Bez ściemy.

Bez ściemy.

Chciałam uwolnić swą matczyność. Spuścić z siebie jak z balona przerysowane, różowe wypociny. Kiedy na nią patrzę, śpiącą, zdarza mi się. Liczyć palce. Wąchać włosy. Jest rano. Budzę dziecko do nowego życia. Głaszczę cherubionowe loki, ulizuję przedział jak psychopatka. W oczach zwyczajowo zimnej suki, dwa tłuste, pulsujące serca. Och i Ach, jakie piękne to to.

 

Och i Ach

 

– Krysieeeńko, – wyśpiewałam jak Kopciuszek do wróbelków w starej, Disneyowskiej odsłonie. Infantylność ciekła jak różowa rzeka pod starym łóżkiem z Ikei. Morze lukru i posypki a w nim ja, w łupince po orzechu wiosłująca małą szklanką. – Kochanie, wstajemy – wyszeptałam zbliżając nos do nosa córki. – Noski, noski eskimoski (somebody kill me od razu) – ciągnęłam schizę zakochanej psycho-matki. Krystyna niechętnie, ale uchyliła oko, to na wysokości moich oczu i poruszyła nosem jak norka. Tym na wysokości mojego. Sielanka, kilogramy cukru. Idealność. Zajebistość. MACIERZYŃSTWO. Przeciągnęła się delikatnie, uchyliła usta i w tej pięknej scenerii, po cichutku…

 

– Mamuś..

– Tak, kotek?

– Mleci mamusia buzi [śmierdzi mamusi z buzi].

 

Śmierdzi ci z buzi. Tak. Dzień dobry kolejny dzień najtrafniejszego wyboru na świecie. Dzień dobry dziecko moje i macierzyństwo moje.

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook654Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

6 komentarzy

  • zielony koralik

    22.12.2015 at 10:56 Odpowiedz

    Oplułam ekran ze śmiechu 😀 Jak to dobrze, że Dziecię dba o Twoje zdrowie psychiczne! Toż to ocipieć idzie od takich ilości cukru dzień w dzień! Mój „Dżony Boj” jeszcze nie mówi, ale zawsze jak zaczynam takie akcje to najpierw przyjmuje bardzo skupiony wyraz twarzy, a potem robi najgłośniejszą i najbardziej śmierdzącą kupę, jaką da radę 😉 „nie odfruń mi, matko! ja jeszcze bardzo przyziemny a ty mi tu w obłoczkach jakichś!”. Dzięki, Synu :-*

  • Pracownia szpILKI

    22.12.2015 at 11:00 Odpowiedz

    Jakie cudne zdjęcie! <3

  • Izabela

    22.12.2015 at 12:07 Odpowiedz

    Leżałam kiedyś z moja córeczką a ona pyta czemu jesteś zła mamusiu, nie jestem kochanie, cczemu tak sądzisz, dziecko na to – a bo masz taką kreskę na czole, i wtedy wiesz że przydałby się botoks albo przynajmniej kwas hialuronowy czy jak mu tam. Tekst o brzydkim zapachu z buzi dostał mój mąż, pozdrawiam! Jest the best!

  • Aneta

    22.12.2015 at 12:14 Odpowiedz

    No ale było MAMUSIA
    … 🙂 Też byś mogła nasampierw toaletę zębową ogarnąć, a nie tak na brudasa z miłością 😀

  • Edka

    23.12.2015 at 00:54 Odpowiedz

    hahah te Wasze boskie pointy 😀
    piernik jutrzejszy dla Krystyny, raz!

  • Pani Miniaturowa

    08.01.2016 at 16:15 Odpowiedz

    Omen zawsze patrzy na mnie przerażony, czy mi na mózg coś siadło, że się tak nagle macierzyńsko do niego przymilam. Mądrala po mamie, wie, że wtedy coś się święci jak matka podejrzanie milutka.

Post a Comment