Chaos, rozpierducha i okruszki czyli tam, gdzie najczęściej mówimy sobie dobranoc.

Chaos, rozpierducha i okruszki czyli tam, gdzie najczęściej mówimy sobie dobranoc.

 

 

 

 

 

Wróciliśmy z wakacji. Opaleni średnio, zadowoleni bardzo, z portfelami przewietrzonymi dobrze. Jak stara sala gimnastyczna po WF-ie na Łódzkiej Dąbrowie. Duża, z potencjałem, ale pusta i pachnąca echem.  Po powrotach uwielbiam wracać do domu. Do swojej pościeli, kibla ze ściany wcale nie G-K przez którą niemalże słychać szmery serca sąsiada obok, nie wspominając o załatwianych potrzebach. Lubię wracać i nie martwić się, że ktoś usłyszy, nie daj Bóg powącha, później wstyd i na co to komu. „Zrób głośniej telewizor!” to zawsze takie nasze małe hasło wypadu.

 

Wakacje z dziećmi, a właściwie czwórką (licząc te przyszywane) to też sztuka dawkowania cierpliwości. Wierzę, że ciągnące się za włosy i okładające twarze plastikowym szpadlem dwie, cudnej urody trzylatki są totemami wyuczonego przez rodziców uczucia, że odruchy warto jednak trzymać na wodzy i że dobre piwo zdziała więcej na nerwy i pisk przestawiający szklanki, niż leki. Stworzenie rodzica w ogóle musiało mieć swój początek podczas skomplikowanej akcji,  w której to w otwarte głowy jak w takie, powiedzmy odkryte garnki emaliowane jakaś siła wyższa –  Bóg, Śiwa, Wielki Potwór Spaghetti, Gorloj czy inny Orton, duchowy gwarant Galaxy, zaczęli wlewać systematyczne wdechy i wydechy.

 

Ale nie o wakacjach wbrew pozorom. Dzisiaj o nieopisanej dotąd miłości do miejsca, w którym pierze się później sześć wsadów brudnych ciuchów, kroi chleb do pracy i na adres którego przychodzi powiastka od Komornika, że niezapłacony podatek. Że wchodzą na pensję. Że pięćdziesiąt siedem złotych. Tam, gdzie szambo, hodowla ślimaka tego, co go niby Grzesiek wieczorami słyszy, jak wpieprza liście bukszpanu (serio), stare ogrodzenie zaślepione drewnianymi przęsłami i furtka pod daszkiem.  Dzisiaj o nas na zdjęciach, które mimo sesji do której tak – umyliśmy włosy, założyliśmy czyste piżamy i ogoliliśmy podbródki, są smaczne, saute i nie bojąc się użyć tego słowa – surowe. Najlepsze. Nie pieszczone na siłę.

 

Dzisiaj zapraszam was do swojego domu. Chaos, rozpierducha i okruszki czyli tam, gdzie najczęściej mówimy sobie dobranoc, a na dokładkę kilka cytatów z książki, na którą czekam bardziej i niecierpliwiej niż wy.

 

 

KNDM (4).

KNDM (3)

 

Dom dla ptaków znaleziony podczas przeprowadzki na strychu. Zrobiony prawdopodobnie przez samego Pana Mariana, poprzedniego właściciela ze wzruszającą historią. Przez tych kilka wolnych przestrzeni furtki zaglądam do domu, w którym systematycznie od lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku wychowują się dzieci. Poprzednie mają już swoje, wyprowadziły się, wiodą autonomiczne życia, obecne porzuciły zabawki przed wejściem dzień wstecz. Pewnie jeszcze śpią, jedzą śniadanie. Za chwilę porwą kolorowy, mokry po deszczu skład do akcji.

 

KNDM (6)

 

Latem możemy zapomnieć o zdejmowaniu butów. Dom stoi wiecznie otwarty, furta aż trzeszczy od przyjmowanych gości zjawiających się nagle, a  „Krysia, buty!”  mogę sobie wsadzić głęboko. Jakaś integralna siła wiąże trawę i brud chodnika z potrzebą wynoszenia z małego pokoju samych najistotniejszych rzeczy. Barbie z obciętymi włosami, pingwina na patyku, słonia z brokatowymi oczami. Butów się nie zdejmuje, bo się nie opłaca.

 

KNDM (7)
KNDM (8)
KNDM (10) - Kopia

” – I tak się z tobą ożenię… – recytował jak zaczarowany głaszcząc moją dłoń opatuloną w rękawiczkę. Potem wkraczał z impetem w strefę komfortu, w której dotykanie się nosami podczas wyznań groziło chłostą. I kiedy przewróciłam oczy na lewą stronę walcząc o centymetry swobody w akompaniamencie puchowych kurt i jego ciepłego oddechu na brodzie dodał – Ożenię się.  Nawet jak zawsze już będziesz taką larwą.”

Krystyno, nie denerwuj matki! Premiera październik 2017

KNDM (25)

KNDM (18)

KNDM (31)

KNDM (34)

Jesteśmy ludźmi bez łóżka. Nie jesteśmy ludźmi bez łóżka bo tak jest bliżej natury (czyt. klepiska), nie pierzemy w orzechu i nie jadamy chipsów z jarmużu. Jesteśmy ludźmi bez łóżka, bo dwa dotychczasowe zostały zarwane przez nadmiar skaczących na nim karaczanów. I tu moglibyście się złapać za głowę, dostać rumieńca i westchnąć „Ta, jasne, dobrze wiemy co się tam w tym waszym Archeo odstawia”, ale nie. Ja mam świadków. Namacalnych. Kiedy łóżko ugina nogi znienacka,  goście lecą na maski, a drinki rozlewają się po podłodze. I jeszcze jedna, istotna informacja – nie stać nas na nowe, a z tego nie spadają niemowlęta. A jak spadają to nie boli.  I ja to kupuję w całości! 

 

KNDM (46)

KNDM (50)

KNDM (51)

KNDM (53)

KNDM (55)

 

„Jak mawiają co dwie głowy to nie jedna. Moja druga wyjeżdżała systematycznie na cały przyziemny, prozaiczny czas szarego przeżywania. Zostawiała mnie z wywarem bycia komuś matką i ojcem. Z meritum terminu „rodzicielstwo”, który oprócz podrzucania do sufitu dziecka w soboty i niedziele, oprócz zabierania na lody, frytki i rower, był jeszcze codzienną kupą wyborów i ustępstw, o których on nie miał zielonego pojęcia.”

Krystyno, nie denerwuj matki! Premiera październik 2017

 

KNDM (59)

KNDM (73)

KNDM (61)

KNDM (65)

KNDM (69)

KNDM (71)

 

„W całym tym obrazku branym na warsztat z zewnątrz można było dopatrzeć się wielu pęknięć i nieprzemyślanych maźnięć pędzla, kiedy to starano się rozebrać nasz związek na części pierwsze i rozpatrzeć jedną z wielu kłótni jak przez szkło powiększające. W sensie, gdyby chciano wydać o nas opinię na podstawie pojedynczej swary, wymiany zdań, albo reakcji często muskającej o rękoczyn tak bardzo dokładnie i szczegółowo, wyrok byłby raczej gorzki. Na nas trzeba było patrzeć jak na prace Moneta – nigdy z bliska, zawsze z oddali delikatnie mrużąc oczy. „

Krystyno, nie denerwuj matki! Premiera październik 2017

 

 

KNDM (79)

KNDM (84)

KNDM (89)

KNDM (85)

KNDM (94)

KNDM (101)

KNDM (105)

KNDM (104)

KNDM (112)

 

KNDM (122)

KNDM (126)

KNDM (127)

 

KNDM (129)

KNDM (135)

KNDM (138)


KNDM (156)

 

KNDM (159)

KNDM (160)

KNDM (161)

KNDM (158)

KNDM (162) - Kopia

 

KNDM (173)

KNDM (171)

KNDM (168)

KNDM (164)

KNDM (166)

KNDM (175) KNDM (176)

KNDM (183)

KNDM (187)

KNDM (188)

KNDM (190)

KNDM (197)

KNDM (199)

KNDM (200)

KNDM (201)

KNDM (203)

KNDM (216)

KNDM (218)

KNDM (219)

KNDM (222) - Kopia

„I myślałam po co właściwie chcemy drugie dziecko? Tak zupełnie szczerze i przepełnieni nieopisaną miłością chcemy drugie. Świadomie!  Przecież w tym pojebanym świecie norm tylko się wymaga. Już od kobiety – matki wymaga się ogromu. Takich totemów prawilności przyjętych przez społeczne przyzwyczajenia, wielowiekowe nawyki. Musi być zawsze świeża i równoważnie po uszy zakochana w swoim dziecku. Musi mieć siłę i chęci choćby padała na ryj. Musi dobrze gotować i sprzątać, chodzić do pracy i wracać, zawsze na czas odbierać z przedszkola, szkoły, nigdy się nie spóźniać. O niczym nie zapominać.

Krystyno, nie denerwuj matki! Premiera październik 2017

 

KNDM (292)

KNDM (294)

 

KNDM (239)

KNDM (255)

KNDM (260)

 

KNDM (263)

KNDM (264)

KNDM (270)

KNDM (273)

KNDM (274)

KNDM (275)

KNDM (277)

KNDM (288)

KNDM (289)

KNDM (293)

KNDM (319)

KNDM (323)

KNDM (328)

 

” Czasami stawał się Leonardem Di Caprio oddającym ostatnie, dryfujące na Atlantyku drzwi. Czasami Tomem Cruisem przypierającym mnie do ściany po popołudniowym lunchu z winem i bagietką na tarasie u wybrzeży Florydy. Czasami był jednak lekko upośledzonym bratem opowiadającym o pasowaniu skarpet, lewym wahaczu od Nissana i gazach po fasoli. Taki właśnie był. Różnorodny. Niewyjaśniony. I kochający się drapać.” 

Krystyno, nie denerwuj matki! Premiera październik 2017

 

KNDM (329) KNDM (335) KNDM (339)a

KNDM (345) KNDM (347)

KNDM (357)

KNDM (362)

KNDM (365)

 

 

Zdjęcia wykonała Agata Kosmalska, a reszta sesji według jej koncepcji znalazła się również tutaj (KLIK). Książka, z której wykorzystano fragmenty pojawi się w księgarniach już w październiku. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta bo wypiłam przy niej duuużo wina i nie przespałam kilku nocy. Jeżeli nie zejdę do tego czasu na zawał, tremę i rozstrój żołądka oczywiście, chociaż nie, jak zejdę, to i tak opublikują… Mam to w umowie.

 

\Michalina 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

13 komentarzy

  • Monika z Na macierzynskim

    20.07.2017 at 13:11 Odpowiedz

    Jestem Wami zauroczona. Pięknie! Nic się nie stresuj, będzie bestseller 🙂

  • Adriana Walczak

    20.07.2017 at 13:12 Odpowiedz

    Absolutnie wzruszające, piękne i takie… normalne, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Na książkę czekam już od dawna, zaczytując się w Twoim blogu, na szczęście – w tym przypadku – czas leci jak szalony i „za chwilę” nabędę. A przedsmak boski. Dziękuję.

  • Ana

    20.07.2017 at 14:29 Odpowiedz

    przepiękne zdjęcia, przeprawdziwi jesteście, w końcu ktoś nieudawany jak 90% insta i FB, dziei, kupie na pewno !

  • Dorota

    20.07.2017 at 19:15 Odpowiedz

    Macie piękne zdjecia, piękny dom, piękną rodzine. Żadnych okruchów nie widziałam 🙂

  • Tusiowamaminka

    21.07.2017 at 16:39 Odpowiedz

    Uwielbiam i ustawiam w kolejkę po książkę 😊

  • Dziubasowa

    02.08.2017 at 20:38 Odpowiedz

    Podoba mi się u Was, chętnie wpadnę! 🙂
    Matko, ale jakie podłogi czyste i jak czysto u dzieci!
    No i fajnie Ci z dłuższym włosami 🙂

  • schola

    09.08.2017 at 12:27 Odpowiedz

    tyle radości 😀

  • Żaneta

    11.08.2017 at 10:11 Odpowiedz

    :))

  • Zyta

    14.08.2017 at 11:21 Odpowiedz

    prawdziwe zycie

  • Monia

    11.09.2017 at 16:17 Odpowiedz

    Jesteście tacy….normalni, naturalni, bez kołków w zadkach. Pozdrawiam całą rodzinkę i kota czarnego, który chyba jest bratem (lub siostrą) bliźniakiem mojego sierściucha 😀

  • ANNA

    13.09.2017 at 07:38 Odpowiedz

    Jesteście piękni i prawdziwi. Jestem wzruszona tymi zdjęciami, czuć w nich miłość. Książkę na pewno kupię ja!

  • Edyta

    20.09.2017 at 13:18 Odpowiedz

    Miłość aż bije od Was, jesteście inspirującą rodziną😀

  • Magdalena

    25.09.2017 at 21:46 Odpowiedz

    Uwielbiam Panią!!!! Czyli u Nas jest normalnie hihi tak jak u Was. Chętnie zakupię książkę i już ją reklamuje u siebie na blogu. Pozdrawiam

Post a Comment