Ciążowa historia pewnej Florence.

Ciążowa historia pewnej Florence.

 

Kiedy Florence Welch, moja ukochana Florence Welch występowała w Krakowie na Coke Live Music Festival w 2013 roku, ja z brzuchem jak cała pralka frania siedziałam w domu w szóstym miesiącu ciąży,  odbierając jedynie zawistne telefony od świadkowej, która na miejscu „dawała posłuchać” przez słuchawkę trzeszczącej Nokii. Słuchałam i ryczałam, bo jako dzielny inkubator musiałam zostać w łóżku i dbać o bęben, a młode serce i dusza niepokorna rwarły się do Shake it out!  Obiecałam sobie wtedy, że następny koncert Florence And The Machine jest mój, żebym miała zastawić nerkę,  sprzedać złote zęby, jadę!

Dwa lata później siedzieliśmy w tym samym składzie na wypierdziałej kanapie naszej sławetnej kawalerki chrupiąc jakiś szajs z Biedronki i sącząc regionalne piwo. Świadkowa poderwała się i oznajmiła, że w grudniu Flo przyjeżdża do Polski, ba! DO NASZEJ ŁODZI! Wymownie spojrzała się na Grześka i nakazała trzymać węża na wodzy. – Słuchaj, proszę grzecznie, nie zalejcie formy do grudnia, a Ty majty cnoty – pogroziła palcem w moim kierunku. –  Jakoś wytrzymacie, poszalejemy na koncercie a później się mnóżcie, później mam to w pici.

Wszystko było nad wyraz zabawne, dostało status legendy rozpłodowej Florence Welch, która jak wróżka zębuszka przychodzi do mnie w nocy i sprzedaje małe ziarenka. W radiu wygrałam nawet ostatnią płytę, kiedy w sobie tylko znany sposób opowiedziałam jak to się nam działo, kiedy grała w Polsce ta zdolna, ruda bestia.

Pośmialiśmy się? Przez ramię splunięte trzy razy? Odpukane w niemalowane?

No. Miesiąc po audycji w radiu byłam w drugiej ciąży. GG dostał przydomek „Buhaj”, a ja od kilku miesięcy  patrzę na świat przez trzeźwe okulary. Próbowaliście ogarnąć „bielyje rozy” bez alkoholu? Na własnym weselu? Tortura, kyrie elejson.  Tak drodzy czytelnicy, Krystyna nie będzie już pojedynczym wyrazem kunsztu tworzenia mamy i taty. W brzuchu wierci się kolejne życie. Konsensus jest taki, że każdy koncert Florence And The Machine powinien być przeze nas wyjątkowo mocno analizowany. Podobno w 2016 roku też przyjeżdża, kurwa mać! Nie nadążę z rekonwalescencją! Niezbadane są wyroki. W okolicach Open’era zamykam warsztat, mąż się chyba nie pogniewa.

W marcu, anno Domini 2016 pójdziemy przez świat w czwórkę.  W moim ciele rośnie konkurencja do bycia najbardziej kochanym dzieckiem na świecie. Nie możemy się doczekać mały człowieku, rośnij zdrowo. Rodzice czekają z utęsknieniem.

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

18 komentarzy

  • ~iza z miasta łodzi :)

    04.09.2015 at 10:52 Odpowiedz

    ajlowiuuuuu 🙂

  • ~Kasia

    04.09.2015 at 11:12 Odpowiedz

    Będzie wysyp marcowych dzieci. 🙂

  • ~Gabi

    04.09.2015 at 11:16 Odpowiedz

    Wszystkie gratulacje i mile słowa wydają sie zbyt błahe…Bardzo bardzo się cieszę razem z Wami i z tym małym czlowieczkiem którego czeka wspaniale życie u boku niesamowitych rodziców i najlepszej starszej siostry 🙂 Sciskam!

  • ~mimbla

    04.09.2015 at 11:36 Odpowiedz

    W marcu, mówisz…. Mam jedno z marca… Trudno….

  • ~Dorota

    04.09.2015 at 12:12 Odpowiedz

    Kochana mamo Rysiowa powodzenia i dużo spokoju w drugiej ciąży 🙂 Aby Twój pseudonim czyli „mama Rysiowa” może drugie jak będzie dziewoja niech będzie Ma-Rysia? 🙂 Jescze raz dużo spokoju zdrowia i mało nabytych kg w drugiej ciąży 😀 Btw Kocham Cie kobieto!!! Najlepszy blog jaki czytałam 🙂

  • ~Marta

    04.09.2015 at 12:15 Odpowiedz

    Czytam Was od początku nie raz roniąc łze ale częściej pokladajac się ze smiechu i oto tydzień temu dowiaduje się że w kwietniu po 5 latach starań będzie nas w końcu troje. Gratuluję szczęścia bo teraz też znam to uczucie.

  • ~Kiku

    04.09.2015 at 13:36 Odpowiedz

    Jest Krystyna … Może więc w ramach podziekowań dla idolki teraz czas na Florencję 😉 (albo Floriana :D).

  • ~gaga

    04.09.2015 at 13:41 Odpowiedz

    dlaczemu my wierni czytelnicy dowiadujemy eis o takich newsach dopiero teraz?!?!?!? Ja się pytam DLACZEMU????? 😉

  • ~mamek

    04.09.2015 at 15:51 Odpowiedz

    o kurka, baran. Przerąbane. Ja baran, siostra baran, jej synek baran, nasza mama baran… Uparte to jak licho, charakterne… Nudzić się nie będziecie 🙂

    • ~indyjkaa

      04.09.2015 at 19:17 Odpowiedz

      Do ~ mamek. Na początku marca są jeszcze ryby.

  • ~Mama Filipka

    04.09.2015 at 19:56 Odpowiedz

    Rodzice i Starsza Siostra czekają 🙂 Zdrówka dla Was i gratulacje wielkie.

  • ~see

    04.09.2015 at 19:58 Odpowiedz

    w marcu może być też ryba, jeszcze gorzej, wrażliwe i takie oderwane od rzeczywistości toto 😉 my drugie na luty wyczekujemy. ja ogarniałam za pierwszym razem i biale jerozy i zono moja i cala resztę a i tak nie pamiętam wesela 🙂 zdrówka od przyszłej mamy dla przyszłej mamy!

  • ~iza

    04.09.2015 at 20:58 Odpowiedz

    GRA-TU-LAC-JE!!!!!!!!

  • ~Ven

    04.09.2015 at 21:01 Odpowiedz

    kyrie elejson gratulacje 😀 !

  • ~Marzena

    05.09.2015 at 16:02 Odpowiedz

    Gratki 😀 moja diablica tez marcowa. Ach te czerwcowe urlopy i powiew lata robią swoje haha:P

  • ~Bułka

    07.09.2015 at 21:23 Odpowiedz

    Super! Gratulacje! 🙂 pierwszy twój wpis porzuciła mi koleżanka kiedy byłam w ciąży, w jakimś 5 miesiącu może, od tego czasu czekam z utęsknieniem na każdy kolejny twój wpis. W lipcu 2014 urodził się Franuś i dużo z twoich opisów podejścia do wychowania pokrywa się z moim podejściem, czasem też się śmiejemy z małżem że niektóre zafiksowane mamuśki już dawno spaliły by nas na stosie gdyby mogły ;)))
    A teraz też jestem w drugiej ciąży i znowu kilka miesięcy za tobą bo dopiero na 1 maja planowane powitanie fasolki mamy. Będę nadal wiernie towarzyszyć :))
    Pozdrawiam serdecznie!

  • ~skowroneczka

    09.09.2015 at 22:26 Odpowiedz

    Gratulacje:-) Tez bede marcowa mamusia wiec tym bardziej mi blisko do Ciebie:-) Rosnijcie zdrowo!

  • ~Kasia

    24.10.2015 at 00:27 Odpowiedz

    Ech Florence! Z Gdańska do Krakowa się nie zebrałam i żal tyłek ściskał! Ale w zeszłym roku była w Wawie i nie było odwrotu mimo stanu zainkubowania lokatorem, rety rety co to był za koncert!!

Post a Comment