którego tubki już notabene wylizywałam resztki bo nie jest najtańszy, a jak już wcześniej pisałam wiecznie brakuje mi kasy). Rewelacja na Bałtyku! Eureka, krzyknąłby Archimedes! To Oilatum panie doktorze alergologu, panie pediatro i kilku innych nas zbawi, to tego żeśmy poszukiwali jak Bursztynowej Komnaty, w mądrych książkach wertowali, a tu proszę, Facebook! Czy poważnie wierzycie w to, że nie zauważyłam tych strupów wszechobecnych budząc się codziennie przy tej młodej istocie i kładąc się obok niej spać, drogie Ciocie Dobra Rada?

Z miejsca pozdrawiam tą duszyczkę co na krostki radziła. Wiem, że to z dobrego serca i denerwować się nie powinnam, ale niestety są rzeczy, na które nie ma rady, z którymi nic nie zrobisz, coś jak przesolone ziemniaki. Tym samym proszę was matki doświadczone, ciocie, babcie, panie w sklepie i sąsiadko, odpowiadajcie zapytane. Nie wychowujcie mi na siłę. Więcej krzywdy z tego płynie niż pożytku.

Żegnam się i do następnego!

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

32 komentarze

  • prosta polka

    26.01.2014 at 01:34 Odpowiedz

    początek tegorocznej zimy. akurat odpalił mi mój wspaniały Golf. Jadę, jadę, dojeżdżam do pierwszego zakrętu i jeb! sprzęgło mi nie działa, wciskam do podłogi, nie odskakuje. nauczona, że w moim aucie to nawet hamulce mogą w trakcie jazdy wysiąść nie przejęłam się za bardzo, tylko tyle, co by do rowu nie wpaść. stoję, myślę, palę peta. wymyśliłam, że nic nie zrobię, ale daleko od domu nie jestem, to zepchnę to autko na pobocze i przespaceruję drogę powrotną. zakasałam rękawki, podciągnęłam gatki, pet w zębach no i pcham. i pcham. i pcham. no nie rusza (mi ten cham ;p). zaparłam się nogami, pcham, pcham, pcham. nic. dodam, że jestem trochę krasnalem, więc tu musiał być niezły widok, coś jak mrówka przepychająca słonia. oczywiście dookoła domki stoją. poraneczek. widzę jak sobie pan w domu obok kawę pije gapiąc się w okno, a panowie z warsztatu juz zakłady robią, czy dostanę przepukliny, czy jednak przepchnę. jeden się w końcu ruszył, idzie wolnym krokiem, leniwie jakby co najmniej reklamował marlboro w spranych levisach. podchodzi, oparł się o maskę i mówi:
    – autko się pani zepsuło!
    no kurwa. a ja myślałam, że rowerem jadę, blondynka!
    pan oczywiście nasłuchał się mnóstwa obelg, bluzgów, popatrzył na obfitą gestykulację, po czym postawiony przed obliczem histerii zareagował w końcu na ostre: pchaj pan a nie się mądrzysz!

    tak. to ból. nie mam dziecka jeszcze, ale rady i tak dostaję. teraz na szczęście trochę mniej, bo się stado ogarnęło i wie, gdzie powinno sobie je wsadzić, ale jak byłam na pierwszym roku i wystarczyło, żebym się pokazała na pięknym wydziale UŁ- wszystkie są piękne, że aż się płakać chce- żeby usłyszeć po pięcset razy od troskliwej koleżanki, że nie było mnie na wykładzie (niemożliwe, koniec semestru i nie wiedziałam, że w piątki wykład!), albo ile powinnam mieć ECTS, albo że jestem niska (a to nie jest po prostu kraj olbrzymów?).
    oczywistości są piękne, a najgorsze jest to, że jak w zasadzie to zripostować? tutaj doskonale rozumiem stwierdzenie mojego kumpla, że fanga w nos działa czasem lepiej, niż tysiąc słów.

    • SOHO

      26.01.2014 at 17:26 Odpowiedz

      uśmiałamsię.pl

  • ~Tolek Banan

    26.01.2014 at 01:40 Odpowiedz

    Jak byłem mały moja babka smarowali mi odparzony tyłek spirytusem- to nie jest dobra rada a przestroga bo piecze jak diabli:/

    • SOHO

      26.01.2014 at 17:27 Odpowiedz

      Tolku Bananie, znam też takiego co na zatwardzenie wsadził dziecku kawałek mydła do dupska…

    • ~aisa

      27.01.2014 at 00:54 Odpowiedz

      holly shit 😉 spyrem? a ja myslalam ze od tego jest sudocrem 🙂

  • ~Siula

    26.01.2014 at 02:22 Odpowiedz

    Ja nauczyłam sie nie słuchać GŁUPICH rad:) Bo dobre rady są na wagę złota 🙂 I sama chętnie o nie proszę. Ale wybredna jestem i być może dyskryminujaca bo słucham rad tylko tych osób, które rozpoczęły macierzyństwo/ojcostwo max kilka lat temu 🙂 A jeżeli o Oilatum chodzi to polecam Allegro! Ceny dużo mniejsze niż w aptekach 🙂 (jeżeli właśnie dałam Ci głupia radę to przepraszam – ale ja np nie wiedziałam, ze ceny te są prawie 100% niższe niż w aptekach:) )

    • ~

      26.01.2014 at 02:44 Odpowiedz

      Hehe teraz się bedziecie baly odezwac 😀 Kupujemy tylko na Allegro ale dzieki. To nie byla glupia rada bo gdyby nie GG i zaufanie do zakupow w sieci to do tej pory kupowalabym w Aptece!

  • ~Siula

    26.01.2014 at 06:20 Odpowiedz

    Haha no może nie bedziemy sie bały ale pewnie niektórzy bedą ostrozniejsi 🙂 Bo największy problem z tymi radami tkwi w tym, ze dla jednych coś jest oczywiste a dla innych jest to odkrycie roku 😉 czasami ktoś patrząc z innej perspektywy wiecej zobaczy.

  • ~Marzena

    26.01.2014 at 09:53 Odpowiedz

    Uwielbiam:* i Tu i na fejsbuniu. Zostaje z Wami już na zawsze:D

  • ~Anusia

    26.01.2014 at 10:03 Odpowiedz

    Ja uwielbiam moją babcię i jej „złotą radę”. Dziecko wyje, bo chodzący rozrabiak przygrzał właśnie baśką w kaloryfer…babcia na to: dlaczego ona tak krzyczy? Na pewno jest głodna!. No rzezsz kurza dupa! Wiem kiedy mojego dziecka boli czerep a kiedy jest głodna! Babcia uparcie przy swoim stoi. Więc jak to cielę. Robię małej papu. Efekty: ryk jak był tak jest + opluteotoczenie świerzą kaszką…. Że o wkurwie nie wspomnę. Po 13miesiącach hodowania małej spryciary nadal nie mam odporności na ” ciotki dobre rady”. Li to lekki atopik i po krostkach kompię ją w krochmalu (mąka ziemniaczana zagotowana we wodzie) i pomaga. No to teraz możesz mnie zwymyślać publicznie za rady. Pozwalam.

    • SOHO

      26.01.2014 at 20:36 Odpowiedz

      Nie próbowałam, cenna rada.

  • ~mimbla

    26.01.2014 at 15:39 Odpowiedz

    Oj tam,oj tam…. Poczekajcie parę lat i też będziecie „dobrze radzić” 😉

    • ~ktostam

      28.01.2014 at 15:17 Odpowiedz

      sie zgadzam sie 🙂

  • ~Lady

    26.01.2014 at 17:30 Odpowiedz

    A bo z tymi radami to tak jest nie wiadomo kiedy dawać a kiedy nie 😉
    Ale to też chyba zależy kto ich nam udziela, ja mam kilka znajomych które mi radzą i wtedy jest ok, ciesze się i wszystko gra. Ale jest też parę osób, ktróre działają na mnie jak płachta na byka i choćby nie wiem co jak do mnie mówią to mi się ciśnienie niebezpiecznie podnosi…
    Czasem nawet najbliżsi potrafią doprowadzić do szewskiej pasji – moja mama np kiedy jestem z małą (notabene starszą o miesiąc od Rysi) i nie daj boże mi zapłacze zaraz słychać „a co Ty jej robisz?” No kurwa bije kablem…. 😉 😉 😉

    A co do blogu to świetnie mi się czyta, uwielbiam ten styl i ten rodzaj humoru. Będę Was odwiedzać co by sobie humor poprawić i zobaczyć, że w tym szaleństwie zwanym macierzyństwem nie jestem sama 🙂
    Pozdrawiam Was serdecznie 🙂

  • ~Lady

    26.01.2014 at 20:58 Odpowiedz

    A ośmielę się udzielić rady 😀 Moja mała też miała wysypkę ale to taką że wyglądała jak pokryta skorupką i ja to myłam rumiankiem a potem smarowałam Bepanthenem (kremem) 🙂 A pediatra nam jeszcze przepisała maść robioną na zamówienie – chłodzącą z lanoliną też działa cuda 🙂

  • ~pozytywka

    26.01.2014 at 21:17 Odpowiedz

    Matko Krystyny jako matka z 7 letnim stażem ostrzegam 😉 Twoje doświadczenia z Ciotkami Dobra Rada dopiero raczkują, będzie gorzej 😉 zwłaszcza jak zaczniecie np z Młodą wychodzić na place zabaw lub po prostu zaczniecie więcej spacerować a Młoda będzie bardziej widoczna z pod warstwy kocyka no i lżej ubrana, żeby było czego się czepiać 😉

    ja siedząc w parku z koleżanką i naszymi 4 miesięczniakami usłyszałyśmy od jednej takiej – że, źle dzieci ubieramy bo w dżinsy a dla takich maluchów przecież jedyny słuszny ciuch to śpiochy o każdej porze dnia i nocy, siedem dni w tygodniu

    na porządku dziennym były uwagi, na temat, że Młody za lekko ubrany, że nie ma czapeczki, że skarpetek nie ma – raz padłam jak w piekarni jedna baba do mojego 2 miesięczniaka wycedziła – ” za lekko Cię mamusia ubiera, musisz krzyczeć – drzyj się mały to Cię cieplej mamusia ubierze ”
    były też komentarze na temat zwisających nóżek w nosidełku, że dziecko jak lalkę traktuję

    teraz też nie jest lepiej – baby starszą mi dziecko diabłem / ze go zabiorą , że powinnam dziecku dać w dupę tylko teraz sprawa ma się inaczej bo nie tylko ja reaguje ale i moje dziecko potrafi przygadać 😉

  • ~ewa

    27.01.2014 at 00:08 Odpowiedz

    NO CÓŻ, moje młode mają już siedem lat i półtora roku, no i zaraz kolejne… komenty co do ubioru nieskończone, nie dbam o to.
    Moje potwory jak mi się pochorują przez moje bycie okropną mamą to moje zmartwienie, bo to nie panie w parku nie prześpią kilku nocy biegając bez końca od dziecka do dziecka. A ja mam taką chorą zachciankę , że umyśliłam sobie dzieci hartować i jakoś to przetrwała starsza, bez poważniejszych chorób (nigdy nie byłyśmy w szpitalu, zero stanów zapalnych itd) i duża rośnie, to może kolejnym też nic nie będzie. Biorąc pod uwagę, że na stałe mieszkam w Anglii to i tak powinny mi panie w parku gratulować że dziecko ma skarpetki 😛
    Co do kremu i tak swoje wtrącę , a co mi tam 😀 zaraz 3 dziecko będę chować to już się nauczyłam że Oilatum to szajs , płacisz za reklamę , ja kupuję tańszą i lepszą odmianę jego „atoperal”, a jak nic nie piecze i nie szpeci to nic nie daję bo po co dziecku skórę przyzwyczajać i delikutaśną robić 🙂 , tylko szampon z tej samej firmy i mydełko naturalne w ruch idą 🙂 ha teraz na mnie krzyczeć możesz 😛

    • ~

      27.01.2014 at 00:19 Odpowiedz

      Przecież ja nie krzyczę 😛 dziekuje za rady co do tanszego zamiennika. Te pochorobowe gluty odpuscily. Nadal mamy szanse na tytul miss podworka.

      • ~ewa

        27.01.2014 at 22:26 Odpowiedz

        To świetnie 🙂
        Niech Ci latorośl zdrowo rośnie :))

    • ~mimbla

      27.01.2014 at 21:35 Odpowiedz

      No to znasz te klimaty…. Moja córka i dwie wnuczki mieszkają w UK. Oczywiście,jak przyjeżdżają do Polski to ubierane są i zachowują się „po angielsku”,czym wywołują popłoch i rwanie włosów u obserwatorów i uczestników ich występów. Bez czapki… ???? Boso ….??? Biegają ….??? Śmieją się głośno ….??? Masakra ! Polskie dziecko ma siedzieć cicho,patrzeć tępo przed siebie,być okutane w kombinezon,zapięty pod szyję,mieć dwie czapeczki,w tym jedna zawiązane pod szyją i być przykryte kołderką. A na to jeszcze kocyk.

      • ~ewa

        27.01.2014 at 22:26 Odpowiedz

        dokładnie,zacofanie 🙂
        można tylko ignorować 😛
        Dzieckiem jest się raz, ale jak to mówią zapomniał wół.. Pozdrawiam 😉

  • ~ewa

    27.01.2014 at 00:08 Odpowiedz

    a niunię masz śliczną i nawet krostek nie zauważyłam 🙂

  • ~Gabi

    27.01.2014 at 10:10 Odpowiedz

    Ja jeszcze na etapie ciąży jestem, ale w tym stanie również co chwilę zostaję uraczana spostrzeżeniami typu: ale Ci brzuch wywaliło lub ale już masz tego brzucha! A mój mąż nie rozumie, gdy wówczas ciskam ripostę, obrażam się lub ryczę przez pół dnia! WIEM, że jestem w ciąży i WIEM, że mam brzuch! Nie musisz mi świecie tego mówić ilekroć się pojawiam w jakimkolwiek gronie!!!!!!!!!!!

  • ~mamaszkrabka

    27.01.2014 at 12:36 Odpowiedz

    Haha! O tych poradach też pisałam na blogu http://mamaszkraba.blog.onet.pl/2014/01/26/powrot-do-domu/

    A generalnie jest tak. To co działa na moje dziecko, niekoniecznie musi działać na Twojego malucha dlatego najlepiej robić po swojemu. Czasem rady się przydają, ale takie które nie są powiedziane tonem „Musisz to zrobić!”. Czasem można coś zasugerować, jeśli po wielu Twoich próbach nic nie działa, ale do cholery, dajcie nam wychowywać po swojemu. Swoją robotę babki już odwaliły!
    Moja rodzicielka na szczęście nie bardzo się wtrąca, bo ona sama lepsza nie była, czasem jak się jej lampka zaświeci to coś powie. Ale teściowa! HA! Jak mój Szkrab miał wysypkę to mu do du*py zaglądała, bo ponoć pierwsze objawy alergii są na du*pce! A tyłeczek lśniący, za to buźka nieładna. Więc od teraz: jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje…

  • ~mamaszkrabka

    27.01.2014 at 12:44 Odpowiedz

    A jeszcze mi się przypomniało. Moja znajoma w związku z tym, że mieszka z zaściankową teściową, nie mogła używać pampersów tylko pieluchy tetrowe! W XXI wieku prała,gotowała, wieszała, prasowała i znowu prała pieluchy! Na Boga! . A co najlepsze, mąż popiera mamusię 🙂

    • ~mimbla

      27.01.2014 at 21:26 Odpowiedz

      Dobry syn zawsze popiera mamusię. Taka karma 😉

  • ~eF

    27.01.2014 at 22:39 Odpowiedz

    Jako ciocia lepsiejsza rada,,polecam 😉 http://www.srokao.pl/search/label/Kremy%20emolientowe i pozdrawiam 🙂

  • ~gumofon

    28.01.2014 at 09:57 Odpowiedz

    Ej Zohę…

    Ty tu parę rzeczy piszesz a wszystkie są oczywiste przecież. ja nie jestę matkiem a wię że po pierwsze na krosty najlepszy jest OILATUM, bo to przecież jest na krosty i wysypy.
    Po drugiem Bursztynowa Komnata jest w Królewcu w lochach pod tym kurewstwem co z betonu tam postawili i z okazji wizyty Putina wstawili okna nawet a po czwarte:
    Dziecko się pani wyjebało. jak pani nie widzi to nie powinna Pani być matkeim ! matka polka nie dopuściłaby takiego stanu dziecka położenia poupadkowego !
    Wstdź się tego!

    tam na dolę ( belou) zaznaczyłę że nie jestę spamę :

    • ~Lady

      28.01.2014 at 17:31 Odpowiedz

      Gumofonie nie wiem kim jesteś ale Ciebie też już uwielbiam 🙂
      Jesteś taką wisienką na torcie 😉

      • SOHO

        28.01.2014 at 17:37 Odpowiedz

        Gumofon to taka persona, co mi w kieracie piątaka na batona pożycza i nie oczekuje gryza. Kochany <3

  • ~Agniecha

    01.02.2014 at 23:32 Odpowiedz

    Ja mam w domu Babcie dobra rada która ma obsesje na punkcie dokarmiania mojej córki.Twierdzi że mała mało je i gdy ostatnio wyszłam na dwie godz z domu po powrocie dowiedziałam się że staruszka nakarmiła ją chlebkiem,kiełbaską,twarożkiem,jabłkiem,ciasteczkiem itp.oprócz tego że dziecko chodzi niedożywione to jeszcze przemarznięte.Według babci za cienką ją ubieram i jej na pewno jest zimno.Ciągle słyszę jak męczy tą moją bidę :nie siadaj na podłodze bo ci zimno,nie opieraj się o ścianę bo ci zimno,nie ściągaj butów bo ci zimno KURWA czy my mieszkamy na Alasce do ch…?! .Wychodzimy na spacer mała jest ubrana w body,bluzkę,sweter,kurtkę,czapkę,szalik,rajty,grube spodnie,rękawiczki a babcia stwierdza ja swoje dzieci to grubiej ubierałam czyli co pierzyna na plecy!A najlepiej gdy we wrześniu grzała mieszkanie otwierając włączony piecyk gazowy!!!chociaż mieszkamy w ocieplonym bloku,środkowej klatce gdzie jest naprawdę ciepło.Dodam że babcia jest babcią moherową i nie ma z nią żartów:)

Post a Comment