Ciąża oblicze prawdziwe

do_wpisu

Ciąża oblicze prawdziwe

No dobra co do samej ciąży poczułam się oszukana. Myśląc o stanie w jakim się wówczas znalazłam, oczom moim ukazywała się piękna pani biegnąca w na wpół rozpiętej białej koszuli przez zieloną polankę z brzuszkiem (takim ładnym, kształtnym, symetrycznie “ukulanym”), za nią jakiś Bambi radośnie potrząsający ogonkiem, ptaszki ćwierkały, motylki fruwały, ona uśmiech od ucha do ucha i generalne katharsis. W domu zawsze czysto bo czasu miała więcej, mąż zawsze dobrym słowem uraczył no i generalnie chodziła wszędzie, widywała ludzi i rosły jej coraz większe skrzydła z każdym dniem bliżej rozwiązania. Mądre książki poinformowały mnie również, że stan ten, na który tak czekałam pojawia się w drugim trymestrze i że najpierw trzeba przejść przez swoje ale później już samo szczęście.

Otóż – taki wał!

Sraczka, zatwardzenie, foch, siusiu, sen, wory pod oczami ze zmęczenia i jeszcze więcej snu, siku znowu ale o dziwo nic nie leci, foch megatron – nadal nie rozumiem dlaczego on (partner zwany w lekturze GG) nie rozumie, że jak tak oddycha, to mnie wkurwia, w ogóle dziwnie się na mnie patrzy, nie wiem irytuje go czy jak, biedny w sumie przywalić mi nie może a pewnie chce, matko kochana znowu mnie ciśnie na kibel, no pęknie mi pęcherz, siadam, krople dwie i koniec, chyba żartujesz naturo!!

Rosnąć zaczęłam latem a raczej w równikowym tropiku bo lato pamiętam inne z dzieciństwa; jak się na rowerze jeździło czy chodziło “na trzepak” człowiek tak nie śmierdział a żar w oczy nie szczypał a tu proszę – plus czterdzieści na zewnątrz, ja plus 10 (kilogramów) i ten balast na przodzie, rewelacja sam seks. W spodniach typu jeans chodziłam nawet przy wrzeniu chodnika bo w letnich kieckach obcierały mi się nogi (uroczo). Lakier do paznokci na stopach zostawał tak długo jak sam nie odpadł albo się ukochany nie zlitował i mi nie starł. W ogóle dotykanie stóp i wiązanie obuwia na bezdechu łączyło się z wypadaniem oczu do ziemi i kolorem twarzy typu purpura biskupia.

Mniej więcej w połowie tego temperaturowego armagedonu zaczęły mi rosnąć cycuszki. Cycuszki…dobre, cyce, doje, wory dwa, wymiona, dobry Jezu co to było. A jak w tej swojej dostojności zaczęły polegiwać na brzuchu w upale z kosmosu, rozkosz.

Każda nasza podróż samochodem z GG kończyła się tak samo: “chce mi się siku zatrzymaj! Boże jak mi niedobrze, porzygam się, zatrzymaj! GG męczysz!, zatrzymaj! Szczaaaaaać! ZATRZYMAJ!

Mniej więcej pod koniec lata odmówiłam wychodzenia z domu i zostałam w wyrze, raz, że nie wyglądałam jak pani w białej koszul i jakoś nigdy nie biegał za mną Bambi a dwa ciężko mi było ustać. Bujanie się na prawo i lewo pomagało nie tylko podczas chodzenia ale również podczas wstawania z łóżka, co skrzętnie starałam się opisać w domu rodzinnym a technikę opanowałam do perfekcji. Prawo – lewo, prawo – lewo, buju buju i hop, zgrabnie jak sarna z leżenia do siedzenia ok 5 minut, później modlitwy do najświętszego kręgosłupa, przygotowywanie ciała i ducha na nadchodzące szarpnięcie i hop part II – stoję a właściwie gnę się bo o pełnym wyproście mogłam raczej zapomnieć. W nocy średnio wstawałam co 2 godziny na siku. Nie wspomnę już, że zazwyczaj uczucie parcia na pęcherz okazywało się być moim dzieckiem dosłownie na nim siedzącym i że często sikanie kończyło się niczym. No dobra – spacerem do kibla przez przeszkody, nocną gimnastyką a później 20 minutowym układaniem się do łóżka. Na to też potrzebowałam technik, ach złote czasy.

Jak przystało na kobietę targaną przez monsuny hormonów miałam jazdy. Z perspektywy czasu dziwie się, że jeszcze żyje bo sama siebie zadźgałabym tępą łyżką. Wzloty i upadki hormonalne kręciły się głównie koło mojego wyglądu, umówmy się wyglądałam jak mały traktor, któremu ktoś umalował reflektory myśląc że odmłodzi mu rocznik. Staranny make up tak finezyjnie rozpuszczający się w czterdziesto – stopniowym upale, zapach ciała jak po nocy obcierania się o wyposażenie siłowni, napuchnięte nogi i ręce, czwarty podbródek zrobiły ze mnie kobietę z niewielkim marginesem tolerancji na żarty i uwagi dotyczące wyglądu. Kiedy obcięłam i tak już wypadające włosy na krótko, doczekałam się różowego komentarza od mamy: “-w długich wyglądasz znacznie lepiej”. Nocy przepłakałam pół, zawodziłam jak sześciolatek a łzy wpadały mi do ust. Sprawca dziurawca siedział przy mnie i dziwnie się patrzył, niby coś tam pocieszał, próbował słowami “- w cale nie”, ale i on i ja wiedzieliśmy, że jak się nie zamknie może się skończyć srogo a w najlepszym wypadku usłyszy czułe: “-pytał cię ktoś o zdanie?!” i moje ulubione”-weź się”.

I tak mijał dzień za dniem, ja tocząca pianę na ustach, ja na toalecie walcząca z pęcherzem, ja nienawidząca świata, ja śmierdząca, ja ze śledziami za pan brat.

Co do jedzenia w ciąży – marchewka, świeże warzywa i owoce zdecydowanie przereklamowane. Moim ciałem zawładnął jakiś trol wredny, któremu w pełni podporządkowana jadłam ociekające tłuszczem kotlety, chińskie wynalazki i kiszone ogóry. Najlepiej jak było pikantnie a będąc mniej finezyjną – jak paliło rurę. O tak, do tej pory czuje ogień po tajskim kurczaku. I bynajmniej nie tylko w gębie…

W międzyczasie zaliczyliśmy wypadek komunikacyjny znajomych, gdzie w szpitalu pani pielęgniarka myślała, że po prostu jestem gruba jak świnia a jak się dowiedziała, że to ciąża wydała z siebie urocze “-Aaaa, no właśnie widziałam, że pani taka nie najmniejsza” zabawne do prawdy, wesele innych znajomych (jak patrze na zdjęcia siebie z tamtego okresu to mi się z rozpaczy laktacja na chwile zatrzymuje) i wyjazd z mamą i pięćdziesięcio kilowym psem nad jezioro w przyczepie campingowej typu “Niewiadów”.

Jak ktoś nie wie- do tej przyczepy zazwyczaj mieści się Pan Cieć na co drugim osiedlowym parkingu i zaczyna już być ciasno. Nas była trójka, prawie czwórka i wielkie czarne bydle…rewelacja.

Pierwsze rozstępy pojawiły się dość późno bo może na 3 tygodnie przed rozwiązaniem. Do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że mnie ta przyjemność ominie bo przecież codziennie smarowałam się kremami za miliony marsjańskich dolarów i skórę miałam taką silnie ukrwioną, i woda mi się w organizmie nie zatrzymała i och i ach. I co? – wiadro. Pierwszy wypatrzony przez GG. Podszedł do wiecznie rozgogolonego brzucha (słowo “rozgogolony” nie istnieje według słownika języka polskiego, ale jak może nie istnieć skoro moja mama całe szkolne życie wołała za mną “-Chyba żartujesz, że wyjdziesz taka rozgogolona?!”) i wykonał ruch jakby zdrapywał strupek. Później dziwnie wymieniliśmy się spojrzeniami a on swoje nagle urwał, wyszedł do kuchni i zmienił temat. Ja swojego brzucha od dołu nie widziałam, więc ciężko było stwierdzić o co chodzi, ale po tym milczeniu i niezręcznej ciszy wiedziałam, nosz kurza mać, rozstęp!! Znowu przepłakane popołudnie, ogólnie kupa psychiczna i samoocena na poziomie minus dzisięć. Kto nigdy nie doświadczył niemocy ogolenia sobie pitki nie wie i nigdy się nie dowie w jakim stanie psychicznym jest kobieta.

Nie wspomnę o goleniu nóg. Jakim goleniu skoro nóg nie widać!?

Krok po kroku zmierzaliśmy do końca tej romantycznej przygody z brzuchem, lada dzień na świecie miała pojawić się mała ja. Jak na zbawienie czekałam na pierwsze skurcze, miałam serdecznie dosyć wszystkiego. Na całe szczęście niedługo po pierwszym rozstępie zafundowałam sobie najdłuższe dziesięć godzin życia. Proszę Państwa ot zaczęłam rodzić, ale o tym kiedy indziej… to zdecydowanie temat na osobny post!

 

 

170307 BGB C3 Kite 800x200 4Kids

Krystyno_nie-_denerwuj_2

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

282 Comments

  • ~anika

    23.01.2014 at 07:20 Odpowiedz

    Cudownie ironicznie napisane, acz wiem, że do smiechu na pewno Ci nie było:) Ja swoją ciążę przenosiłam w miesiącach jesienno-zimowych aby w kwietniu 2012 powitać córę, która teraz nam daje w kość.
    Czekam na dalsze wpisy… Pozdrawiam

    • SOHO

      23.01.2014 at 08:52 Odpowiedz

      Zapraszam na bloga, nowe wpisy już są.

      • ~sonia

        23.01.2014 at 09:18 Odpowiedz

        Witam, gdzie jest ten blog, aby zobaczyć kolejne wpisy? Rewelacyjnie opisane, właśnie taki język do mnie przemawia! :) Pozdrawiam gorąco i proszę o namiar na bloga.

        • SOHO

          23.01.2014 at 09:24 Odpowiedz

          Blog się nazywa – Krysyno, nie denerwuj matki, wystarczy kliknąć tytuł, powinnaś się przenieść na bloga automatycznie.

    • ~Angie

      23.01.2014 at 09:15 Odpowiedz

      Przerabiałam to samo….wtedy mnie o nie bawiło.teraz uśmiałam się do łez:))czekam na porodówka story

      • SOHO

        23.01.2014 at 09:17 Odpowiedz

        Porodówka story w takcie powstawania. Zapraszam wkrótce na bloga

  • ~ganz61

    23.01.2014 at 07:23 Odpowiedz

    Wreszcie normalny tekst na ten temat.Pozdrawiam

  • ~Tina

    23.01.2014 at 07:38 Odpowiedz

    Moja prababcia urodziła 10 i jakoś nigdy tak nie jojczała a moja mama 4 urodziła i też sobie dała radę. ale to wiadomo każda inaczej przechodzi 😛

    • SOHO

      23.01.2014 at 08:55 Odpowiedz

      Słyszałam o takich kobietach co czerpią z tergo przyjemność 😀 Pragnę je z miejsca pozdrowić! W sumie po czasie myślę o następnym dziecku więc pewnie coś w tym jest…

    • ~gumofon

      23.01.2014 at 09:16 Odpowiedz

      Twoja prababcia uodziła 10 i nie jojczala? Byłaś przy tym? ale może ona npaierdalała tymi dziećmi jak z armaty do szwabów?

      • ~emi

        23.01.2014 at 11:23 Odpowiedz

        Jakby zdelegalizowali antykoncepcje, to tez byc tyle urodzil/urodzila… Zyjemy w szczesliwych dla kobiet czasach, ze mamy wybor kiedy zajsc w ciaze…

  • ~Martyna

    23.01.2014 at 07:56 Odpowiedz

    pięknie ujęte, nic dodać, nic ująć:) prawdziwa ciąża bez przekłamania:)

  • ~mika

    23.01.2014 at 08:11 Odpowiedz

    Genialne !!! Zupełnie jakbym o sobie czytała :) Przeczytałam jednym tchem ale błagam – białe litery na czarnym tle czyta się fatalnie :(

    • SOHO

      23.01.2014 at 08:51 Odpowiedz

      Tak, wiem, poprawię się w najbliższej przyszłości obiecuję. Pozdrawiam :)

  • ~mala

    23.01.2014 at 08:15 Odpowiedz

    hi,hi,pozdrawiam goraco,opisalas przezycia kobiet w ciazy,tak,ze slow brakuje,super.ja przechodzilam przez to 5 razy i za kazdym razem jest tak samo,nic dodac,nic ujac.powodzenia i zdrowka Wam zycze,pa.

  • ~logika

    23.01.2014 at 08:21 Odpowiedz

    Nie wiem dlaczego miałaś takie jazdy i puchły Ci nogi. Trzy razy byłam w ciązy i jedynie w pierwszej, gdy córka główkę miała pod moim zołądkiem to chociaz wyglądałam jakbym połknęła piłkę nie mogłam sobie znaleźć miejsca ani na stojąco ani na leżąco. Pamiętam, ze też mi się wtedy przypominała wiszenie do góry nogami na trzepaku. Zawsze mnie to ciekawiło, ze niektóre kobiety w ciązy tyją, mają zachcianki, a ja tylko się marwiłam, zeby donosić, zeby za wcześnie nie urodzic. Zachcianek chyba nie miałam, bo mój slubny tak był zajęty swoimi studiami i soba, ze nie miał kto spełnic nawet najmniejszej mojej zachcianki.Tylko to były inne czasy. Moja jedna córka fatalnie znosiła ciążę, foch jej nie opuszczał, a poród do szybkich i lekkich nie należał. Druga córka miała i drobna jak ja urodziła już drugiego chłopca. Obie ciąże znosiła bardzo dobrze bez fochów i zachcianek. Porody miała też błyskawiczne. Oba odebrała jej teściowa- jest położną, do szpitala nie zdążyła i dobrze, po tym co się słyszy to poród domowy był spokojny.

  • ~Aga

    23.01.2014 at 08:34 Odpowiedz

    Ojeje… usmarkałam się ze śmiechu…

  • ~Pfefferminz

    23.01.2014 at 08:41 Odpowiedz

    Boska jesteś :-)
    To ja pisałam, w szóstym miesiącu oraz w wiecznej trasie między kiblem a fast-foodem.

  • ~Monia

    23.01.2014 at 08:45 Odpowiedz

    100% prawdy. Miałam to samo. Jeszcze dodałabym więcej o zachciankach… Mój mąż, w środku zimy, o 3 nad ranem, musiał jeździć po sklepach i szukać arbuza. No musiałam go po prostu zjeść natentychmiast :) I jeszcze jedyna możliwa pozycja do leżenia: na lewym boku, bo: na brzuchu się nie dało, na plecach ciężar piersi odbierał tlen z płuc, na prawym boku albo wątroba kłuła, albo młoda siedziała pod żebrami… Masakra. A poranne mdłości dziwnie u mnie trwały 24 godz. na dobę.

  • ~człeczyna

    23.01.2014 at 08:45 Odpowiedz

    Szczerze? Mnie zadziwia jeszcze co innego,. to jak owo dziecko wygląda (po narodzinach dla swoich rodziców (ach, och, cud jak ładnie się zes…), a dla innych ludzi, którzy nie znają rodzica (ale brzydkie, popatrz, patrz mowie taka czerwona skóra na pół twarzy i te oczy….takie kaprawe jakieś)

    Czemu takie małe kotki, pieski,pandy, Wstaw_co_chcesz są słodkie i piękne, a człowiek, widząc obcego bobasa zakwalifikowałby go do top 10 najbrzydszych stworzeń świata?

  • ~Cyrk

    23.01.2014 at 08:46 Odpowiedz

    Nie używaj słów, których znaczenia nie znasz. Bynajmniej to nie to samo co przynajmniej. Wstawiając bynajmniej w taki sposób wychodzisz jak ten koleś z kawału, który się pyta “masz do mnie jakieś alibi”…

    • SOHO

      23.01.2014 at 08:52 Odpowiedz

      Biorę na klatę, będę pamiętać, dzięki.

    • ~gumofon

      23.01.2014 at 09:23 Odpowiedz

      z cyrku jestes, w cyrk sie zamienisz.

  • ~Ewa

    23.01.2014 at 08:48 Odpowiedz

    no wypisz wymaluj cała prawda o stanie błogosławionym :)

  • ~lazanka

    23.01.2014 at 08:50 Odpowiedz

    Kochana, jesteś boska, jakbyś moje ciąże opisywała…ja niestety jeszcze miałam potworne problemy zdrowotne co również nie poprawiało samopoczucia…pozdrawiam i zdrowego chowu…

    • SOHO

      23.01.2014 at 08:54 Odpowiedz

      Odpukać młoda chowa się świetnie. Oddaje mi teraz wszystko to co zabrała w ciąży 😛 Dziękuję i pozdrawiam

  • ~Dorota

    23.01.2014 at 08:54 Odpowiedz

    No cóż:), dobrze wiem o czym piszesz:). Pozdrawiam Cię serdecznie:):):).

  • ~Amy

    23.01.2014 at 08:55 Odpowiedz

    Świetna interpretacja “błogosławionego stanu” myslę że większość kobiet przyzna rację.Jednak nie mów, że nigdy nie było miłych momentów szczególnie kiedy nienarodzony/a dawał znać że “on/a tu jest”.

    • SOHO

      23.01.2014 at 08:59 Odpowiedz

      Absolutnie! Pierwszego kopniaka dostałam w tramwaju, myślałam że spotkało mnie coś czego nikt inny nie doświadczył taka byłam z siebie dumna, że ho ho! Bardzo lubiłam też jak mnie ludzie zaczepiali na ulicy, szczególnie starsi i pytali czy wszystko ok z dzieckiem i czy to chłopak czy dziewczyna. Tak zupełnie bezinteresownie :)

  • ~Gaja

    23.01.2014 at 09:03 Odpowiedz

    super opis… w końcu człowiek napisał jak się czuł w ciąży, a nie kolejna nawiedzona, egzaltowana matka Polka… Pozdrawiam. Będzie lepiej.

  • ~greeni

    23.01.2014 at 09:03 Odpowiedz

    hahaha! moja mama też używała tego słowa – tyle, że w wersji “rozgągolona” !!! :-) :-) :-) :-)

  • ~Joanna

    23.01.2014 at 09:04 Odpowiedz

    Więcej! Więcej! Błagam o więcej! Czytać mi się chce! :-)

    • SOHO

      23.01.2014 at 09:06 Odpowiedz

      No ale przecież jest! Zapraszam na bloga “Krystyno nie denerwuj matki”, nowe teksty czekają, kilka w trakcie powstawania. Pozdrawiam :)

      • ~Joanna

        23.01.2014 at 09:19 Odpowiedz

        To już trachnęłam…no nic poczekam grzecznie, dla zabicia czasu popracuję, albo przypomnę sobie moją ciążę , która jednak należała do tych obświergolonych…za to wychowanie teraz już 8 latki…to jest jazda;-)

        • ~Halszka

          23.01.2014 at 11:40 Odpowiedz

          Poczeka aż 8-latka zamieni się w czternastolatkę – to będzie jazda !!!

          • ~Joanna

            23.01.2014 at 15:34

            Bosz…nawet nie strasz. Jak słyszę: małe dzieci, mały kłopot…to wierzyć się nie chce, że jest możliwa jeszcze bardziej ekstremalna ta jazda 😉

  • ~aga_kaz1

    23.01.2014 at 09:04 Odpowiedz

    OJ też tak to czułam. Nic wspólnego z błogosławionym stanem nie było. I to obie ciąże. Po prostu nie każdy organizm lubi być w ciąży 😉 Ale potem masz w nagrodę małe cudo (mniej lub bardziej grzeczne), ale na zawsze Twoje. Świetny tekst, fajnie się czyta.

  • ~anna

    23.01.2014 at 09:06 Odpowiedz

    pieknna ciaza

  • ~pat

    23.01.2014 at 09:08 Odpowiedz

    Doceń to szczęście, które Cię spotkało, nawet jeśli wiąże się to z rozstępami i innymi problemami. Inni nie mają tyle szczęścia i mogą tylko marzyć o dużym brzuchu i rozwijającym się w nim małym szkrabie… Pozdrawiam.

  • ~bea

    23.01.2014 at 09:10 Odpowiedz

    Świetny wpis :-)

  • ~drz

    23.01.2014 at 09:12 Odpowiedz

    Wymioty do ósmego miesiąca, ślinotok i odwapnienie stawu biodrowego i spojenia łonowego to moje dolegliwości w ciąży. Teraz przy jakich kolwiek problemach żołądkowych robie wszystko byle nie wymiotować bo nawet po 17 latach jeszcze pamiętam męczarnie, Cały czas towarzyszyła mi rolka papieru toaletowego i worek na śmieci dla szybkiego pozbywania sie nadmiaru śliny. Straszny ból miednicy i pachwin przy każdym ruchu że nawet nie przewracałam się w łóżku byle mniej bolało, a żeby wsiadać do samochodu to wsadzałam najpierw tyłek a dopiero potem rękami przenosiłam sobie nogi. Całe szczęście że moje dzieci urodziły się zdrowe, reszta już nieważna.

    • ~GosiaC.

      23.01.2014 at 11:03 Odpowiedz

      Ja również miałam wymioty przez wiele miesięcy ciąży. Jeszcze dziś mam awersję do pewnych produktów spożywczych i nawet kolorów, które mi się kojarzą z tamtym okresem. W moim przypadku doprowadziło to do znacznego schudnięcia w początkowej fazie ciąży (w 9-tym miesiącu ciąży ważyłam tyle samo co przed ciążą). Sponiewierało mnie niemiłosiernie. Ten kto wymyślił termin ‘stan błogosławiony’ chyba nigdy nie był w ciąży.

  • ~Ola

    23.01.2014 at 09:15 Odpowiedz

    No niestety, to prawda, że mamy nagonkę na ciąże i rodzenie dzieci, i wszystko jest piękne i romantyczne, cudowne, partnerzy czuli i wspaniali, państwo opiekuńcze, cud i miód. Prawda jest taka, że wiele kobiet w ciąży cierpi, i potrzebowałby solidnej porcji wsparcia od rodziny, państwa i lekarza. Ja w czasie pierwszej to podziękowałabym nawet za kulę w łeb, bo moje przeżycia przypominały przeżycia autorki z dodatkowym bonusem: byłam sama

    • SOHO

      23.01.2014 at 09:21 Odpowiedz

      Panie, które przechodzą przez to same maja u mnie w ogóle medal uznania. Podziwiam i gratuluję!

  • ~Mika

    23.01.2014 at 09:16 Odpowiedz

    Za dwa tygodnie w teorii powinnam rodzić. Przytyłam b. mało, brzuszek jak piłka, ze wstawaniem problem już jest, ale aż tak źle to może nie. Nogi ogolę, inne rejony też (przy pomocy lusterka :P), paznokcie też pomaluję, ale teraz mi się już nie chce. Nie wiem, co to kopnięcia w żołądek, pęcherz i inne takie – moja mała jest dość wyrozumiała w tym względzie, jak na razie zaserwowała mi tylko jeden jedyny raz ból żeber, jak jej się nóżka gdzieś omsknęła. Ale rozstępy… Co ja gadam – ROZSTĘPY. Jak mnie położna wczoraj zobaczyła, to aż sprawdziła w karcie ciąży, ile mi się przybrało. Bo to przecież niemożliwe, żeby AŻ tak wyglądać. Na udach mam dosłownie mapę rzek Polski – mimo smarowania się najdroższymi specyfikami (tzn. takimi na jakie mnie stać:P) :( Pojawiły się skubane jakoś tydzień po potwierdzeniu ciąży, gdzie nawet w okresie dojrzewania nie miałam ani pół najmniejszej kreseczki…

    • ~Wiki

      23.01.2014 at 09:28 Odpowiedz

      Wspolczuje… ale one z czasem bledna i staja sie mniej widoczne.. zaden krem nie pomoze -to typ skory i geny… ja mam na szczescie tylko pare na piersiach i sa juz nie widoczne takie blade cienkie

  • ~Wiki

    23.01.2014 at 09:24 Odpowiedz

    Wspolczuje… ja mialam maly brzuszek -pileczke nie mialam problemow z ogoleniem nog czy pipki :) nawet ubran ciazowych nie mialam dopiero na kkonec spodnie kupilam. humory owszem hehe. Pozdrawiam

  • ~Celtynka

    23.01.2014 at 09:26 Odpowiedz

    Nie będę oryginalna – jakbym o sobie czytała :) Cud poczęcia, cud narodzin, a Ty się czujesz jak walec drogowy, dosłownie i w przenośni… A do tego nieogolone nogi, miedzy nogami też nie, jedynie co – pachy sie dało… A rozstępy, hm, mój bebzol wygladał tak, jakby podrapał mnie lew albo lepiej – lwica, która broni swoich prześlicznych lwiątek :/ Zostały do dziś razem z worem pociążowym – podomowym dziecka mego. A ja i mój wór i cyce jak u dojnej krowy zostałyśmy same, bowiem wszystkie ciocie, babcie z ojcem włącznie wolały tłumić płacz ślicznego bobaska miast ocierać łzy pogrążonej w baby boomie mamuni. Przezyc się dało, a jak, tylko – po moich doświadczeniach – stwierdzam, że ani ciąża, ani okres “po” – do najcudowniejszych momentów mego życia zdecydowanie nie należą. Obym była w mniejszości. Pozdrawiam :)

  • ~Marta

    23.01.2014 at 09:33 Odpowiedz

    Kurcze, muszę kiedyś opisać swoje story :) ja co prawda przez cała ciążę (nooo, nie licząc ostatniego miesiąca) przeszłam super, ale poród to już koszmar – chociaż potrafię to ponoć świetnie opowiadać, w takim tonie jak Ty piszesz :)

    Świetnie napisane!

  • ~Ewi

    23.01.2014 at 09:33 Odpowiedz

    Jesteś genialna :) rozbawiłaś mnie, choć przyznam, że masz rację. Większość zachwyca się tym rozkosznym stanem, bo rzeczywiście taki jest ale… zapominają też dodać, że są też tego koszmarne przeżycia, co krótko się kwituje “hormony jej buzują” albo coś podobnego. A że mówi się to w sposób jaki nie chcemy usłyszeć, to często kobiety pomijają te sprawy, same zwalając na ciążę. Ale przynajmniej chociaż wtedy możemy się wyżyć zwalając na ciążę, a co? Chociaż tyle mamy z tego… . Pozdrawiam

  • ~Magda

    23.01.2014 at 09:36 Odpowiedz

    Jak czytam Twój tekst, przypomina mi się słynny felieton Agnieszki Chylińskiej “macierzyństwo to ściema” który napisała po urodzeniu pierwszego syna, Rysio chyba ma na imię. Równie prawdziwy i ironiczny, wszystko nazwane po imieniu, czarne to czarne, białe to białe. Swoją drogą oberwało się Agnieszce za to że napisała co tak naprawdę czuje.

    • SOHO

      23.01.2014 at 09:49 Odpowiedz

      też mi się oberwie, tylko czekać 😉

  • ~Edzik

    23.01.2014 at 09:37 Odpowiedz

    O kochana jazda na maska to dopiero Ci się zacznie…
    Ciąża to taki stan przejściowy aczkolwiek nie najgorszy,

    teraz to Cię czeka,
    mega jazda!
    Pozdrawiam!
    Świeżo upieczona mamka

  • ~Przyszłościowa Patricia

    23.01.2014 at 09:41 Odpowiedz

    Mam wrażenie, że ciąża Ci nie służy, zw łaszcza psychicznie, skoro postrzegasz ją tak jak opisujesz. To dziwne, ciąża to normalny stan fizjologiczny u kobiety. Sama urodziłam dwoje dzieci i nie pamiętam problemów ze wstawaniem z łóżka, goleniem nóg, czy zakładaniem butów. Owszem puchły mi nogi, miałam rozstępy i dostałam żylaków. 90% kobiet tak ma. Ogarnij się kobieto, naprawdę myślisz, że to co wypisujesz jest dowcipne? Zaraz zostaniesz matką, jak teraz masz wydumane problemy, to co będzie z rzeczywistymi trudnościami, gdy pojawi się dziecko?

    • SOHO

      23.01.2014 at 09:43 Odpowiedz

      jestem już matką, nie mam problemów o dziwo 😉 A ciążę każda ma prawo przejść po swojemu.

    • ~Ewi

      23.01.2014 at 10:02 Odpowiedz

      Myślę, że zbyt poważnie do tego podchodzisz. Zbyt poważnie, choć temat jest poważny. Zdystansuj. Kobiety tak się cieszą, że będą miały dziecko (zwłaszcza pierwsze) albo boją, że zupełnie nie zwracają uwagi na rzeczywistość.
      Urodziłam czworo dzieci, z każdym przechodziłam inaczej i każda była zagrożona. Z pierwszym byłam wielka jak ciężarówka. Córka urządziła sobie basen w moim brzuchu, tzn. miałam tyle wód, że lekarka myślała ze będzie dwoje, urodziła się malutka 2800. Czułam się standardowo, no może z wyjątkiem tego, że moja macica do takiego stopnia traktowała dziecko jak ciało obce, że musiałam leżeć na podtrzymaniu. Udało się. Byłam przepełniona szczęściem, troska i tak jak autorka powyższego tekstu różnego rodzaju przeżyciami. W dodatku do szału doprowadzała mnie teściowa mieszkająca piętro niżej. Zachcianki – właściwie ich nie było, nie mogłam tylko patrzeć na kurczaka. Drugie dziecko urodziło się w 7 miesiącu i niestety zmarło. W tym przypadku też koszmar ciąży był ale całe jego piękno. Za trzecim i czwartym razem było podobnie. Zmieniały się tylko upodobania, ale stres związany był przez cały czas. Przy każdej ciąży na co innego mi padało. Każda ciąża kończył się leżychem, bo przy każdej ciąży dziecko chciało się rodzić zanim się tak na dobrą sprawę brzuch pojawił. A jak do tego dojdą np. plamy na twarzy, rozstępy, nie możność zrobienia koło siebie podstawowych rzeczy, to frustracja narasta. Autorka opisała tylko drugą stronę tego medalu,.. . Nie jest tak w życiu, że wszystko jest czarne albo białe. Życie to mieszanina różnych kolorów. A po co będzie opisywać, ten cudowny stan, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży, kiedy poczuła pierwsze ruchy, tyle juz tego napisano że aż niedobrze się robi, a gdzie prawdziwe życie w tym czasie. Gdzie informacja, że będziemy czuć się w czasie ciąży bardzo szczęśliwe i nieszczęśliwe zarazem, że to mieszanina uczuć. Owszem, mówi się o zmienności nastrojów i tyle. A u każdej z nas przebiega to inaczej. I każda z nas miała by mnóstwo fajnych rzeczy do opowiedzenia, więc się zdystansuj kobieto i nie czepiaj autorki, tym bardziej, że większość jest zachwycona jej wpisem. Pozdrawiam i… uśmiechnij się, tak będzie lepiej…

      • ~gagak

        23.01.2014 at 10:28 Odpowiedz

        No rewelka, przeczytalam raz dwa. Gdzie reszta? Pozdrawiam

      • ~emi

        23.01.2014 at 11:10 Odpowiedz

        Bardzo madry opis, ciaza jest obciazeniem dla organizmu, ale pojawienie sie dziecka na swiecie to wynagradza, wiec nie ma co tak strasznie przezywac jej niedogodnosci… Ja uwielbiam jak moj maluszek w brzuszku wystawia mi swoje kolanka do poglaskania I nawet jak jestem spuchnieta jak bania I mam straszna zgage, to zapominam szybko o tym I bawie sie z moim maluszkiem w brzuszku…

    • ~gumofon

      23.01.2014 at 10:04 Odpowiedz

      Wszystko potrafi być śmieszne… zależy jakie kto ma poczucie humoru i gdzie ma ustalone granice. Świat byłby sztywny gdyby nie był… giętki.

  • ~monika

    23.01.2014 at 09:42 Odpowiedz

    Rozgogolony – nie martw sie, u nas w domu też to funkcjonowało więc takie słowo istnieje, tylko do słownika zapomnieli go dopisać :) :)

  • ~Kati

    23.01.2014 at 09:57 Odpowiedz

    Miałam to szczęście że moja ciąża przebiegała trochę lżej ale faktem pozostaje, iż ostatnie dwa miesiące były strasznie ciężkie. Może głownie z uwagi na cukrzyce ciążową która była bardzo uciążliwa. Pozdrawiam serdecznie. Miło przeczytać że nie tylko ja liczyłam godziny do końca ciąży. Mały ma teraz 2,5 roku i wynagradza wszystkie trudności. Usłyszenie wieczorem : ” Ja też kocham ciebie” jest niezastąpione. I właśnie wielu takich chwil w przyszłości życzę.

  • ~Iwona

    23.01.2014 at 09:58 Odpowiedz

    Mnie osobiście wydaje się to mocno przesadzone… Dwa razy byłam w ciąży i czułam się lepiej niż normalnie. Jeszcze w ósmym miesiącu biegałam do tramwaju (trzymając brzuch, żeby się nie kołysał 😀 ), a w dziewiątym przechodziłam przez płot :)
    Może to kwestia nastwienia i tzw nie pieszczenia się… Na pewno chore kobiety mogą czuć się źle, ale – nie oszukujmy się – większość po prostu tylko kwęka i robi widły z igły 😉
    Latam siusiu? No latam, ale przy zapaleniu pęcherza też latam. Rozstępy? No mam, ale mam też cudowne dzieci, a ofiary zawsze są. Zachcianki? Jak się da spełnić to super, a jak nie, to zjem coś innego.
    Wiedziałam jedno – muszę chłonąć każdą chwilę, cieszyć się tym maleństwem w środku i każdym dniem, bo 9 miesięcy szybko minie, a ja już nigdy nie będę mieć z nim tak bliskiej i intymnej relacji!
    I takiego radosnego podejścia w następnej ciąży Ci życzę! 😀

    • ~Karola

      23.01.2014 at 10:49 Odpowiedz

      Każda kobieta przeżywa ciążę inaczej. Jedne mają ten komfort, że nie odczuwają zbyt wielu niedogodności (i nich za to będą Bogu wdzięczne), a u innych rzeczywiście to czas niewygody i wyrzeczeń – i tu potrzeba dużo zrozumienia i wyrozumiałości. Jako kobieta powinnaś okazać więcej empatii w tej materii, a nie sugerować kwestię “nastawienia i niepieszczenia się”. Właśnie w czasie ciąży jest ważne by być “dopieszczonym”, bo to wyjątkowy stan. Pozdrawiam

    • ~Halszka

      23.01.2014 at 11:54 Odpowiedz

      Wszystkie kobiety ciążę i poród przechodzą podobnie. – inaczej tylko podchodzą do swego samopoczucia. Ja przytyłam 27 kilo, nogi spuchnięte jak balony a do końca wszystko robiłam w biegu. sąsiad nawet żartował ze mnie, że urodzę na schodach bo nigdy nie szłam powoli a zawsze wbiegałam na górę. Urodziłam dużego syna (63 cm, 4100 g) o 3:30 w nocy. Rano o szóstej pomaszerowałam do toalety i pod prysznic zrobić z sobą porządek. Inne dziewczyny z sali stękały i kwiękały przy każdym poruszeniu, “ciężko” im się było iść umyć a smród zakrwawionej pościeli z ich łóżka był nie do wytrzymania.Było by mi wstyd przed lekarzami w czasie wizyt, gdyby to było na moim łóżku.. A to wystarczy tylko chcieć, zacisnąć trochę zęby i wytrzymać a nie pieścić się ze sobą.

  • ~Iwona

    23.01.2014 at 10:03 Odpowiedz

    Aha, poród przebiegał równie radośnie i beztrosko 😀 Co prawda starszego rodziłam prawie 11 godz. (spoko 😀 ), ale młodszego – 10 minut!! 😀 😀
    Pozdrawiam :)

  • ~Madzialena

    23.01.2014 at 10:13 Odpowiedz

    Rewelacja!
    Właśnie tego było mi trzeba! Wiem,że nie miałaś lekko ale rozbawiłaś mnie do łez!!!Widać,że masz wspaniałe poczucie humoru i zdrowy dystans do samej siebie.Tylko pogratulować!!!!Pozdrawiam:)))

  • ~demos

    23.01.2014 at 10:19 Odpowiedz

    I tak rodzą się następne pokolenia prymitywów

    • ~gumofon

      23.01.2014 at 10:35 Odpowiedz

      …prymitywy to rosą w rodzinach patologicznych w śródmieściu i nie piszą bloga tylko się kłócą o flaszkę i zasiłek.

  • ~Lacia

    23.01.2014 at 10:19 Odpowiedz

    Przeczytalam tylko 1/3 Pani posta bo raz ze nie da sie przebrnac przez mase wulgranych opisow, dwa biala trzcionka na czarnym jest bardzo nie przyjazna dla oka.

  • ~Agni*

    23.01.2014 at 10:30 Odpowiedz

    Oj, ale się uśmiałam… I powiem Ci, że napisałaś samą prawdę. Serdecznie pozdrawiam :)))))))

  • ~oto ja

    23.01.2014 at 10:31 Odpowiedz

    odpowiedzialność za słowa to zapomniana kwestia w dzisiejszych czasach a ma moc przetrwać wieki i “MAŁA” z pewnoscią ma szanse przeczytać i kto wie czy zrozumie? oby! ciąża to prawdziwy sprawdzian naszego poświecenia i przygotowanie do ciężkiego boju już od pierwszego krzyku i jeśli na starcie poddajemy się emocjom rozdrażnieniu humorom hormonom niedomaganiom ciała to trzeba się zastanowić co jesteśmy w stanie dać temu kto pojawi się niebawem. życzę pokory i wytrwałości w samozaparciu bo by powiedzieć kocham trzeba zapomnieć o sobie

    • SOHO

      23.01.2014 at 10:36 Odpowiedz

      Wydaje mi się, że odczucia fizyczne i psychiczne z okresu ciąży mają się nijak do miłości do narodzonego dziecka. I tak, mam nadzieję, że przeczyta i nauczy się od mamy dystansu do świata i ludzi i wyjmie od razu kija od szczoty z pupy ucząc się z przymrużeniem oka patrzeć na rzeczywistość.

  • ~Aleksandra

    23.01.2014 at 10:34 Odpowiedz

    opis perfekcyjny :), nie wyglądałam może jak mały traktorek aczkolwiek uroki oczekiwania na potomka niezapomniane :)

    pozdrawiam

  • ~iga

    23.01.2014 at 10:38 Odpowiedz

    tekst i słownictwo tragiczne, żałosne… aż brak mi słów …

    • SOHO

      23.01.2014 at 10:46 Odpowiedz

      Taki ze mnie prymitywek.

      • ~iga

        23.01.2014 at 12:57 Odpowiedz

        oj tak, tak…

  • ~Karola

    23.01.2014 at 10:42 Odpowiedz

    Rozbawiłaś mnie tym postem. Podoba mi się twój dosadny styl i cięty język oraz duża dawka autoironii:-) Choć wiem, że wcale Ci wtedy do śmiechu nie było. Pozdrawiam i czekam na następny wpis

  • ~kasia

    23.01.2014 at 10:43 Odpowiedz

    Odżywiaj się zdrowo , jedz owoce i warzywa, jedz regularnie a ciąża będzie przebiegać super!.Ja urodzilam 3 dzieci, odżywialam się zdrowo, regularnie a wyniki mialam jak “u niemowlaka” -słowa lekarza.
    Zdecyduj się i ty, pamiętaj zdrowie Twoje i Twojego dziecka jest najważniejsze!
    Polecam zdrowe, smaczne odżywianie, dające witaminy i energię
    Polecam
    zdrowesniadanie.info/gberes ; idealnafigura.com/gberes

  • ~Justyna

    23.01.2014 at 10:55 Odpowiedz

    Mam dwoje dzieci i trzecie w drodze, ale ciągle nie wiem, o co chodzi z tym niewidzeniem własnych nóg i niemożnością ich ogolenia. Dodam, że za każdym razem przytyłam 18 kg i strasznie spuchłam. Zero humorów, zachcianek i mdłości (tu mam po prostu szczęście). Parcie na pęcherz, owszem, w dodatku z córką od samego początku, czyli 8 miesięcy treningu 😉 Jak widać nawet autorki wszystkie te przypadłości nie zniechęciły, skoro pisze o ochocie na powtórkę.
    Współczuję waszym facetom.

    • ~emi

      23.01.2014 at 11:03 Odpowiedz

      Poprostu przezywa jak mrowka okres… Nie chciala przyjac do wiadomosci, ze ciaza jest jednak pewnym obciazeniem dla organizmu, ale jak urodzi sie maluszka to on to wszystko wynagradza:)

  • ~Ewelina

    23.01.2014 at 10:58 Odpowiedz

    Jak miło przeczytać szczerą prawdę o ciąży. Pamiętam 12 godzin swojego porodu + 9 miesięcy i 2 tygodnie ciąży. Że też nikt mnie nie uprzedził, że to będzie męczarnia. Rodziłam w grudniu, więc tak jak Ty pełzałam, czołgałam się w upały z brzuchem :) Pozdrawiam !

  • ~emi

    23.01.2014 at 10:59 Odpowiedz

    Kobieto przesadzasz z ta tusza w ciazy, jak kazda Polka… Same sie katujecie, a najlepiej to byscie te dzieciaki w sobie zaglodzily… Widzialam zdjecie z przyczepa I spodziewalam sie naprawde, po twoim opisie jakiegos manstrum, a ty jestes o polowe ode mnie mniejsza niz ja jestem teraz w ciazy. Tylko, ze poprostu masz pecha I mieszkasz w PL, gdzie ludzie nie potrafia byc taktowni, a juz szczegolnie kolezanki-Polki, gdzie wszystko musi byc na tip top I blysk. Nawet w 9 miesiacy przy -14 stopniu w zime, trzeba wszystkie okana umyc I obiad z 3 dan itd itp. Paranoja. Ja waze w 38 tygodniu 98 kg I przyznaje gruba jestem I ciezko mi, ale ludzie wokol mnie nie szczekaja na mnie, ze mam byc perfekcyjna, zgrabna, wiedza, ze teraz poprostu az pozeram jedzenie, bo ciagle jestem glodna… Przejdzie jak urodze, bo juz raz to przechodzilam I wrocilam do wagi 53 kg… Masz pecha, poprostu mieszkasz w PL, nikt tak nie wywola doskonale kompleksow jak kolezanka – Polka, dlatego ja ich nie mam…

    • SOHO

      23.01.2014 at 11:05 Odpowiedz

      Na zdjęciu z przyczepą byłam jeszcze sarenką w porównaniu do 38 tygodnia, w którym urodziłam. Ważyłam 105 kilogramów na koniec. Samo zło 😀

      • ~emi

        23.01.2014 at 11:29 Odpowiedz

        Kobieto I ile ci z tego zostalo? Dziecko daje taki “przebieg”, ze po paru miesiacach zaczynasz sie zastanawiac, czy wiatr cie nie porwie…:D Bynajmniej ja tak mialam…

        • SOHO

          23.01.2014 at 11:31 Odpowiedz

          jeszcze jest troszku. do lata będzie gitara

  • ~martap

    23.01.2014 at 11:00 Odpowiedz

    Dziewczyno – ty pisz! Masz talent! Chcę kupować twoje książki w empiku. Bez jaj. Szkoda tylko , że odbiorcami mogłyby być chyba tylko kobiety – mężczyźni są zbyt mało lotni na tego rodzaju estetykę językową;) Pozdrawiam serdecznie z Gdańska.

  • ~marian brzozowski

    23.01.2014 at 11:10 Odpowiedz

    Wspanialy tekst!

  • ~marian brzozowski

    23.01.2014 at 11:11 Odpowiedz

    Powinna Pani zacząć pisać.

  • ~BEBU

    23.01.2014 at 11:14 Odpowiedz

    Bez przesady. Też byłam w ciąży i to był bardzo fajny okres mojego życia.
    Pod żadną z tych przykrych dolegliwości z powyższego opisu się nie podpiszę. Objawy ciąży wcale nie muszą być u każdego tak tragicznie odczuwane.Przytyłam 24 kilo a wcale nie czułam się jak jakiś grubas.
    Żadnych zmian humoru, zapachów, wymiotów, czy częstego sikania nie odczuwałam. Moim zdaniem opis grubo przesadzony i zniechęcający niepotrzebnie do ciąży. Nie każda ciąża jest taka.

    • SOHO

      23.01.2014 at 11:18 Odpowiedz

      Oczywiście, że nie każda! Mój tekst nie jest definicją chodzenia w ciąży i nie jest to wpis ala Wikipednia: ciąża to… Jest to moje subiektywne odczucie i to, jak zniosłam to ja. Szczerze podziwiam i zazdroszę Paniom, które przechodziły to tak bezobjawowo. I mimo tego całego opisu mam ochotę na więcej dzieci i wiem, że będzie więcej! Nie czuję się zniechęcona jakoś specialnie :) Serdecznie pozdrawiam

      • ~jesebel

        23.01.2014 at 12:07 Odpowiedz

        Kchana..moi chłopcy to dorośli faceci,żonaci i mający swoje pociechy.Jak czytałam ten tekst,miałam wrażenie,że to ja sama opisałam moje przygody z oczekiwaniem na przyjście na świat mojego dziecka.Jest to najpiękniejsze oczekiwanie..jednak nie zawsze jest ono znośne..
        Pozdrawiem wszystki MAMY i te które juz urodziły,i te które urodzą niebawem,i te które zamierzają starać się o swoją pociechę..
        Teraz jestem SZCZĘŚLIWĄ BABCIĄ..<3 :)

      • ~Gargazona

        23.01.2014 at 12:57 Odpowiedz

        Rozumiem komentarz Bebu, bo gdybym była właśnie rozpoczynającą ciążę dziewczyną, po przeczytaniu Twojego wpisu wpadłabym w panikę :) Ja tak tylko dla uspokojenia przyszłych mam – ciąża naprawdę może być fantastyczna. Moje (trzy) były akurat przeciwieństwem tego, co opisujesz. Ociupina mdłości na początku, a od drugiego trymestru pokłady energii, jakich na co dzień w sobie nie odnajduję. Nie rozumiałam, jak to jest nie móc sobie zawiązać butów, potakiwałam głową, gdy koleżanki opowiadały, jak strasznie puchną (ja nigdy tego nie doświadczyłam), pod koniec ciąż “oblatywałam” wesela w butach na szpilkach, jedyne rozstępy jakie mam, to cienkie niteczki na tyłku – pamiątka z okresu dojrzewania. Tak sobie czasem myślę, że może za mój fart ciążowy musicie cierpieć Wy – z tym całym wachlarzem objawów – żeby się w przyrodzie wyrównywało. Sorki :(
        PS Świetnie napisany tekst. Pozdrawiam.

      • ~Lena

        23.01.2014 at 14:21 Odpowiedz

        Tak to prawda podobno są kobiety, które pamiętają ciążę jak cudowną bajkę. W moim przypadku to była cięęężżżkkkąąą choroba (przenoszona drogą płciową).
        Wymioty na porządku dziennym, nadwrażliwość na wszelkie zapachy (mąż jak chciał zjeść kawałek mięsa musiał szczelnie zamykać mnie w pokoju a siebie w kuchni), parcie na pęcherz, bóle kręgosłupa, bóle piersi i co tam jeszcze chcesz. Ale ja matka POLKA byłam dzielna … do czasu w 36 miesiącu ciąży płakałam żeby dzieci (bo było ich dwoje) już zdecydowały się na wyjście…. Wyszły przy pomocy cesarki a potem ………. to też nie była bajka.

    • ~Ann

      23.01.2014 at 11:24 Odpowiedz

      A ja w ciąży miałam taki syndrom “agresora” że pewnie zdołałabym ” tymi rencami” podbić niejedno mocarstwo. Nie chodzi nawet o dolegliwości ale o ich odbiór. Każdy dodatkowy kilogram robił za osiem, każdy ból i niewygoda doprowadzały do furii. Na szczęście minęło po porodzie chociaż też nie od pierwszej chwili – jeszcze ze dwa tygodnie “po” fantazjowałam o mordowaniu, zwłaszcza osobników płci odmiennej, którzy tych “rozkoszy” nigdy nie zaznali…
      Tekst cudowny i szkoda że nie powstał kiedy klęłam jak szewc przez bite 9 miesięcy. Świadomość że nie jestem sama działałaby terapeutycznie;)

    • ~MoniSz74

      23.01.2014 at 12:07 Odpowiedz

      A ja sięw 100% podpisuję!!!!!!!

    • ~Sylwia

      23.01.2014 at 12:16 Odpowiedz

      “częstego sikania nie odczuwałam” nieutrzymywanie moczu też jest wpisane w ciąże ;p

    • ~Joanna

      23.01.2014 at 12:50 Odpowiedz

      Jak ja lubię takie teksty: “Ja się w ciąży czułam jak w niebie i nie rozumiem tych idiotycznych histerii. Nie przytyłam, humor miałam przecudny podobnie jak i urodę.”

      Co to jakiś konkurs na Super W Ciąży Mum jest??? Jedna zamienia się w krzyżówkę wieloryba z hipopotamem o morderczych skłonnościach, inna – ze zdziwieniem ląduje na porodówce, bo nie wiedziała, że jest w ciąży. Po cholerę takie pozy?

      • ~kiri

        23.01.2014 at 13:23 Odpowiedz

        Jak ktoś nie przeżył to nie wie, co to znaczy. Takim osobom dziękujemy za komentarze.

        • ~Joanna

          23.01.2014 at 13:30 Odpowiedz

          Ja akurat miałam obie ciąże dokładnie takie, jak w powyższym opisie. Oczywiście chciałabym przejść przez nie lajtowo, ale załapałam się na wersję hardcor. I nie dość, że czułam się fatalnie, to dodatkowo miałam koszmarne wyrzuty sumienia. Bo dokoła słyszałam właśnie takie “Ja tydzień przed porodem wbiegałam na czwarte piętro.” A ja tutaj ledwo się mogę doczołgać do łazienki. I bynajmniej nie z powodu gargantuicznego obżarstwa, tylko dlatego, że mój model dostał takie wadliwe oprogramowanie genetyczne. Więc puchłam, tyłam, zaciskałam zęby żeby dotrwać do końca i nikogo nie pozabijać, a jednocześnie cały czas myślałam, że to moja wina, bo przecież ciąża to takie urocze przeżycie, więc chyba ze mną coś nie tak jest.

          Dlatego szlag mnie trafia, kiedy ocenia się innych wf własnych doświadczeń. Nie jesteśmy klonami.

          • ~kiri

            23.01.2014 at 13:38

            Tak jak Ty przeszłam bardzo ciężko ciążę, pisałam z resztą wcześniej. Też nie lubię głupiego gadania, a tym bardziej prześcigania się że ktoś miał gorzej, a ktoś lepiej. Dobrze wiemy, że tu chodzi o to by nasze dzieciaki były zdrowe. Pozdrawiam

          • ~kiri

            23.01.2014 at 13:41

            Aha ten tekst o komentarzach nie był skierowany do Ciebie konkretnie tylko raczej dla podkreślenia jak inni piszą bzdetnie.

    • ~kobieta-nie-typowa

      23.01.2014 at 12:56 Odpowiedz

      Bez Przesady. Tu nie ma ani krzty przesady. To indywidualne odczucia autorki, całkiem prawdziwe i nie wyolbrzymione. Jednak, żeby to zrozumieć, trzeba to przeżyć. Nie przeżyłaś, nie masz prawa posądzać o przesadę, czy chęć obrzydzenia innym. Ciąża, to nie jest stan błogosławiony, jak go ironicznie, lub naiwnie nazywają. Ciąża, może być torturą.

    • ~hanabanana

      23.01.2014 at 14:13 Odpowiedz

      Twoja nie była taka, a autorki była.

    • ~mbobasek

      23.01.2014 at 14:25 Odpowiedz

      Witam, a ja podpiszę się pod tym rękoma i nogami, bo ja 2 ciąże znosiłam koszmarnie, pomimo, ze dużo nie przytyłam czułam sie jak hipopotam, nudności od rana do rana, humor, ze bez kija nie podchodź , a w toalecie to miałam już zamiar zamieszkać tak mnie na pęcherz cisnęło. Generalnie tragedia, ale 3 ciąża to faktycznie stan błogosławiony :)

  • ~Sudety

    23.01.2014 at 11:15 Odpowiedz

    Świetnie napisane. Czytało się praktycznie na bezdechu. :) Gratuluję dystansu do siebie i poczucia humoru. :)

  • ~Ann

    23.01.2014 at 11:18 Odpowiedz

    Normalnie kocham Cię kobieto! Właściwie skondensowałaś wszystkie MOJE doznania i refleksje w tym poście. Podpisuje się!:))))

  • ~taka sama

    23.01.2014 at 11:19 Odpowiedz

    Boże nareszcie ktoś prawdę napisał , no wypisz wymaluj ja . Ciąża to katastrofa, poród o matko nawet brak mi opisu i najgorsze że dałam się w to wrobić 2 razy hehehe.

  • ~MartaK

    23.01.2014 at 11:24 Odpowiedz

    Witam,niesamowicie podabo mi sie to co pani napisała,bardzo życiowe. Ja urodzilam trójke dziaciaczków i za kazdym razem przechodziłam to samo.tak jak pani w ciazy miałam już dosc ale jak juz urodziłam i wruciłam do pierwotnych kształtów to sie potem z tego smiałam i miło wspominałam. Pani tez tak pewnie bedzie miec. Pozdrawiam:)

  • ~lYnda

    23.01.2014 at 11:28 Odpowiedz

    Niesamowity opis tego wszystkiego co dzieje sie NAPRAWDE podczas ciazy :)
    Dzieki tym wlasnie wspomnieniom dlugo nie moglam sie zdecydowac na dziecko nr 2, ale oto siedze tu z brzuchem nie mieszczacym sie pod biurkiem udajac nieswiadomiona i czytam Twoje jakze cenne slowa.
    Usmialam sie po pachy – jestes boska!

  • ~Ewela

    23.01.2014 at 11:33 Odpowiedz

    Ja też mam za sobą poród,a w sumie dwa.:-)…Pierwsza ciąża była wspaniała,żadnych większych dolegliwości,mały brzuszek,a figura po porodzie=cudna:-)…Pomijając fakt,że była okupiona 30 godzinnymi bólami:-)..Druga?katorga:-).Mała całą ciążę usadowiła się na pęchęrzu i co robiłam najczęściej w ciągu dnia?sikałam,a przynajmniej próbowałam:-)Gdy ktoś w domu nie mógł mnie znaleść(mimo,że przed chwilą byłam w pokoju)to od razu wiedzieli gdzie się znajduję,w mojej przeuroczej ubikacji:-)…Tam spędziłam,większość swojego czasu:-)

  • ~m

    23.01.2014 at 11:42 Odpowiedz

    heheh dosłownie czytałam o sobie… a rozwiązanie tuż tuż…

  • ~DORA

    23.01.2014 at 11:44 Odpowiedz

    Matko wiem co czułaś, miałam dokładnie tak samo (tylko jadłam inne rzeczy) ale nienawidziłam być w ciąży to było dla mnie okropne, tylkę że u mnie mąż był kompletnie niewyrozumiały więc jescze dodatkowo mi dowalał, kiedyś zapytał np. czy już zawszę będę taka gruba:)

    • SOHO

      23.01.2014 at 11:45 Odpowiedz

      O jak milusio 😀 Mój wiedział, że lepiej morda w kubeł o ile chce mieć gdzie mieszkać 😀

  • ~strupek

    23.01.2014 at 11:46 Odpowiedz

    jakoś mnie nie porwało… dobra trójka jak dla mnie

  • ~Janusz Binkowski

    23.01.2014 at 11:47 Odpowiedz

    Dziekuje za te chwile realistycznej lektury – wspanialy tekst

  • ~nowa

    23.01.2014 at 11:49 Odpowiedz

    tekst super. podpisuję się pod każdym słowem, od siebie dodałabym jeszcze kilka chorób które przy okazji się przyplątały, jakaś tam cytomegalia, zatrucie ciążowe, masa testów prenatalnych, wypadnie zębów, pobyt w szpitalu w celu podtrzymania i na koniec przedwczesny poród. na szczęście było minęło, to już 5 lat i dopiero zaczynam myśleć nad kolejnym ale tylko myśleć. zobaczymy.

  • ~Ewelcia

    23.01.2014 at 11:57 Odpowiedz

    Genialnie się czytało… Oczywiście, bardzo współczuję traumatycznych przeżyć w czasie ciąży, ale to, że potrafisz podejść do tego z dystansem i opisać w tak zabawny sposób, zasługuje na jakąś nagrodę typu Pulitzer… 😉
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne teksty…

  • ~Aga

    23.01.2014 at 12:00 Odpowiedz

    Bardzo dziękuję za to,że napisałaś ten tekst,jest rewelacyjny :) Gratuluję i pozdrawiam

  • ~terefere

    23.01.2014 at 12:02 Odpowiedz

    Świetne, Mam już 55 lat, moje dzieci 32 i 30, ale wciąż pamiętam. Podobnie czułam.

  • ~Iwona

    23.01.2014 at 12:06 Odpowiedz

    Super tekst :-) ale się uśmiałam :-) choć u mnie nie wyglądało tak hardcorowo :-) może poza tym, że przy trzecim dziecku nie mogłam chodzić, tak mi napierał na kość łonową, ale było minęło :-) teraz aniołek już z tornistrem biega :-)

  • ~Jagna

    23.01.2014 at 12:07 Odpowiedz

    Rewelacyjny tekst!
    Ja się panicznie boję ciąży, porodu, połogu, pierwszych miesięcy życia dziecka. Nie mam pojęcia jak to zniosę i na razie odkładam tę przyjemność na kiedyś, choć najlepszy czas na rodzenie ponoć jest już za mną.
    Napatrzyłam się na kuzynkę która w ciąży zamieniła się w niemiecki czołg – i to nie pod względem wyglądu, ale w obyciu, humorze i nastawieniu do świata.

  • ~Sonne

    23.01.2014 at 12:08 Odpowiedz

    Aż żałuję, że przeczytałam. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że możesz zniechęcić wiele młodych dziewczyn!
    Nie napisałaś, że wszystko to nic – gdy wzięłaś na ręce szkraba.
    Że był koszmar, ale było warto… a chyba tak powinno się zakończyć ten post.

    • SOHO

      23.01.2014 at 12:14 Odpowiedz

      Napisałam już wcześniej pod czyimś postem, że jest to moje subiektywne odczycie i że mimo to nie zniechęcam się na następne dziecko i że już o nim myślę. Również odsyłam do innych postów na blogu, tam wychwalam dziecko ponad niebiosy :)

      • ~Iza

        23.01.2014 at 12:59 Odpowiedz

        Ale jednak jakiś disclaimer by się przydał w samym tekście, bo faktycznie…
        Co nie zmienia faktu, ze tekst doskonały. :) Moje dzieci nie miały zwyczaju przesiadywać na moim pęcherzu, za to sądząc po precyzyjnie wycelowanych w okoliczne organy potężnych wykopach każde z nich we wcieleniu prenatalnym miało czarny pas karate – w sumie trochę szkoda, ze im to nie zostało, bo karierę sportową by zrobiły na poziomie światowym. :)

    • ~Joanna

      23.01.2014 at 13:36 Odpowiedz

      Zniechęcić dziewczyny przed ciążą tym opisem? Uuu… no to pojechałaś siostro! Nie zniechęcają ich dokumentalne reportaże o dramatach życiowych, a prawdziwy opis ciąży to zrobi? Ciekawe… Poza tym – to jest tekst Autorki. I wyłącznie Autorka decyduje, jak powinien się skończyć. I w ogóle takie szkrabusie co to dla nich warto było strasznie infantylizują, a to chyba nie jest blog dla gimnazjalistek?
      Pozdrawiam Autorkę – świetnie napisane.

  • ~Ewa

    23.01.2014 at 12:17 Odpowiedz

    Dobre ,uśmiałam się do łez :)<;)

  • ~PaniKa

    23.01.2014 at 12:30 Odpowiedz

    Cudne! Płakałam ze śmiechu. Przypomniała mi się moja druga ciążą. Pozdrawiam serdecznie mamę i maluszka.

  • ~ania

    23.01.2014 at 12:31 Odpowiedz

    super tekst usmialam sie po pachy az moja mala latorosl patrzala sie na mnie jak na jakis wynalzek … ale czulam sie jak bym cztala jakas znajoma historie pozdrawiam

  • ~Kierowniczka Zamieszania

    23.01.2014 at 12:38 Odpowiedz

    tekst jest genialny!! 😀 proszę pisać częściej :)
    pozdrawiam

  • ~siaba

    23.01.2014 at 12:40 Odpowiedz

    Bez przesady, ciąża to nie choroba i każdy przechodzi ten okres indywidualnie, troszeczkę pokory i cierpliwości…z dolegliwościami trzeba, a raczej należy się uporać…chodziłam w dwóch ciążach rok po roku , z kręgosłupem po wypadku i nie narzekałam. Czekałam cierpliwie na swoje maleństwa i nie narzekałam,… ciąża i narodziny to najpiękniejsze co mi się przytrafiło i kropka.

    • ~phi

      23.01.2014 at 13:18 Odpowiedz

      Jak słyszę “ciąża to nie choroba” to mam ochotę strzelić komuś w pysk. To że taka byłaś dzielna to Twoja sprawa, każdy przeżywa na swój sposób, Poza tym ja tu nie widzę narzekania tylko humorystyczną opowiastkę. Moje dwie ciąże wyglądały identycznie, dzieci też mi dają popalić i pewnie mogłabym się podpisać pod podobnym tekstem na temat wychowywania dzieci. Ale wiesz co? bardzo chcę mieś trzecie dziecko, chocia ż jak mnie szyli po porodzie wrzeszczałam że żadnych więcej dzieci nie chcę i kolejny raz tego nie przeżyję. Oczywiście że przeżyję i trzeci raz będę się z siebie śmiać. A Ty chyba jesteś nieszczęśliwa, skoro tego nie potrafisz, Męczennica się znalazła “prawie nie umarłam ale nie narzekam!” phi…

  • ~roselka

    23.01.2014 at 12:44 Odpowiedz

    Kobieto pisz książkę, jesteś w tym świetna a we mnie na pewno będziesz a mieć stałą czytelniczkę :))) pozdrowionka

  • ~Anek

    23.01.2014 at 12:45 Odpowiedz

    REWELACYJNY TEKST!!! Uśmiałam się do łez!
    GRATULACJE!
    Co za polot!!! :)

  • ~TakaMama

    23.01.2014 at 12:45 Odpowiedz

    Kobieto, uwielbiam Cie! napisz ksiazke i daj znac kiedy pojdzie do druku,spaliłam ziemniaki tak sie zaczytałam:-)
    ja mam podobne wspomnienia z okresu ciazy,najbardziej utknelo mi w pamieci jak mój małżon sie do mnie pieszczotliwie zwracał….Eine kleine prosiątko…nosz romatyzm w pełnej krasie…
    pozdrawiam Cie serdecznie

  • ~Ewa

    23.01.2014 at 12:47 Odpowiedz

    Malowanie paznokci w ciąży – poszukajcie o wpływie ftalanów na organizm płodu, zwłaszcza płci męskiej. Zawsze drętwieję, kiedy widzę kobietę w ciąży z pomalowanymi paznokciami. No najlepiej jeszcze i u rąk, i u nóg.

    I nie zniechęcajcie się dziewczyny – można ciążę zupełnie inaczej znosić. Przytyć tylko 7 kg – po porodzie zostały 2, mąż się śmiał “po kilo na cyc” :). Poranne nudności owszem, ale pomagał surowy ogórek. Żadnych fochów. Najtrudniejsza była ciągła senność, ale poradzono mi, żebym z tego korzystała, bo potem się nie będę wysypiać. No to spałam. I spacerowałam. Poród błyskawiczny – jak tatuś dojechał do szpitala za karetką, to już mu powiedziano, że to chłopiec. Był pewien, że podano mu informację o innej kobiecie. Każda przechodzi inaczej, można przechodzić pięknie.

  • ~Inga

    23.01.2014 at 12:48 Odpowiedz

    Pierwszy raz czytałam bloga o ciąży, mam dopiero 22 lata (nieskończone) i jakoś o tym nie myślałam) czytając Pani opowiadanie, miałam wrażenie że to ja piszę :-)

    Ma Pani na pewno talent do pisania i przede wszystkim życzę dużo szczęścia i miłości oraz cierpliwości do pociechy :)

    Pozdrawiam!

  • ~sylwia

    23.01.2014 at 12:50 Odpowiedz

    Poprostu usmiałąm się na maxa.
    Sama byłam w ciąży, sama to przezyłąm, a;e czytac to u kogos innego…. 100% prawdy…

    gratulacje talentu pisarskiego….
    czekam na nowe wpisy

  • ~Angel

    23.01.2014 at 12:55 Odpowiedz

    Witaj!

    świetny Post! Super się czyta i jest taaaaki z życia wzięty, :) Cieszę się że istniją jeszcze takie osoby jak Ty! :) Przede mną jeszcze długa droga…. z kilka miesięcy …zamin zostanę mamą… ale już mam czasami dosyć złe samopoczucie… boli to tamto… pracuje i się stresuje….jestem czasami agresywna… (ale i czasami przemiła… mój mężczyzna też ma mnie dosyć.. ale mnie wspiera jak tylko może……. ) i wiem że muszę się psychiscznie i fizycznie już nastawiać na trudność…. na to że pewna kula będzie utrudniała mi funkcjonowanie … ale mimo to i tak się cieszę! ból – bólem… poród – porodem, ale uśmiech dziecka… i jego pierwsze kroki, słowa…wynagrodzą mi całe te “cierpienie”
    Nie oszukujmy się że jest zawsze pięknie…. bo bywa różnie…
    Ach…. mamuśki!
    Powodzenia!

  • ~iga

    23.01.2014 at 13:02 Odpowiedz

    Tyle lat żyje ale nie przypuszczałam, że taki jest poziom współczesnych mamusiek. Ten tekst trudno nazwać ironicznym ani tym bardziej zabawnym gdyż poziom języka jest wręcz zbliżony do wulgarnego…

    • SOHO

      23.01.2014 at 13:05 Odpowiedz

      Taki straszny a jednak nadal Pani do mnie wraca, pani Igo

  • ~bella

    23.01.2014 at 13:09 Odpowiedz

    Matko. Popłakałam się ze śmiechu. REWELACJA! Nie mam dzieci (jeszcze), ale mam wyobraźnię. Gratuluję dystansu do siebie :)

  • ~Agnieszka

    23.01.2014 at 13:13 Odpowiedz

    Uśmiałam się jak nigdy…… Dla mnie bomba, przedstawiłas dokładnie moja ciążę tylko dodam od siebie 9 miesiącu wymiotów 😀 przy obydwu moich ciazach:-) ale tekst obłędny!
    Pozdrawiam

  • ~Cesarzowa

    23.01.2014 at 13:15 Odpowiedz

    Tekst jest świetnie napisany, wszystko jednak zależy od naszego nastawienia! Ja przeszłam przez ciążę bliźniaczą!!! Przytyłam chyba ze 30kg! Wycierpiałam wiele ale był to jeden z piękniejszych dla mnie okresów w życiu!

  • ~kiri

    23.01.2014 at 13:16 Odpowiedz

    Haha, Kochana też tak wspominam swój “cudowny” czas, co prawda mniej przytyłam ale puchłam masakrycznie i synek wiercił się non stop i kiedy po 22 godzinach skurczy, bóli i wreszcie porodu myślałam, że ten koszmarek się skończył, dopadł mnie baby blues i świat zakręcił mną, jak bezbronną laleczką kilka razy, a potem rzucił na pożarcie. Po siedmiu miesiącach bezradności, płaczów, przekleństw i zmęczenia, wreszcie odnalazłam upragniony spokój. Maluch potrafi się na chwilę zająć sobą, a ja tym czasem ogarniając butelkowy i słoiczkowy bajzel mogę spokojnie posłuchać muzyki, baa znajduję czas na książkę i nie wyglądam już jak straszydło :) Kochana, życzę Wam duuużo miłości i cierpliwości, Wam wszystkim, kochane mamy życzę tego samego. Pozdrawiami

  • ~Palka

    23.01.2014 at 13:21 Odpowiedz

    Oj juz dawno sie tak nie usmialam!!! Za co bardzo dziekuje! Podobne doswiadczenia mialam zaledwie pol roku temu i jeszcze jestem na swiezo :) Oj co prawda, to prawda… Rozowo nie bylo. Pozdrawiam autorke tekstu!

  • ~osemka9

    23.01.2014 at 13:21 Odpowiedz

    Cudowne! Nie doznania ciężarówki oczywiście, tylko moje w czasie lektury. Pozdrawiam serdecznie

  • ~SS

    23.01.2014 at 13:26 Odpowiedz

    Świetny tekst, czytałam i zaśmiewałam się do rozpuku. Dużo w nim prawdy. Ja na szczęście poza drobnymi rozstępami i dolegliwościami kręgosłupa przeszłam ciąże spokojnie. Pozdrawiam

  • ~Monika

    23.01.2014 at 13:33 Odpowiedz

    Rozgogolona ooo znam to, moja mama to tez mistrzyni w wymyslaniu dziwnych slow :) Pozdrawiam

  • ~Karolina_też mama

    23.01.2014 at 13:34 Odpowiedz

    Świetny tekst, ubawiłam się setnie czytając go jednym tchem… chętnie poczytam więcej tekstów pisanych tak lekko, z poczuciem humoru i z dystansem do siebie i świata. Brawo! Pozdrawiam

  • ~zyra

    23.01.2014 at 13:37 Odpowiedz

    ‘Chyba żartujesz, że wyjdziesz taka rozgogolona?!” – mój ojciec mówił tak samo :) Jestem z Podkarpacia :)

    • SOHO

      23.01.2014 at 13:41 Odpowiedz

      Od razu przypomina mi się taki obrazek z internetu, jak mama bałwan mówi do bałwana: Zimno! Masz tu załóż garnek zanim wyjdziesz!

  • ~Rud@

    23.01.2014 at 13:50 Odpowiedz

    No cóż, mogę powiedzieć jedynie, w subiektywnej ocenie: mam jedno dziecko.. Mam jedno, bo po 9-ciu miesiącach sikania, mdłości, zgagi, tycia i puchnięcia, bólu w kręgosłupie, nogach i miednicy, a także po 23-godzinnym porodzie (krzyżowym),odechciało mi się powtórki z rozrywki. Gdyby można było te9 miesięcy przewinąć jak taśmę w video to ok. Ale się nie da, więc ja nie dałam się namówić na kolejnego bobasa. Ponoć istnieją szczęściary bezobjawowe, wierzę. Życzę wszystkim wszystkim mamom zdrówka.

  • ~mamaszkrabka

    23.01.2014 at 13:57 Odpowiedz

    Hehehe 😀 fajnie się czyta zwłaszcza, że ja nie miałam takich problemów w ciąży oprócz sikania co pół godziny 😀 taka byłaś sfrustrowana, ale za to jakie wspomnienia 😀

    mamaszkraba.blog.onet.pl

  • ~natka

    23.01.2014 at 14:02 Odpowiedz

    no niestety ale to wszystko prawda:) mialam identycznie. w pierwszej ciazy bylam bliska depresji. z tego wszystkiego na koniec ciązy to chodziłam , ryczalam i pytalam samą siebie kiedy to się skończy. bylam wykonczona i fizycznie i psychicznie. rozstępy tez pojawily się na 2 tygodnie przed rozwiązaniem. a przy drugiej z kolei nie bylo tak zle bo trzeba bylo zająć się pierwszym dzieckiem które mialo 1,5 roku i nie bylo czasu na rozmyslenia kiedy to sie skonczy. ale za to druga ciąża całkiem zniszczyła moj wygląd. wyglądalam jak wieloryb. nei dość, ze brzuch większy to rozstępów przybylo wszędzie. dosłownie wszędzie. po ciązy gdy juz mogłam zobaczyć swoje nogi dostrzegłam, ze nawet na ŁYDKACH mam rozstępy. poza tym są na brzuchu (całym brzuchu, nawet po bokach), całych piersiach, udach, pupie. no tylko na twarzy i rękach ich nie ma. masakra. ogolnie uczucie, ze nosisz w sobie drugie zycie jest cudowne. ale cały okres ciąży jeśli chodzi o to co dzieje się w organizmie kobiety pod względem fizycznym i psychicznym to dla mnie koszmar i jeszcze raz koszmar. nawet cudowne słowa męża nie pomagały. choć mówił czasami pięknie;)

    • SOHO

      23.01.2014 at 14:08 Odpowiedz

      Mój tez był do rany przyłóż. do tej pory wychwala mnie i mój wygląd nawet jak nad ranem siedzę z Krystyną na ramieniu z wyciągniętym cyckiem. Gdyby nie on i gdyby nie fakt, że był ze mną przy samym porodzie… Brr

      • ~mamaszkrabka

        23.01.2014 at 14:17 Odpowiedz

        Nie ma traumy po obecności przy porodzie?

        • SOHO

          23.01.2014 at 14:23 Odpowiedz

          Nie, chyba 😉 Wy daje mi się, że teraz bardziej docenia cały ten interes. Był przy poczęciu niech będzie przy porodzie!

  • ~anula

    23.01.2014 at 14:03 Odpowiedz

    witaj, uśmiałam się bardzo. kobiety różnie piszą o swoich odczuciach. ja nie miałam aż tak żle, ale mdłości przez 4 miesiące miałam straszne a jak się skończyły to królowały ogórki kiszone, korniszone oraz kiełbasa i oczywiście pączki z nadzieniem różanym. siku i owszem i to kilka razy w nocy. moje preferencje kulinarne przeszły na córcie i ona przez pierwsze 2 lata ze słodyczy to tylko kiełabasa i ogórki kiszone :-)
    pozdrawiam

  • ~zuza

    23.01.2014 at 14:14 Odpowiedz

    To tylko Ci pogratulować:) może i ciąże można przechodzić pięknie, ale nie wszystkim jest to dane i nie powinnaś robić potworów z tych co mają w tym okresie wzmożony przypływ problemów, a dziewczyny przed ciążą lepiej uświadomić i niech jakby co mile się zaskoczą, niż niemile rozczarują.
    Zresztą ciąża i w dzisiejszych czasach bywa wynikiem uczuć i emocji małżonków i najgorsze wróżby tego nie zatrzymają, a jeszcze jak jakaś dziewczyna ma okazję mieć kontakt z małym dzieckiem, to na 100% zostanie oczarowana myślą o urodzeniu własnego małego szczęścia:)
    Autorce zaś gratuluję talentu i podpisuję się pod prośbami o jakąś dłuższą twórczość:)

  • ~marit

    23.01.2014 at 14:14 Odpowiedz

    bez przesady, miałam wszystkie te dolegliwości, ciężko przechodziłam ciążę, wymiotowałam prawie do samego porodu a jakoś traumatycznie tego nie wspominam, “z brzuchem” dałam radę skończyć studia, zrobić prawo jazdy, “ogarniać w domu”, robić zakupy, gotować itd, i biegać po bankach starając się o kredyt mieszkaniowy:) przed porodem goliłam się TAM i nogi również sama, chociaż faktycznie łatwo nie było:) paznokcie też sama malowałam. Poród też miałam bardzo ciężki ale później również wszystko sama robiam w domu i przy dziecku. co do figury to po pół roku miałam lepszą niż przed ciążą bez żadnego wysiłku, wystarczyło karmienie piersią i permanentnie nieprzespane noce:)dużo zależy od tego jak się podchodzi do macierzyństwa i trudów jakie się z tym wiążą, w gruncie rzeczy jest to piękny i niepowtarzalny czas. pozdrawiam wszystkie Mamy i ich Pociechy:)

  • ~ViktoriaS

    23.01.2014 at 14:24 Odpowiedz

    Przykro mi, że ciążą byłą taką “traumą”. Ja jestem właśnie w 26 tygodniu ciąży i uważam że to jest najpiękniejsze przeżycie jakie mnie spotkało w życiu. Nie mam niestety tyle szczęścia żeby moim jedynym problemem były rozstępy czy często chodzenie siusiu. Moje dziecko ma wadę płuc i tak naprawdę nie wiadomo czy po urodzeniu zaczerpnie oddech powietrza. Gdyby nie to, byłabym najszczęśliwszą kobietą na świecie. Mimo to jestem dobrej myśli i cieszę się swoim obecnym stanem. Pozdrawiam :)

    • SOHO

      23.01.2014 at 14:25 Odpowiedz

      Duuuuużo zdrówka!

  • ~aga

    23.01.2014 at 14:28 Odpowiedz

    Boże, jak się uśmiałam, dziękuję za wlanie otuchy.
    Co prawda jestem dopiero na początku drugiego trymestru, zasadniczo nawet mdłości niewiele ale z tymi hormonami…Boże, ile bym dała żeby się wściekać, tupać nogami czy rzucać ciężkimi przedmiotami. Zasadniczo pogodna wpadam w doły i wądoły non stop, ciągle płaczę i męczę się ze sobą niemiłosiernie. Dawno nie uśmiałam się tak bardzo a technikę wstawania zapamiętam, czwarty miesiąc a wyglądam jak w szóstym (mimo, że chudnę chichi, dziecina wyżera), bo pewnie się przyda. Dzięki jeszcze raz za ten tekst, przypomniał mi się mój charakter sprzed ciąży:):):) Dawno nie czytałam nic z takim powerem

    • ~co w tym smiesznego ?

      23.01.2014 at 17:20 Odpowiedz

      pierdu, pierdu karuzela

    • ~Rendaszka

      23.01.2014 at 21:03 Odpowiedz

      zaaaaajebiste;D masz talent..;>

  • ~sandacz

    23.01.2014 at 14:30 Odpowiedz

    boszszszeee…ale się uśmiałam!! świetny tekst!

    • ~Mrta

      23.01.2014 at 20:35 Odpowiedz

      W ciazy wygladalam jak potwor,kazdy najmniejsze kawalek ciala pokryty pryszczami,wrozyli dziewczynke,bo “zbrzydlam” a tu jajka niespodzianka 😉

  • ~jala

    23.01.2014 at 14:33 Odpowiedz

    Przytylam 30 kilo wypadły mi wszystkie włosy pod piersiami miałam rany a moje dziecię gdy go pytasz czy kocha mamusie mówi nee

    • ~gmp

      23.01.2014 at 21:51 Odpowiedz

      wypadly ci wlosy pod piersiami? fuuuu

  • ~Fasolka

    23.01.2014 at 14:36 Odpowiedz

    Aż się popłakałam ze śmiechu :) Dzięki za ten tekst :) Ja jestem właśnie w połowie 7 miesiąca ciąży i nie przechodzę jej tak ekstremalnie – przynajmniej do tej pory. Ale tyle opisanych rzeczy to prawda, niemożność ogolenia tego czy owego, czy bezowocne latanie na kibelek (w 50% mogłabym się zlać tą jedną kropelkę w majty i lepiej bym na tym wyszła). U mnie jeszcze dochodzi zjawisko mózgu w ciąży, tylu rzeczy nie pamiętam i mi umykają, czasami aż wstyd gadać z ludźmi :) Życzę, aby następne ciąże były z jelonkami i bieganiem po łące..

  • ~Agnes

    23.01.2014 at 14:39 Odpowiedz

    Witam. Czytając te wpisy ,upewnilam się,że podjęlam dobra decyzję.Nigdy nie chcialam mieć swoich dzieci i nadal nie chcę.Mam już 47 lat .Za to rola ciotki,jak najbardziej mi odpowiada, dzieci ale nie na dlugo.,.Lubię ciszę i spokój w swoim mieszkaniu. Pozdrawiam.

    • ~Bezdzietna i szczęśliwa;-))

      23.01.2014 at 15:12 Odpowiedz

      Witam!
      Nic dodać, nic ująć – w pełni zgadzam się z wypowiedzią powyżej:-P Z tym że ja mam 35 lat, no i męża, który na szczęście również nie pała chęcią posiadania dziecka. W ogóle za dziećmi nie przepadamy, a już ciąża to jakaś MASAKRA!! NIGDY W ŻYCIU!!! Współczuję wam, kobietki!;-)

      • SOHO

        23.01.2014 at 15:14 Odpowiedz

        W zaistniałej sytuacji polecam utwór Maryśki Peszek z ostatniej płyty “Nie wiem czy chcę”
        http://www.youtube.com/watch?v=uZG2Eem1GS0

      • ~marcin

        23.01.2014 at 15:28 Odpowiedz

        Zaczniecie chciec po 50-ce. Wtedy juz nie bedziecie mogly a maz wpadnie z mlodsza o 20 lat i powie przepraszam kochanie ale dzieci nie mamy wiec krzywda sie nikomu nie dzieje. Jestesmy dorosli i tak sie rozstanmy. Tego oczywiscie wam nie zycze, ale brak dzieci w malzenstwie to jakas tragedia. To po co malzenstwo???

        • ~bey

          23.01.2014 at 15:56 Odpowiedz

          smutne że masz takie doświadczenia, widocznie była to nieprzemyślana decyzja (inaczej niż np u mnie) no i niewłaściwy mężczyzna.

          • SOHO

            23.01.2014 at 15:57

            Smutne jest to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

        • ~adam

          23.01.2014 at 19:29 Odpowiedz

          po co małżeństwo? małżeństwo bez dzieci to porażka? skąd takie bzdurne poglądy??? ja akurat mam dziecko ale wcale to nie było oczywiste ze ono będzie. A jak ktoś nie może mieć dzieci to co – nie ma po co się z kimś wiązać? masakra i zascianek

        • ~iga

          23.01.2014 at 22:51 Odpowiedz

          malzenstwo po to, bo akurat ta dwojka ludzi chce ze soba byc, szanowac sie, kochac, wspierac, itd. wiekszosc-owszem chce miec dzieci, ale przeciez nie wszyscy. i wcale nie zawsze ta tesknote za szkrabami kiedykolwiek sie odzywa, wiec nie generalizuj, wykaz wiecej tolerancji, ze nie wszyscy musza zyc wg twoich standardow i nawet jesli innego myslenia nie rozumiesz, to z usmiechem je zaakceptuj.

    • ~mała

      23.01.2014 at 17:39 Odpowiedz

      oj nie zgadzam się okres ciąży wcale nie jest taki okropny odrażający itp itd jeśli dbasz o siebie nie jesz byle czego ruszasz się trochę nie tyjesz 30 kilosów a problemy tj mdłości wymioty są zazwyczaj na początku potem znikają cera robi się ładna włosy lśniące powraca dobre samopoczucie:) a każdy ruch dziecka w brzuchu jest niesamowitym doznaniem ..ta świadomość posiadania w brzuchu żywej istoty ludzkiej która będzie do ciebie mówiła mamusiu:)

      • ~Bożena

        23.01.2014 at 19:54 Odpowiedz

        Tylko kobieta, która nigdy w ciąży nie była tak twierdzi “/

        • ~w białej koszuli i z jelonkiem Bambi

          23.01.2014 at 21:05 Odpowiedz

          Nie zgadzam się. W ciąży byłam mdłości nie miałam, cały okres wspominam bardzo dobrze oprócz braku zrozumienia ze strony męża 😉 no bo skoro dobrze się czujesz to czemu nie ma obiadu ;p Nawet poród wcale nie taki straszny :) A w 100% podpisuję się pod tym, że ruch dziecka to najcudowniejsze wrażenie jakie można sobie wyobrazić :)

        • ~katia

          23.01.2014 at 22:07 Odpowiedz

          nie prawda. w ciazy bylam, obiawow nieprzyjemnych prawie zero, zadnych mdlosci, ciezkosci itp tylko przez 3 dni spuchniete stopy ale i na to sa sposoby. przytylam 17kg, rozstepow 0, zadnych problemow z poruszaniem sie, a jestem bardzo aktywna fizycznie. pracowac przestalam 10 dni przed porodem (porod 2 tyg wczesniej). jedyne problemy to faktycznie przyciac futerko, bo bikini i nogi to do kosmetyczki oraz pomalowac paznokcie w stopach ale od czego jest dumny tatos? jak dla mnie ciaza jest super, pozniej to juz nie koniecznie :)

      • ~madrala

        23.01.2014 at 21:39 Odpowiedz

        Ze niby jak?Jak zywa stoje ja:matka podwojnie.Podwojnie rowniez nie to,eze miewajaca mdlosci-rzygajaca od rana do nocy przez niemalze 9 miesiecy.Matka wygladajaca jak zombie!Ze nie bylo 30 na plusie?Marne pocieszenie!Ze niby ciaza ciazy nierowna?To fakt-druga byla jeszcze gorsza.Pozdrawiam cieplo!

    • ~eleo

      23.01.2014 at 19:08 Odpowiedz

      Bo do tego, jak do wszystkiego, trzeba mieć powołanie. Jak do kapłaństwa i nauczycielstwa. bez tego – dupa. pozdro.. Pozdro, eleonora

    • ~aw

      23.01.2014 at 23:33 Odpowiedz

      żałuj Agnes kupę szczęścia i radochy Cię ominęło:(((((

  • ~ANIUNIUS

    23.01.2014 at 14:48 Odpowiedz

    Proponuję złożyć teksty w całość, wydrukować, sprzedać wydawnictwu, zarobić kupę forsy i cieszyć się życiem. Pani pisze fantastycznie, poleciał mi makijaż i nie mogłam zacząć pracować. Dziękuję Pani za szczerość i prawdę

  • ~Anka

    23.01.2014 at 15:02 Odpowiedz

    Dobre, dobre usmialam sie. Moja ciaza to samo rzyganie przez okragle 9 miesiecy. Wstaje rzygam , jem rzygam , siedze rzygam. W piatym miesiacu nie musialam sie nawet ruszac nawet mnie kurna nie mdlilo po prostu ryj sie sam otwieral a ja jak bulimiczka chlust na prawo i lewo. wszystko zarzygane, moj facet przerazony ja wkurwienie totalne. Wyjscie 50 m do sklepu 5 rzygniec na chodnik .Poezja ze ja nie zwariowalam to cud. skoki hormonow aaa sama bajka gdyby nie to ze to rzyganie mnie spowolnialo to bym zabiLa meza piec razy tluczkiem do miesa. rzucalam nie trafialam niestety… totalny uboj. Placz jaki placz ja wylam i rzygalam non stop poranne nudnosci to jakis wymysl wymiotowanie trwalo tak dlugo jak bylam na jawie. wszystko mi smierdzialo ( gotowannie jakie gotowanie nie bylam sobie wstanie herbaty zrobic bo rzygalam wszedzie do zlewu gzie sie dalo) w dzien porodu tez rzygalam gehenna trwajaca 9 pieknych miesiecy- dla mnie dekada spazmow rzygania!!!! Do tej pory a minelo 3,5 roku wystarczy jakis lekki stres a mnie zaczyna mdlic i chce mi sie rzygac!!!! jeden plus 5 minut po porodzie moglabym isc na plaze sesje robic,szesciopak pierwsza klasa podziekowac moge za to rzyganiu.

    • ~eluna

      23.01.2014 at 21:39 Odpowiedz

      Tak rzyganie chyba było najgorsze…..pierwsze co pamiętam na drugi dzień po porodzie to to uczucie, że w końcu po 9 miesiącach horroru nie chce mi się rzygać….sześciopaka jednak nie było :(

    • ~madrala

      23.01.2014 at 21:48 Odpowiedz

      Mysle,ze moglybysmy wymienic doswiadczenia! :) Tu pawik,tam pawik.A porodowka?Obrzygana-wiadomo!I to 2-krotnie! :) Rzyganie od rana do nocy.Sasiadom w zywoplotek,w sklepie do kubla na smieci.W kolejce w markeceie zajrzalam parze za nami do koszyka i…wybieglam. :) Zapisywali mi kropelki,tabletki,akupunkture i aromaterapie(z ta ostatnia efekt byl odwrotny do zamierzonego)).A ja niezlomnie rzygalam.Wiec lacze sie we wspomnieniach.Jak o dobrze,ze nie tylko ja jestem taka “wyjatkowa” :)

  • ~aNKA

    23.01.2014 at 15:08 Odpowiedz

    Chyba zacznę czytywać Twojego bloga regularnie!!! Oj rozbawiłaś mnie, ale to faktycznie sama prawda :) Ja jestem w 6 miesiącu, a wyglądam jakbym miała zaraz rodzić i co druga osoba podchodzi i się pyta: “to co bliźniaki będą??”

  • ~Gosia

    23.01.2014 at 15:19 Odpowiedz

    Buahaha… popłakałam się ze śmiechu 😀 Świetny tekst!

  • ~marcin

    23.01.2014 at 15:32 Odpowiedz

    Masz talent, pisz dalej :) moja zona przeszla 3 ciaze przy trzeciej osiwialem. Co te kobiety wyrabiaja…..ech.

  • ~skorpion

    23.01.2014 at 15:32 Odpowiedz

    Super opis, taaalent!!!

  • ~gg

    23.01.2014 at 15:38 Odpowiedz

    W ciąży z przyczyn obiektywnych nie byłem, ale powiem Ci, że z drugiej strony to wygląda nieco inaczej. Dla większości facetów kobieta w ciąży wygląda niesamowicie seksownie, za to najgorsze są wahania nastroju – to faktycznie daje w kość, bo w 99% przypadków nie mają obiektywnych powodów. Z naciskiem na “obiektywnych”.
    Pozdrawiam

  • ~mimbla

    23.01.2014 at 15:50 Odpowiedz

    O Boże,jaka fajna jesteś ! Uśmiałam się jak nutria :))) Przeczytam wszystko,co naskrobałaś ! Uwielbiam takie podejście do życia i dystans do samego siebie ! Moc !!!!

  • ~tarita

    23.01.2014 at 15:59 Odpowiedz

    Początek tekstu może i śmieszny, później jednak niesmacznie. Nic w czasie ciąży oprócz wygladu cię nie obchodziło? Tragedia, rozstęp, o jeeej, ratunku, wzywajcie specjalistów, papieża, tuska i chodakowską. Nie ogoliłam pitki więc proszę pańtwa teraz umieram na waszych oczach, bo to takie straszne, może terapia u psychologa pomoże. Że huśtawka, hormony to wszystko rozumiem ale żeby skupiać się tylko na wyglądzie? Przy siwych włosach pewnie wywołasz trzecią wojnę światową, pierwsze plamy wątrobowe zaatakują armagedonem. Serio masz takiego pustego faceta, który tak przeżywał rozstęp? Kondolencje w takim razie. Makijaż na upał podsumowuje twoją osobę. W sumie spoko, tekst śmieszny, bo przekonuję się, że takie osoby istnieją naprawdę a nie pojawiają się w filmach lub książkach.

    • SOHO

      23.01.2014 at 16:01 Odpowiedz

      Czytanie ze zrozumieniem to sztuka, której nauczają przy każdej klasówce w szkole podstawowej. Pozdrawiam serdecznie.

      • ~tarita

        23.01.2014 at 16:06 Odpowiedz

        No właśnie ty jej sie nie nauczyłaś. Na klasówkach niczego się nie człowiek nie uczy tylko przed klasówkami, potocznie można uczyć się na sprawdzian, klasówkę, egzamin czy kolokwium. Nie można uczyć sie w trakcie klasówki.

        • ~Gargazona

          23.01.2014 at 16:16 Odpowiedz

          Kobieto, wyjmij sobie kij z … i nie pouczaj ludzi jak trzynastolatka, której się wydaje, że wie wszystko o świecie, bo już miała pierwszą miesiączkę.

          • ~tarita

            23.01.2014 at 16:24

            Dziękuję za “profil psychologiczny”. Już, już prawie profesjonalnie ci się udało ale próbuj dalej. Nie wiedziałam, że błąd logiczny wypowiedzi to kij w du…

        • ~iga

          23.01.2014 at 23:02 Odpowiedz

          skoro juz taka skrupulatnie czepialska jestes, to SOHO NIE NAPISALA ”w trakcie”, tylko ”przy” klasowce, co nalezalo rozumiec jako czynnosc zwiazana z klasowka. jesli juz pouczasz, to przyloz sie. poza tym twoim pseudonaukowym wywodem, to twoj wpis jest denny i potraktowalas wszystko tak doslownie, ze to az zenujace.

    • ~halszka

      23.01.2014 at 16:16 Odpowiedz

      Całe życie jesteś taka sztywna?mam wrażenie,że Jesteś okropnie monotonna i kompletnie nie masz dystansu ani do siebie,ani do innych. Trochę luzu,a zobaczysz,jaki piękny jest świat i życie,a czasem nawet smieszne

  • ~aaaaa

    23.01.2014 at 16:01 Odpowiedz

    Straszne słownictwo, które przeszkadza w czytaniu. Wyro zamiast łóżko..

  • ~halszka

    23.01.2014 at 16:09 Odpowiedz

    Świetny tekst-czytając go odmłodniałam o 30 lat.Był rok 1984-upalne lato i ja z 30-ma kilogramami nadbagażu,brzuchem jak największy bęben w perkusji,,półtoraroczną córeczką uczepioną mojej bardzo szerokiej sukienki.Pamiętam,że chodziłam tylko w japonkach,bo nie miałam szans założyć żadnych nawet sandałków,a -i do kibelka musiałam chodzić na piętro (wspólne wc dla 3 rodzin-takie były to czasy).Dzisiaj się z tego śmieję,ale i pamiętam doskonale.Jak popatrzę na mojego przystojniaka, to wiem jedno-warto było się męczyć-Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamusie.

  • ~Kaśka

    23.01.2014 at 16:23 Odpowiedz

    Trochę chyba jednak przesadzasz z tym marudzeniem :-p. Ja przytyłam w ciąży prawie 18kg a okres ten wspominam jako najszczęśliwszy w życiu. Szczerze mówiąc uwielbiałam być w ciąży :-D. Fakt są różne niedogodności ale żeby tak się nad sobą rozczulać? Myślę że świat ma dużo większe problemy niż rozmazany makijaż w upale. . . .

    • ~Prawdziwy samiec

      23.01.2014 at 17:08 Odpowiedz

      e tam, baby jak zwykle przesadzacie

  • ~Ira

    23.01.2014 at 16:27 Odpowiedz

    O rany, to tak wygląda ciąża? Znaczy mój odmieniec z kapusty wylazł. Całe szczęście, uff, bo chyba bym mu takich dolegliwości nie darowała.

    • ~Mrta

      02.02.2014 at 20:32 Odpowiedz

      Znaczy się ta,która źle znosi ciążę albo ma ją zagrożoną najzwyczajniej w świecie sciemnia ?

  • ~asia :o)

    23.01.2014 at 16:43 Odpowiedz

    w mój ponury dzień uchachałam się na maksa :o) Dziękuję :o)

  • ~rzenia

    23.01.2014 at 16:51 Odpowiedz

    Świetny tekst. Naprawdę nieźle to “opisałaś”. Nie byłam jeszcze w ciąży, ale po przeczytaniu tego tekstu, chcę jeszcze bardziej niż wcześniej :)
    Rewelacja :) A komentarz Anki – po prostu padłam i nie mogłam wstać :) Dzięki za poprawę nastroju :)

  • ~rozgogolona

    23.01.2014 at 16:58 Odpowiedz

    dzieki wielkie, boje sie bardzo ciazy, ale dziecko bym chciala (nie ja, hormony i ten przereklamowany “biologiczny zegar” krzyczacy “TERAZ!!”, ktory staram sie tlumic pigulkami). Na pytania, jak jest kolezanki odpowiadaja, ze to najlepszy okres, jest ciezko, ale… bambi i te sprawy, ze czuja sie spelnione jako kobieta blaaaah, i to jeszcze bardziej potegowalo moje przerazenie; I nagle, wreszcie ktos opisal jak to wyglada naprawde i jeszcze raz dziekuje, juz sie nie boje :)
    ps najbardziej podobal mi sie “taki wal”

    • ~matka

      23.01.2014 at 17:23 Odpowiedz

      Ja również uśmiałam się. Faktycznie, nikt nam dziewczynom nie mówi, że będzie tak ciężko. Ciesz się kochana, że miałaś jeden rozstęp. Ja mam ich mnóstwo, dosłownie wszędzie: brzuch, pośladki, plecy, nogi, piersi – wszędzie!! Pojawiły mi się już w 4 miesiącu, później było tylko gorzej i na nic się zdały kremy i maści. Przytyłam w ciąży 21 kg. Większość czasu spędziłam w łóżku, ponieważ od 6 tygodnia ciąża była zagrożona. Do dziś nie wiem jak udało mi się urodzić syna o wadze 4,3 kg. Fakt, zaklinował się, Głowa wyszła, barki i reszta zostały. I było wyciąganie i wypychanie na siłę. Od ucisku lekarza na brzuch, 3 tygodnie chodziłam sina, zgięta w pół, nie mówiąc o tym, jak mnie porozrywało na zewnątrz i od środka. Do tego gigantyczne hemoroidy i mega anemia. Chodziłam jak trup: blada, wręcz sina, niewyspana, z depresją z powodu choroby dziecka. Choć wagę udało mi się szybko zrzucić w całości, hemoroidy, rozstępy i zbyt luźna skóra zostały. Żegnaj bikini na zawsze…

      • ~eluna

        23.01.2014 at 21:36 Odpowiedz

        jest jeszcze chirurgia plastyczna i laser na rozstępy. To nie koniec świata :)

  • ~Danuta

    23.01.2014 at 17:18 Odpowiedz

    Moje dziecko ma 20 lat ale dokładnie pamiętam ciążę , przytyłam 12 kg , do 6 m-ca mogłam biegać , ubieranie zimowych butów to był pikuś , potem było przez chwilę upalnie – tuz przed porodem , ale nie puchłam i nie biegałam co chwilę sikać , ani razu nie rzygałam , moja Pani doktor powiedziała pamiętam , że jestem stworzona do rodzenia dzieci , ale jednak przez rozsądek mam jedno . Brakowało tylko tego Bambi , bo nie biegałam po zielonej łące , tylko za autobusem , żeby dojechać na 7 do pracy . Tam uśmiechałam się cały dzień i wszyscy do mnie też . Ciąża to naprawdę czasami piękne 9 miesięcy. Pozdrawiam Panie , które trochę inaczej będą ten czas wspominać

  • ~Din

    23.01.2014 at 17:34 Odpowiedz

    swietny tekst :) Tylko przykro się czyta komentarze niektorych wszechwiedzących, głupich, nawiedzonych pań – zero pomyślunku, że nie każdy ma “tak jak one”. To wiele mówi o tym, jak mało jest w ludziach empatii. Smutne, że każde odstępstwo od “jedynego słusznego” odczuwania ciąży postrzegane jest jako “coś dziwnego” albo fanaberia… Nasuwa się refleksja, że Polska to ciągle jednak zacofany, patriarchalny krai w którym kobieta ma nie marudzić, tylko zacisnąć zęby i bez słowa skargi rodzić, rodzić, rodzić, a w międzyczasie orać pole :)

    • ~Marzena

      23.01.2014 at 21:54 Odpowiedz

      Din – zgadzam się z Twoim komentarzem w 200%, “orać pole” znowu się uśmiałam 😛 pozdrawiam

  • ~Betka

    23.01.2014 at 18:08 Odpowiedz

    a ja ciążę wspominam bardzo miło, do wszystkiego się kobita powoli przyzwyczaja nawet do ciężkiego brzucha, częstszeego siusiania czy golenia pipki z lusterkiem a już szczególnie do mycia okien przez męża :)
    dziecko ważniejsze niż chwilowa strata urody … ale jak ktoś wpatrzony w siebie to fakt może mieć ciężko ….

  • ~Joaśka

    23.01.2014 at 18:16 Odpowiedz

    Ubawiłam się świetnie, jak bym o sobie czytała!! No cóż w pierwszej ciąży 28 kg więcej…w drugiej 30 kg … Mimo tej huśtawki nastrojów, otyłości sapania i pufania oraz wiecznego bujania się jak Pingu do kibelka.. było warto!!
    Ach no i nie rozumiem niektórych komentarzy.. ale blondynką z natury jestem to pewnie dlatego :)

  • ~wi

    23.01.2014 at 18:29 Odpowiedz

    Ciaża jest super. Pamietam jak sie poryczalam w 7 miesiacu bo skarpetka ktora probowalam od dluzszego czasu naciagnac na stope oddalona o lata swietlne od rak nagle upadla mi na podloge. Oznaczalo to ze musze sie stoczyc z lozka, trafic na czworaka na zloczynce, podniesc sie, znowu wdrapac na wyrko i rozpoczac akcje od poczatku. ale bez zmruzenia okiem przeszlabym wszystko jeszcze raz

  • ~Aśka

    23.01.2014 at 18:29 Odpowiedz

    kocham Cię !!

  • ~madzinka

    23.01.2014 at 18:46 Odpowiedz

    hahahahhahahahhahaha o boziu, leżę pod stołem i turlam ze śmiechu, ja i mój wielki brzuch i nieogolone nogi i lakier sam opadający z paznokci u stóp, hahahaha kocham cię!!!

  • ~eleo

    23.01.2014 at 18:52 Odpowiedz

    Fajnie piszesz. Normalnie nigdy nie czytam na takie tematy, ale mie wciągło. Pozdro, eleonora

  • ~-R

    23.01.2014 at 19:12 Odpowiedz

    Zdecydowanie inne podejście niż to, które znam jako przedstawiciel drugiej, nierodzącej części społeczeństwa. Diametralnie różnie, i diametralnie lepsze – z jajem i luzem, a nie w stylu “no nie, znowu przytyłam”, “rozstępy, koniec z bikini, co ja poczne!”, a już nie daj Boże zżymanie się na dziecko, że uciska, kopie i się wierci.
    Jak dla mnie nic się poważnego nie stało, włosy na nogach, rozstępy na brzuchu i kilkanaście kg więcej nie spowodowały trwałego uszczerbku psychicznego, prawda 😛 ? Chociaż i u mnie jest wiele rzeczy, których niemożność wykonania samemu irytuje, wkurza i dobija.
    Powodzenia w dalszym macierzyństwie :>

    PS. Mam nadzieje, że moja przyszła żona będzie miała TAKIE podejście do karmienia pępowiną naszych dzieci, bo to (przynajmniej dla mnie) najpiękniejszy okres życia kobiety. Fakt, nie pozwala może na wszystko, nie każdej Pani gwarantuje 9 m-cy bez wyrzeczeń, bólu i strachu, ale to wszystko chyba blednie wobec uśmiechu dziecka za jakiś czas, prawda?

  • ~Iza

    23.01.2014 at 19:13 Odpowiedz

    Dobry tekst. powinna go przeczytać każda kobieta przy nadziei i nie tylko….

  • ~Lucyann

    23.01.2014 at 19:23 Odpowiedz

    Kobieto, to nie wakacje to konsekwencja ORGAZMU!!!!!
    bierz się do roboty….. Poza tym taka mała uwaga urodziłaś NOWEGO Człowieka a nie małą Ja …. Powodzenia rozstępy to dopiero początek zmiany z dziewczyny w kobietę…..

  • ~Marlena

    23.01.2014 at 19:39 Odpowiedz

    Jabym czytała o sobie. Świetnie napisane. Moja mama też używa słowa Rozgogolona. Pozdrawiam

  • ~beatrycze

    23.01.2014 at 19:48 Odpowiedz

    Sorki, ale tak bzdurnego artykułu to już dawno nie czytałam, Wiem, wiem nikt mi nie kazał i na szczęście przeczytałam tylko to tylko po łebkach. Kobietki u Was chyba naprawdę szaleje burza hormonów, skoro uważacie, że to dobry tekst. Można z niego wywnioskować, że ciąża to pasmo nieszczęść. Ja nie używałam kremów na rozstępy i wiecie co żadnego nie miałam. Po prostu nie leżałam w wyrku tylko robiłam to co robię na co dzień czyli sprzątanie, gotowanie, prasowanie, spacery, prace na działce. I w ten sposób nawet nie zauważyłam, gdy minęło 9 m-cy i na świat przyszła zdrowa i dorodna córka. A w ciąży dzięki zdrowemu trybowi życia tylko 7 kilo przytyłam :-)

    • ~eluna

      23.01.2014 at 21:47 Odpowiedz

      gratulacje…..pragnę tylko zwrócić uwagę, że nie wszyscy są tacy sami i nie wszyscy tak samo znoszą ciążę……ja wymiotowałam bezustannie od pierwszej sekundy po obudzeniu….musiałam przejść na kroplówki bo niczego nie mogłam utrzymać w żołądku…..spałam prawie cały czas bo tylko wtedy nie było mi niedobrze…..przytyłam 30 kilo chociaż wymiotowałam non-stop….o pracy czy nawet spacerach nie było nawet mowy bo wymiotowałam jak tylko podniosłam się do pionu….miałam zaburzenia hormonalne, elektorlitów i Bóg wie jeszcze czego…..nie miałam tylko cukrzycy ciążowej i hemoroidów… W Twoim przypadku powinnaś się cieszyć, że Tobie się udało…. nie każda kobieta która źle zniosła ciąże i bardzo przytyła była wrednym obżartuchem i śmierdzącym leniem

    • ~Aga

      23.01.2014 at 22:02 Odpowiedz

      Moja droga, po prostu Ty tak miałaś… A nie, że ja to, ja tamto i nic, a nic się nie zmieniło, przed, w trakcie i po było dokładnie tak samo… Gdybyś musiała przeleżeć większość ciąży wtedy inaczej byś komentowała ten okres… A tekst rewelacyjny, a jak ktoś nie potrafi go czytać to jego problem :)

    • ~paki

      23.01.2014 at 22:33 Odpowiedz

      zagdzam się, mam 40 lat , prawie 2 lata temu urodziłam blizniaki. Lekarz kazał całą ciażę leżec. Niestety ja musiałam pracować, później dom itd. Nie odpoczywałam, dzieci urodziły się w 36 tyg. , zdrowe. A czas tak leciał, że gdyby nie badania kontrolne, to nie wiedzialam, że rodzę. Nie miałam buli, skurczy. Zrobili cięcie cesarskie i maluchy już były na świecie. Byłam cały czas w ruchu, przytyłam ok 14 kg, dzieci ważyły po 2600. Jak urodziłam byłam dalej chuda, tylko skóra dość długo jeszcze się kurczyła.

  • ~Karola

    23.01.2014 at 19:49 Odpowiedz

    Super tekst! Od razu przeczytałam wszystkie notki. :) Sama w ciąży jeszcze nie byłam, ale pewnie kiedyś będę i na pewno porównam siebie z tym tekstem. :)
    A córa prześliczna! :)

    A wszystkim, który tutaj komentują negatywnie i czepiają się autorki – życzę trochę dystansu do siebie i do otaczającego was świata. :)

  • ~bz

    23.01.2014 at 20:01 Odpowiedz

    fajnie się czyta twoje wpisy, czekam na więcej

  • ~zużka

    23.01.2014 at 20:10 Odpowiedz

    Świetnie napisane! Ja , choć w ciąży byłam 3 razy, nie miałam takich problemów – nigdy nie przytyłam więcej jak 12 kg, nigdy nie rzygałam, pamiętam tylko jak mi się chciało spać, spać, spać… Ale ogólnie zostałam stworzona chyba do chodzenia w ciąży ( uwielbiałam ten stan! ) , czułam się niezwykle atrakcyjnie, do końca pracowałam, po prostu samo szczęście! Dzisiaj moje dzieci mają 28, 20 i 18 lat…

  • ~kika z Kielc

    23.01.2014 at 20:23 Odpowiedz

    trzy ciąże, troje dzieci – nudności na początku prze 2 tyg, zero rzygania bardzo fajny stan, żadne ociężałości, biegałam do końca bo powoli to ja chodzić nie umiem, wreszcie nie byłam upiornie chuda (teraz trochę bym chciała schudnąć jak wtedy przytyć) nawet porody do przeżycia bez histerii chociaż bywało różnie ale to się tak szybko zapomina – ogólnie bardzo dobry dla mnie okres, a Ty piszesz świetnie

  • ~GAGA

    23.01.2014 at 20:26 Odpowiedz

    DZIĘKI !!! OPIS REWELACJA PO PROSTU POPŁAKAŁAM SIĘ ZE ŚMIECHU

  • ~izis

    23.01.2014 at 20:27 Odpowiedz

    Cztery razy byłam w ciąży i to były jedne z piękniejszych okresów w moim życiu. do dnia porodu robiłam kilku kilometrowe piesze wycieczki, zdrowo się odżywiałam i nie przytyłam jak wieloryb. Nie miałam też problemów z ubraniem się chociaż przytyłam ok. 20 kilogramów. Ciąża to nie dramat to natura i to piękna. Pół roku po każdym porodzie miałam płaski brzuch i mogłam śmiało nałożyć bikini na plażę. Pozdrawiam wszystkie narzekające ciężarne:-)

  • ~natka

    23.01.2014 at 20:52 Odpowiedz

    Dobra jestes w pisaniu :) a malkomentami się nie przejmuj. Tego gow..a zawsze jest pelno.

  • ~jola

    23.01.2014 at 20:54 Odpowiedz

    Bylam raz w ciazy w czasie ciazy wyladnialam przybralam duzo ale to moj apetyt byl duzy nie mialam zadnych opuchlizn rostepow chodzilam do szkoly rodzenia pracowalam nie mialam samochodu duzo chodzilam po urodzeniu mama moja pyta sie agdzie masz brzuch ja nato przeciez urodzilam pmialam plaski brzuch

  • ~Rendaszka

    23.01.2014 at 21:04 Odpowiedz

    zaaaajeeebiste;D masz talent..;>

  • ~nata

    23.01.2014 at 21:30 Odpowiedz

    Tekst zabawny (zakładając, że to groteska:)) W innym wypadku można by wystraszyć się ciąży, a przecież to tak nie wygląda… wszystko zależy od Mamy tzn. tycie, dbanie o siebie, samopoczucie. Jeśli ktoś ma takie nastawienie do ciąży, że źle, że ciężko, że puchnie, że gorąco….to raczej nie natarja dobrze. Tycie w ciąży zależy tylko od nas samych, jeśli dobrze się odżywiamy i jemy DLA DWOJGA a nie ZA DWOJE, to raczej niewiele się tyje-tyle co sam brzuszek. W ciąży nie ma zachcianek( jest to udowodnione), są tylko widzi mi się Mam, które odpuszczają wszystko-taka jest prawda,Ja w ciąży odżywiałam się wzorowo i mając nadwagę przed ciążą w ciąży schudłam 9kg, a dziecko zdrowe i duże,moja przyjaciółka (szczupła) przytyła w ciąży niecała 5kg, a dziecko ważyło prawie 4kg, moaj siostra w ciąży bliźniaczej tylko 10kg, po porodzie został jej tylko 1kg. Mimo złego samopoczucia w 1trymestrze dbałyśmy o siebie, żadna nie siedziała w domu i nie biadoliła, żadna nie puchła ( są na to sposoby), żadna nie była zołzowata( huśtawki nastrojów ok, ale nie fochy), żadna nie wyglądała nigdy wcześniej lepiej niż przez te 9miesięcy! Drogie panie wszytko w naszych rękach,jeśli cieszymy się z brzuszka i jeśli sznujemy siebie i tego człowieczka w nim-na pewnie bedzie to świetny czas, bez dolegliwości, które opisuje ta Pani. Pozdarwiam

  • ~Asia

    23.01.2014 at 21:46 Odpowiedz

    Uśmiałam się przednio … Moja ciąża podobnie wyglądała. Ominęły mnie rozstępy i rzyganie. Za to było wieczne siku, wieczna zgaga, notoryczne poparzenia, no i ten mega foch.
    Pytam się chłopa czy mu się bluzka w sklepie podoba, on odpowiada że mi się ma podobać 180 st zwrot na pięcie i z rykiem wmaszerowuje ze sklepu … Obiady lądujące w śmieciach bo chłop nosem zakręcił … sama bym się za to zabiła …

  • ~Anula

    23.01.2014 at 22:00 Odpowiedz

    Uśmiałam się z tekstu jak dzika fredka. Jedynie co mnie wkurzały to białe litery na czarnym tle. Bo jak spojrzałam w inne miejsce niż monitor widziałam białe lub czarne paski. Irytujące.
    Ja byłam w ciąży 2,5 roku temu ale wspominam ten okres jako uroczy. Mimo tego że rzygałam do 5 miesiąca, nie mogłam jeść mięsa, obce mi są zachcianki. Wstawałam z łóżka 2 godziny by nie rzygać. Jedyny plus z tego to to, że wszyscy za mnie myli naczynia, sprzątali w kuchni i łazience wszędzie gdzie coś pachniało lub śmierdziało bo od razu był u mnie rzyg. Za to od 5 miesiąca do końca ciąży było super. Bardzo Ci współczuję, ale może to zależy od nastawienia. Owszem latałam do kibla, wstawałam tak jak ty bujając się, ciężko było chodzić ale jakoś nie zwracałam na to uwagi. Może faktycznie nastawienie do sytuacji. My nasze dziecko planowaliśmy może dlatego. A poród … ehhh był cudowny. 5,5 godziny najwspanialsze w życiu. Pewno że z bólem. Bolało jak cholera jasna. Bolało tak, że gryzłam kable z ktg. Ale w przerwach między bólami luzik. W czasie porodu dużo chodziłam i stałam może dlatego byłtaki krótki i nie miałam bóli krzyżowych czego panicznie się bałam. No a finał porodu coś wspaniałego. Pozdrawiam Ciebie serdecznie. Mam nadzieję, że cieszysz się z dziecka mimo tylu trudów. 😀

    • SOHO

      23.01.2014 at 22:42 Odpowiedz

      Popracuje nad czcionką, biorę do serca wasze uwagi.
      P.S. moje dziecko było chciane i zaplanowane, dokładnie wiem kiedy ją zmajstrowaliśmy 😉 Pozdrawiam

  • ~Agita

    23.01.2014 at 22:01 Odpowiedz

    cuuuuuuuuuuuuuudne uśmiałam się w tym moim dzisiejszym dole – przypominam sobie stare czasy – bardzo podobnie – powodzenia wszystkim “Ciężarówkom” :))

  • ~basiach

    23.01.2014 at 22:01 Odpowiedz

    Tez sie usmialam czytajac,ale jakby troche przez lzy.Najpierw tez nie chcielismy z mezem dzieci;no bo mamy jeszcze czas;no bo firma i na nic innego nie ma czasu.A teraz mam prawie 50 lat i maz ma 63 ijestesmy bardzo zamozni i bezdzietni.Nawet nie mozemy adoptowac dziecka Maz ma powyzej 50-ciu lat a u nas mozna tylko do 50-tki.Bo tak mi smutno sie zrobilo teraz.

    • SOHO

      23.01.2014 at 22:10 Odpowiedz

      Głowa do góry, ważne że macie siebie!

  • ~polonistka

    23.01.2014 at 22:38 Odpowiedz

    KATHARSIS – Pojęcie utworzył i zdefiniował Arystoteles w VI rozdziale Poetyki. Uznał on, że celem sztuki jest wzbudzenie u widza uczuć litości i trwogi

    • SOHO

      23.01.2014 at 22:43 Odpowiedz

      Naukowców nigdy za wiele, witam i dziękuję za obecność

  • ~agita

    23.01.2014 at 22:44 Odpowiedz

    Hmm ……. przeczytałam pierwszy artykuł i napisałam komentarz, potem muuuuuuuusiałam przeczytać wszystko i wszystkie komentarze – wiem jedno – na serio Twój styl jest świetny i masz talent. Wkur…ce jest to że niektórzy myślą że wszyscy są jednakowi i nie dochodzi do nich inne przeżywanie chwil. Je też to bardzo podobnie przerabiałam! Jesteś super – czekam na kolejne wpisy z utęsknieniem. Buziaki dla Ryśki :*

  • ~Catalunya

    23.01.2014 at 22:44 Odpowiedz

    Kochana mój szary dzionek zakończył się uśmiechniętym wieczorem, to wszystko przede mną, bo ja kulam 4 miesiąc dopiero, ale dzielna z Ciebie kobitka i talent rewelacyjny … Pozdrawiam

  • ~marta

    23.01.2014 at 22:49 Odpowiedz

    W obu moich ciążach czułam się świetnie. Nie miałam tam większych dolegliwości. Haha jedynie co zapamiętam to jal byłam w pierwszej ciąży i moja wieczna ochota na seks. Mogliście widzieć błagający wzrok mojego męża jak po raz 6 zaczynałm sie do niego dobierać a jeszcze wieczora nie było masakra. Jedynym minusem było to że zaraz po wszystkim do 5 sek musiałam iść rzygać. Biedne moje kochanie bardziej oczwkiwał rozwiązania niż ja. Pozdrawiam

  • ~Rivka

    23.01.2014 at 22:49 Odpowiedz

    Witam, na początku strasznie się uśmiałam, do prawdy świetny tekst, ale jednak no z przymrużeniem oka 😀 . Ja przeszłam ciąże wyśmienicie (poza 24/7 ochota na ogórasy kiszone i sporadycznymi migrenami gdzie łzy leciały strumieniami) zero rozstępów, brzuszek malusi, problemów z dosięganiem do nóg nie było, moja pitka miała się wyśmienicie bo mąż ukochany nią się od strony maszynkowej zajmował. Po komentarzach widzę, że chyba jestem jakimś kosmicznym wyjątkiem, że ciąża mi bardzo służyła….

  • ~MajkaLubaczów

    23.01.2014 at 22:58 Odpowiedz

    Siema. Jestem miłą 21 letnią dziewczyną
    szukającą prawdziwego mężczyzny
    Prowadzę Transmisję 24h (o ile nie jestem w szkole) z mojego pokoju.
    Starzy o tym nie wiedzą.
    Wejdź i zobacz co teraz robię :)
    Możesz ze mną rozmawiać
    (Proszę aby nie pisały dzieciaki i starzy oblesni faceci)
    http://stream365.pl/pcsa/GorącaNastka24hStream

  • ~Hania

    23.01.2014 at 23:04 Odpowiedz

    Czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy. Czytam przypominajac sobie swoje 3 ciaze. Oj biedne my kobitki !

  • ~ani_mal

    23.01.2014 at 23:08 Odpowiedz

    zajebiaszczy tekst.. doslawnie to samo mialam w pierwszej ciazy. moje cyce jak donice, z lozka to wypychal mnie maz bo inaczej nie dalo sie.
    byl chwile gdzie myslalam ze bede musiala meza poprosic o wycieranie pupy po nr 2 bo dosiegnac nie moglam.. koszmar
    hormony, waga, wszystkie bole… no i urodzil sie syn.. a potem dopadla mnie depresja poporodowa… nie zycze nikomu, najgorszy czas na depresje to kiedy mozna nareszcie cieszyc sie maluchem i smierdzacymi pieluchami.

  • ~Barbara

    23.01.2014 at 23:15 Odpowiedz

    Szanowna Pani! Tekst jest napisany niezwykle lekko i co najważniejsze z humorem. Drogie panie nie ma co się oburzać. Każda kobieta inaczej ten stan widzi i odczuwa. Nie wiem jaki zawód pani reprezentuje ale zdecydowanie powinna Pani PISAĆ , PISAĆ …….No cóż, tekst jest doprawdy genialny i oddaje wiele prawdy. Ja sama zatłukłabym się tępym narzędziem w okresie ciąży bo odczuwałam tak jak Pani a życie ze mną w tym czasie było piekiełkiem na ziemi . Jestem zachwycona lekkością pióra a raczej klawiatury . Tak Trzymaj. SUPER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • ~calineczka

    23.01.2014 at 23:15 Odpowiedz

    Mój mały mężczyzna urodził sie w zaledwie 2 godziny choć i tak wydawało sie wiecznością, a mimo to drugi raz bym na porodowke nie poszla to hardcore dla odwaznych 😉 ale za to ciąże poza tym wiecznym “chce mi sie siku” mega zgaga ktora budzila mnie kilka razy kazdej nocy i stopami niczym pletwy wieloryba…. no to byl czas piekny 😉 przypomnij sobie kopniaki malenstwa i bicie serca uslyszane na badaniu … dla mnie bomba 😉 no i oczywiscie pierwszy usmiech malenstwa – po tym nie pamieta sie zadnego bolu i zadnych hormonow 😉
    Najlepsze jest to ze moj lekarz ciagle powtarzal – ciaza i porod to pikus, pozniej dopiero zaczyna sie jazda;) i wiesz co? mial racje, ale o tym przekonajmy sie same 😉
    Pozdrawiam

    • ~czerwonutka

      24.01.2014 at 00:09 Odpowiedz

      To prawda, jak juz urodzisz i pokaza ci dziecko, dadza je ci na brzuch i patrzysz na nie jakie jest piekne- nic wiecej sie wtedy nie czuje tylko wielkie szczescie i wzruszenie, to nic wtedy nie czujesz, zadnego bolu, zmecznie, … nic. tylko szczescie. ja tak mialam, wspaniale uczucie :)

  • ~aisa

    23.01.2014 at 23:27 Odpowiedz

    fajny post, mile zakonczenie mojego dnia, ja przeszlam 2 ciaze bardzo dobrze, jedyne co mnie wkurw…. to to ciagle sikanie i wstawanie po 100 razy w nocy i chodzenie do toalety dopuki sie nie wycwanilam i postawilam sobie kolo lozka nocnik 😉

  • ~Barbara

    23.01.2014 at 23:28 Odpowiedz

    Jakież to przykre , że niektóre osoby nie potrafią popatrzeć na życie z dystansem . Nie wiem czy świadczy to o nadęciu , braku wyrozumiałości czy absolutnej abnegacji odczuć innego człowieka. Nie rozumiem dlaczego aż tak bardzo negatywnie rozpatrywany jest ten tekst , który napisany jest z niesamowitą lekkością i humorem . Może tak odrobinkę luzu , dystansu do szarości dnia codziennego. Czytam te komentarze i naprawdę mam wrażenie , że kłótnie jad wylewany na autorkę o to czy ktoś ma dzieci lub nie , czy żyje w małżeństwie czy w wolnym związku , czy ten okres był bajką z sarenkami czy drogą przez piekło nijak odnosi się treści tego felietonu. Ja ubawiłam się setnie . Dodam tylko idąc za ciosem autorki , ze w ciąży wyglądałam jak sportowa wersja czołgu. Pozdrawiam wszystkie mamy , panie w ciąży , samotne i bezdzietne kobiety oraz panów , którzy znoszą nasze humory – te w ciąży i nie tylko

  • ~staryzboj

    23.01.2014 at 23:54 Odpowiedz

    Witam – podoba mi się Twoje podejście do życia, uśmiałem się serdecznie.
    Dobrze żeby więcej przyszłych ojców czytało takie teksty, może wtedy będą
    bardziej wyrozumiali dla swoich kobiet – a wtedy potrzebna jest olbrzymia ilość wyrozumiałości i cierpliwości, wiem o tym bo sam jestem ojcem i dziadkiem.
    Pozdrawiam i życzę Ci dużo siły i cierpliwości, tym razem dla dziecka, okaż też nico serca swojemu GG

  • ~ewa

    23.01.2014 at 23:55 Odpowiedz

    no cóż, ciąża number 3 :)
    Pierwsza była super, wszystko sięgałam do końca…
    Kolejna… mąż za niewolnika i jeszcze tarczyca…
    Teraz 30 tydzień, dziwię się że mąż jeszcze do domu wraca, że nie zwiał…
    Ja bym chętnie zwiała.. od ciąży 😛
    Nie wiem co gorsze poród czy ciążą…
    Czekam na maluszka…. ehhhh i już nigdy więcej!
    Co nie znaczy że nie cieszę się na następne dziecko… po prostu droga do niego jest bardzo ciężka.
    Więc wiem jak się czułaś a Ty wiesz jak czuję się ja. Chyba nie tylko my :) i chyba temu tak fajnie się to czyta!
    Bardzo fajny, wciągający blog, czekam niecierpliwie na więcej!

  • ~Ankaa

    23.01.2014 at 23:57 Odpowiedz

    Się uśmiałam, zaj..ście napisane, jakbym o sobie cztała, wkurw na wszytko naokoło, wnerwiajacy małż, wieczne wizyty do WC-u, ale fajnie było :)

  • ~czerwonutka

    24.01.2014 at 00:05 Odpowiedz

    Witam, dawno sie tak nie ubawilam i nie naplakalam czytajac – cokolwiek, ale twoj teks jest rewelacyjny, sposob w jaki opisalas swoja ciaze – REWELACJA, GRATULACJE. Mam nadzieje jednak ze czerpalas z tego okresu troche radosci, bo jak by nie patrzec to ze nowe zycie rozwija sie w tobie to wielka radosc. ja sowja ciaze wspominam bardzo dobrze – pierwsza, niestety druga ciaza byla troche ciezsza.
    jeszcze raz gratulacje narodzin malenstwa i gratulacje napisania tak wspanialego tekstu
    smialam sie i plakalam ze smiechu czytajac to :):):)

  • ~jp184

    24.01.2014 at 00:18 Odpowiedz

    dzięki dzięki , już nie chce mieć dzieci

  • ~nrlkeljnrlkenj

    24.01.2014 at 00:33 Odpowiedz

    drogie panie to nie islam więc nikt was nie zmusza, cierp ciało jak chciało

    • ~ewa

      25.01.2014 at 18:53 Odpowiedz

      lol że co ? a skąd Ty bierzesz takie niusy że Muzułmanki się zmusza. Droga osobo, gdyby nie matki i ich cierpienie to Ciebie by nie było….

  • ~Libra

    24.01.2014 at 00:48 Odpowiedz

    Dziewczyno ty powinnaś książki pisać, przeczytałam wszystkie Twoje wpisy -są super, jesteś 100 razy lepsza od naszej polskiej poczytnej pani Grocholi, pozdrawiam L.

  • ~magda z accrington uk

    24.01.2014 at 02:43 Odpowiedz

    kochana!pięknie piszesz,aż zazdroszczę stylu.życzę Ci wszystkiego dobrego i proszę o więcej takich postow.samo życie!pozdrawiam

  • ~buba

    24.01.2014 at 02:55 Odpowiedz

    tekst – rewelacja, uśmiałam się jak dzika świnka ahhaahhahah jestem w 10tym tygodniu ciąży i chyba dopiero przede mną te wszystkie radości 😉 pozdrawiam :)

  • ~k

    24.01.2014 at 05:54 Odpowiedz

    haha, ja jestem “przy nadziei” nr 2 i mam podobne odczucia, choc dopiero jestem w polowie. Jednak koniecznie musze Twoj tekst podeslac siostrze, ktora sie czai na pierwszego potomka!! :) Pozdrawiam

  • ~dominika112

    24.01.2014 at 06:25 Odpowiedz

    W 60 % jakbyn czytala o sobie w ciąży 😉 przed wazylam 44 kg w ciąży przytylam 15 😉 wygladalam jak dziecko z Etiopii wielki brzuch ręce i nogi jak u anorektyczki 😉 jadlam co mi podsuneli pod brodę. Takze nie widziałam nog i TYCH części ciała 😉 czulam się jak wielki hopopotam 😉 ale teraz kiedy patrze na uśmiech swojej cudownej 6 miesiecznej córeczki jestem z siebie dumna 😉 i warto bylo przytyć i zmagac się teraz z rozstepami 😉

  • ~gumofon

    24.01.2014 at 08:24 Odpowiedz

    Jesteś lepsza od polskiej grochówki !

  • ~Kasia

    24.01.2014 at 12:52 Odpowiedz

    Witam, rodzę za 3 tyg, i dokładnie tak samo się czuje jak w opisanym tekście :) nic dodać nic ująć… pozdrawiam

  • ~gumofon

    24.01.2014 at 14:20 Odpowiedz

    Widzę że jednak się ugięłaś i zmieniłaś kolorystykę :) czego się nie robi pod publikę :)

    jak dobijesz 300 tyś zwiedzających to wyczuwam jak szampan igristoje stawiasz:)

    • SOHO

      24.01.2014 at 14:43 Odpowiedz

      takie życie gumofonie

  • ~Ania

    24.01.2014 at 22:59 Odpowiedz

    Ja moich ciąż (4-ech) nie wspominam aż tak, źle, ale nieważne, bo nie o tym chciałam.
    Chałam o tym, że słowo “rozgogolony” istnieje, również w słowniku mojej mamy i ma identyczne znaczenie :)

    • ~Moniq

      20.08.2014 at 13:47 Odpowiedz

      Ja również potwierdzam istnienie słowa rozgogolony. Nasze matki musiały się uczyć zwracania do córek w tej samej szkole :-)

  • ~majlena

    25.01.2014 at 04:20 Odpowiedz

    kochana! dziękuję za ten rewelacyjny tekst. pisz dalej, więcej.
    a tymczasem idę siku, 4 w nocy przecież… ta zgaga mnie obudziła

  • ~Gosia

    28.03.2014 at 20:11 Odpowiedz

    Też miałam deprechę i wiem co to znaczy!nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Do dzisiaj mam dreszcze na samą myśl o tym i żałuję, że nie mogłam się cieszyć tymi pierwszymi chwilami z moim kochanym synkiem. Te prawie dwa miesiące po porodzie nigdy już nie wrócą.
    Za to muszę przyznać, że w ciąży byłam laska. Przytyłam tyle ile ważył mój balast, zero rozstępów, piękne włosy i cera. Żadnych mdłości, spuchniętych nóg, parcia na pęcherz, zgagi. Dwa tygodnie po porodzie ważyłam tyle co przed ciążą.Czasem sobie myśle, że nie umiałam tego docenić, a przecież miałamdużo szczęścia pod tym wzglęem;-)pozdrawiam wszystkie ciężarówki!

  • :)

    14.11.2016 at 13:25 Odpowiedz

    Dochodze do wniosku, ze moja mala lokatorka jest wyjatkowo grzeczna. Ominely mnie mdlosci, omijaja bole kregoslupa, dziwne wahania nastrojow, zachcianek tez nie mam. I w sumie to wstyd mi, ze narzekam na jedna wycieczke w nocy na siku, na spuchniete nogi po calym dniu pracy (ach jeszcze dwa tygodnie niecale do macierzynskiego) , na wielki biust (no nie lubie, jak jest taki duzy) i koniecznosc spania na lewym boku (na plecach sie nie da, bo duszno, a na prawym: mala najpierw delikatnie puka, a jesli sie nie przekrece wali bezlitosnie jak w beben!). Trzymajcie sie!

Post a Comment