Bez ściemy.

Chciałam uwolnić swą matczyność. Spuścić z siebie jak z balona przerysowane, różowe wypociny. Kiedy na nią patrzę, śpiącą, zdarza mi się. Liczyć palce....

Read More

Pociąg.

Codziennie rano jeżdżę w luksusowym pociągu. Ciepło w nim i nie wieje, zawsze dojeżdża na czas, na miejsce, w pełnym składzie. Pociąg mój...

Read More

Co z tymi synami?

Siedząc w Strarbucksie, zapijając piernikowe late w cenach warszawskich (chyba pozłacana pianka jak Boga kocham)  o uszy obiła mi się rozmowa. Dwóch Panów,...

Read More