O odejściu nie ma mowy.

O odejściu nie ma mowy.

 Myślałam dzisiaj dużo i wymyśliłam, że Ty po prostu nie możesz, nie masz prawa mnie zostawić, a zostawić na zawsze, to już w ogóle wybij sobie z głowy. Przecież ja, gdybyś tak zechciał iść w cholerę i już nigdy nie wrócić, jeździłabym cały rok na zimowych oponach, pomyślałeś o tym? Za daleko mam na strych, drabina się chyboce, ja na niej, już widzę jak spadam, łamię sobie ręce i przez dwa miesiące nie jestem w stanie zrobić nikomu herbaty.  Z tym gipsem, dzieci płaczą, Ciebie nie ma. A idź Pan! Nie wolno Ci i koniec. Ja sobie nie poradzę.

 

 

Nie myśl nawet o tym. Bo ten płotek rozwalony przed domem sama będę musiała sobie naprawić, a wbijać, to ja tylko szpilę potrafię przy siarczystych kłótniach. I gdybym miała sama w Twojej komórczynie znaleźć śrubkę albo kombinerki, w tym bałaganie cokolwiek odszukać oprócz niedopałków papierosów, co to ich niby nie palisz, to jak tu siedzę i piszę, głos mój wyzywającego Cię od cepa po całej ulicy by się niósł. Usłyszałbyś mnie tam, gdzie byś sobie poszedł. Więc nie wolno. Nawet się nie waż.

 

 

Pomyślałam dzisiaj, że Ty nie masz prawa mnie zostawić, bo ja nawet nie wiem co Ty w tych dokumentach masz i gdzie. Otwieram szafkę ze spodniami, a tam dowód rejestracyjny Opla, zasuwam szufladę gdzie majtki – faktura za wiertarkę dla Ojca na pięćdziesiąte urodziny. Oszalałeś chyba, żebym ja w tej rozpaczy, kiedy to miałoby Cię już nie być, wertowałabym tomy akt porozrzucanych to tu to tam. O polisie przebąkujesz, że jest, a ja nawet nie wiem, czy szukać w przyprawach czy w szafce z chlebem. Nie zostawiłeś mi instrukcji. Spadaj. Sam sobie po sobie porządkuj. Ja nie chcę. Zostajesz.

 

 

A gdybym ja się zerwała, jak filip z konopi i zwinęła mandżur na wieki to też w sumie głupi pomysł, tak teraz myślę. Przecież Ty byś wiecznie głodny chodził, w lodówce oprócz światła liścia sałaty nie znalazł. Zagalopowałam się, Ty byś już nigdy nie zjadł nic zielonego, bo jak się nad Tobą z widelcem nie stanie, to nie liźniesz nawet. A ta otwarta śmietana to by w lodówce do kolejnego wykwitu stała, do kwietnia, albo maja. Do za rok. I kto by kołdry wietrzył, kto by sobie kazał nogi masować co noc, kto by Ci takiej kapusty nagotował jak ta moja? Nikt. Widzisz Przyjacielu, bo mnie też nie wolno Ciebie zostawić. Nie ma sensu.

 

 

Wreszcie pomyśl. Gdyby Cię nie było, gdybyś zostawił mnie na zawsze. Co ja bym dzieciom powiedziała? Kto by te głupie pomysły Młodym sprzedawał i przyśpiewki na babcię Olę, kiedy dzwoni, a Ty oddajesz Krysi słuchawkę? Kto nasze dzieci nauczyłby wszystkich istotnych spraw, śpiewania do telefonu „Babcia, zjadła kapcia” i wołania Ryśki „Maaaaamo” za każdym razem, kiedy sama beknie na głos, zwalając tym samym winę na mnie? No kto? Nikt. Więc nie ma za porozumieniem stron. Jakbyś kiedykolwiek zerwał się bez ostrzeżenia, to będzie samowolne opuszczenie miejsca pracy i skończy się dyscyplinarnym wpisem w akta. Po co nam to? Zbędne. Ty to wszystko przemyśl, i nigdy nie podejmuj decyzji zbyt pochopnie. Nie uciekaj na trzy cztery.

 

 

Niewiele myśląc napiszę Ci, choć rzadko mi się zdarza: Nie odchodź, choć to frazes. Powiem: nigdy nie znikaj na zawsze, chodź śmierdzi truizmem z daleka. Sam rozumiesz ile jest rzeczy do zrobienia. Ile dzieci do wychowania i mord do rozpieszczenia. Tobie po prostu nie wolno MI umierać. Mnie nie wolno umrzeć CI.

 

 

Jasne?

 

 

It\'s only fair to share...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Email this to someone

15 komentarzy

  • Agnieszka

    25.05.2016 at 22:04 Odpowiedz

    Kuźwa ty nawet o czymś tak smutnym napiszesz tak, że brak słów.Brawo Ty!!!!

  • Dziubkowa

    25.05.2016 at 22:16 Odpowiedz

    Wymiatasz. Jak zawsze zresztą.

  • Ika

    25.05.2016 at 22:55 Odpowiedz

    Z tą brodą i okularami GG trochę przypomina Pana Kleksa 😉 . Niezależnie od nastroju wpisu, jak zawsze, należy się Pulitzer Mamo Rysi i Jerza 🙂

  • Janina

    25.05.2016 at 22:57 Odpowiedz

    To dziwne. Zwróciłam już uwagę na jedno zdanie w opisie o Mamie Rysiowej i coś mi świsnęło w mózgu, i pomyślałam sobie: mój człowiek, człowiek taki jak ja, ale pomyślałam sobie też, że przesadzam, to tylko jedno zdanie. A po dzisiejszym wpisie już wiem, że dobrze wtedy świsnęło.

    Mam taką zasadę w życiu, że nie martwię się na zapas i nie martwię się tym, czego i tak nie mam mocy zmienić. Stosuję się do niej pilnie i bez większego problemu, tym samym ośrodek w moim mózgu odpowiedzialny za martwienie się czymkolwiek jest bardzo słabo wykształcony. Właściwie ma formę niewielkiej szuflady. I może być tak, że ta szuflada w całości jest wypełniona tylko jedną myślą – że Wojtek kiedyś mi umrze. Ja to tam to pół biedy, bo to stosunkowo proste, nawet ostatnio postanowiłam spisać testament, żeby było jeszcze prościej, ale okazało się, że przecież nic nie posiadam. Niemniej śmierć Wojtka, mój boże, sama myśl o tym wypełnia w sekundę całe moje serce sokiem z cytryny. Czy Wojtek stary? Nie. Czy chory? Tylko z miłości. I on nawet nie lubi, gdy witam go słowami, że bożemój, już się bałam, że umarłeś, okazuje się, że to nie jest to, co chce człowiek usłyszeć po dwunastu godzinach roboty. Czy mam jakiekolwiek podstawy ku temu, by w wyrywkowej chwili zalewać się łzami, że przecież zszedł tylko po kurtkę do samochodu, a już pięć minut nie wraca, na pewno go potrącił samochód w tej windzie, jak ja to powiem jego matce? No nie mam. Ale tak właśnie mam.

  • Beata

    25.05.2016 at 23:15 Odpowiedz

    W tym miesiącu po powrocie męża z delegacji przywitałam go też takimi słowami. Nie możesz mnie zostawić bo sobie nie poradzę i koniec kropka 🙂

  • Karolina

    31.05.2016 at 20:58 Odpowiedz

    Rozkleiłaś mnie Mamo Rysiowa, bo mi kuzynki mąż tak byl wziął i sobie odszedł miesiac temu. Ona – jeszcze przed tym nieuchronnym – tak mi do telefonu chlipała , ze kto to bedzie te faktury, trawa niekoszona i jak zimą piec ogarnac… I znowu oczy mi sie spocily… 🙁

  • Dziubasowa

    01.06.2016 at 17:12 Odpowiedz

    Myślę o takich rzeczach za każdym razem kiedy trzeba instalować bazę do fotelika w Szprocie, przetykać umywalkę albo nosić ciężkie…W papierach bym zginęła totalnie pomimo ich starannej segregacji. Ale już poza tym wszystkim to świata bez Dziubasa to ja oglądać nie chcę! O!
    PS. Widziałam filmik, na którym baunsujesz wesoło wokół zdziwionej Krystyny – coś pięknego! 😀

  • Beata

    07.06.2016 at 10:24 Odpowiedz

    Serio jak Pan Kleks 🙂

  • Agata

    13.06.2016 at 11:59 Odpowiedz

    Rewelacja 🙂 Muszę to swojemu pokazać he he

  • Magda

    15.06.2016 at 16:03 Odpowiedz

    Zem sie poryczala jak sobie o tym pomyslalam. Bez pozwolenstwa nie wilno robic takich rzeczy!

  • M.

    03.07.2016 at 21:02 Odpowiedz

    Nie wiem czemu nie da się tego skomentować i tamtego wpisu o kłótniach o byle g… ale teraz muszę. Dobry wpis. Nie wolno, zabraniam odchodzić, zostawiać bo pusto będzie i źle.

  • M.

    03.07.2016 at 21:02 Odpowiedz

    Nie wiem czemu nie da się tego skomentować i tamtego wpisu o kłótniach o byle g… ale teraz muszę. Dobry wpis. Nie wolno, zabraniam odchodzić, zostawiać bo pusto będzie i źle.

  • Wer

    04.01.2017 at 20:52 Odpowiedz

    Oj baby…. Bo najgorsze to sie tak uczepić drugiego człowieka, ze sie traci własna samodzielność.
    Nie da sie kogos na zawsze przy sobie uwiązać. Trzeba pielęgnować na różne sposoby żeby ktoś CZUŁ (!) ze chce być, a nie: ‚zostań bo sobie nie poradzę, zostań bo beze mnie będziesz miał źle, zostań bo nie dasz rady beze mnie’.
    Droga autorko tekstu. Tak lubisz podkreślać, ze szanujesz czyjaś wolność, ze jesteś taka otwarta na tych, którzy żyją inaczej niż Ty… powiedz szczerze, jakby któregoś wieczoru przyszedł do Ciebie Twój facet i powiedział, ze poznał kogos, z kim jest naprawdę szczęśliwy, kogos kto nie próbuje go uwiązać właśnie, byłabyś w stanie to zrozumieć, czy nie? Znalazłaby sie tolerancja na to? No właśnie… rozpacz i załamka.
    A właśnie o to chodzi, żeby gdzieś z tylu głowy mieć taki scenariusz, ze druga osoba może zniknąć, a nie: ‚nie wolno ci i juz’. Może prościej: fajnie jak jest fajnie, ale facet to niestety tylko facet.
    Kobiety- inwestujecie w siebie, dbajcie o siebie wew. jak i zew. Nigdy nic nie jest na pewno…. 😉

  • Scrum

    05.05.2017 at 16:31 Odpowiedz

    Wow…

  • jony

    27.07.2017 at 09:43 Odpowiedz

    mega dobry wpis !!!! 🙂

Post a Comment