Sprzątaczka, dyrektor a czasem nawet motorniczy.

BeFunky Collage

Sprzątaczka, dyrektor a czasem nawet motorniczy.

Jestem codziennie ekspedientką w sklepie. Wstającą o czwartej rano i pędzącą przez ciemne miasto z twarzą przy szybie jednego z pierwszych autobusów.

 

 

Każdego dnia sprzątam w biurowcu na dziesiątym piętrze. Ścieram kurz, zbieram śmieci i wymieniam kostkę toaletową w toalecie prezesa. Czasem go spotkam zanim opuści biuro o 15:00 jadąc na squash. Pokazuje palcem gdzie zapomniałam wytrzeć ostatnio. Straszy, że jeszcze raz i się pożegnamy.

 

 

Później wsiadam w tramwaj i jadę do fabryki wykładzin na ostatnią zmianę. 8 godzin pcham wózki z ciężkimi rolkami i wącham PCV. Na piętnaście minut w ciągu nocy odrywam się od maszyn. Jem pszenną, czerstwą bułkę z margaryną i szynką. Nie palę. Ci, którzy palą mogą ekstra oderwać się na zmianie na dwa, długie papierosy. Bolą mnie stopy. Nie mam wystarczająco wygodnych butów.

 

 

Jestem też dyrektorem najprężniej rozwijającej się firmy doradczej w mieście. Zaczynałam od skanowania faktur i układania ciastek na talerzykach z logo. Padałam na twarz, podejmowałam walkę, ustawiałam priorytety. Często nie widziałam własnych dzieci, nie byłam na pasowaniu na ucznia. Płakałam w nocy. Teraz codziennie staję przed decyzjami, od których zależy byt dwustu pięćdziesięciu ludzi. Nadal nie sypiam dobrze. Prywatne telefony z rozpędu zaczynam od przedstawienia się i wtrącenia „w czym mogę pomóc?” zupełnie bez sensu. Stać mnie na kolonie dzieci w Chorwacji, turnus zimowy na nartach w styczniu i nowe auto bez leasingu. Mam dom pod Warszawą.

 

 

Dla odmiany dzisiaj prowadzę tramwaj. Dzwonię dzwonkiem przeganiając źle zaparkowane wzdłuż jezdni auta, zamykam trzaskające, metalowe drzwi guzikiem. Nikt w to nie wierzył, ale obiecałam sobie, że się nauczę. Skończę kurs, założę przeciwsłoneczne okulary i zrobię swoja trasę kilka razy dziennie w tę i nazad. Po pracy pójdę na rynek za blokiem i kupię główkę młodej kapusty. W domu zwariują ze szczęścia.

 

 

Nie ważne czym się zajmuję. Co robię. Nie ważne ile zarabiam.

 

 

Matką. Matką jestem i z tego się rozliczę. Po powrotach uwieszoną, ubraną w dwoje statuą z zapasem cierpliwości i chęci. Bez naczenia co robię za dnia, ile znaczę dla innych i jak odbierają mnie ludzie. Wchodząc w korytarz przedszkola zostawiam za sobą materialną przyziemność i staję się najważniejszym generałem każdej wojenki. Ja dyrektor, ja sprzątaczka, ja motorniczy, pisarz i księgowa, ja mamusia!

 

Najlepszego Matki. Gdziekolwiek nie jesteście. Cokolwiek nie robicie. Najlepszego <3

 

 

170307 BGB C3 Kite 800x200 4Kids

Krystyno_nie-_denerwuj_2

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

11 Comments

Post a Comment