Baby boom Michasi: Tydzień 8 (wspomnienia)

Baby boom Michasi: Tydzień 8 (wspomnienia)

Dzisiaj znowu płakałam. Taka jestem nieszczęśliwa. Żebym jeszcze wiedziała dlaczego.

Mój biedny chłop siedzi nade mną i wolniej przeżuwa żarcie, kiedy znowu zaczynam kopać w ziemniakach i trząść podbródkiem. Jakby na końcu języka miał „o chuj tym razem”. A ja nie wiem o co chodzi, i smutno mi, że on się nie domyślił, i żal mam, że ja nie wiem dlaczego płaczę, ale on się nawet nie domyśla,  palant. A przecież powinien, nie? To nie nasz pierwszy raz. Idę na dwór, zawijam się w hamak i bujam, jakbym miała rozdwojenie jaźni. Dwie godziny temu opowiadałam niesmaczne żarty o hemoroidach jak ogórki, teraz sama na siebie wysłałabym smsa o treści „pomagam”. Zapada wieczór, noc. Wyłączamy elektronikę, każde przytula poduszkę tam gdzie lubi najmocniej. Cisza, a Matka delikatnie zaczyna chlipać. Em jak Miłość, Na wspólnej i Złotopolscy w jednym domu na przedmieściach Łodzi, scenariusze mogę im napisać wszystkim, lepsze niż w Esmeraldzie i Harlekinie.

– Czego ryczysz znowu?

– Nieważne!

– No po kiego płaczesz znowu, co?

– Idź spać i tak nie zrozumiesz!

– Mówisz czy nie?

– Bo…Bbbbo, b-boo.. ja jestem taka beznadziejna!

– Ja pierdolę.

 

cisza…

cisza…

cisza…

 

– Jak tam w brzuchu mieszka trzecia kobieta, jak wy mi się kiedyś wszystkie zsynchronizujecie w te dni,  w TE dni… Powtarzaj za mną: tata seppuku, tata seppuku, tata seppuku…

It\'s only fair to share...Share on Facebook10Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

11 komentarzy

  • ~Gocha

    16.09.2015 at 18:48 Odpowiedz

    Poplakalam sie ze smiechu… tez tak kiedys bylo (tyle, ze wtedy nie bylo to smieszne). Pamietam jak dzis te wahania nastroju. Zebym jeszcze mdlosci miala, jakies zachcianki, sennosc, cokolwiek swiadczacego, ze jestem w ciazy, to moze moj maz by zrozumial (latwiej/szybciej/w ogole??) te moje humory. A mnie nic, poza nimi, w ciazy nie bylo. A ten biedny nawet kiedys kwiatkami w leb zarobi… za co nie wiem do dzis.

  • ~iza

    16.09.2015 at 18:52 Odpowiedz

    hehe,moj malżon,tez ma wielki strach ze kiedys mnie i córce skumuluja sie stresiki i on wtedy ucieka na platformie bo tego nie udźwignie. pozdrowienia z bałut;-)

  • ~Monika

    16.09.2015 at 19:30 Odpowiedz

    Skąd ja to znam 🙂 kiedyś zamknelam sie na pol godziny w lazience i ryczalam i czekalam az maz przyjdzie i zapyta co sie dzieje. . Im dłużej nie przychodził tym bardziej ryczalam.. a jak w koncu przyszedl i zapytal co sie stalo to powiedzialam ze nic.. i dalej w ryk.. dopytywal czy mnie cos boli, czy cos sie stało a ja jeszcze bardziej ryczalam, ze on nie wiem i mnie nie rozumie 😉 ale nie martw sie.. teraz jestem w 31 tc i ten stan trwa nadal.. tylko rycze z innych powodow 😀

  • ~Marta

    16.09.2015 at 19:53 Odpowiedz

    Poplakalam się, ale ze śmiechu 😀 jakbyś zamontowala ukryta kamerę w mpim domu 😀 10 tydzień drugiej ciąży 😀 dziękuję właśnie poprawilas moj paskudny nastrój 😀

  • ~see

    16.09.2015 at 20:01 Odpowiedz

    Oj były w pierwszej ciąży ryki i chlipania w nocy. Później już umiałam wyjaśnić dlaczego.. boooo boje się o dziecko, a jak już się wyplakalam ze strachu to płakałam że płacze i jestem beznadziejna bo narażam dziecko na stres. Moje doświadczone w brzuchu dziecko śmieje się non stop 🙂 Tym razem podobno gorzej, wściekła jestem non stop, o byle co, czesto o nic! Łup i wrzeszcze jak opetana… Ech, ciekawe jaki maluch z tego wyjdzie 😉

  • ~Magda

    16.09.2015 at 21:17 Odpowiedz

    Kurcze…a ja nie jestem w ciąży i też mężowi takie jazdy robię… I nasz dialog wygląda bardzo podobnie do Waszego..nawet z tym końcowym „ja pier…le”..to co będzie jak będę w ciąży? Strach się bać:)
    pozdrawiam ciepło, uśmiałam się na koniec dnia, uwielbiam Twoje teksty:)

  • ~Ola

    17.09.2015 at 09:11 Odpowiedz

    Ha ha 😀 a płaczesz na reklamach? Bo ja nagminnie, jak nikt nie patrzy 😛 a moja pierworodna przychodzi wtedy, przytula i mowi: „mamusiu Ty jesteś dla mnie jak gwiazda na niebie!”. 6-latka. I już nie da się płakać 😉

  • ~siak

    17.09.2015 at 10:18 Odpowiedz

    8tc rulez :). Niewyobrażalne, jak wszystkie jesteśmy do siebie podobne. Mam teraz to samo. I te same przemyślenia odnośnie płci dziecka u małżona. Mam nadzieję, że w brzuchu siedzi druga córa, ku solidarności jajników ze mną i starszą. Uwielbiam Cię, matko za to, że opisujesz to, co czuję. Że mogę to pokazać drugiej połówce, nie musieć mówić jak się czuję i móc leżeć ;).

  • ~falka

    21.09.2015 at 09:11 Odpowiedz

    12 tc 😉 Po kolejnym histerycznym ataku płaczu mój konkubent zapytał tylko „serio, tak już zawsze będzie czy jest szansa, że ci przejdzie ?”

  • ~Kasia

    25.09.2015 at 12:43 Odpowiedz

    oooo…znam, pamiętam, dokładnie rok temu to przechodziłam. Gorzej, że wtedy Ikea wypuściła taką reklamę z małym chłopcem co narysował wielkie serce na ścianie w kuchni…ryczałam za każdym razem jak ją widziałam. Biedny konkubent nie ogarniał co się dzieje, że ciągle ryczę. 🙂

  • ~aniamama

    03.11.2015 at 18:37 Odpowiedz

    Uwielbiam <3 ale końcówka mnie powaliła 😀

Post a Comment