WĘGIERSKA GÓRKA, 1995

WĘGIERSKA GÓRKA, 1995

Luty przynosi podsumowania. Zaczęłam pisać w lutym, dokładnie cztery lata temu. Urodziłam się w lutym, dokładnie trzydzieści lat wstecz. Za dwa tygodnie o tej porze będzie prawdopodobnie dokładnie tak jak już jest. Ale niepewność. Ta chujowa niejasność odnośnie tego, co mieszka za rogiem, miota mną,  jak sylwester millenium 1999-tym rokiem. Śmiech przez łzy. Zapaliłabym, ale nie palę.

 

 

Co do urodzin, okrągłych, pełnych. D z i w n y c h – żyję w dylemacie, który przenosi w świat za drzwi, za którymi coś innego, ale jednocześnie zupełnie normalnego coś. I naturalnego. To mi się jakoś gryzie wszystko. Tam mi się coś nie do końca układa jak należy. Wiek niewielki niby, wszystko przed nami, szans mnogość, możliwości. Ale stygmatyzujący skurczybyk, niewygodny, jak kamień w bucie. Do nauczenia jak matma i deklinacja.

 

 

Wycierając weekendowo półki płynem do porządków o nucie uspokajającej, kwiatowej, po raz kolejny przecieram mamie twarz, która w ramce na zdjęciu patrzy na dorosłe poczynania, a pod pachą trzyma samą mnie w wersji wczesnoszkolnej. Mama ma na zdjęciu trzydzieści lat. Trochę looper. Pętla czasu. Miała na sobie jasne jeansy i ciemny t-shirt ze śmiesznym nadrukiem. Pamiętam te kolonie i pamiętam jak się ustawiam do zdjęcia. Dzisiaj jestem moją matką w tamtym wieku i myślę non- stop biorąc swoich pod pachę, jak to się stało, że to już?

 

 

I robi mi się przykro. „Gdzie masz mamo tamte spodnie” mlaszczę smętnie pod nosem, przyglądam się górom za nami, „a gdzie tamten uśmiech?” Dzisiaj jesteśmy tak mocno różne, ale to chyba normalne, prawda? Niech mnie ktoś uspokoi. Zapaliłabym znowu. Nie palę.

 

 

Zaczynam magazynować pomysły na dorosłość. Zdjęcia. Filmy. Reklamę z Bambino. Histerycznie zbieram jak jakiś robot, albo chomik, coś o nas na czas, kiedy i Moi ockną się, że są mną za zdjęcia. Z filmu. Z reklamy. Po to tu jeszcze jestem. Po to w pisaniu trwam. Ubieram dzieci w spokój. Tak mi się wydaje.

 

 

 

I żeby dobić gwóźdź tej smutnej (refleksyjnej?), smętnej (refleksyjnej ?!) opowiastki o macierzyństwie wspominam kobietę piątkową, panią salonową (nie dziwkę, hej), wiek 40+, która w klubie recytowała własny wiersz. W mózgu jak nikt inny zostawiła po sobie bagnet, wers o budowie przejmującej, z którym i was dzisiaj zostawiam. A myślcie.

 

 

 

Córce

„(…) A kiedy upomni się o mnie ziemia,

Ubiorę cię w spokój (…)”

 

 

 

Czas nie umie rozpieszczać. To się nigdy nie zmieni.

Więc chłońcie.

Korzystajcie.

Magazynujcie po swojemu.

 

 

 

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook7Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

10 komentarzy

  • Joanna

    05.02.2018 at 18:17 Odpowiedz

    Nie można ogarnąć ulatujacego czasu, tym bardziej, że dziś jesteśmy, a jutro może nas nie byc. Tez mam dwójkę „następców tronu”, ale juz Mamy zabrakło. Ponad rok temu odeszła w cierpieniach niegodnych człowieka, na raka odeszła. A miała byc obok, na starość i do końca…

  • ja.

    05.02.2018 at 20:02 Odpowiedz

    no i kurwa rycze…

  • Katie

    06.02.2018 at 22:48 Odpowiedz

    Idzie luty -podkuj buty…
    luty jest tak ciężki co roku dla mnie,że brak słów-jak nie gonię na pogrzeby to znowu wszystko mi się wali:( a urodziny mam 18 lutego…ehh…taka dziwna „rysa na szkle”
    ale głowa do góry – damy radę Wodniki

  • Karolina

    08.02.2018 at 07:37 Odpowiedz

    Już dawno nic mnie tak nie poruszyło. Siedzę i wyję o 7.30 rano a pod nogami kreci się dziesięciomiesięczna córeczka. Chciałabym być przy nej zawsze… ❤

  • Michalina

    09.02.2018 at 09:57 Odpowiedz

    Latka lecą, co? Ja też nawet się nie obejrzałam, a już trzydziecha na karku i 4 letnia pociecha 😀

  • Beata

    09.02.2018 at 09:59 Odpowiedz

    Ech Michalina, i znowu płaczę…, bo to i o mnie … Tyle że ja jestem jeszcze o 10 lat dalej niż Ty. To jest dopiero stygmat. Nie godzę się z tym, nie potrafię … Bo jak to, że to już ??? I to już wszystko ? Tylko tyle…?
    Kto mi zajumał 20 lat ja się pytam??? Kto to zrobił i kiedy…?

  • mia

    11.02.2018 at 17:12 Odpowiedz

    przyszedl czas na przemyslenia

  • Kalina

    16.02.2018 at 11:46 Odpowiedz

    ahh ten luty, ostatnio w lutym dzieje się strasznie dużo rzeczy, a to najkrótszy miesiąc w roku, ciekawe

  • Zuzka

    17.02.2018 at 18:43 Odpowiedz

    świetny wpis

  • Agata

    19.02.2018 at 00:33 Odpowiedz

    A ja zara cztery dychy, fak!

Post a Comment