Chcę doświadczyć. Absolutnie.

Chcę doświadczyć. Absolutnie.

 

Lubię patrzeć, kiedy na ulicy dziadek z babcią idą za rękę. Ręce splecione jakby mieli się już nigdy nie puścić. Tempo chodu dopasowane do drugiego.  – Nic nie szkodzi kochanie, że jesteś po dwóch zawałach, udarach i wymianie biodra, że ledwo idziesz. Każdy ciężko postawiony krok staje się jak mapa naszego wspólnie spędzonego życia. Bywało ciężko, ale daliśmy radę. Manifestują wręcz swoją przynależność. Pewnie trzymał ją pod rękę, kiedy rodziła dzieci, trzyma ją teraz, kiedy wracają do domu z imienin wnucząt. Ona ciężko stawia krok za krokiem gnąc kolana pod ciężarem wielkiej bombonierki z napisem „Dla Ciebie babciu”, on wspomina piękne czasy, jak na jednym rowerze jeździli nad rzekę latem.  Te trzymające się ręce. Kwintesencja wszystkich wykłóconych i pogodzonych godzin, dni i lat, wszystkich scen, w których on w prawo a ona w lewo. Esencja wzruszających pojednań. Przykład, że kiedyś gdzieś na trasie trzydziesto-, czterdziestoletniego stażu, warto było się zatrzymać, zamilknąć, przemyśleć wszystko i odpuścić. Właśnie po to, żeby teraz, razem dumnie iść przez ulicę i trzymać się za pomarszczone palce.

Kiedy uświadomiłam sobie, że wartość dodana związku przerosła moje najśmielsze oczekiwania? Kiedy dzwoniąc trzeci raz w ciągu dwóch godzin telefon zostaje bez odpowiedzi, a przez głowie przebiegają skrajne myśli od „martwię się”, przez „no co jest”  do „odbierz stary cepie bo inaczej cię znajdę i za tą ciszę osobiście ci wpierdolę”. Krążąc myślami w ciemnych kątach mojego umysłu uświadamiam sobie,  że mimo wszelkich irytacji spowodowanych bliżej niesprecyzowaną pierdołą, nie wyobrażam sobie, żeby go nie było, bo: tu wymienić mogę pierdylion powodów.

Więc czy warto tracić czas na ciche dni?  Na nieodebrane w złości telefony? Na nieodpisane smsy?  Na wyprowadzki z domu okraszone hasłem „już ja ci pokaże”? Walczę ze sobą, kiedy przychodzą góry i doliny. Nie jesteśmy idealni. Walczę, żeby będąc tam, na tamtej ulicy, trzymając mojego dziadka za rękę, niczego nie żałować, a wspólnego życia nie przeliczać na zmarnowane, niewyciągnięte na znak zgody ręce i szczere „przepraszam”.

Marzę, żeby przy starości nadal chwytać tą samą dłoń, znać historię każdej jej blizny i pęknięcia. Marzę, żeby i ta nie wstydziła się chwycić mojej. Chciałabym umierać z dumy pokazując ciężko wypracowane kompromisy. Właśnie w ten subtelny sposób.

 Zapleść palce na Twoich za pięćdziesiąt lat. Chciałabym

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

17 komentarzy

  • ~iw

    02.03.2015 at 15:34 Odpowiedz

    Pięknie ujęte. Moi dziadkowie przeżyli wspólnie 54 lata… wszędzie razem, jedno za drugie w każdym momencie, wiele ciężkich chwil i równie wiele radości. Dziadek umarł niedawno, babcia „więdnie” w oczach… Ech smutne, a zarazem piękne. Ona jest teraz zbyt pogrązona w rozpaczy, by docenić jak piękne było ich życie (mimo biedy i wielu cierpień) i że mieli siebie.

  • ~Ask

    02.03.2015 at 15:42 Odpowiedz

    Piękne.

  • ~Chuda89

    02.03.2015 at 15:51 Odpowiedz

    Się wzruszyłam :'(
    Życzę takiej starości zarówno Wam jaki samej sobie (z mężem mym oczywiście) 🙂

  • ~MamaRysia

    02.03.2015 at 15:58 Odpowiedz

    Moi Rodzice 30tego marca beda świętować czterdziestą rocznicę ślubu!! Piękne to! I smutne zarazem… Mają nas czworo- po równo dwie dziewczyny, dwóch chłopaków… Piękny dorobek- czyż nie? A jednak w tym dniu będą SAMI! Troje z nas jest za granicą i bardzo ubolewa, że nie będzie nas z Nimi w tym dniu… A jedno mieszka dwie dzielnice od rodziców, ale na pewno nie pojawi się u rodzicieli w tym dniu- bo obraziło się na Nich za totalną głupotę… Nam zostaje skype, kwiaty dostarczone przez obcego pod drzwi i żal, że tak wyszło… A Im?? Oni na pewno bedą świętować- jak co roku! Bedą z nas dumni, jeszcze bardziej z wnuków! Zjedzą jak co wieczór razem kolację, wypiją toast i bedą czekać na 41 ricznicę ślubu! Życzę sobie i Wam wszystkim takich związków. Pięknych ale nie pozbawionych burz, trzaskania drzwiami i klnięcia pod nosem, że gorszej drugiej połowy (nie tak to brzmi w realu oczywiście 😉 ) sobie wybrać nie mogliśmy!

  • ~N.

    02.03.2015 at 16:04 Odpowiedz

    Lepiej ująć tego nie można 🙂

  • ~Gocha

    02.03.2015 at 16:07 Odpowiedz

    Taaa, aż przychodzi taki dzień, kiedy szanowny niemałżonek oświadcza, ze wszystko pięknie i ładnie, ale jego 20 letnia koleżanka z pracy ma fajniejszy tyłek, wyższe iq i ma zawsze czas dla swojego misia, wiec wiesz jak jest: dzięki za te kompromisy, za obiadki i w ogóle, no, ale sama rozumiesz… I pół biedy jak przyjdzie i powie. Ilu nie mówi? A potem widzisz taka pare na ulicy, rozplywasz sie w zachwytach, a tutaj ona z rogami jak dorodny jeleń, a on z nerwica od jej ciągłych pretensji. Wciąż razem bo dzieci, bo co sąsiedzi powiedzą, bo mieszkanie jedno, bo to, bo tamto. Serio, ckliwe bajki sa dobre do poczytania dziecku przed snem. Życie jest jedno i nie jest bajka 🙂

    • Mama Rysiowa

      03.03.2015 at 11:36 Odpowiedz

      Racja. Ale wierzyć i marzyć zawsze warto. Pozdrawiam serdecznie

    • ~ŁAŁ<

      04.03.2015 at 12:08 Odpowiedz

      No to se pobeczałam 🙁 Qźwa a mi się nie udało, potrzymać tych rąk kochanych powykręcanych czasem i pracą , można powiedzieć że to było moje marzenie .
      P.S : CZEMU NIE ZDOBYŁAŚ NAGRODY ZA BLOGA NA 2014 ?? Pozdrawiam

      • Mama Rysiowa

        05.03.2015 at 13:19 Odpowiedz

        Nie wiem, trzeba rozmawiac z jurorami 😉

    • ~ŁAŁ

      04.03.2015 at 12:24 Odpowiedz

      Gocha pies JEgo-bał i małe pieski , hmm mój ELEGANCKI EGZEMPLAsZ zamienił rozmiar 42 na 54 , a wmawiał ze grubas jestem . teraz rozmiar 54 (dosłownie ) ma tłustą dupę i tłustą KASĘ , i wcale nie znaczy „młodsza ” znaczy ….. Tera liczy się BYT , nie to jak wyglądasz i jak podajesz „papu” czy jesteśmy „na dobre i złe ” TERAZ CO ON-ONA może Ci dać na konto w banku , chore ale prawdziwe .Przykre , może dlatego że kiedtś ludzie zaczynali dosłownie od „0” dosłownie

  • ~Agni

    02.03.2015 at 18:42 Odpowiedz

    Nic dodać, nic ująć. Piękne.

  • ~Danusia

    02.03.2015 at 19:24 Odpowiedz

    „Przez głowę przebiegają skrajne myśli od „martwię się”, przez „no co jest” do „odbierz stary cepie bo inaczej cię znajdę i za tą ciszę osobiście ci wpierdolę”” to samo miałam w głowie w grudniu, kiedy dzwoniłam na policję, żeby usłyszeć potem, ze mój chłopak miał wypadek motocyklowy. Prawie dwa miesiące w śpiączkach, rehabilitacja, kłótnie, łzy i nieprzespane noce. Życzę każdemu, żeby docenił druga osobę, zanim będzie za późno. Bo można dostać milion szans, ale czas na ich wykorzystanie kiedyś dobiegnie końca. Gadam jak stara popierniczona, a mam tylko 22 lata. Teraz walczę, żeby za 50 IŚĆ, żeby ON SZEDŁ ze mną za rękę.
    PS Krystynowa matko, jesteś niesamowita!

  • ~GabiSBB

    03.03.2015 at 11:00 Odpowiedz

    Gocha k… masz rację…

  • ~Jakub

    03.03.2015 at 11:36 Odpowiedz

    Gocha, ale z dwojga złego to chyba lepiej, że przyjdzie powie (bądź małżonka dowie się sama) TERAZ, niż za 20 lat. Większość tych „misiów” swoich decyzji prędzej czy później żałuje. No i pamiętaj – że na miłość za późno nigdy nie jest. A, i nie warto myśleć co inni powiedzą – myśląc tak, sama wbija(sz) sobie pierwszy gwóźdź do trumny.

  • ~mariatka

    09.03.2015 at 16:55 Odpowiedz

    Też mi się to marzy, a przede wszystkim dożyć czasu, by móc uścisnąć pomarszczoną dłoń męża a parku.. nie dogorywając w szpitalnym łóżku.

  • ~Cobi

    12.03.2015 at 15:24 Odpowiedz

    To zawsze piękny i zarazem inspirujący widok, kiedy widzimy dwoje ludzi, którzy już swoje przeżyli. Każde małżeństwo powinno tak wyglądać.

  • ~Marek

    14.03.2015 at 16:04 Odpowiedz

    Wow 🙂 Swietny tekst, ale w sumie nie tylko tekst, caly Twoj blog jest swietny i trzyma rowny, bardzo wysoki poziom. Poziom, który dla wielu blogerow jeszcze przez wiele lat, przez bardzo dlugi czas będzie nieosiągalny 🙂 Nieładnie tak zostawiac konkurencje w tyle, bez nadziei, hehe 🙂 Pisz czesciej, na pewno będę się czesciej tutaj udziel

Post a Comment