Biały hummer i piszczące baby. Panieński wolności.

Biały hummer i piszczące baby. Panieński wolności.

Nie przepadam za panieńskimi, nie wiem. Obecność tryliona fiutów w każdej postaci jakoś mi dupy nie urywa a wręcz często gęsto czuję się zażenowana. Wijący się striptizer z tatuażem z chipsów, naoliwiony jak stara lokomotywa błyszczy się jak psu jądra. Macha tym swoim ptakiem na wysokości mojego nosa. Dramat. Sorry.

Tym razem za punkt honorowy postawiłam reset. Zerwałam się ze smyczy absolutnie. Bezczelnie wzięłam i odpięłam uprząż, włożyłam trampki i beztroskę a o nią teraz najtrudniej. Beztroska słowo klucz. Bosko. Po kilku drinkach wsiadłam z tłumem rozochoconych panien do długiego, białego hummera, z którego naturalnie zbijam się stojąc po drugiej stronie lustra, kiedy na ulicy taszczę do domu torbę ziemniaków. Blachary i dziwki. Amen

A tu…

Coś się magicznego nagle dzieje, że płynę z tłumem i wrzeszczę jak wszystkie. Na widok normalnie chujowego samochodu mam mokro, oł em dżi myślę sobie, ale czad! Wsiadam i problemy swoje pozdrawiam z perspektywy środkowego palca. Ma być moc i Rock and Roll. Rusza blaszak, muza dmie, błyszczą się światła. W dwóch otwartych szyberdachach pruje puchy czternaście bab. Różne historie, różne statusy materialne i matrymonialne, wszystkie dyszą i wrzeszczą. Ludzie na ulicach machają, śmieją się, posyłają całusy. Panie! To nie może być Polska! Gdzie ten hejt?! Czuję, że jest mi dobrze, że jestem szczęśliwa po raz pierwszy od dawna z powodu innego niż dziecko. Na długo zapomniałam jakie to uczucie. Ba! Zapomniałam, że je znałam. Dziecko teraz przecież to moje „A” i „Z”, północ i południe. Moje wszystko. A inne rzeczy? A coś tam w ogóle jeszcze jest innego?

I nagle unoszę ręce, rozpościeram dłonie i łapię w nie wiatr. Zarzucam głowę do tyłu, zamknięte oczy szaleją, oddycham głęboko, zalewa mnie euforia. Dobry Boże mam osiemnaście lat! Nie muszę umyć żadnej pici, nikogo nie karmię, nikt na mnie właśnie nie rzyga. Nie mam kredytu do końca świata i za mało na koncie, nie idę spać bo północ i nie wstaję rano bo kupa. Właśnie siedzę jak szczeniara na dachu białego limo Hummera, wymachuje otwartym, tanim szampanem i piszczę do chłopców na przystankach. I co najważniejsze ludzie mili – mimo całej miłości do rodziny i dziecka stwierdzam co następuje:

– O ja cież pierdole ale fajnie samemu!

– Bez zapachu pieluchy i mleka!

– Że nic nie muszę i w dupie mieć mogę!

– Że podnieciłam się i doszłam z pięć razy w tym samochodzie łapiąc w odsłonięte dziąsła soczyste muchy!

– Że warto w celu oczyszczenia poluzować wentyl, spuścić z siebie matczyne powietrze i pożyć. Na chwilę odlecieć i wziąć urlop od tej miłości. Choćby na chwilę.

Do domu z miasta ściągnęła mnie Krystyna a konkretnie jej śródnocny foch i wścieklizna. Babcia skapitulowała po godzinie pierwszej, zadzwoniła i błagalnym głosem poprosiła o posiłki. Dziecko wyczuło, że mam fan i mentalnie sprowadziło Matkę na ziemię. Mimo wszystko był to najlepszy wieczór ostatnich dwóch lat. Dostałam wolne od matczynej spiny, którą wyznaje mimowolnie i wróciłam do korzeni. Dziękuję drogie Panie, wszystkie byłyście świetne!

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

10 komentarzy

  • ~babymommy

    14.09.2014 at 22:49 Odpowiedz

    Poczulam sie jakbym sama jechala na dachu tego hammera! Oł faaaaaking goooodness czekam i ja na chwile oderwania a poki co pozdrawiamy ja i moj berbec ciumkajacy cyca.

    P.S. Za miesiac moj panienski! Bedzie sie dzialo!

    • ~Mjówdik

      15.09.2014 at 20:09 Odpowiedz

      Podaj adres przybędziemy tłumnie cię wspierać… Zrobimy zrzutę na hummera i naoliwionego striptizera 😀

  • ~saba

    14.09.2014 at 22:53 Odpowiedz

    UWIELBIAM Twoje wpisy! Od razu leszy humor 😀 Ja na razie pół roku 24/7 w gotowości… czekam na taki wieczór z utęsknieniem tylko coś zapraszać nikt nie chce matki zajętej 😉

  • ~zuzoon

    14.09.2014 at 23:08 Odpowiedz

    Nie zapominajmy, że po za matkami jesteśmy jeszcze sobą 🙂
    Taki wypad każdemu dobrze zrobi. O by częściej Ci się zdarzało.
    Pozdrawiam
    Zuzoon
    zperspektywybrzucha.blog.pl

  • ~anka

    14.09.2014 at 23:09 Odpowiedz

    Kobieto, jesteś boska!

  • ~katkawariatka

    15.09.2014 at 01:42 Odpowiedz

    czytam z uśmiechem:) każda matka pozostaje sobą:) dlatego jak tylko mogę zabieram córki mojej siostry, albo na weekend albo chociaż na jedną nockę:) a oni szaleją:)

  • ~Kamila

    15.09.2014 at 09:03 Odpowiedz

    uwielbiam Cie czytać

  • ~izunia2000

    15.09.2014 at 10:44 Odpowiedz

    jednak to też taki trochę smutny wpis… już nigdy tak naprawdę nie oderwiesz się, nie zapomnisz, bo tam pod kopułą, w podświadomości zawsze jest Ryśka, a jak nawet jej nie ma to zawsze jest telefon – WRACAJ JUŻ!

  • ~Emilia

    15.09.2014 at 11:54 Odpowiedz

    Łłłaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!! też to poczułam! I też mam takie odczucia a propos panieńskich z milionem kutasów, ale w chwili obecnej każdej wolności doza jest mile widziana więc ZAZDROSZCZĘ CAŁĄ SOBĄ! i życzę więcej wyjść. PS. Dzieci to cwaniaki. Ktoś wie jak wymontować im czujkę z tyłków, że mama znika z pola widzenia?

    • Mama Rysiowa

      15.09.2014 at 18:23 Odpowiedz

      nie da się wymontować mamy z mamy. I kropka. Tata jest fajny ale mama. Paaaaaaanie!

Post a Comment