Bajka o Mamie, Tacie i tubie pasty do zębów.

Bajka o Mamie, Tacie i tubie pasty do zębów.

Dawno, dawno temu w odległej krainie, kiedy Mama Rysiowa dojeżdżała ze swoją mamą do dziadków przegubowym Ikarusem łódzkiej linii „A” (zamierzchła historia, RIP in 90s), a Tata Rysiowy nakasztaniał z siostrą w Pegasusa i Commodore na jednym z zapyziałych łódzkich blokowisk, te dwa cudowne Rysiomejkery miały przyjemność się poznać. Nie od razu uczucie zahulało, a wręcz przeciwnie dużo wody upłynęło zanim wspomnianych dwoje podjęło decyzję o prowadzeniu wspólnego gospodarstwa i nawigacji życiowego statku pod jedną banderą.

Mama Rysiowa do tej pory powtarza, że Ojca nie chciała bo

był brzydki

a Ojciec z uporem maniaka podkreśla swoją miłość i oddanie od
wczesnych lat podstawówki robiąc z Matki jędzę:

Prawda taka, że kochał wszystkie koleżanki w szkole, które nosiły już stanik, a teraz się wybiela. Skandal.

Kiedy już szanowni tony majtek i skarpet we wspólnej pralce wyparli (czyt. znali się na wylot) i dziecko przecudnej urody zrobić raczyli, postanowili wady swoje zauważalne obgadać. Rysiowi bowiem chcieli w spokojności do siwej emerytury w tandemie wytrzymać i sobie od czasu do czasu rzęsiście z nerwów nie wpierdolić. I tak Mama z domu estetka, pedantka ale tylko czasem Ojca szanownego prosić spróbowała, żeby paście do zębów cięg odpuścił, nie maltretował tuby jak to potrafi najlepiej no i żeby (przede wszystkim!) Matce widoku tych pasto-rzygów przy umywalce oszczędził. Zgodził się i przyznał rację – Od dziś Matko wyciskam od dołu, rolując jak przykazałaś w zgrabną rureczkę, żebyśmy się kiedyś nie pochlali o tą do zębów pasteczkę (??)

I tak mijał czas we względnym porozumieniu żeby dzisiaj Matka odwiedzając łazienkę zobaczyła TO!TO!TO!

image-1
– Nie denerwuj się… – pomyślała przygryzając od środka polik i
potrząsając nogą – Nie denerwuj się… Nie denerwuj się. NIE – DENERWUJ – SIĘ. No do kurwy nędzy! – zafurkotała pod nosem – Czy ja mowie po flamandzku, chińsku, mandaryńsku, wspak? I co ja mam sobie z tą wymemłaną pastą zrobić?! W dupę sobie wsadzę. Albo jemu. Razem z tą nieopuszczaną od zarania dziejów deską do klopa, może się zmieści. I tak jej nie potrzebuje skoro przez większość czasu sikam z samej porcelany. Zabije go kiedyś. Bóg mi świadkiem. A jak nie zabije to chociaż zrobie
tak, żeby bolało. Może się nauczy. A tak obiecywał! Kłamca i lawirant jeden.Nie ma co.

Rysiowa Matka nagadała się w duchu, żółć i jad powylewała do lustra po czym godzinę spędziła w wannie żeby w ranie jątrzącej patykiem nie gmerać a i smrodu po ewentualnej kłótni nie zostawić.

W ramach wdzięczności nadal będzie zapominała posłodzić jego poranną kawę, na tony kroiła będzie znienawidzoną przez wspomnianego  warzywną sałatkę (przy której zawsze ostentacyjnie wyliże palce) i do każdego talerza zupy wepchnie największą marchew, której to on serdecznie nie cierpi…. Życie we dwoje tak bardzo <3

Na krawędzi erupcji zła ochłonąć i nauczyć się cierpliwości. Bez rękoczynów i we względnym zrozumieniu przez życie przejść w miłości. Czynność powtórz.

Koniec

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

11 komentarzy

  • ~sawisia7

    27.08.2014 at 08:44 Odpowiedz

    i ugotować znienawidzony kalafior/marchewkę/fasolkę szparagową etc. etc. etc. 🙂

  • ~aga

    27.08.2014 at 09:00 Odpowiedz

    coś w powietrzu wisi ostatnio… ja wczoraj zapomniałam o technikach relaksacyjnych (może dobiła mnie nieposprzatana kuweta, brudne naczynia, smierdzace pampersy, niewyprasowana tona prania i mojemu najukochańszemu nieWidzcemuProblemuMężowiKtóryWstajeO6RanoDoDzieckaPRZECIEŻ też sie oberwało…

  • ~alex

    27.08.2014 at 11:01 Odpowiedz

    Dziękuję, dziękuję,dziękuję. Wspaniały dzień zaczynam dzięki Tobie. Popłakałam się (ze śmiechu) . Tak dobrze to znam! Mnie jeszcze szlag trafia jak siadam na kibel,a tam pusta rolka po papierze wisi. A tyle razy prosiłam!

  • ~kwiatek

    27.08.2014 at 11:01 Odpowiedz

    dobrze, że to nie jest 20 lat temu, gdy tubki nie były plastikowe, tylko metalowe, jak sie zgniotło gdzieś wyżej to po paście, nie dało się wyprostować…
    a z marchewką to radzę do zupy zetrzeć na tarce tonę, bo taką dużą to wyciągnie i już 😉

  • ~shy

    27.08.2014 at 17:43 Odpowiedz

    hahhahaha i natki pietruchy jeszcze trzeba by do tej zupy dosypać, bo faceci jej też zazwyczaj nie znoszą 😛
    historia każdej kobity, która próbuje czegoś faceta nauczyć, mój mąż non stop zostawia puste rolki po papierze toaletowym na pralce (kosz stoi obok) i dopóki ja nie wyrzucę to i 12 pustych może tam leżeć – jemu nie przeszkadza, ale juz z moja prostownica na pralce a i owszem :O

  • ~Pstrykamy.pl

    28.08.2014 at 12:00 Odpowiedz

    I to właśnie jest najprawdziwsza historia o miłości! Żadne mdłe romansidło żywcem wyjęte z ekranu telewizora, a piękno prozy życia codziennego 😉

  • ~aleksandra

    28.08.2014 at 14:28 Odpowiedz

    Mamo Krystynki, proponuję Ci powiesić kartkę nad lustrem czy obok. U mnie na szafce w kiblu wisi kartka pt : ” Rolkę po papierze toaletowym wyrzucamy do kosza!”. Oczywiście wisi ona na wysokości wzroku siedzącego na klopie ; DD

  • ~ka

    28.08.2014 at 17:02 Odpowiedz

    hahahaah….co do pasty.. .mój były używał 3 na raz.. sięgał w przypadkowej kolejności i otwierał jak leci… MĘŻCZYŹNI
    ja siebie nie podejrzewałam, że mogłabym zwrócić uwagę na przystojnego mężczyznę (zawsze podobali mi się faceci w typie Jeana Reno)… do czasu… aż pojawił się wysoki brunet z pięknymi oczami. Wredny do tego pedant… zupełnie nie mój typ 😀

  • ~LEW

    29.08.2014 at 03:38 Odpowiedz

    Nie uwierzycie !!!
    Ja mam odwrotnie!!!
    Za ch… Pana nie mogę ślubnej namówić, żeby czymała ordnung gdziekolwiek !!!!!

    I co teraz ?
    Co powiecie??

  • ~ambiwalencja stosowana

    29.08.2014 at 10:46 Odpowiedz

    POCZEKAJ NA MNIE! muszę Cię poznać 😀

  • ~Gabi

    12.09.2014 at 20:38 Odpowiedz

    Szczerze? Naucze sie tego wpisu na pamięć i będę recytowac każdemu kto będzie chciał słuchać…a jak nie będzie chciał to też będę!!!

Post a Comment